W ramach obrazu

DUCHY GOI. Analiza filmu Miloša Formana

Autor: Jan Dąbrowski
opublikowano

W RAMACH OBRAZU #3: Duchy Goi. Fanatycy, najeźdźcy i głuchy malarz

WSTĘP

Po Deltorowskim Faunie i Coppolowskim Draculi przyszła pora na bardziej realistyczną tematykę. Poruszając się w ramach zagadnień związanych z obecnością sztuki w filmie, zazwyczaj wyodrębnia się nurt biograficzny. Wszak artysta to postać z definicji ciekawa, często nieprzeciętna, w jakiś sposób wymykająca się jednoznacznym ocenom. Dużą popularnością cieszą się produkcje dotyczące malarzy, ponieważ szeroki wybór epok, narodowości i charakterów daje reżyserowi duże pole do popisu. Często w role cenionych twórców wcielają się uznani aktorzy (od Anthony’ego Hopkinsa w roli Pabla Picassa, przez Johna Malkovicha w roli Gustava Klimta, po Timothy’ego Spalla grającego Williama Turnera). Owe filmy powstają dość regularnie, jednak – paradoksalnie – ich wartość artystyczna nie zawsze odpowiada poruszanej tematyce. By uciec od schematu biograficznego okraszonego malowniczymi zdjęciami, niejeden reżyser podjął próbę nowego spojrzenia na ten nurt, który jest – choć wcale nie musi być – dość ograniczony w swojej formie.

Shirley-wizje rzeczywistości (bohaterka), Młyn i krzyż (Rutger Hauer jako Pieter Bruegel), Nocna straż (Martin Freeman jako Rembrandt)

Próbowano różnych metod. Lech Majewski (Młyn i krzyż) i Peter Greenaway (Nocna straż), a ostatnio Gustav Deutch (Shirley – wizje rzeczywistości) dosłownie ożywiali obrazy, łącząc stronę wizualną fabularnym tłem bądź stosując kolaż. Z kolei powstały w 1998 roku film Love is the Devil. Szkic do portretu Francisa Bacona objął inny tor. Koncentrując się na prywatnym życiu artysty oraz na pomysłowych, niekiedy deformujących bohaterów ujęciach, reżyser John Mybury stworzył uciekający od schematów dramat, nie tyle streszczający życie malarza, co celujący w przedstawienie jego charakteru i spojrzenia na świat. Ponadto obecność Dereka Jacobiego, Daniela Craiga i Tildy Swinton okazała się gwarantem jakości aktorstwa w tej produkcji. Znany ze wszechstronności podejmowanych tematów i stanowiący solidną markę Miloš Forman postanowił również zainteresować się światem malarskich inspiracji. Zafascynowany obrazami wybitnego hiszpańskiego twórcy, jakim niewątpliwie był Francisco José de Goya y Lucientes, powziął decyzję o wyreżyserowaniu filmowego szkicu o czasach, w których ów artysta żył i pracował.

INSPIRACJE

W jednym z wywiadów Forman opowiada, skąd pomysł na opowiedzenie czasów Goi poprzez jego obrazy:

Zafascynowały mnie czasy Inkwizycji w Hiszpanii. Była w tym paralela z tym, co działo się w komunistycznej Czechosłowacji, a wcześniej w nazistowskich Niemczech.

Zatem kluczem do realizacji filmu było potraktowanie czasów Goi jako blejtramu, który pozwalałby na przedstawienie wydarzeń w sposób możliwie najbardziej uniwersalny – w myśl zasady, że historia lubi się powtarzać. Zachodni recenzenci w czasie premiery filmu (2006 rok) wskazywali często na aluzję do polityki gabinetu prezydenta George’a Busha i jego działań na Bliskim Wschodzie (zderzenie cywilizacji, niesienie „wolności i oświecenia” etc). Biorąc pod uwagę wydarzenia w Europie AD 2016, można śmiało uznać poruszone przez Formana zagadnienie totalitaryzmu za szczególnie aktualne. Duchy Goi to wielowątkowy dramat historyczny, nie tylko rzucający światło na postać słynnego malarza. Przede wszystkim jest to dzieło traktujące o dwóch podstawowych kwestiach: szeroko pojętego fanatyzmu (zarówno religijnego, jak i światopoglądowego w ogóle) oraz złe traktowanie ludzi za przyzwoleniem władz.

Ojciec Lorenzo Casamares (Javier Bardem) – najtragiczniejsza postać w filmie Formana, dowód na to, że popadanie z jednej skrajności w drugą nie jest rozwiązaniem, a sądzenie ludzi za ich poglądy nigdy nie kończy się dobrze

Zarys fabuły jest prosty: nadworny malarz Burbonów, Francisco Goya y Lucientes (Stellan Skarsgård) pracuje nad portretem jednej ze swoich muz, młodej Inez (Natalie Portman). Kiedy ta zostaje wezwana przed Święte Oficjum i pod absurdalnym zarzutem zamknięta w lochu, ojciec dziewczyny prosi artystę o pomoc. Jednym z klientów Goi jest bowiem Lorenzo Casamares (Javier Bardem), duchowny-inkwizytor, którego wstawiennictwo mogłoby doprowadzić do uwolnienia młodej kobiety.

By wiarygodnie zrekonstruować Hiszpanię pod rządami bonapartystów, ekipa filmowa odwiedziła Salamankę, Madryt i Segowię, by nakręcić odpowiednie plenery. Jednak szczególną uwagę poświęcono scenografii i rekwizytom. Z kolei na potrzeby fragmentów związanych z procedurami inkwizycyjnymi wykonano reprodukcję narzędzi tortur oraz studiowano przebieg przesłuchań, rytuałów i egzekucji. Twórcy dołożyli starań, by przedstawić wydarzenia takimi, jakimi mógł je widzieć Goya, który w filmie pełni funkcję przede wszystkim obserwatora. Ponieważ obrazy i miedzioryty malarza są bardzo sugestywne, często dosadne i wręcz drastyczne, zostały one wplecione w montaż i nie zastępowano ich inscenizacją aktorską – reżyser uznał, że wizja artysty jest nie tylko aktualna, lecz także odpowiednio poruszająca.

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU ZDRADZA ELEMENTY FABUŁY ORAZ ZAKOŃCZENIE FILMU!


FANATYZM RELIGIJNY

Cały film opiera się na wpływie ideologii na społeczność. Francisco Goya i Lorenzo Casamares, bohaterowie-symbole poszczególnych postaw, które można przyjąć w obliczu autorytarnej władzy – bez znaczenia, czy będzie to siła powodowana przesłankami religijnymi, czy politycznymi. Miloš Forman postanowił wyrazić terror opresyjnych rządów poprzez stosowane metody i narzędzia, także w znaczeniu dosłownym. W prologu filmu zgromadzenie Świętego Oficjum obraduje nad sprzedawanymi na ulicach miedziorytami Goi. Mnisi widzą w groteskowych, często rubasznych obrazkach parodię samych siebie, a w twórcy dopatrują się siewcy „demonicznego plugastwa”. Jedynie Lorenzo dostrzega w dziełach artysty faktyczną wartość, a także celną, choć ostrą krytykę duchowieństwa. „Tak widzi nas świat” – twierdzi Casamares. I chcąc odmienić zszargany wizerunek kościoła, sugeruje powrót do „starych metod”, utyskując, że w ciągu ostatniego półwiecza na stos trafiło jedynie ośmiu heretyków. Tym samym w ruch wprawia procedury inwigilacyjne i sądownicze, które okryły instytucję inkwizycji ponurą sławą. Ofiarą owych metod staje się młodziutka Inez, która zgłasza się na wezwanie Świętego Oficjum i przepada bez wieści.

1

Wahadło było jedną z najprostszych metod „przesłuchań”

Filmowe przesłuchanie odbywa się przez podwieszanie oskarżonego człowieka za związane na plecach ręce w nienaturalnej pozycji, co jest wyjątkowo bolesne. Skutki takiej tortury to także zerwanie mięśni i więzadeł, a w skrajnych wypadkach złamanie kości. Przy powstawaniu tej sceny Duchów Goi wiernie przedstawiono tę nieprzyjemną metodę. Jakby sama forma przesłuchań nie była wystarczająco absurdalna, torturowana dziewczyna wciąż nie pojmuje, czego oprawcy w habitach od niej chcą. „Powiedz mi, co jest prawdą?!” – krzyczy dziewczyna, którą oskarżono o potajemne praktykowanie judaizmu, ponieważ… na wieczerzy w tawernie nie chciała jeść wieprzowiny. Całą scenę można by potraktować jako niesmaczny żart gdyby nie fakt, że tego rodzaju wydobywanie zeznań rzeczywiście miało miejsce. Wierzono, że uzyskane w ten sposób przyznanie się do winy stanowi ostateczny dowód przeciwko przesłuchiwanemu. Wynikało to z przeświadczenia, że osoba niesłusznie oskarżona – jeśli jest wierząca – wytrzyma tortury dzięki łasce bożej. Wydarzenia przedstawione w Duchach Goi weryfikują wiarygodność tego poglądu bardzo szybko, w świetnie nakręconej scenie kolacji w domu rodziców Inez, którzy niepokoją się o swoje dziecko. W niektórych zachodnich recenzjach można spotkać się z interpretowaniem przedstawionych metod jako krytyki administracji George’a Busha juniora. Ówczesne rządy w ramach szeroko pojętej walki z terroryzmem oskarżono o łamanie praw człowieka (niehumanitarne praktyki w więzieniach Abu Ghraib i Guantanamo).

Filmowy inkwizytor, Lorenzo Casamares, popadłszy w niełaskę swoich współbraci, zapada się pod ziemię. Duchowni, szukając zbiega, odwiedzają Goyę. Wprawdzie malarz o niczym nie wie, lecz mnisi konfiskują świeżo ukończony i oprawiony portret uciekiniera. Artystyczne przedstawienie zhańbionego księdza potrzebne jest Świętemu Oficjum do publicznego napiętnowania ściganego inkwizytora. Casamares zostaje spalony in effigie (łac. w obrazie) – była to praktyka wykonywania egzekucji na podobiźnie oskarżonego, jeśli on sam nie doczekał końca procesu lub udało mu się uciec. Tego rodzaju postśredniowieczny happening stanowił wydarzenie zastępcze dla faktycznej kaźni, co zadowalało gapiów i stanowiło też publiczne napiętnowanie zhańbionej/poszukiwanej osoby.

1111

Scena egzekucji wykonanej in effigie

CIEKAWOSTKA: Spalenie in effigie spotkało (kilkanaście lat przed wydarzeniami przedstawionymi w filmie Formana) słynnego pisarza i jedną z barwniejszych postaci z historii Francji – Markiza de Sade. W związku z jedną z afer z jego udziałem został wraz ze swoim lokajem skazany na śmierć. Ponieważ uprzednio ostrzeżony zdążył umknąć wymiarowi sprawiedliwości, na placu miejskim w Aix-en-Provence odbyła się ich egzekucja in effigie. W razie schwytania obaj mieli być straceni w rzeczywistości.

Zbiegły Lorenzo Casamares powraca do Hiszpanii jako komisarz Wielkiej Rewolucji, wyzwolony z okowów religii, sądzi swoich byłych przełożonych i współbraci. Jest to jego chwila triumfu, a on sam wydaje się człowiekiem spełnionym (dorobił się stanowiska, ma także żonę i potomstwo). Jednak po tym, jak Brytyjczycy wkroczyli do Hiszpanii, Lorenzo wraz z rodziną postanawia niezwłocznie uciekać. Ranny i pojmany, staje przed trybunałem duchownych i zostaje oskarżony o propagowanie heretyckich poglądów. Auto-da-fé, czyli publiczny „akt wiary”, to jego ostatnia szansa, by wyrzec się rewolucyjnych przekonań.

Pokutnik na jednym z „kaprysów” Goi oraz zainspirowana tą ryciną scena, gdzie Lorenzo podczas auto-da-fé, sądzony za herezję. Dziwaczny strój, który ma na sobie, to sambenito – rodzaj szaty pokutnej z wypisanymi na niej winami i namalowanymi płomieniami

Ostatnio dodane