Zestawienie

KRÓTKOFILMÓWKA #1. Nietypowe japońskie animacje krótkometrażowe

Autor: Maja Budka
opublikowano

W czasach triumfu monumentalnych kinowych widowisk nierzadko zapominamy o filmie krótkometrażowym, dostarczającym widzowi podobnego bogactwa wrażeń. Krótkofilmówka to szybki przegląd wybranych dzieł krótkometrażowych – od animacji po film aktorski – wartych szczególnej uwagi. Dla wszystkich, którzy, chcąc cieszyć się dziełem filmowym, nie potrzebują dwugodzinnego posiedzenia w sali kinowej. 

Animacja to sztuka niezwykle cenna dla Japończyków. Dzieci i dorośli umiłowali sobie produkcje kultowego studia Ghibli, filmy anime, które stały się symbolami ich rodzimej popkultury. Wśród nich nieśmiało prezentują się także nie mniej oryginalne animacje krótkometrażowe, odznaczające się japońską wrażliwością oraz starannością. 

Dom z małych kostek (Tsumiki no ie)

Dom z małych kostek to film Kunio Katôu uhonorowany Oscarem w 2009 roku.  Refleksyjna animacja, która mocno odbiega od charakterystycznej stylistyki japońskiego anime, przedstawia historię starszego mężczyzny, który samotnie walczy z żywiołem zalewającym jego dom piętro po piętrze. W zaledwie 12 minutach reżyser skrzętnie zawarł metaforę ludzkiego życia, porównując je do powolnie zatapianej kamienicy. Intymna podróż głównego bohatera udowadnia jednak, że w każdym martwym pomieszczeniu domu zaklęte są żywe wspomnienia. Dom z małych kostek jest prostą i wzruszającą historią traktującą o samotności oraz kojącej sile wspomnień.

Pan Głowa (Atama-yama)

To w końcu Japonia, musiało być choć trochę dziwnie. Animacja Kojiego Yamamury to współczesna interpretacja tradycyjnego japońskiego przedstawienia rakugo o nazwie Atama-yama. Opowiada historię pewnego skąpego i gderliwego mężczyzny, który nawet wiśnie zjadał z pestkami, w efekcie czego wyrasta mu na głowie małe drzewko – sakura. Pan Głowa to kwintesencja dziwacznego, czarnego humoru Japończyków w pięknej, groteskowej animacji. Inspirując się tradycją i kulturą Kraju Kwitnącej Wiśni, świętem Hanami i zamiłowaniem Japończyków do natury, reżyser tworzy tragikomiczny spektakl o iście surrealistycznym zabarwieniu. Bawi i zadziwia za każdym razem. Pan Głowa został nominowany do Oscara w 2003 roku, o którego walczył między innymi z Katedrą Tomasza Bagińskiego.

Ona i jej kot (Kanojo to Kanojo no Neko)

Prędzej czy później każdy z nas uroni łzę przy filmie Makoto Shinkaia, sadystycznego reżysera takich anime jak 5 centymetrów na sekundę, Ziemia kiedyś nam obiecana, czy Kimi no Na wa. Ona i jej kot, jedno z wcześniejszych dzieł reżysera, to sentymentalny i nastrojowy film, w którym koci narrator opowiada o miłości, jaką darzy swoją nową właścicielkę. Warstwę wizualną tego anime definiuje piękny, subtelny styl japońskiego mistrza. Powolnie płynąca kamera, statyczne ujęcia, intymne zbliżenia, monochromatyczna animacja oprawiona nostalgicznym smutkiem. Oraz pociągi. Znając dobrze dzieła Shinkaia, jestem gotowa uwierzyć, że reżyser maluje je z niezwykłą czułością oraz pietyzmem. Ujmująca minimalistyczna animacja, po której zawsze chwyta mnie małe wzruszenie.

Kocia zupa (Nekojiru-so) 

Może się wydawać, że Kocia zupa to dobranocka o dwóch słodkich kociętach. W rzeczywistości jednak to wybitny, surrealistyczny film eksperymentalny w reżyserii Tatsuo Satō, zainspirowany mangą artysty Nekojiru. Trzydziestominutowa animacja podąża śladami małego Nyatty, który wyrusza do krainy zmarłych, starając się ocalić duszę siostry. Metafizyczna odyseja antropomorficznych kotów obfituje w niezwykłe zjawiska, podróże po pustkowiach jakby żywcem wyjętych z płócien Salvadora Dalego, spotkań ze stwórcą oraz śmiercią. Przyjemna animacja oraz miękka kreska rysunku sprawiają, że film obfity w znaczenia nie jest ciężki od nadmiaru zdobień. Wnikliwe anime, które pozostawia szerokie pole do interpretacji.

Ostatnio dodane