Druga część "Terminatora" z roku 1991, pozostawiła Johna Connora i Sarah Connor w przekonaniu, że Dzień Sądu będzie tylko niezrealizowaną historią alternatywną. Linia czasu została zmieniona, Cyberdyne zniszczone, wszystkie ślady Terminatorów stopiły się w hutniczej surówce i właściwie nie zostało już nic do dodania. James Cameron w mistrzowski sposób zamknął opowieść o walce z przeznaczeniem, którą zainicjował na początku lat 80-tych, a później zrobił "Prawdziwe kłamstwa", "Titanica" i kilka filmów o podwodnym świecie. Temat Terminatora powracał tylko we wdzięcznej pamięci fanów SF i Arnolda Schwarzeneggera.

Ale nawet tak potraktowany przez swego twórcę temat, nie jest obecnie żadną przeszkodą dla zachłannych łap współczesnego Hollywoodu, którego bossowie nie cofają się przez żadną próbą zagarnięcia jakichkolwiek wartości intelektualnych, celem ich zamiany na worki dolarów. Postawiona twardo przez Camerona teza o tym, że saga o zagładzie nuklearnej, wojnie ludzi z maszynami, paradoksach czasowych, heroicznej walce Sarah Connor, połączona z refleksją na temat ludzkiej natury i ślepej wiary w moc komputerów, powinna się skończyć na monologu starej Sarah w roku 2029 (tak wygląda alternatywne zakończenie "Terminatora 2"), nie stanowiła jednakże żadnej przeszkody dla Mario Kassara i Andrew Vajny, właścicieli praw do postaci Terminatora. Oni to, jeszcze w latach 80-tych szefując wytwórni Carolco, wpadli na pomysł drugiej części, którym zarazili Camerona. Tym razem historia się powtórzyła, lecz Cameron nie chciał już mieć z trzecią częścią nic wspólnego, ani na poziomie scenariusza, ani tym bardziej jako reżyser. Solidaryzował się z nim Arnold Schwarzenegger, lecz Cameron przekonał aktora, żeby zrobił to po prostu dla pieniędzy.

Pierwszą wersję scenariusza napisał wielbiciel komiksów Tedi Sarafian ("Tank Girl"), lecz skrypt został odrzucony, ze względy za zbyt duże koszty realizacji. Producenci zwrócili się do uznanych scenarzystów Johna Brancato i Michaela Ferrisa (ich wspólnym dziełem były scenariusze do "Systemu" Irwina Winklera i "Gry" Davida Finchera), którzy przejęli kilka pomysłów Sarafiana. Posadę reżysera po kolei odrzucili James Cameron, Ridley Scott, Ang Lee i John McTiernan. Propozycję przyjął dopiero Jonathan Mostow, wytrawny filmowy rzemieślnik, twórca szosowego thrillera "Breakdown" (1997) z Kurtem Russellem, Kathleen Quinlan i J.T. Walshem, oraz dramatu wojennego "U-571" (2000) z Matthew McConaugheyem, Billem Paxtonem, Harveyem Keitelem i Jonem Bon Jovi. "Terminator 3. Bunt maszyn" był jego czwartym, pełnometrażowym filmem kinowym.

Jednym z powodów przystąpienia Mostowa do pracy nad "Terminatorem 3", była możliwość pracy z Lindą Hamilton, której udział wydawał mu się niezbędny. Aktorka odrzuciła jednak scenariusz, gdyż postać Sarah Connor praktycznie nie miała tam nic do roboty, cała ewolucja jej postaci dokonała się w dziełach Camerona. To miał być film o dalszym ciągu dojrzewania Johna Connora do roli przywódcy buntu ludzi przeciwko maszynom. Scenarzyści uśmiercili Sarah za pomocą białaczki i wprowadzili postać Kate Brewster. Produkcja ruszyła pod skrzydłami C-2 Pictures, nowej firmy Andrew Vajny i Mario Kassara, utworzonej na zgliszczach Carolco Pictures, z niezwykle wysokim budżetem 170 mln dolarów (najwyższa suma, wydana na film z Terminatorem). Część kosztów utopiono w Los Angeles, ponieważ wbrew panującej modzie na przenoszenie produkcji do tańszych krajów (rozważano przenosiny produkcji do kanadyjskiego Vancouver), twórcy chcieli zachować ducha pierwowzorów, poprzez umieszczenie akcji w Los Angeles, stanowiącym niejako drugoplanowego bohatera poprzednich filmów. Produkcję sfinansowały studia filmowe z USA, Wielkiej Brytanii i Niemiec. Zdjęcia rozpoczęły się 15 kwietnia 2002 roku, pod celowo fałszywym tytułem "York Square", a zakończyły 9 września tegoż roku.



Realizacja

Efekty specjalne


Sceny wycięte

Chronologia wydarzeń


Lista płac


Klub Miłośników Filmu, 2005.09.16
Autor analizy: Adrian Szczypiński - ADI




comments powered by Disqus