W ramach obrazu

W RAMACH OBRAZU #10: WOJNA, FANTAZJA I LOT NA ARMATNIEJ KULI

Autor: Jan Dąbrowski
opublikowano

WSTĘP

Po kilku miesiącach przerwy cykl wraca do życia z dziesiątym, bynajmniej nie ostatnim, wpisem. Słowem przypomnienia: to seria artykułów dotycząca inspiracji malarskich w kinie i wykorzystywanych przy tym efektach specjalnych. Dotychczas pod szyldem W ramach obrazu znalazło się miejsce dla demonicznego Draculi, zdziwaczałego Fauna, bezwzględnego ksenomorfa, a także umysłu schizofrenika. Poza wszelkiej maści potwornościami i dziwadłami mają tu swoje miejsce malarze: Francisco Goya y Lucientes i Rembrandt van Rijn. Piękna jest też wizja zaświatów w Między piekłem a niebem z nieodżałowanym Robinem Williamsem. Dla fanów twórczości Tolkiena znajdzie się celuloidowy świat Władcy Pierścieni, a dla miłośników kina spod znaku płaszcza i szpady wąsaty kapitan Alatriste.

Terry Gilliam

Bogactwo powiązań filmu z innymi dziedzinami sztuki wydaje się niewyczerpane, podobnie jak wyobraźnia twórców przy ich przekładaniu z języka statycznego obrazu na ten ruchomy. Im większy w tym procesie udział tradycyjnych efektów specjalnych, tym większy mój podziw dla rezultatu prac ekipy. W dziesiątej odsłonie „W ramach obrazu” swoje miejsce znalazł Terry Gilliam, a w poczet opisanych bohaterów trafił tytułowy bohater z filmu Przygody barona Munchausena z 1988 roku.

W tym czasie nazwisko Gilliama było bardzo popularne. Należał do brytyjskiego Latającego Cyrku Monty Pythona i miał na koncie udział w ponad czterdziestu odcinkach tego satyrycznego programu, a także kilku filmach pełnometrażowych. Monty Python i Święty Graal (1975), Żywot Briana (1979) oraz Sens życia według Monty Pythona (1983) to dziś już kultowe produkcje, a do wszystkich Terry Gilliam zrealizował animowane poklatkowo surrealistyczne wstawki i czołówki oraz pojawiał się w przeróżnych epizodach. W Latającym Cyrku był na przykład kardynałem Kłem z Hiszpańskiej Inkwizycji, rycerzem z gumowym kurczakiem, a w Świętym Graalu Strażnikiem Mostu i sługą króla Artura, Patsym. Jego pracę – po obu stronach kamery – przepełniał absurdalny humor. Ponadto zajmował się pisaniem scenariuszy i reżyserią własnych produkcji, niezależnie od reszty Pythonów. W latach osiemdziesiątych powstała nieformalna Trylogia Wyobraźni, na którą składają się Bandyci czasu (1981), Brazil (1985) i Przygody barona Munchausena (1988). Każdy z tych filmów dotyczy innego okresu w życiu człowieka (kolejno: dzieciństwa, dorosłości, starości) oraz uciekaniu od rzeczywistego świata w ten wyimaginowany.

Latający Cyrk Monty Pythona w pełnym składzie (od lewej): Eric Idle, Graham Chapman, Michael Palin, John Cleese, Terry Jones i Terry Gilliam (jedyny Amerykanin w brytyjskiej ekipie)

INSPIRACJE

1. ILUSTRACJE

Postać barona Munchausena pojawiła się w świadomości czytelników w 1785 roku, kiedy niemiecki pisarz Rudolf Erich Raspe opublikował książkę o jego podróżach i niezwykłych przygodach. Sam bohater był luźno inspirowany prawdziwym szlachcicem, Hieronymusem Karlem Friedrichem von Münchhausenem, który zasłynął barwnymi opowieściami o swoich wyczynach podczas wojny rosyjsko-tureckiej w latach 1735–1739. Jego historie były podobno tak oderwane od rzeczywistości, że Raspe postanowił zaczerpnąć z bogatej wyobraźni weterana i tak zaczęła się ewolucja fikcyjnego barona.

