W 1973 roku, 19-letni Kanadyjczyk James Cameron poznał Williama Wishera Jr. Obaj młodzi ludzie, zafascynowani filmową i literacką science fiction, pięć lat później nakręcili krótkometrażowy "Xenogenesis", pierwszy film, reżyserowany przez Camerona, z Wisherem w roli głównej. W tym samym roku Cameron rozpoczął karierę na prawdziwym planie filmowym w wytwórni New World Films Rogera Cormana, króla niskobudżetowych horrorów i filmów SF. Od niego Cameron nauczył się, jak wykorzystać mikroskopijny budżet do zrobienia filmu, wyglądającego jak wielka produkcja. Już po kilku tygodniach awansował na szefa sekcji, odpowiedzialnej za budowę miniaturowych modeli w "Battle beyond the Stars" Jimmy'ego T. Murakami (1980), kosmicznej opowieści, zrobionej na fali popularności "Gwiezdnych wojen". Pracując przy tym filmie również jako scenograf i drugi operator kamery, James Cameron poznał Gale Anne Hurd, 25-letnią asystentkę kierownika produkcji. Rok później James Cameron kierował pracami zdjęciowymi na planie cormanowskiego horroru "Galaxy of Terror" Bruce'a D. Clarka (1981), był także operatorem kamery przy efektach wizualnych do "Ucieczki z Nowego Jorku" Johna Carpentera (1981).

W tym samym roku Cameron otrzymał szansę wyreżyserowania swego pierwszego pełnometrażowego filmu kinowego. Ovidio G. Assonitis, włoski producent egipskiego pochodzenia, wyłożył pieniądze na realizację filmu "Piranie II. Latający mordercy", będącego sequelem "Piranii" Joe Dantego z 1978 roku. Debiut Camerona był, trzeba to sobie powiedzieć jasno, naiwny, prymitywny i świadomie czy też nie, stawiający się u boku "dzieł" pokroju opowieści o morderczych pomidorach czy innych kretynizmach. Jak widać, nawet najlepsi potrafią zacząć od kompletnej bzdury. Koniec końców, producent odebrał Cameronowi film i zabrał taśmy do Rzymu, by dokonać montażu. Cameron poleciał za nim, za pomocą karty kredytowej włamał się do montażowni (jakie to filmowe...) i w ciągu kilku nocy złożył film po swojemu. Assonitis go przyłapał i wyrzucił na bruk, po czym zmontował "Piranie II" w zupełnie innym kształcie. Ten incydent nauczył Camerona nieufności w umiejętności innych członków ekipy, których do tej pory jest w stanie zastąpić na planie filmowym, udzielając się przy każdym aspekcie produkcji. Sam, bez pieniędzy, w obcym mieście, wyczerpany psychicznie i fizycznie, Cameron wylądował w szpitalu, gdzie w gorączkowym widzie doznał wizji robociego szkieletu, wyłaniąjącego się zza ściany ognia. Choć brzmi to jak filmowa bajka, upozowana na budowanie heroicznego wizerunku jednego z najważniejszych twórców w historii kina, w ten właśnie sposób Cameron zaczął przygotowywanie filmu, który miał stać się jednym z najznamienitszych dzieł światowej kinematografii.

Po powrocie do Los Angeles, Cameron rozpoczął pisanie pierwszej, wstępnej wersji scenariusza "Terminatora", którą ukończył w lipcu 1982 roku ze znaczącymi poprawkami, naniesionymi przez Gale Anne Hurd. Rozpoczął się etap szukania ludzi, gotowych uwierzyć w fantastyczną wizję nieznanego zapaleńca (na marginesie - nie uwierzył w nią jego agent, więc Cameron go zwolnił). Podczas poszukiwań producenta Cameron odwiedził również firmę Brandywine Productions, której szefowie nie zdecydowali się na produkcję "Terminatora", lecz przypadła im do gustu rokująca nadzieje wyobraźnia Camerona. Na odchodne podzielili się z nim pomysłem na kontynuację "Obcego" Ridleya Scotta. James Cameron podjął wyzwanie i w ciągu trzech dni napisał 45-stronicowy zarys fabuły, nazwanej roboczo "Alien II". Ale to już zupełnie inna historia, na której rozwinięcie zapraszam do F/X-owej opowieści o filmie "Obcy - decydujące starcie". Wracajmy do "Terminatora". Kiedy żadne studio nie chciało zainwestować w szalone pomysły Camerona, zaowocowały znajomości zawarte kilka lat wcześniej. Podczas pracy u Rogera Cormana, Cameron i Gale Anne Hurd poznali Johna Daly i Dereka Gibsona, wówczas właścicieli studia filmowego Hemdale. To właśnie oni przekonali Orion Pictures do sfinansownia i dystrybucji "Terminatora", którego scenariusz za symbolicznego dolara Cameron sprzedał firmie producenckiej Gale Anne Hurd.

Zdjęcia planowano rozpocząć w kanadyjskim Toronto, wiosną 1983 roku. Lecz na przeszkodzie stanął Dino DeLaurentiis, który zdążył zarezerwować sobie Arnolda Schwarzeneggera na czas zdjęć do "Conana niszczyciela" w reżyserii Richarda Fleischera (1984). Przymusowe czekanie, 29-letni wówczas Cameron wykorzystał na dopracowanie scenariusza (z dialogowymi poprawkami Wishera), rozrysowanie szczegółowych storyboardów do "Terminatora", poprawki i uzupełnienia scenariusza Sylvestra Stallone do "Rambo II", napisanie pierwszej wersji scenariusza do "Obcych - decydującego starcia", oraz konsultacje scenograficzne do filmu "Android" Aarona Lipstadta (1983). Gale Anne Hurd miała czas na lepsze przygotowanie produkcji. Ostatecznie zdjęcia do "Terminatora" rozpoczęto 19 marca 1984 roku w Los Angeles.



Realizacja

Efekty specjalne


Sceny wycięte

Lista płac

Klub Miłośników Filmu, 2005.06.10
Autor analizy: Adrian Szczypiński - ADI




comments powered by Disqus