Steven Spielberg, jeden z największych magików srebrnego ekranu, był obok George'a Lucasa prekursorem wielkich widowisk fantastyczno-przygodowych, do produkcji których zaczęto używać niespotykanego wcześniej arsenału filmowych środków przymusu bezpośredniego, czyli efektów wizualnych. Mając znamienitego prekursora w postaci "2001 : Odysei Kosmicznej" Stanleya Kubricka, w 1977 roku niemal równocześnie zadziwili świat "Gwiezdnymi wojnami" Lucasa i "Bliskimi spotkaniami trzeciego stopnia" w reżyserii Spielberga. W obu tych filmach po raz pierwszy zastosowano nowatorską technikę komputerowego sterowania kamer, nazwaną motion control, pozwalającą na optyczną kompozycję wielu ruchomych obrazów na raz. Od tej drogi nie było już odwrotu. Prawie każdy następny film Stevena Spielberga prezentował szeroki wachlarz różnorakich sposobów oszukiwania widza obrazami, których wcześniej nie można było sobie nawet wyobrazić, a które w połączeniu z talentem reżyserskim i niepodrabialnym klimatem jego filmów, zlewały się w zdumiewającą i niezapomnianą całość.

Wraz z rozwojem technik optycznych, w latach 80-tych i 90-tych prowadzono badania nad cyfrowym generowaniem efektów wizualnych, których notabene pierwszą realizacją było komputerowe wykreowanie trzech statków kosmicznych na potrzeby "Bliskich spotkań...". Ujęcia te były jednak wysoce niedoskonałe i nie doczekały się bytu ekranowego. Niepostrzeżenie miejsce Spielberga i Lucasa po roku 1989, zajęli młodsi reżyserzy, którzy z nieokiełznaną fantazją zaczęli wykorzystywać nowe technologie - genialny James Cameron, efekciarski Roland Emmerich, nowatorscy bracia Wachowscy, czy też najbardziej pomysłowy i finezyjny z nich wszystkich, uczeń Spielberga - Robert Zemeckis.

Spielberg w tym czasie - za wyjątkiem "Parków jurajskich" - zajęty był dalece poważniejszym etapem swej twórczości i na przebudzenie bestii przyszło czekać aż do roku 2001, kiedy reżyser zaskoczył wszystkich poważnym i podejmującym kwestie filozoficzne filmem science fiction "A.I.", którego realizacji nie dożył pomysłodawca Stanley Kubrick. Kolejny rok przyniósł natomiast powrót Stevena Spielberga do formuły wielkich, dynamicznych, pełnych cyfrowych efektów widowisk fantastyczno-przygodowych, tym razem z domieszką metafizycznej refleksji, wraz z filmem "Raport mniejszości".

Opowiadanie "Minority Report" Philipa K. Dicka zostało opublikowane po raz pierwszy w 1956 roku w czasopiśmie "Fantastic Universe". Ciekawostką jest, że w opowiadaniu jasnowidze pochodzą z Marsa i są fabularnie powiązani z Quaidem - brzmi znajomo? Oczywiście - to niejako dalszy ciąg opowiadania, na podstawie którego Paul Verhoeven nakręcił "Pamięć absolutną". Steven Spielberg już od wielu lat chciał zrealizować wspólny film z Tomem Cruisem, lecz brakowało im wspólnego punktu zaczepienia. Pierwszy scenariusz "Raportu mniejszości" dotarł do Toma w 1999 roku, podczas realizacji "Oczu szeroko zamkniętych" Stanleya Kubricka. Aktor zaraz po przeczytaniu doszedł do wniosku, że jedynym człowiekiem, zdolnym do przeniesienia go na ekran, będzie Steven Spielberg. Zdjęcia rozpoczął kilka dni po tym, jak ukończył pracę na planie "Vannila Sky", gdzie odwiedził go Spielberg, co zostało włączone do filmu.


Realizacja

Efekty specjalne


Lista płac



Klub Miłośników Filmu, 2003.09.26
Autor analizy: Adrian Szczypiński - ADI