Kolejni ilustratorzy dodawali od siebie przeróżne szczegóły takie jak wiek, zarost, etc. i ostatecznie Munchausen stał się wysokim i szczupłym starcem z siwą bródką w szpic, odstającymi na boki wąsami oraz wydatnym nosem. Najpopularniejszym przedstawieniem barona stała się wersja Gustave’a Doré, którego twórczość pojawiła się w tym cyklu (zarówno w przypadku Draculi, jak i Między piekłem a niebem). Artysta wykonał ilustracje do opowiadań Raspe’a w 1857 roku. Tą wersją także posiłkował się Terry Gilliam, który oprawione w skórę wydanie książki wypatrzył u byłego Beatlesa George’a Harrisona latem 1979 roku.

Gustave Doré: ilustracja przedstawiająca barona w książce Raspe’a i John Neville jako Munchausen

Podobnie wyglądała inspiracja dla reszty postaci, z czego najciekawsza jest barwna grupa towarzyszy ekscentrycznego barona: osiłek Albrecht, wyborowy strzelec Adolphus, powalający wrogów dmuchnięciem Gustavus i szybkonogi Berthold (w tej roli Eric Idle, kolega Gilliama z Monty Pythona). W ich przypadku twórcy nie koncentrowali się na wiernym oddaniu ilustracji, posłużyły one jako punkt wyjścia przy projektowaniu wyglądu poszczególnych bohaterów.

2. MALARSTWO

Munchausen podczas swoich podróży wyprawiał się na Księżyc, latał na armatniej kuli i dał się połknąć gigantycznej rybie, a także odwiedził kuźnię Wulkana. Tam baron poznaje piękną boginię Wenus, której najpopularniejsze w kulturze przedstawienie namalował Sandro Botticelli. Obeznany ze sztuką Gilliam postanowił przełożyć obraz na medium filmu.

Sandro Botticelli: Narodziny Wenus i kadr z filmu Gilliama

PROCES

W pewnym sensie chcieliśmy zrobić coś, co Walt Disney robił w pełnometrażowych filmach animowanych, tylko z prawdziwymi ludźmi. Jeśli ma być lot na kuli armatniej – to będzie lot na kuli armatniej.

Przygody barona Munchausena to międzynarodowa produkcja. Kręcono we Włoszech (Cinecitta) i Hiszpanii (Almería, Granada i ruiny miasta Belchite). W planach były naturalnej wielkości ruchome dekoracje, sceny z tureckimi słoniami bojowymi i mnóstwem statystów, a także sceny na morzu. Do tego dochodzą pracochłonne ujęcia związane z powstaniem wszystkich efektów specjalnych na planie, w tym wysokiego dźwigu do uniesienia balonu z bohaterami, a także skomplikowanej pirotechniki przy scenach bitewnych.

Tymczasem budżet filmu miał zamknąć się w granicach dwudziestu pięciu milionów dolarów, co nakładało na ekipę ograniczenia już na starcie. Na nieszczęście Gilliama środki przychodziły z opóźnieniem względem terminarza, przez co nie dało się ukończyć prac nad kostiumami i tym samym rozpocząć zdjęć.

1. WŁOCHY – CINECITTA

Do Rzymu ekipa filmowa poleciała podobno bez biletów powrotnych – trudno dzisiaj powiedzieć, czy był to przejaw specyficznego poczucia humoru Gilliama i obawy przed czyjąś rezygnacją, czy po prostu przez oszczędność w danej chwili. Na miejscu okazało się, że temperatury w salach studia są nie do przyjęcia, więc kolejne sceny kręcono w nocy, co dodatkowo wydłużyło prace nad filmem. Najpierw technicy musieli wybudować naturalnej wielkości wnętrze zniszczonego teatru, w którym rozgrywa się spora część wydarzeń. Wzniesienie kilkupiętrowej konstrukcji opartej o metalowy szkielet musiała być na tyle wytrzymała, by udźwignąć nie tylko nakładane na nią elementy scenografii, lecz także częsty kontakt z aktorami i sprzętem. Kiedy już było gdzie kręcić, należało przygotować aktorów. Ponieważ baron i jego pomagierzy przedstawieni są w różnym wieku, co wiązało się z częstym zmienianiem zarostu i peruk, postanowiono… ogolić głowy aktorom. Było to duże ułatwienie i dla nich, i dla charakteryzatorów, zwłaszcza biorąc pod uwagę panujące we Włoszech upały.

