Zestawienie

KRÓTKOFILMÓWKA. Wes Anderson, Tim Burton, bracia Coen. Krótkie metraże słynnych reżyserów #1

Autor: Maja Budka
opublikowano

W czasach triumfu monumentalnych kinowych widowisk nierzadko zapominamy o filmie krótkometrażowym, dostarczającym widzowi podobnego bogactwa wrażeń. Krótkofilmówka to krótki przegląd wybranych dzieł krótkometrażowych – od animacji po film aktorski – wartych szczególnej uwagi. Dla wszystkich, którzy, chcąc cieszyć się dziełem filmowym, nie potrzebują dwugodzinnego posiedzenia w sali kinowej. 

Znani reżyserzy także czasami romansują z krótkim metrażem, zgrabnie zamykając swoje historie w skromnej miniaturce. Nawet pięciominutowa produkcja skrzętnie i wnikliwie oddaje styl twórcy, co łatwo zauważyć po czterech filmach pięciu niezwykle charakterystycznych filmowców.

Oto pierwszy odcinek zestawienia krótkich metraży słynnych reżyserów.

Wes Anderson

W pokojach paryskiego hoteliku dochodzi do nieoczekiwanego spotkania dwojga nieparyskich kochanków.

Wes Anderson zaprzyjaźnił się z Owenem Wilsonem już na uniwersytecie w Austin, a w 1994 twórczy duet zaczął pisać scenariusz do Bottle Rocket. Dwunastominutowa, czarno-biała produkcja stała się pierwszym krótkometrażowym filmem w karierze reżysera, ale nie ostatnim. Po licznych przygodach z długim metrażem Anderson wrócił na moment do shortów, kręcąc w 2007 roku Hotel Chevalier jako prolog do Pociągu do Darjeeling. W pokojach paryskiego hoteliku dochodzi do nieoczekiwanego spotkania dwojga nieparyskich kochanków. Anderson prezentuje je w subtelny, tajemniczy, ale i erotyczny sposób. Niemniej nawet tak delikatnie ujęty temat oczekiwanego spotkania obdziera historię Jacka L. Whitmana oraz jego ukochanej z pewnego mistycyzmu. Dlatego Hotel Chevalier wydaje się idealnym zwieńczeniem długometrażowego filmu Wesa Andersona, nie zaś jego preludium. Kompletuje wrażenia po obejrzeniu Pociągu do Darjeeling.

Wes Anderson nakręcił także kilka komercjalnych miniatur. Prócz świątecznego Come together dla marki H&M reżyser stworzył siedmiominutowy film Castello Cavalcanti na zamówienie włoskiego domu mody Prada. Tym razem zabiera widza nie do pastelowego pociągu, ale do ciepłych Włoch Felliniego.

Tim Burton

Miłość Burtona do makabreski i horroru nie zaczęła się od Soku z żuka. Kwintesencją stylu i upodobań reżysera stał się pięciominutowy Vincent z 1982 roku. Historia siedmiolatka o makabrycznych zamiłowaniach, morderczych instynktach, miłującego się w twórczości Edgara Allana Poego oraz popadającego w katatonię od razu przywodzi na myśl postać Tima Burtona. Tak samo jak oszczędna, czarno-biała animacja korespondująca z fantasmagoryczną scenografią ekspresjonistycznego Gabinetu doktora Caligari Roberta Wiene’a z 1920 roku. Co zabawne, tytułowy Vincent Malloy marzy o tym, by być jak Vincent Price, amerykański aktor znany głównie z występów w filmach grozy. Ten sam Vincent Price występuje w filmie jako beztroski, baśniowy narrator. Burton w Vincencie przeciera szlaki dla swoich przyszłych produkcji. Przeplata makabrę z humorem, eksperymentuje z animacją poklatkową, tą samą, której użyje w Miasteczku Halloween w 1993 roku.

Bracia Coen

Paris, je t’aime to filmowy projekt 20 reżyserów, którzy w filmowej noweli prezentują krótkie historie miłosne rozgrywające się na scenie Paryża. Wśród twórców takich jak Gérard Depardieu, Wes Craven, Sylvain Chomet swój film wystosowali także Ethan oraz Joel Coenowie. Akcja segmentu Tuileries przebiega na stacji metra, a jej bohaterem stał się nieporadny turysta grany przez Steve’a Buscemiego, aktora nieodzownie związanego z twórczością amerykańskich braci. Mimo iż film ma niespełna 7 minut, reżyserzy obdarzają go sporą dawką absurdalnego humoru, którego sednem stają się zakłopotane miny Buscemiego. Bohater pozostaje zaś w bezlitosnej konfrontacji  z bezpośrednimi Francuzami oraz ich francuskimi pocałunkami. Bracia Coen z dystansem i żartobliwie malują specyficzny obraz paryskiej miłości.

Park Chan-wook

Stylizowana przemoc, dramat, cynizm, czarna komedia oraz zaskakujące, błyskotliwe zakończenie.

Po dwóch nieudanych filmach pełnometrażowych pracujący jako krytyk filmowy Park Chan-wook nakręcił w 1999 roku krótkometrażowy film  Simpan (Judgement). W swoim dziele koreański reżyser odwołuje się do katastrofy w domu towarowym w Seulu w 1995 roku, w której za sprawą wybuchu zginęło 500 osób. Nie jest to jednak film o charakterze podniosłym bądź żałobnym. Reżyser ironicznie krytykuje w nim chciwość ludzi, wykorzystujących ludzką tragedię do własnych celów. Po wypadku w Seulu krewnym ofiar ofiarowywano pieniężne zadośćuczynienia, czego skutkiem stały się liczne grabieże. Park Chan-wook zamyka bohaterów swojego filmu w klaustrofobicznej kostnicy, w której rzekoma rodzina ofiary wypadku czeka na identyfikację zwłok. Stylizowana przemoc, dramat, cynizm, czarna komedia oraz zaskakujące, błyskotliwe zakończenie. To tylko niektóre elementy, które twórca wykorzystuje w genialnie nakręconym Simpanie, a także w swoich późniejszych dziełach, między innymi w słynnym Oldboyu.

Ostatnio dodane