Znalezione w sieci

„Niezniszczalni 3” z certyfikatem PG13

Autor: Rafał Donica
opublikowano

Sylvester Stallone ogłosił właśnie, że trzecia odsłona popularnej serii „Niezniszczalni” otrzyma certyfikat PG13, co oznacza mniej więcej, że ciała będą wchłaniać kule, postaci będą sugerować postrzał chwytając się za trafione miejsce, a bluzgi w stylu „motherfucker!” czy „son of the bitch!” będą przerywane wybuchamii, by przybrać postać „mother!” and „son!”, adekwatną do wrażliwego umysłu trzynastolatka. Decyzja o PG13 podyktowana jest ponoć tym, że twórcy chcą dotrzeć ze swoim cyklem do… młodszej widowni. Nie wzieli niestety pod uwagę tego, że młoda publiczność ma ich w czterech literach, bo wychowuje się na własnych, współczesnych idolach kina akcji – żeby nie szukać za daleko wymienię szybko Chrisa Hemswortha, Chrisa Evansa, Vina Diesela, Hugh Jackmana – równie dobrze zbudowanych i znacznie młodszych od ekipy Stallone’a.

rambo kwiat

Siłą napędową „Niezniszczalnych” była, bo chyba można już pisać o owej sile w czasie przeszłym, bezkompromisowość w czasach poprawności politycznej. Ekranowi twardziele starej daty, w nowym wcieleniu pozostawali sobą, twardzielami z dawnych lat, sarkastycznymi, szorstkimi, rozprawiającymi się z wrogiem szybko, brutalnie i krwawo. Jest więc mocno prawdopodobne, że Sylvester Stallone, który wypiął się na wiernych, starych fanów, zgadzając się na „skierowanie filmu do młodszej widowni”, wydał tym samym wyrok śmierci na serię, której zawdzięcza swoje istnienie na dzisiejszym rynku filmowym. Nie oszukujmy się, czas Arnolda i Sylvestra skończył się w latach 90. Żaden z ich samodzielnych projektów (a nawet wspólnych – patrz „Escape Plan”) wyprodukowanych w nowym milenium,  nie stał się hitem. Jedynie „Rocky Balboa” i „John Rambo” wzbudziły zainteresowanie i zyskały przychylność widzów, ale tylko dlatego, że odkurzały kultowe relikty przeszłości.

Pierwsze części „Niezniszczalnych” odniosły sukces, bo bazowały na nostalgii, ostrej akcji i zatrzęsieniu znanych twarzy kina akcji lat 80. i 90. przed kamerą. Jeżeli trzecia część „Niezniszczalnych” zostanie odarta z brutalności, zostanie już tylko (bo na nostalgii nie da się jechać bez końca) zgraja starszych panów walcząca z wrogiem już nawet nie przekleństwami, bo PG13 i tego zabrania, więc czym? Będą wkładać kwiatki do skierowanych weń luf karabinów? Wzorem serialowej Drużyny A wystrzelą w kierunku wroga wszystkie magazynki, wysadzą go granatami w powietrze, po czym okaże się, że nikomu nic się nie stało i odstawią związanych badguyów pod biuro lokalnego stróża prawa? A może wzorem „E.T.” w którego odnowionej wersji Spielberg zastąpił broń w rękach agentów krótkofalówkami, Niezniszczalni będą trzymać w dłoniach, żeby nie fantazjować za daleko, sam nie wiem, wędki?

Jednocześnie z ogłoszeniem decyzji o PG13 podano informację, że druga część była za bardzo okraszona humorem i one-linerami (ha! przyznali się! ;), dlatego w trójce ma nastąpić powrót do poważniejszej tonacji i dramaturgii części pierwszej. Wszystko to razem jakoś się ze sobą gryzie, nie uważacie?

A może macie jakieś pomysly w jaki sposób ekipa Sylvestra Stallone może bezkrwawo i bez przekleństw walczyć z czarnymi charakterami? Bo o takich scenach w części trzeciej możemy już powoli zacząć zapominać:

Ostatnio dodane