Wałęsa - najnowszy zwiastun filmu Andrzeja Wajdy | FILM.ORG.PL

Wałęsa – najnowszy zwiastun z kreską Rybczyńskiego








Rafał Oświeciński
09.05.2013


Nie będzie przesadą stwierdzenie, że „Wałęsa” Andrzeja Wajdy to najbardziej oczekiwana polska produkcja tego roku. Oczekiwana w kraju, wszak to konglomerat najpopularniejszych nazwisk – Wałęsa, Wajda, Więckiewicz – i jednocześnie miks polityki i historii, których macki sięgają do współczesności. To będzie budziło sporo kontrowersji, bo zarówno były prezydent, jak i nasz laureat Oscara, nie są oceniani jednoznacznie – nie istnieją bez swych biografii, dokonanych wyborów, poglądów i obecnego statusu, a te są poddawane przecież lustracji na każdy z możliwych sposobów.

Czy to dobrze? Dla sukcesu filmu – na pewno. Nic tak nie sprzedaje dzieła, jak rozgłos mu towarzyszący, obojętnie jakiej proweniencji. Miłośnicy talentu Wajdy kupią bilet, a szydzący z jego dorobku również się wybiorą, aby potwierdzić swoje dotychczasowe opinie. Życzliwi Wałęsie popędzą do kin, a wrogowie nie popuszczą i z pewnością będą chcieli wyśmiać kłamliwą wajdowską wizję – za co pewnie zapłacą, bo każda istota rozumna wie, że trzeba zobaczyć, żeby poddać ocenie (istota nierozumna nie wie, ale nie warto sobie zawracać głowy jej głosem). Umiarkowanie podchodzący do jednego i drugiego zostaną zwabieni gigantyczną reklamą, której możemy się bez problemu spodziewać w najbliższych miesiącach, a która objawi się choćby w podejmowaniu tematu „Wałęsy” w każdych możliwych mediach. Zadziała też magia nazwisk aktorów – Więckiewicz w życiowej roli, Grochowska w roli żony Wałęsy (pamiętajmy o hitowej autobiografii Danuty Wałęsy – ona również zwabi do kin w celu weryfikacji prawd i fikcji), lubiany przez wszystkich Zamachowski.

Zagraniczny sukces również jest pewny jak w banku – dwie znane i uznane marki, połączone mentalnie z trzecią znaną i uznaną (JP2), sprzedadzą „Wałęsę” na pniu, inaczej być nie może.

Krótki zwiastun, który się właśnie ukazał, nie pokazuje zbyt wiele, ale to, co widać, jest bardzo dobrze zrealizowane – Paweł Edelman za kamerą to gwarant najwyższej jakości, tutaj nie mam żadnych wątpliwości. Sam montaż teasera (bo tak to się powinno nazywać) jest całkiem niezły, choć bardzo zaskoczyła mnie obecność animacji Zbigniewa Rybczyńskiego – kilka dość nachalnych symboli z patosem w tle nie zmieniają faktu, że to kapitalny, pod względem artystycznym, pomysł na dopełnienie klasycznych zdjęć. Chciałbym tego typu wstawki zobaczyć w gotowym filmie, bo byłby to bardzo odważny i oryginalny ruch ze strony tak doświadczonego twórcy, jakim jest Wajda.

Niemniej, trochę pomarudźmy. „Wałęsa” zapowiada się bowiem tak, jak można było się spodziewać – to po prostu laurka wystawiona Wałęsie, z Matką Boską, papieżem, białymi pałami Milicji i złowrogim Jaruzelskim w tle. Wielkie Słowa, Wielkie Czyny, Wielcy Polacy. Czy dostaniemy coś więcej? Oby.

 

Czy tylko mnie to zdjęcie Więckiewicza śmieszy? ;)

 

Rafał Oświeciński

Rafał Oświeciński

REDNACZ at FILM.ORG.PL
Celuloidowy fetyszysta.
Kino istnieje nie tylko dla rozrywki. Powinno budzić emocje. Powinno szokować ibulwersować. Powinno bez skrupułów zmuszać mózg i serce do wytężonej pracy. Dlatego wolę nieudane eksperymenty od udanych średniaków tworzonych od linijki.
Rafał Oświeciński






  • Przemysław Zakrzewski

    Nie dostaniemy niczego więcej, nie oczekujmy tego.

    • No możemy dostać, dlaczego nie. Tutaj istotna będzie gra na emocjach, budowa odpowiedniego napięcia, dramaturgii. Jednak wierzę, że Wajda może dać radę.

      Choć fakt, pomnik ze spiżu też musi zostać naruszony, musi wpaść w szarość, a nie tylko wybielanie, nie ma innej opcji.

  • Guest

    The Wall?

  • citizen

    a gdzie jest o tym ze brał kasę jako agent bezpieki TW bolek gdzie są Anna Walentynowicz i pan Gwiazda?!!

    • krzychd

      w tym samym miejscu co motorówka SB… Ten film to będzie jedno wielkie kłamstwo. Mam nadzieję, że nie będą zmuszać uczniów do chodzenia na ten propagandowy gniot.

    • Artur Gralla

      ale to nie sb go zlamala tylko to byli marsianie tak zwana zydomarsianie ktorzy to przewidzieli ze za 30 lat padnie komunizm i dlatego nasz prezydenta wasz agent.

