11 kwietnia 1970, dziewięć miesięcy po historycznej misji Apollo 11, uwieńczonej pierwszym lądowaniem człowieka na Księżycu, na Srebrny Glob wyruszyła trzecia załogowa misja księżycowa Apollo 13, w składzie Jim Lovell, Fred Haise i Jack Swigert. Ten ostatni, na dwa dni przed lotem, zastapił planowanego do tej wyprawy Kena Mattingly, którego lekarze podejrzewali o zarażenie się różyczką. Cel misji, okolice krateru Fra Mauro na Księżycu, miał być osiągnięty cztery dni później. W drugim dobie lotu, gdy statek był w odległości 333 tys. km od Ziemi i zaledwie 80 tys. km od Księżyca, Jack Swigert otrzymał polecenie z Centrum Kontroli Lotów w Houston, by wymieszać tlen w zbiorniku nr 2, który znajdował się w członie rakietowym statku Apollo. Tlen wykorzystywano do wytwarzania energii oraz do oddychania. Po 16 sekundach doszło do zwarcia w nieszczelnej, teflonowej izolacji grzałki elektrycznej, ogrzewającej mieszalnik. To doprowadziło do eksplozji zbiornika tlenu nr 2, który przestał zasilać jedno z trzech ogniw paliwowych. Wybuch uszkodził także zbiornik tlenu nr 1, który po 90 minutach również się opróżnił i przestał zasilać pozostałe dwa ogniwa paliwowe.

Lądowanie na Księżycu można było w tej sytuacji włożyć między bajki. Nagle celem misji stało się bezpieczne sprowadzenie załogi na Ziemię. Ponieważ silniki i wszystkie systemy członu załogowego, z uwagi na kończący się prąd i z obawy przez kolejnymi eksplozjami zostały wyłączone, jedynym ratunkiem załogi został lądownik księżycowy. Pierwotnie przeznaczony na 48-godzinne przebywanie w nim dwóch osób, stał się łodzią ratunkową dla trzech astronautów na trzy doby. Aby zaoszczędzić jak najwięcej paliwa i energii na korekty kursu podczas planowanego zbliżania się do Ziemi, Apollo 13 został skierowany na trajektorię lotu swobodnego dookoła Księżyca. Pomysł ten, opisany już w 1870 roku przez Juliusza Verne'a w powieści "Wokół Księżyca", miał na celu wykorzystanie grawitacji naszego naturalnego satelity, do rozpędzenia statku na jego orbicie. Przed okrążeniem Srebrnego Globu dokonano pierwszej korekty kursu, włączając silniki modułu księżycowego na 30 sekund. W drodze powrotnej wykonano jeszcze dwie tego typu poprawki kursu, by po prostu nie wyminąć się z Ziemią. Ze względu na drakoński reżim energetyczny i alarmujący niedobór tlenu, astronauci zmagali się z niską temperaturą i gromadzeniem wydychanego przez nich dwutlenku węgla. Wreszcie 17 kwietnia, po odrzuceniu członu rakietowego oraz modułu księżycowego, astronauci w kabinie załogowej Apollo, szczęśliwie wylądowali na Pacyfiku.

Młody Ron Howard, który dopiero trzy lata później stał się gwiazdą telewizyjnego serialu "Happy Days", obserwował lądowanie Apollo 13 w telewizji. Zarzuciwszy aktorstwo, Howard zajął się reżyserią, lecz dopiero "Plusk" (1984) z Tomem Hanksem i Daryl Hannah, ciepła, fantastyczna opowieść "Kokon" (1985) i przede wszystkim rzetelnie baśniowy "Willow" (1988), uczyniły z reżysera specjalistę od pogodnych, emocjonujących i znakomitych warsztatowo przebojów dużego ekranu. W pierwszej połowie lat 90-tych, Ron Howard powrócił do wspomnień z dzieciństwa i w ramach swej firmy Imagine Entertainment, postanowił przenieść na ekran dramatyczną epopeję Apollo 13. Podstawę scenariusza stanowiła autobiograficzna powieść kapitana wyprawy Jima Lovella pt "The Lost Moon" ("Utracony Księżyc"), napisana wspólnie z Jeffreyem Klugerem. Mimo, że Lovell widział w roli samego siebie Kevina Costnera, reżyser ponownie zwrócił się do Toma Hanksa, który rolę przyjął bez wahania. Drugiego załoganta Apollo 13 miał zagrać John Cusack, który rolę odrzucił na rzecz Billa Paxtona, etatowego pechowca amerykańskiego kina.



Realizacja

Efekty specjalne


Prawda i fikcja

Lista płac



Klub Miłośników Filmu, 2004.01.15
Autor analizy: Adrian Szczypiński - ADI