Zaginione sceny arcydzieła | FILM.ORG.PL

Zaginione sceny arcydzieła








Jerzy Babarowski
16.10.2013


 

Podobnie jak „Blade Runner” czy „Heaven’s Gate” również „Dawno temu w Ameryce” należy do grupy tych skrzywdzonych arcydzieł, które na skutek chciwości amerykańskich producentów i dystrybutorów nigdy nie były w stanie zabłysnąć w pełni swej potęgi. Ale jeśli przykłady tych filmów coś pokazały to jedynie fakt, że wielkiego kina nie da się zniszczyć czy powstrzymać – ono zawsze wypłynie, naturalnie i zwyczajnie. I podobnie jak po dekadach najrozmaitszych przeróbek zarówno „Blade Runner” jak i „Heaven’s Gate” doczekały się wersji, które udowodniły geniusz tych tytułów tak teraz kolej przyszła na finalne dzieło Sergio Leone.

Jego film istniał już w wielu formach, jednak wydawało się, że wypuszczona w latach 80. w Europie 229-minutowa wersja „Dawno temu…” była tą właściwą. Jak jednak odkrył reżyser Martin Scorsese – a także założyciel i właściciel firmy Film Foundation zajmującej się restoracją klasyków kina – wciąż istniało czterdzieści minut scen, które nigdy nie ujrzały światła dziennego, a które Leone chciał zachować w filmie, jednak ze względów marketingowych i dystrybucyjnych nie mógł tego zrobić (nawet w Europie). Te brakujące czterdzieści minut miały zostać na powrót wmontowane do obrazu przez włoskie laboratorium filmowe – i pod nadzorem dzieci samego Sergio Leone oraz montażysty dźwiękowego, który pracował z włoskim reżyserem nad filmem niespełna trzydzieści lat temu. Tak odrestaurowana wersja miała mieć premierę na ubiegłorocznym festiwalu w Cannes.

Podczas prac wynikły jednak nieprzewidziane problemy związane z prawami do zaginionych scen, co sprawiło, że w Cannes puszczono nie 269, ale 251-minutową wersję. Nawet ona została jednak szybko wycofana z festiwalowej cyrkulacji po pojawieniu się opinii, że dźwięk nie został dostatecznie dopracowany w nowych fragmentach filmu. Podczas, gdy Martin Scorsese wraz z dziećmi Leone próbują uregulować kwestię praw do ostatnich 24 minut filmu te sceny, które udało się odrestaurować pojawiły się w sieci.

Ich jakość pozostawia wiele do życzenia, a dźwięk faktycznie w pewnych momentach przeszkadza, tym niemniej dają one pełniejszy obraz filmu, który moim zdaniem jest najwybitniejszym osiągnięciem Sergio Leone i zasługuje na miejsce wśród największych dzieł kinematografii:

 

Niestety jedna scena się gdzieś zagubiła :(

Rodia

Nieznoszący wszystkiego, w równym stopniu nienawidzący bezmózgiej amerykańskiej papki jak i pretensjonalnych artystycznych smrodów, nie trawiący remake'ów, adaptacji i wszelkiego rodzaju przeróbek czegoś, co już było, cierpiący na widok kondycji współczesnego kina, rzygający na widok chciwości amerykańskich producentów, święcie wierzący w ambitne kino środka, odrodzenie Hollywood i w spektakularność nie wykluczającą głębi przekazu fan science-fiction, czarnego kryminału, Dostojewskiego, smutku i mroku w każdej postaci i wieczny narzekacz. Również nierób, wałkoń i śpioch.






  • Jokullus

    Ciekawe czy za naszego życia doczekamy się wydania nieokrojonej wersji „Dawno temu w Ameryce”, czy „Ziemi Obiecanej”, na dvd czy blu-ray…

  • Charles

    Na pewno się doczekamy, trochę jeszcze to pewnie potrwa, ale będzie warto.

  • Jerzy Babarowski

    Wiecie, są ludzie, którzy uważają, że „Dawno temu w Ameryce” i tak już jest za długim filmem i wydłużanie go jeszcze bardziej sprawi, że stanie się nie do oglądania. Ja tak nie myślę – dla mnie ostatni film Leone nigdy nie był za długi, bo ta długość była podyktowana strukturą opowieści i żelazną logiką narracyjną, a nie tanią potrzebą zrobienia z filmu jakiegoś epickiego dzieła. Brakujące sceny widać, że nie są tylko niepotrzebnym dodatkiem, ale kolejnymi elementami układanki, które czym prędzej powinny się znaleźć na swoim miejscu. W aktualnie najpełniejszej wersji „Ameryki” zawsze było kilka scen, które moim zdaniem odnoszą się do późniejszych wydarzeń, które zostały z filmu wycięte (np. zbliżenie na Joe’a Pesci po wyjściu Noodlesa i Maxa z windy) i przez to nie mają sensu. Mam nadzieję, że wraz z restoracją te ostatnie brakujące elementy zostaną przywrócone i będę mógł z czystym sumieniem wystawić łabędziemu śpiewowi Leone 10/10 :) (na razie jest 9)






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Mówi sir Anthony Hopkins. Klękajcie narody przed BREAKING BAD.

Następny tekst

Twenty Feet From Stardom (29. WFF)



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE