Zarzynanie legendy w trzy de | FILM.ORG.PL

Zarzynanie legendy w trzy de








Grzegorz Fortuna
15.09.2012


Wbrew temu, co się powszechnie uważa, idea kręcenia na nowo niskobudżetowych horrorów z lat 70-tych nie jest zła. Filmy z tamtego okresu, dziś słusznie uważane za kultowe, także miały wady, związane przede wszystkim z ograniczeniami finansowymi i „nieopierzeniem” startujących wówczas mistrzów grozy. Dlatego nie obrażałem się, kiedy Dennis Iliadis zapraszał widzów do trzymającego w napięciu remake'u „Ostatniego domu po lewej”, który – choć nie robił takiego wrażenia jak oryginał – miał o wiele bardziej spójny scenariusz, albo gdy Glen Morgan wpuszczał stada krwiożerczych szczurów na plan nowej wersji „Willarda”.

„Teksańska masakra piłą mechaniczną” to jednak coś zupełnie innego. Tobe Hooper nakręcił w 1974 roku horror totalny, arcydzieło, które – choć nie było pierwszym filmem tzw. „krwawej fali”, zalewającej wówczas amerykańskie kina – wywróciło do góry nogami sposób, w jaki postrzegać można ekranową grozę. Brudna, szorstka, zaskakująca na każdym kroku i oszczędna w kwestii krwawych efektów „Teksańska masakra…” przerażała w latach 70-tych i przeraża do dziś, bo wcale się nie zestarzała. Zawarty w niej nihilizm, podparty sporą dawką szaleństwa, a momentami nawet groteski, powoduje, że film Hoopera nawet po blisko czterdziestu latach od premiery ogląda się z podskórnym niepokojem, podsycanym przez odpowiednią muzykę i nagłe zwroty fabularne. To jeden z tych horrorów, w których zło wydaje się bliskie i realne, prawie że namacalne, bo jest niejako „wspierane” przez każdy element dzieła filmowego, od scenografii po sposób gry aktorów.

Żadna z późniejszych „Teksańskich masakr…” tego nie osiągnęła, choć zapoczątkowana przez Hoopera franczyza rozrosła się do pokaźnych rozmiarów – powstały nie tylko trzy sequele, ale też przeciętny remake Marcusa Nispela i prequel remake'u o znaczącym podtytule „Początek”. Miałem nadzieję, że po ostatnim z wymienionych Hollywood pozwoli Letherface'owi chwilę odpocząć, ale przeliczyłem się. Na premierę czeka kolejna część serii, choć tym razem już bez „masakry” w tytule – film Johna Luessenhopa to po prostu „Teksańska piła łańcuchowa 3D” („Texas Chainsaw 3D”). I właśnie doczekał się pierwszego zwiastuna.

 

 

Trailer wygląda, niestety, strasznie biednie – kadry jak z telewizji, zero brudu, zero nihilizmu, zero emocji. „Fajne dupy plus wielka piła” to może i dobry klucz, ekhem, estetyczny, kiedy robi się kolejną część „Piątku trzynastego” czy innego slashera dla nastolatków, ale do serii o Letherface'ie, od zawsze wykraczającej daleko poza ramy tego gatunku, kompletnie nie pasuje.

Ponadto, film Luessenhopa nie jest remakiem ani nawet rebootem. To – jak zapowiadają twórcy – sequel pierwszej części, rozpoczynający się w momencie, w którym tamta się skończyła. A więc… midquel? Sequelo-reboot? Rebooto-sequel? Czy będziemy potrzebować nowego określenia? Tak czy owak, jedynym plusem tej wymuszonej produkcji wydaje się być fakt, że Marilyn Burns i Gunnar Hansen (Sally i Letherface z oryginału) pojawią się w niej w niewielkich rolach.

Grzegorz Fortuna

Grzegorz Fortuna

Miłośnik polskiej kultury filmowej okresu transformacji, dawnego włoskiego kina gatunkowego, filmu grozy i współczesnej popkultury. Członek kolektywu VHS Hell. Zainteresowany wszystkim tym, co zapomniane lub niedocenione. Bardzo lubi kebab.
Grzegorz Fortuna

Grzegorz Fortuna - ostatnie teksty: (zobacz wszystkie)







  • www.killallmovies.blogspot.com

    Inna sprawa, że nie ma już potrzeby wracać do domu Sawyerów – „Teksańska masakra piłą mechaniczną” była ilustracją tamtych czasów; to film, który w dosadny sposób oddał stan ducha postwietnamskiej Ameryki i odzwierciedlił jej niepokoje, zilustrował rozpad tradycyjnego modelu rodziny. Dzieło Hoopera powstało w momencie szczególnym; wypalało się kino kontestacyjne, a rok później do kin weszły „Szczęki”. Dzisiaj nie da się tego podrobić, co zresztą pokazał remake (mimo wszystko całkiem udany!), a teraz ten nieszczęsny trailer.

    • Jerry

      Na marginesie niezmiernie ciekawi mnie dlaczego współcześnie obserwujemy „nową falę” gore w zachodnim wydaniu i przede wszystkim czy znów jest to pokłosie jakichś tendencji społecznych, czy mamy do czynienia z czystą rozrywką. Debiuty Romero, Hoopera, czy Cravena teraz uznane „tylko” za klasykę horroru dotykały przecież, jak słusznie zauważono wyżej, ważkich kwestii z jakimi borykała się Ameryka.

      Co do Teksańskiej w 3d to od pierwszych newsów miałem poważne obawy, a ten trailer pozbawił mnie resztki złudzeń. I świadczy to moim zdaniem tylko o postępującym uwiądzie umysłowym mainstreamowych scenarzystów.

      • www.killallmovies.blogspot.com

        Trzeba jednak pamiętać, że nawet pozbawione kontekstów, „Teksańska masakra…” czy „Noc żywych trupów” to znakomite kino gatunkowe.

        • Jerry

          O, zdecydowanie tak:) Pewnie gdyby nie to nie miały by dziś statutu pozycji kultowych. A jako kino gatunkowe filmy te nadal bronią się wyśmienicie pomimo, że spora liczba odniesień do współczesnej twórcom Ameryki lat 70-tych jest pewnie dla nas nie do wychwycenia.

          • Joe Chip

            Dotąd filmy z tej serii prezentują sinusoidę – jedynka wiadomo, dwójka mimo, że sam Hooper zdradzał jakieś ambicje rozszerzenia części satyrycznej z oryginału i kanibalizm jest obecny u całej mikro-społeczności Teksańskiej wyszedł idiotyczny filmik z marnymi nawiązaniami ( taniec laski z piłą wygląda jak parodia oryginału, czy to może miało być zobrazowany objaw szaleństwa u normalnej kobiety po przeżytym „koszmarze” ). Po dramacie-horrorze twórca pierwowzoru skręcił nie pasujący do tonu poprzednika „tromowy” w duchu komediowy sequel. Trójka z kolei to niezły film. Czwórka nieporozumienie jakieś. Piątka – remake – najlepsza po pierwowzorze. Szóstka – prequel – pozbawione napięcia, mechaniczne odbębnienie schematów z głupkowatą sieką choć nie jest to takie młodzieżowe w duchu jak film Nispela. No to jak na części nieparzyste przystało wygląda na to, że teraz powinna być udana część tak na poziomie trójki i remaku. I tego oczekuję bo na więcej nie ma co liczyć.

  • Wezyr

    A ja myślałem, że będzie to wpis o „Nocy żywych trupów 3D: reanimacja”, bo tam to dopiero trailer budzi zgrozę.

    • Grzegorz Fortuna

      Przyznam szczerze – wcześniej tego nie widziałem. I chyba wcale nie miałem ochoty zobaczyć, bo zwiastun jest koszmarny, a sam film zbiera najgorsze możliwe noty ;)

      • leatherface

        To już sa jakieś recenzje? Film ma premierę w styczniu, jeśli jednak cos masz to podeślij link ;)






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Wieczór panieński

Następny tekst

Resident Evil: Retrybucja



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE