THE IT CROWD w wersji amerykańskiej | FILM.ORG.PL

THE IT CROWD w wersji amerykańskiej








Rafał Oświeciński
03.04.2014


354113

„The IT Crowd”, czyli po polsku „Technicy-magicy”, to kapitalny serial brytyjski, którego 4 serie nadawał Channel 4. W sumie raptem 25 odcinków świetnej satyry, głupkowatości i nerdostwa w czystej postaci.

Tak jak ulubionym serialem nauczycieli chemii jest „Breaking Bad”, tak dziwacy siedzący w piwnicy są ulubieńcami informatyków. A przynajmniej części z nich. Czy chodzi o identyfikację z problemami, z którymi się borykają (popsute drukarki)? A może wrodzony introwertyzm? Jeśli są tu jacyś informatycy, niech opowiedzą ile w „The IT Crowd” prawdy :) Przypuszczam, że więcej niż w jankeskim sitcomie „Big Bang Theory”, który również bawi się nerdostwem bohaterów. W każdym razie wolę wersję brytyjską od amerykańskiej, choćby z powodu genialnej pary O’Dowd i Ayoade i zdecydowanie bardziej niegrzecznego tonu całości.

Ale jaka jest okazja do mówienia o Royu i Mossie? Związana z Ameryką! Otóż na światło dzienne wyszedł… remake serialu. Już w 2007 roku, dzięki dużej popularności jaką cieszył się pierwszy sezon „The IT crowd”, NBC postanowiło przenieść  na amerykański grunt ten zacny serial. Udało się z „The Office”, więc dlaczego nie tym razem ma się nie udać – pomyślano. Gdy doszło do realizacji szybko zdano sobie sprawę z tego, że coś jest nie tak. Remake jest dokładnie tym samym co wersja brytyjska – bardzo podobne dialogi, scenografia, konstrukcja bohaterów. Nawet Moss tu jest i powtarza swą rolę! Czy tak to powinno wyglądać? Casus Michaela Scotta („Biuro” amerykańskie) rimejkującego Davida Brenta („Biuro” angielskie) sugeruje raczej negatywną odpowiedź.

Na stronie NBC pojawiła się nawet oficjalna zapowiedź...

Na stronie NBC pojawiła się nawet oficjalna zapowiedź…

Teoretycznie nie wygląda to źle, ba! skoro idzie krok za krokiem za oryginałem, co w tym przypadku jest w porządku. Co prawda nie ma O’Dowda, który znakomicie grał obleśnego, sfrustrowanego, żałosnego i szybko wpadającego w złość typa, ale zamiast niego jest Joel McHale, który za chwilę (w 2009 roku) pojawił się w „Community”, chyba najlepszym obecnie serialu komediowym. Jego bohater ma inny charakter, bardziej „miękki”, co nie znaczy, że z czasem nie rozwinąłby skrzydeł – patrząc na to, co wyprawia jako Jeff Winger, wierzę, że spokojnie poradził by sobie. Słabszym punktem na pewno jest blondynka w roli Jen, która jest tanią podróbką niezrównanej rudowłosej Katherine Parkinson.

Niestety, serialowi szansy nie dano – NBC po nakręceniu pilota anulowało zamówienie na pełny sezon, McHale wszedł na plan innej produkcji NBC, Ayoade wrócił na Wyspy  i kontynuował przygodę z O’Dowdem oraz zajął się reżyserią („The Submarine”).

Poniżej możecie obejrzeć pierwszy odcinek, a jeszcze niżej zobaczyć krótkie porównanie z oryginałem.

Rafał Oświeciński

Rafał Oświeciński

REDNACZ at FILM.ORG.PL
Celuloidowy fetyszysta.
Kino istnieje nie tylko dla rozrywki. Powinno budzić emocje. Powinno szokować ibulwersować. Powinno bez skrupułów zmuszać mózg i serce do wytężonej pracy. Dlatego wolę nieudane eksperymenty od udanych średniaków tworzonych od linijki.
Rafał Oświeciński






  • hossse

    W tym pilocie nie ma chyba żadnego żartu, który nie pojawił się w oryginale. Nie dziwię się, że serial nie dostał szansy bo twórcy wersji amerykańskiej nie wnieśli nic od siebie. Gdyby tak wyglądały wszystkie odcinki to ludzie znający oryginał nie oglądaliby podróbki, a nowych widzów ciężko pewnie byłoby nagonić.

  • Wydaje mi się, że to nie chodzi o to, że amerykańska wersja nic nie wnosi od siebie.
    Aktorzy grający w oryginale to geeki, którzy rozumieją swoje postacie i co grają.
    W amerykańskiej wersji grają po prostu zawodowi aktorzy, dość słabi, którzy po prostu recytują swoje kwestie – przez pory czujemy ten brak autentyczności…






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

PLAKAT - The Expendables 3

Następny tekst

Snowpiercer: Arka przyszłości



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE