IMAX

RAMPAGE: DZIKA FURIA. Pojedynek bestii w IMAX!

Autor: Jan Dąbrowski
opublikowano

Jeśli już oglądać film o wielkich gorylach, krokodylach i latających wilkach, to z przymrużeniem oka. A ponieważ zabawa jest ogromnych rozmiarów, najlepszą możliwą areną dla takiego widowiska jest IMAX®. Rampage: Dzika furia to rozrywkowa jazda bez trzymanki, gdzie prawa fizyki i logiki wyginają się jak guma od skakanki, a naszym przewodnikiem jest Dwayne „The Rock” Johnson, czyli najsympatyczniejszy gigant współczesnego kina. Nic, tylko uzbroić się w okulary i dać ponieść przygodzie!

Złowieszcza korporacja eksperymentuje z DNA na stacji kosmicznej orbitującej wokół Ziemi. Jednak nie wszystko idzie zgodnie z planem i laboratorium wylatuje w powietrze, a mutagenne próbki spadają gdzieś na terenie stanu Wyoming. Jedną z nich znajduje George, inteligentny goryl albinos, który pod wpływem groźnej substancji zmienia się w agresywną bestię. Zaniepokojony opiekun zwierzęcia – prymatolog Davis (Johnson) – postanawia znaleźć lekarstwo. Tymczasem okazuje się, że nie tylko George przyjął toksynę. Najgorsze jest to, że zmutowane zwierzęta zbliżają się do pobliskiego miasta.

Rampage: Dzika furia w stu procentach sprawdza się jako zabawa, którą technologia IMAX® podaje nam w najlepszy możliwy sposób.

IMAX® ożywił zarówno zalesione tereny rezerwatu przyrody, gdzie mieszka George, jak i Chicago, gdzie następuje kulminacja całej akcji. W takich widowiskach najważniejsza jest przestrzeń, którą czuć, ponieważ dzięki niej wszystko jest bardziej dynamiczne: wybuchy mają realne wymiary i zasięg, a siejące zniszczenie bestie imponują siłą i agresją. Pod tym względem Rampage: Dzika furia to film godny polecenia, bo najlepsze w nim są właśnie takie sceny. Choć standardy walki w mieście wyznaczyła bitwa o Nowy Jork w Avengersach, a starcia potworów najlepiej wyglądały w Kongu: Wyspie Czaszki, to rozróba z udziałem wielkiej białej małpy i The Rocka robi niemałe wrażenie. IMAX® sprawił, że nawet pozornie nieciekawe sceny zapierają dech w piersiach. Każde ujęcie z udziałem helikoptera i ze spadającymi obiektami, wszystkie skoki i upadki ogromnych bestii – w tym czuć przestrzeń i rozmach. Nawet panorama coraz bardziej zniszczonego centrum Chicago jest efektowna, zwłaszcza w scenach eksplozji i walących się budynków.

W Rampage: Dzikiej furii na pochwałę zasługuje też animacja i wygląd bestii, zwłaszcza George’a. To początkowo goryl albinos normalnych rozmiarów, który w wyniku zainfekowania toksyną zaskakująco szybko rośnie i zaczyna być coraz bardziej rozwścieczony. Ekipa odpowiedzialna za odwzorowanie ruchów zwierzęcia i jego mimikę spisała się na medal. Widać każdy grymas George’a, każdą myśl i emocję, a w jego oczach – życie. Ze względu na ostrość i wymiary ekranu IMAX® natychmiast obnażyłby niedociągnięcia na tym polu – jednak nie ma o nich mowy, goryl wygląda i zachowuje się jak prawdziwy. Jego sierść i skóra reagują na każdy zewnętrzny bodziec, wiatr i brud oraz zmiany w oświetleniu. Kiedy ogląda się George’a, trudno wyobrazić sobie, że można stworzyć bardziej wiarygodne zwierzę. W przypadku gigantycznego wilka, który lata, oraz zmutowanego krokodyla nie można tak wnikliwie ocenić ich wyglądu, ponieważ mają znacznie mniej czasu ekranowego, choć jak już się pojawiają, to akcja zaczyna nabierać rumieńców.

Nie ma się co oszukiwać – film nie jest najambitniejszym traktatem filozoficznym w dziejach kina, ale nic nie wskazuje, by kiedykolwiek miał nim być. To czysta rozrywka, gdzie od początku seansu wiemy, czego się spodziewać: rozmachu i efektownej zadymy. Pod tym względem Rampage: Dzika furia w stu procentach sprawdza się jako zabawa, którą technologia IMAX® podaje nam w najlepszy możliwy sposób. Te ogromne ekrany i wielkie sale powstały z myślą o właśnie takich dużych małpach i latających wilkach demolujących centra dużych miast!

Ostatnio dodane