John Carpenter wpadł na pomysł "Ucieczki z Nowego Jorku" jeszcze w 1973 roku, zniesmaczony brudnymi rozgrywkami prezydenta Nixona w aferze Watergate. Żeby wyrazić swój sprzeciw, wymyślił skrajnie cynicznego prezydenta USA, uwięzionego na terenie Manhattanu, zamienionego w olbrzymie więzienie, żyjące własnym bandyckim życiem. Drugim filarem opowieści była nowatorska, mroczna i chropowata wizja miasta przyszłości, biegunowo odległa od wszystkiego, co do tej pory przedstawiał gatunek SF. W ten tygiel Carpenter wprowadził swego najsłynniejszego bohatera, cynicznego, jednookiego komandosa Snake'a Plisskena, którego wybitne zasługi dla kraju zostały przekreślone jednym napadem na Skarbiec Rezerw Federalnych. Ale w drugiej połowie lat 70. żaden producent nie chciał sfinansować tak nowatorskiego i dziwnego pomysłu. Nie pomogła świeża sława Carpentera, jako mistrza horroru po "Halloween", wówczas najbardziej dochodowego (stosunek budżetu do wpływów) filmu w historii kina. Ale z pomocą przyszedł kontrakt na dwa filmy, który John Carpenter i jego producentka Debra Hill w 1979 roku podpisali z niezależną wytwórnią Avco-Embassy Pictures. Pierwszym z nich była "Mgła". Drugim miał być "Eksperyment Filadelfia", ale Carpenter zaproponował nakręcenie "Ucieczki z Nowego Jorku". Do wspólnego napisania nowej wersji scenariusza reżyser zaprosił swego szkolnego kumpla Nicka Castle'a, który wcześniej zagrał "kształt" Myersa w "Halloween". Castle wygładził dialogi, dodał postaci Braina i Cabbie'ego oraz wymyślił zabawne zakończenie.

Wytwórnia widziała Charlesa Bronsona w roli Snake'a, lecz Carpenter stanowczo odmówił, tłumacząc się wiekiem Bronsona. Reżyser bał się także autorytetu Bronsona, który mógłby przejąć kontrolę nad młodym filmowcem. Kandydatura Tommy'ego Lee Jonesa także odpadła. W zamian Carpenter zaproponował swego przyjaciela Kurta Russella, odtwórcę tytułowej roli w telewizyjnym "Elvisie" (1979), Carpenterowskim hołdzie złożonym Presleyowi.

Przyzwyczajony do niskich budżetów, Carpenter stanął przed kosztownym problemem wizualizacji zniszczonego miejsca akcji. Burzenie ulic Nowego Jorku nie wydawało się najlepszym rozwiązaniem wobec skromnych 6 mln dolarów budżetu. Budowanie ogromnych dekoracji także nie wchodziło w rachubę. Doświadczony w pracy ze Spielbergiem scenograf Joe Alves uznał bowiem, że żadna atrapa nie zbuduje atmosfery prawdziwego miasta. Pozostało poszukać miasta podobnego do Nowego Jorku i na tyle zniszczonego, by niewielkim kosztem przerobić je w zdegenerowany miejski śmietnik. W tym celu współproducent Barry Bernardi przejechał USA tam i z powrotem, w celu znalezienia najbrzydszego miasta Ameryki. Bernardi znalazł St. Louis w stanie Missouri, którego kondycja przestępcza niewiele różniła się od tej ogólnokrajowej, przedstawionej w formie napisów na początku filmu. Ważniejszym odkryciem było jednak śródmieście, zniszczone w wielkim pożarze w 1976 roku, z wieloma elementami architektury (budynki, stacja kolejowa, most) przypominającymi Nowy Jork. Infrastruktura pogorzliska nie została w 1980 roku przywrócona do pełnego funkcjonowania, więc wystarczyło przywieźć na plan kilka ciężarówek złomu i śmieci, zgasić latarnie uliczne i przestawić się na nocny tryb życia. Plenery poza więzieniem oraz wnętrza nakręcono w okolicach Los Angeles i samym Nowym Jorku od sierpnia do listopada 1980 roku.


Realizacja

Efekty specjalne


Alternatywny prolog

Lista płac



Klub Miłośników Filmu, 2010.02.05
Autor analizy: Adrian Szczypiński - ADI