  • OGPUEE

    Nie tylko Ciebie śmieszy zdjęcie. Więckiewicz wygląda jak Ferdek Kiepski.

    • puff

      Ja tu widzę Super Mario. :)

  • Rafał Donica

    Kompletnie nie pasuje do siebie przeplatanie tradycyjnych zdjęć z animacją, bida z nędzą i kolejna nieudana próba (po wyśmiewanym szeroko plakacie) zaskoczenia czymś nowatorskim widza polskiego kina.

  • Dawid Sosin

    naprawde chcialbym by wyszedl z tego porzadny film, ale wiadomo, temat jaki jest kazdy widzi…
    zdjecie, owszem, zabawne ;)

    • Leszy

      Ten film to będzie żenuła z definicji. A definiuje go zestawienie: reżyser+temat

  • Kazik

    Patrząc na plakat „Wałęsy”, (to nie jest żart? To naprawdę oficjalny poster tego filmu?), ewidentnie widać, że słynny polski elektryk był o niebo przystojniejszy od znanego polskiego aktora. Cóż, Bozia, również ta w klapie marynarki, poskąpiła nieco wyglądu. No ale nie tylko wygląd się liczy. Liczy się też np śrubokręt.

    To czy Wałęsa istotnie był konfidentem UB czy nie nim nie był, nie dowiemy się nigdy. Zadbał o to sam zainteresowany. W sumie ciężko mu się dziwić. Pewnie będąc na jego miejscu zachowałbym się tak samo i nie chodzi tutaj wcale o ukrywanie dowodów winy. Po prostu facet chciał zaoszczędzić sobie dodatkowego stresu, który mógłby wyniknąć z racji wertowania dostępnych archiwów.
    Jednocześnie Wałęsa jest bohaterem na czasie. W dzisiejszej Polsce nie ma miejsca na nowego Paderewskiego, Piłsudskiego czy nawet Witosa. Wałęsa jest taki jak kraj w którym żyjemy: zacofany, prowincjonalny i nie na miejscu. W tym sensie nie należy mieć do niego pretensji.

    Co innego Andrzej Wajda. „Wałęsa” wydaje się udowadniać, który to już raz?, jedną rzecz. Tak naprawdę nie ma złych i dobrych czasów. Czy to PRL, III czy nawet IV Rzeczpospolita. Obojętnie. Są tylko ludzie którzy w równy sposób dają się ponieść złym emocjom – czytaj, są tak samo skłonni do wszelkich tanich pochlebstw tak jak ich starsi, wyklęci dziś przez nich „czerwoni” koledzy. Chyba najbardziej kuriozalne w tym wszystkim jest to, że Wajda swoim filmem o Lechu tak naprawdę przeciwstawia się temu wszystkiemu co było zawarte w jego wcześniejszych największych dziełach! „Popiół i diament” Człowiek z marmuru”, „Wesele” „Kanał”, „Lotna”, „Krajobraz po bitwie”… Niemal niszczy cały swój dorobek, kręcac, tani w gruncie rzeczy panegiryk. Tamte filmy prowokowały, stawiały pytania, często wręcz bolały swoim brakiem kompromisu. A tutaj? Lechu był i jest wielki! Koniec pieśni!

    Polska jaka jest, każdy widzi. Podobnie z Wałęsą. Zadziwiające, że na skutek całej tej politycznej transformacji, najbardziej po dupie dostała grupa rzekomych beneficjentów przyszłej demokracji, czyli gdańscy stoczniowcy. Przecież od nich to wszystko się zaczęło. Gdzie są teraz?

    Z polskim kinem jest podobnie. Jego dwa grzechy główne to epigonizm i defetyzm. Świat opisywany w polskich filmach w zasadzie bez wyjatku, jest albo kwieciście zajebisty, albo dogłębnie do dupy. Grzechem pobocznym jest także prowincjonalność, której nie chcemy, czy może raczej nie możemy się wyzbyć.
    Doprawdy jest niesamowitą ironią, że najgłośniejszy obecnie polski reżyser czyli Wojciech Smarzowski tym co robi, niejako tą polską prownicjonalność definiuje! Smarzowski po prostu uoasabia rodzimą, filmową przaśność.
    Czy naprawdę nie ma od tego ucieczki?
    W gruncie rzeczy „Wałęsa” traktuje przecież o zwycięstwie. Być może ostatecznie okazało się ono gorzkie ale jednak. A więc cynizm? Chyba nie, bo przecież on i tak już istnieje. Może po prostu nie ma wyjścia? Może ta nieszczęsna polska historia sama wyznacza „podłe” tematy bez nadziei na piękno? Po jednej stronie „Wałęsa” przeskakujący przez mur nadziei na lepsze jutro a po drugiej „Smoleńsk” Krauzego w którym jak zdają się prorokować jego twórcy, nadzieja została ostatecznie pogrzebana.
    Warto zacytować na koniec Bułata Okudżawę.Ten wspaniały rosyjski poeta napisał kiedyś: „A przecież mi żal, że nad naszym zwycięstwem niejednym, górują cokoły na których nie stoi już nikt”.

    • Artur Gralla

      gdyby aktor byl naprawde Walesa to do dzisiaj by komuna nie padla ha ha ha.






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Hannibal was nie pochłonie

Następny tekst

Inside Llewyn Davis - bracia Coen prezentują



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE