publicystyka filmowa

Wałęsa – najnowszy zwiastun z kreską Rybczyńskiego

Autor: Rafał Oświeciński
opublikowano

Nie będzie przesadą stwierdzenie, że „Wałęsa” Andrzeja Wajdy to najbardziej oczekiwana polska produkcja tego roku. Oczekiwana w kraju, wszak to konglomerat najpopularniejszych nazwisk – Wałęsa, Wajda, Więckiewicz – i jednocześnie miks polityki i historii, których macki sięgają do współczesności. To będzie budziło sporo kontrowersji, bo zarówno były prezydent, jak i nasz laureat Oscara, nie są oceniani jednoznacznie – nie istnieją bez swych biografii, dokonanych wyborów, poglądów i obecnego statusu, a te są poddawane przecież lustracji na każdy z możliwych sposobów.

Czy to dobrze? Dla sukcesu filmu – na pewno. Nic tak nie sprzedaje dzieła, jak rozgłos mu towarzyszący, obojętnie jakiej proweniencji. Miłośnicy talentu Wajdy kupią bilet, a szydzący z jego dorobku również się wybiorą, aby potwierdzić swoje dotychczasowe opinie. Życzliwi Wałęsie popędzą do kin, a wrogowie nie popuszczą i z pewnością będą chcieli wyśmiać kłamliwą wajdowską wizję – za co pewnie zapłacą, bo każda istota rozumna wie, że trzeba zobaczyć, żeby poddać ocenie (istota nierozumna nie wie, ale nie warto sobie zawracać głowy jej głosem). Umiarkowanie podchodzący do jednego i drugiego zostaną zwabieni gigantyczną reklamą, której możemy się bez problemu spodziewać w najbliższych miesiącach, a która objawi się choćby w podejmowaniu tematu „Wałęsy” w każdych możliwych mediach. Zadziała też magia nazwisk aktorów – Więckiewicz w życiowej roli, Grochowska w roli żony Wałęsy (pamiętajmy o hitowej autobiografii Danuty Wałęsy – ona również zwabi do kin w celu weryfikacji prawd i fikcji), lubiany przez wszystkich Zamachowski.

Zagraniczny sukces również jest pewny jak w banku – dwie znane i uznane marki, połączone mentalnie z trzecią znaną i uznaną (JP2), sprzedadzą „Wałęsę” na pniu, inaczej być nie może.

Krótki zwiastun, który się właśnie ukazał, nie pokazuje zbyt wiele, ale to, co widać, jest bardzo dobrze zrealizowane – Paweł Edelman za kamerą to gwarant najwyższej jakości, tutaj nie mam żadnych wątpliwości. Sam montaż teasera (bo tak to się powinno nazywać) jest całkiem niezły, choć bardzo zaskoczyła mnie obecność animacji Zbigniewa Rybczyńskiego – kilka dość nachalnych symboli z patosem w tle nie zmieniają faktu, że to kapitalny, pod względem artystycznym, pomysł na dopełnienie klasycznych zdjęć. Chciałbym tego typu wstawki zobaczyć w gotowym filmie, bo byłby to bardzo odważny i oryginalny ruch ze strony tak doświadczonego twórcy, jakim jest Wajda.

Niemniej, trochę pomarudźmy. „Wałęsa” zapowiada się bowiem tak, jak można było się spodziewać – to po prostu laurka wystawiona Wałęsie, z Matką Boską, papieżem, białymi pałami Milicji i złowrogim Jaruzelskim w tle. Wielkie Słowa, Wielkie Czyny, Wielcy Polacy. Czy dostaniemy coś więcej? Oby.

 

Czy tylko mnie to zdjęcie Więckiewicza śmieszy? 😉

 

Ostatnio dodane