James Hunt vs. Niki Lauda - dokument | FILM.ORG.PL

James Hunt vs. Niki Lauda – dokument








Jerzy Babarowski
25.11.2013


PicMonkey Collage

 

Na ekrany polskich kin wszedł niedawno „Wyścig” („Rush”) w reżyserii Rona Howarda – oparta na prawdziwych wydarzeniach historia jednego z najzaciętszych pojedynków w historii sportu. Niki Lauda i James Hunt byli kierowcami ścigającymi się w zawodach Formuły 1, którzy w Grand Prix w 1976 roku stoczyli iście filmowy bój o tytuł mistrza świata. Ta obfitująca w liczne zwroty akcji, dramatyczne wypadki, krew, pot i łzy historia jest gotowym materiałem na film, nic dziwnego więc, że Hollywood skorzystało z okazji i film z niej uczyniło.

Po obejrzeniu go warto jednak się dowiedzieć, jak filmowe wydarzenia potoczyły się naprawdę i jacy w rzeczywistości byli bohaterowie tego pojedynku. Na Youtubie znaleźć można dokument, który obszernie przedstawia cały zarys, przebieg i następstwa tamtych wydarzeń. Otrzymujemy nie tylko wyczerpujący opis prawdziwej historii, ale też całego jej tła i dzisiejszego na nią spojrzenia. Mnie osobiście ten materiał bardzo zaciekawił: zdałem sobie sprawę, że filmowcy jednak dość wyraźnie zmienili – czy może przemilczeli – niektóre aspekty osobowości i historię znajomości głównych bohaterów, a prawdziwe wydarzenia obfitowały w więcej niuansów i skomplikowanych utarczek, zarówno na torze wyścigowym, jak i poza nim, niż w filmie to pokazano. Okazało się też, że podczas rywalizacji dwojga tytanów doszło do jednej sceny, która, wydawać by się mogło, stanowi niezwykle silny materiał wizualny, a w filmie nie znalazła się w ogóle… o czym mówię? Dowiecie się tego, oglądając materiał.

Nie muszę chyba mówić, żebyście tego nie robili, jeśli jeszcze nie widzieliście filmu, a obejrzeć go planujecie – cały dokument to jeden wielki spoiler. Współczuję ludziom, którzy poznali historię Sixto Rodrigueza przed obejrzeniem „Sugar Mana”…

Rodia

Nieznoszący wszystkiego, w równym stopniu nienawidzący bezmózgiej amerykańskiej papki jak i pretensjonalnych artystycznych smrodów, nie trawiący remake'ów, adaptacji i wszelkiego rodzaju przeróbek czegoś, co już było, cierpiący na widok kondycji współczesnego kina, rzygający na widok chciwości amerykańskich producentów, święcie wierzący w ambitne kino środka, odrodzenie Hollywood i w spektakularność nie wykluczającą głębi przekazu fan science-fiction, czarnego kryminału, Dostojewskiego, smutku i mroku w każdej postaci i wieczny narzekacz. Również nierób, wałkoń i śpioch.











Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Ratujmy Mikołaja

Następny tekst

Do zaliczenia



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE