Magiczne światło Terrence'a Malicka | FILM.ORG.PL

Magiczne światło Terrence’a Malicka








Jerzy Babarowski
14.10.2013


 

„Niebiańskie dni” Terrence’a Malicka to jeden z wizualnie najpiękniejszych filmów kiedykolwiek nakręconych. Dramatyczne połacie równin Teksasu zostały w nim uchwycone jak nigdzie indziej – praktycznie każdy kadr tego filmu nadaje się na tapetę na ścianę lub pulpit komputera. Kluczowe do osiągnięcia efektu tak pełnego piękna było odpowiednie operowanie światłem. Opowieści o kręceniu plenerowych scen do „Niebiańskich dni”, o nie korzystaniu ze sztucznych ródeł oświetlenia i o wyczekiwaniu na odpowiedni moment, gdy zapadał zmrok stały się już legendarne wśród operatorów filmowych całego świata.

Warto posłuchać wspomnień ludzi, którzy pracowali przy tej produkcji, bo naprawdę niewiele filmów może się pod względem wizualnego piękna równać z dziełem Malicka. Oddajmy głos Johnowi Bailey’emu, operatorowi kamery, który pracował na planie „Niebiańskich dni”:

Rodia

Nieznoszący wszystkiego, w równym stopniu nienawidzący bezmózgiej amerykańskiej papki jak i pretensjonalnych artystycznych smrodów, nie trawiący remake'ów, adaptacji i wszelkiego rodzaju przeróbek czegoś, co już było, cierpiący na widok kondycji współczesnego kina, rzygający na widok chciwości amerykańskich producentów, święcie wierzący w ambitne kino środka, odrodzenie Hollywood i w spektakularność nie wykluczającą głębi przekazu fan science-fiction, czarnego kryminału, Dostojewskiego, smutku i mroku w każdej postaci i wieczny narzekacz. Również nierób, wałkoń i śpioch.











Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Fota #86 - Steve Martin

Następny tekst

Chce się żyć



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE