W ramach obrazu

KAPITAN ALATRISTE. Wąsiska, rapiery i lewaki

Autor: Jan Dąbrowski
opublikowano

W RAMACH OBRAZU #7:

Kapitan Alatriste. Wąsiska, rapiery i lewaki

WSTĘP

Przeglądając filmowe światy w poszukiwaniu twórczych inspiracji malarskich, można czasem trafić na prawdziwe skarby, trzeba jednak wytrwale szukać. W świadomości masowej zakorzenione są jedynie najpopularniejsze przykłady takich produkcji, a Hollywood ma na tym polu silnych przedstawicieli, ze Scottowskim Obcym na czele. To właśnie od współpracy nieznanego dotychczas malarza H. R. Gigera z początkującym reżyserem rozpoczęła się międzynarodowa kariera ich obu, a wszystko za sprawą filmowego kosmity broczącego kwasem. Jednak – mimo rosnących budżetów i możliwości technicznych – twórcy sporadycznie sięgają do malarstwa przy kształtowaniu filmowej rzeczywistości. Opisywane ostatnio Między piekłem a niebem Vincenta Warda stanowi wyjątek, ponieważ nie tylko kreatywnie przetwarza prace impresjonistów, lecz także uzasadnia to w fabule. Ta niestety jest wątpliwym spoiwem wiążącym ze sobą kolejne sceny. Ward zrealizował więc dzieło nierówne, gdzie wizualny przepych próbuje maskować banalną i ckliwą historię.

9jRK5RFy6P4BNFWthxYnClNIEgx - Kopia

Jeden z pierwszych plakatów zapowiadających film

Tym razem na cel wziąłem kino europejskie. Właśnie stąd pochodzi znakomita większość artystów, których dzieła zdobią muzea i galerie na całym świecie. Jest to także miejsce narodzin kina. Twórcze wykorzystanie i popularyzacja arcydzieł malarstwa poprzez sztukę masową, jaką jest film, powinno być zatem domeną Europejczyków. Tego rodzaju produkcji – najlepiej fabularnych, opowiadających ciekawą i spójną historię – niestety jest niewiele. Wybitnym osiągnięciem w tej kategorii jest Kapitan Alatriste. Na wskroś hiszpańskie dzieło – bazujące na prozie Artura Perez-Revertego (autora pierwowzoru Dziewiątych wrót Romana Polańskiego), wyreżyserowane przez Agustína Díaza Yaneza na podstawie scenariusza tegoż. Najmniej latynoskim elementem filmu jest wcielający się w głównego bohatera Viggo Mortensen. Na temat Kapitana Alatristego mówi, że „nie jest to po prostu film przygodowy z gatunku płaszcza i szpady. Widzi w nim

piękny przykład kina autorskiego. Jest do głębi artystyczny, złożony i wciągający. (…) Jest taki, ponieważ przekazuje prawdę – nie pokazuje Hiszpanii pięknej, wspaniałej i godnej podziwu; wręcz przeciwnie, to szczera i niejednoznaczna historia.

vvvv

Kadr z filmu – długie, statyczne i malarskie ujęcie

Tytułowy kapitan Alatriste (Viggo Mortensen) jest weteranem hiszpańskiej piechoty, walczącym we Flandrii w czasach wojny trzydziestoletniej. Nie ma rodziny, za to spotyka się z młodą (i żonatą) aktorką teatralną, Marią de Castro (Ariadna Gil). W międzyczasie pod opiekę żołnierza trafia młody Inigo Balboa (Unax Ugalde), który zostaje jego giermkiem i uczniem. W trakcie przyjmowania kolejnych zleceń (od szlachty, króla, Inkwizycji, etc) staje się świadkiem ważnych wydarzeń w historii Hiszpanii. Nie mniej ważny jest drugi i trzeci plan, gdzie można wyszczególnić postacie historyczne będące w stałym kontakcie z głównym bohaterem. Miłośników powieści/kina spod znaku płaszcza i szpady może zainteresować fakt, że akcja Kapitana Alatristego rozgrywa się mniej więcej w tym samym czasie, co Trzech muszkieterów Aleksandra Dumasa. W filmie Yaneza są dwa smaczki z tym związane: główny bohater pewnego wieczoru krzyżuje ostrze z księciem Buckinghamem i księciem Karolem. Ponadto szara eminencja dworu Filipa IV, hrabia-książę Olivares, obawia się wojny z kardynałem Richelieu.

ggg

Francisco de Quevedo, hrabia-książę Olivares i król Filip VI przedstawieni na portretach Velázqueza i w filmie Yaneza

INSPIRACJE

Agustín Díaz Yanez stanął przed trudnym zadaniem. Przygody kapitana Diega Alatristego to cykl powieści, które zdobyły w Hiszpanii ogromną popularność i miały rzesze oddanych fanów prozy Perez-Revertego. Ten z kolei parokrotnie wypowiadał się sceptycznie o ekranizacjach swoich książek, co sugerowało, że reżyser, chcąc nie chcąc, znajdzie się pod obserwacją ze strony krytycznego pisarza. Na dodatek treść pięciu powieści musiała zostać zebrana w całość i mocno skrócona na potrzeby scenariusza, ponieważ planowano tylko jeden film. Kiedy Agustín Díaz Yanez napisał skrypt, rozpoczęto przygotowania do realizacji. Perez-Reverte opisał w książkach istotne fakty z historii Hiszpanii, a także umieścił na drugim planie kilka autentycznych postaci.

Jedną z nich jest Diego Velázquez, nadworny malarz króla Filipa IV, wybitny portrecista epoki baroku. Artysta w swoich wczesnych pracach przedstawiał prostych ludzi jedzących lub gotujących posiłki w kuchennej lub karczemnej scenerii. Powstały w ten sposób tzw. bodegony, które łączyły ze sobą martwą naturę i scenkę rodzajową. Były to obrazy charakteryzujące się modelowaniem światłocieniem i ograniczeniem użytych barw do brązów i beżów oraz czerni i bieli. Z tego okresu pochodzą między innymi Nosiwoda z Sevilli i Stara kobieta smażąca jajka. Nastrój i kolorystyka tych dzieł posłużyły reżyserowi za inspirację do przedstawienia codzienności głównego bohatera. Diego Alatriste jest bywalcem karczm, ciemnych zaułków i podejrzanych piwnic, więc twórcy zdecydowali, że przedstawią te miejsca, używając naturalnego oświetlenia oraz scenografii i kolorów znanych z wczesnej twórczości.

v1

Diego Velázquez: „Nosiwoda z Sewilli” i „Kobieta smażąca jajka” – obrazy zestawione ze stopklatkami filmu uwydatniają podobieństwa w operowaniu kolorami i kadrowaniu

Podczas szlifowania talentu artysta zrezygnował z narzuconych sobie ograniczeń i jego późniejsze dzieła są barwniejsze. Są to sceny mitologiczne i religijne, lecz większości portrety dworskie: Filipa IV, hrabiego-księcia Olivaresa oraz błaznów królewskich i pisarzy. Te przedstawienia pomogły w doborze aktorów do poszczególnych ról, w tym również Francisca de Quevedy, barokowego poety i drugoplanowego bohatera Kapitana Alatristego.

Jeden z najsłynniejszych obrazów Velázqueza – upamiętniające niderlandzkie zwycięstwo Hiszpanów Poddanie Bredy – posłużył za inspirację do odtworzenia tej sceny. Ponadto z tym dziełem wiąże się książkowo-filmowa ciekawostka: malarz przedstawił moment wręczania kluczy do Bredy na tle wojska i uniesionych lanc. Portret powstał dziesięć lat po tym wydarzeniu, a ponieważ artysty przy nim nie było, zbierał informacje od naocznych świadków. Ci zaś opisali mu całą scenę, zaznaczając, że nad głowami żołnierzy powiewały flagi na wysokich drzewcach. Ten element został w obrazie zmieniony na lance za namową Iniga Balboi, młodego podopiecznego kapitana Alatristego. Ten drobiazg pokazuje przywiązanie twórców do szczegółów z powieści – film Yaneza pełen jest interesujących szczegółów, z czego nie każdy da się zauważyć podczas pierwszego seansu.

vv

Scena przekazania kluczy do miasta-symbol zwycięstwa hiszpańskiej armii w Niderlandach oraz upamiętniający to wydarzenie obraz Velázqueza „Poddanie Bredy”. Różnice między ustawieniem w filmie i na obrazie (np. lance zamiast flag) zamierzone przez twórców: w powieści Perez-Revertego i w scenariuszu Yaneza jest wzmianka o tym, że malarza do wprowadzenia zmiany przekonał Inigo Balboa. Chodziło o względy kompozycyjne

Skrupulatność pracy na planie podsumował Viggo Mortensen:

Ekipa była bardzo ostrożna przy dobieraniu oświetlenia. Jest w tym dużo Velázqueza. Uwielbiam to, że film tak często jest mroczny z braku elektryczności; a oni świetnie oddali realia tamtych czasów, trudne i ciemne. (…) Wszystko zostało doskonale zrobione, ponieważ jest subtelne i skłania widza do refleksji.

PROCES

111Zaangażowany w produkcję filmu Arturo Perez-Reverte obawiał się spłycenia zawartej w powieściach historii ponurego kapitana. Nie wpisywał się on w nurt poprawności politycznej ani nie był postacią jednoznacznie dobrą – zresztą nie mógłby nią być ze względu na swój fach, tak często związany z przemocą i śmiercią. Diego Alatriste to typ bohatera o zmęczonym spojrzeniu i ciężkiej ręce, który niejedno widział i niejedno robił. To żołnierz, okazyjnie najemnik, poważny i oschły, inteligentny. Jest dobrym i doświadczonym szermierzem, ale już niemłodym, a jego ciało i twarz pocięte są bliznami. W zamyśle twórców miał być postacią na pograniczu bohatera i antybohatera i składać się z cech każdej z tych skrajności.

Agustín Díaz Yanez miał świadomość, że aktor zaledwie trzy lata wcześniej zdobył międzynarodową popularność rolą Obieżyświata/Aragorna w ekranizacji trylogii Władcy Pierścieni Tolkiena. Wkrótce potem pojawił się u Davida Cronenberga w dobrze przyjętej Historii przemocy. Istniało ryzyko, że rola w hiszpańskojęzycznym, europejskim filmie historycznym okaże się niewystarczająco ciekawa dla Mortensena. Kiedy jednak Viggo otrzymał scenariusz, był zachwycony wielowątkową, wciągającą fabułą i wkrótce potem spotkał się z reżyserem, by omówić szczegóły. Słynący ze skrupulatnego przygotowania do każdej roli aktor ćwiczył akcent, by dostosować swój hiszpański do realiów XVII-wiecznego Madrytu. Odwiedził kilka razy Muzeum Prado, gdzie zapoznał się z ówczesną modą i sposobem pozowania namalowanych postaci historycznych (zresztą część z nich pojawia się w filmie).

bob

Bob Anderson poucza jednego ze statystów

Kierując się historycznymi detalami z powieści, reżyser bardzo dobrze przygotował bojowy ekwipunek bohaterów, a nawet sposób korzystania z niego. Ze względu na fach, jakim trudni się Alatriste, Viggo Mortensen musiał opanować hiszpańską szermierkę rapierem (i pomocniczym ostrzem, tak zwanym lewakiem) w wystarczającym stopniu, by wypaść wiarygodnie w scenach pojedynków.

By się przygotować, Viggo uczęszczał do Narodowego Centrum Szermierki w Madrycie, gdzie lekcji udzielał mu specjalista od historycznych technik używania broni białej, Jesús Esperanza. Tego z kolei polecił do szkolenia aktora inny znawca tematu – Bob Anderson, który współpracował wcześniej z Mortensenem na planie Władcy Pierścieni, odpowiadał za szermierkę w V i VI epizodzie Gwiezdnych wojen, Masce Zorro, a także pierwszych Piratach z Karaibów. Przygotowania do Kapitana Alatristego były nowym doświadczeniem zarówno dla aktora, jak i dla starego fechtmistrza. Choć miał on wiedzę teoretyczną na temat XVII-wiecznej szermierki rapierem i lewakiem, nigdy przedtem nie realizował takich pojedynków na planie filmowym. Mimo słabego zdrowia i osiemdziesięciu czterech lat Anderson był obecny przy powstawaniu wszystkich scen pojedynków. Choć większość choreografii koordynował, siedząc na krześle, zdarzyło mu się kilka razy chwycić za rapier. Kapitan Alatriste to ostatnia produkcja, w której zmarły w 2012 roku Bob Anderson widnieje na liście płac jako mistrz miecza.

g

Pamiątkowe zdjęcie ekipy filmowej

W filmie jest nocna scena zbiorowej walki, która toczy się na statku. W założeniu miała to być skomplikowana sekwencja złożona z kilku pojedynków rozgrywających się jednocześnie w jednym miejscu. Jednak rozplanowanie ujęć w taki sposób, by kamera mogła swobodnie rejestrować wydarzenia na pokładzie, wykluczało użycie prawdziwego okrętu. Operator chciał mieć pełną swobodę wyboru ujęć oraz przechodzenia od pełnego planu do zbliżeń i na odwrót. Z drugiej strony reżyserowi zależało na kręceniu w plenerze, w żadnym wypadku nie w studyjnych halach. Żeby pogodzić to wszystko bez szkody dla samego filmu, na plaży wybudowano, nad samym morzem, naturalnej wielkości drewniany pokład galeonu z pełnym omasztowaniem, burtami i dziobem. Dzięki temu zrealizowano zdjęcia w plenerze i w nocy, co pozwoliło na dowolne manipulowanie oświetleniem. Subtelny color grading ograniczył w tych scenach barwy do odcieni granatu, z kolei materiał nakręcony w dzień  zdominowała sepia. To jeden z nielicznych dodanych w postprodukcji komputerowych efektów. Innym, jeszcze mniej zauważalnym, jest… krew obecna w filmie.

Bez nazwy 2

Naturalnej wielkości pokład okrętu i kadr z filmu – nocna scena zbiorowego mordobicia

Kapitana Alatristego kończy złożona scena zbiorowa, rekonstrukcja bitwy pod Rocroi. Zrealizowanie jej wymagało bardzo dobrej organizacji pracy na planie oraz zadbania o każdy szczegół. Hiszpańskie tercio było formacją wojskową składającą się z pikinierów, arkebuzerów oraz muszkieterów (nazwa wzięła się właśnie od tego trójpodziału). By wiarygodnie odtworzyć ustawienie statystów i samą walkę w takim ułożeniu, zaproszono do współpracy Jose Manuela Guerrero Acostę z Instytutu Historii i Kultury Militarnej, autora książki o kampaniach armii hiszpańskiej w latach 1643–1921. Współpracował z Jordim Casaresem, koordynatorem scen akcji odpowiedzialnym za pracę kaskaderów w filmie Indiana Jones i ostatnia krucjata, a także Rob Roy, Titanic i Troja. Połączenie doświadczenia i zaplecza historycznego pozwoliło na stworzenie jednej z ciekawszych sekwencji bitewnych w kinie. Nie podpierano się też techniką komputerową, bazując na możliwościach statystów i aktorów oraz kreatywnej pracy kamery i efektów pirotechnicznych.

Twórcy postarali się, by film urzekał detalicznością i bogactwem wykreowanego świata. I choć fabuła jest mocno osadzona w historii oraz kulturze Hiszpanii, przez co wydaje się hermetyczna, w rzeczywistości wydarzenia w Kapitanie Alatristem można odczytywać również w bardziej uniwersalny sposób. Viggo Mortensen postrzegał głównego bohatera jak kogoś w rodzaju współczesnego sierżanta sił specjalnych, weterana wojny w Iraku.

Bez naz

Kadr z filmu – poranek kapitana, kolejny przykład mistrzostwa kompozycji

PODSUMOWANIE

W 2016 roku mija dwadzieścia lat od publikacji pierwszego tomu powieści Perez-Revertego i dziesięć lat od światowej premiery obrazu Agustína Díaza Yaneza. Wyprodukowany za niemal 30 milionów dolarów Kapitan Alatriste był w czasie premiery jednym z najdroższych hiszpańskich filmów, przy hollywoodzkich blockbusterach jest jednak dziełem niskobudżetowym. Tym bardziej zdumiewa fakt, że wizualna strona filmu nie zestarzała się ani trochę – zdjęcia są intensywne, kostiumy oraz scenografia bardzo szczegółowe i różnorodne. Przygotowana przy współpracy z fechtmistrzem choreografia pojedynków wygląda tym ciekawiej, że w kinie głównego nurtu do dziś trudno o porządną szermierkę uwzględniającą prawa fizyki i techniczną dyscyplinę. Roque Baños skomponował bardzo zniuansowaną, instrumentalną ścieżkę dźwiękową, która odpowiednio dynamizuje sceny akcji i potęguje skupienie kiedy trzeba. Jednak prawdziwe mistrzostwo sztuki wizualnej zdobył Paco Femenia, który uszlachetnił film wybitnie malarskim prowadzeniem kamery. Współgrające z oświetleniem i scenografią ujęcia są po prostu przepiękne, a ich inspiracja malarstwem epoki jest najlepszym możliwym wyborem pokazania XVII-wiecznej Hiszpanii.

ttt

Bitwa pod Rocroi – okres schyłku niezwyciężonych tercios

Jednak nie obeszło się bez potknięć. Agustín Díaz Yanez chciał w Kapitanie Alatristem zmieścić możliwie najwięcej wątków, postaci i wydarzeń ze wszystkich istniejących wtedy pięciu powieści Perez-Revertego. W efekcie powstał niemal dwuipółgodzinny film, co daje mniej niż trzydzieści minut na tom. Widz zaznajomiony z książkami/historią Hiszpanii może taką produkcję odebrać jako zbiorczy szkic inspirowany wydarzeniami z powieści. Bez sięgania po pierwowzór można podczas seansu odnieść wrażenie, że motywacje postaci nie zawsze są jasne. Brak tu też głównego wątku, przez co kolejne rozdziały filmu wydają się po prostu luźno połączonymi epizodami z życia głównego bohatera. Być może dlatego nieatrakcyjny dla anglojęzycznego odbiorcy, dość długi i hermetyczny Kapitan Alatriste nie trafił do szerokiej dystrybucji (wyświetlano go regularnie tylko w Hiszpanii i w Holandii), co przełożyło się na wynik finansowy filmu Yaneza. W Polsce do dziś nie pojawił się w kinach i zmiana tego stanu rzeczy wydaje się mało prawdopodobna.

Kapitan Alatriste w reżyserii Agustína Díaza Yaneza został doceniony nagrodami, także za scenografię:

1 Złota India Catalina (reżyseria)

3 Nagrody Goya (scenografia, kostiumy, kierownictwo produkcji)

korekta: Kornelia Farynowska

asdfghj

Ostatnio dodane