Władysław Szpilman urodził się 5 grudnia 1911 roku w Sosnowcu. Po odebraniu solidnego wykształcenia muzycznego w Warszawie i Berlinie, rozpoczął karierę kompozytora utworów symfonicznych, fortepianowych, później także wielu popularnych piosenek. W 1935 roku związał się z Polskim Radiem. Tam, 23 września 1939 roku, zastała go II wojna światowa. Wojska niemieckie rozpoczęły okupację Warszawy. Płacąc niezrozumiałą cenę za swe żydowskie pochodzenie, Szpilman w 1940 roku trafił do warszawskiego getta, gdzie przez kolejne dwa lata udawało mu się utrzymywać rodzinę z klezmerowania w gettowych kawiarniach. W 1942 roku, jako jedyny z rodziny, cudem uniknął wywozu do obozu zagłady w Treblince. Pewien czas pracował niewolniczo jako robotnik, a w 1943 roku przedostał się poza getto. Ukrywającemu się Szpilmanowi przeżyć pomagało wielu jego polskich przyjaciół, m.in. słynny kompozytor Witold Lutosławski. Po Powstaniu Warszawskim Szpilman pozostał sam w zniszczonym przez okupantów mieście. Pod koniec 1944 roku, w ruinach w Alei Niepodległości jego kryjówkę odkrył kapitan Wehrmachtu Wilm Hosenfeld. Nieoczekiwanie, niemiecki oficer pomógł Szpilmanowi przetrwać ostatnie miesiące okupacji. W 1945 roku Władysław Szpilman ponownie usiadł za fortepianem podnoszącego się ze zgliszcz Polskiego Radia. Za czasów Polski Ludowej kompozytor napisał zarówno wiele utworów symfonicznych, jak i ponad 500 popularnych piosenek. Jego autorstwa jest także słynny sygnał Polskiej Kroniki Filmowej. W 1961 Szpilman doprowadził do inauguracji festiwalu w Sopocie, którego był pomysłodawcą. Zmarł 6 lipca 2000 r. w Warszawie.

Wojenne wspomnienia Władysława Szpilmana pt. "Śmierć miasta" wydano w niewielkim nakładzie książkowym już w 1946 roku. Redagujący skrypt Jerzy Waldorff, zgodnie z duchem propagandy dokonał wielu skreśleń i przeinaczeń pierwowzoru (m.in. zamienił Hosenfelda na Austriaka). A już rok wcześniej Szpilman prowadził rozmowy z Czesławem Miłoszem i Jerzym Andrzejewskim, dotyczące przeniesienia jego losów w opuszczonym mieście na taśmę filmową. Samotność wśród ruin, strach, beznadzieja i rozpaczliwa walka o przetrwanie, nie bez powodu kojarzące się z losami Robinsona Crusoe na bezludnej wyspie, doprowadziły do napisania scenariusza "Robinson warszawski", którego bohaterem nie był jednakże Szpilman, lecz wymyślony 50-letni prosty robotnik Rafalski.

Nowowybrani, odpowiednio ustawieni politycznie macherzy polskiego kina zareagowali na scenariusz z niepokojem. "Robinsona warszawskiego" zatrzymano na dwa lata. W 1948 roku Antoni Bohdziewicz, kierownik Katedry Reżyserii PWSF w Łodzi, wystąpił do władz o ponowne rozpatrzenie scenariusza i zgodę na nakręcenie filmu. Komunistyczne władze zażądały dopisania chwalebnej roli wojsk polskich i radzieckich w wyzwoleniu Warszawy, plus wielu postaci i fabularnych wątków osobistych, nonsensownych wobec pierwotnego studium samotności. Miłosz wypisał się z tego bałaganu, a Andrzejewski z Zarzyckim spełnili żądania władzy. Premiera filmu z Janem Kurnakowiczem w roli tytułowej odbyła się w 1949 roku, na słynnym zjeździe filmowców w Wiśle, gdzie wytyczano wiekopomne, socrealistyczne szlaki rozwoju polskiego kina wobec sojuszu robotniczo-chłopskiego. "Robinsonowi warszawskiemu", choć przerobionemu, dostało się jeszcze bardziej. Zarządzono dodatkowe zdjęcia, dopisano kolejne propagandowe bzdury, przemontowano całość, wymieniono nawet muzykę. W grudniu 1950 roku pokraczne dziwadło pod zmienionym tytułem "Miasto nieujarzmione" trafiło wreszcie na ekrany, które, jak nietrudno się domyślić, niejednokrotnie świeciły do pustych sal kinowych.

Po latach Andrzejowi Szpilmanowi udało się w końcu przekonać ojca do ponownej publikacji bolesnych wspomnień, które w 1998 roku wydano w Niemczech (pod tytułem "Das wunderbare Überleben") i Wielkiej Brytanii (jako "The Pianist"). Twórcy filmowi zareagowali błyskawicznie. Ekranizację chcieli zrobić Niemcy, lecz Szpilman junior widział we wspomnieniach ojca kino większego formatu. Prawnik Romana Polańskiego skontaktował się z Andrzejem Szpilmanem, a następnie wręczył egzemplarz powieści swemu pracodawcy. Skażony osobistym koszmarem wojennym w krakowskim getcie, Roman Polański odnalazł spisany cudzą ręką chłodny, niemal kronikarski zapis zagłady i przetrwania. Reżyser, który wcześniej odrzucił propozycję zrobienia "Listy Schindlera", podjął decyzję o realizacji swego pierwszego, od czasu debiutanckiego "Noża w wodzie", filmu w Polsce. Zdjęcia do "Pianisty" rozpoczęto 19 lutego 2001 roku.



Realizacja

Efekty specjalne


Lista płac



Klub Miłośników Filmu, 2007.11.01
Autor analizy: Adrian Szczypiński - ADI