Kolejne stadia budowy zrujnowanego teatru w halach włoskiego Cinecitta i efekt końcowy – scena z początku filmu

Zdolności kompanów barona wymagały pomysłowości od ekipy od efektów specjalnych. Na szczególną uwagę zasługuje Berthold, który był najszybszy na świecie. Biorąc pod uwagę baśniowość Gilliamowskiego świata, postanowiono zrobić to tak, jak zazwyczaj przedstawia się sprinterów w komiksach – z nogami obracającymi się jak koła i tumanem kurzu. Nie wszystko dało się zrobić z aktorem lub dublerem, więc skonstruowano manekin z mechanizmem poruszającym nogami w odpowiedni sposób. Przy użyciu sprytnie pomyślanych cięć montażowych i perspektywy, a także zabawy z przyspieszaniem taśmy filmowej osiągnięto efekt niezwykłej prędkości. Sztucznego Bertholda w biegu nakręcono z odległości, a dzięki charakteryzacji wygląda zupełnie jak prawdziwy.

Napędzany Berthold i ten prawdziwy – przy szybkim montażu nie do odróżnienia

Tutaj powstała też scena ikoniczna dla postaci ekscentrycznego barona – lot na armatniej kuli. Posłużono się niebieskim ekranem, na tle którego rekwizytorzy umieścili okrągły pocisk w taki sposób, by dało się na nim usiąść, mając pod sobą pustą przestrzeń. Nakręcono scenę „latania” dwukrotnie – najpierw ze statystą w kostiumie, później z Johnem Neville’em, na potrzeby zbliżeń. Do gotowego materiału dodano nocne niebo i zmontowano razem z ujęciami, w których Munchausen, trzymając się wystrzelonej kuli, przebija turecką wieżę oblężniczą. Efekt końcowy nawet dzisiaj wygląda znakomicie, biorąc pod uwagę, jak funkcjonuje tu świat przedstawiony.

W halach studyjnych włoskiego Cinecitta powstały (poza scenami w teatrze), dwie fantastyczne sekwencje: wizyta barona Munchausena i towarzyszącej mu małej Sally (Sarah Polley) na Księżycu i w Kuźni Wulkana.

Ta pierwsza trafiła do filmu w bardzo okrojonej wersji, ponieważ narastające problemy finansowe zmuszały Gilliama do nieustannego przepisywania scenariusza. Nad zbudowaną scenografią czuwał Giuseppe Rotunno, autor zdjęć do materiału powstającego we Włoszech. Ze swojej skrupulatności zasłynął już podczas współpracy z Fellinim, z którym współtworzył np. Rzym i Satyricon. Za względu na ograniczony budżet zrezygnowano z setek statystów i wysokich zabudowań. Zamiast tego Gilliam odwołał się do swojej praktyki z Latającym Cyrkiem Monty Pythona – pełnowymiarowe kamienice księżycowe zastąpiły płaskie makiety, które odpowiednio przesuwane podczas zdjęć dawały dość teatralny, lecz wystarczający efekt.

Robin Wil… to znaczy Ray di Tutto jako głowa króla Księżyca

Nie obeszło się też bez przetasowań w obsadzie. Z udziału w filmie zrezygnował Sean Connery, którego w roli Króla Księżyca zastąpił Robin Williams (incognito, w napisach widnieje jako Rey di Tutto, tak samo przedstawia się też postać). Z rolą jego i jego ekranowej partnerki (Valentina Cortese) wiązał się szczególny trik – mieli mieć bowiem odczepiane głowy poruszające się niezależnie od ciała z lewitacją włącznie. By uzyskać ten efekt w miarę realistycznie i bez mnożenia wydatków, użyto podwójnej ekspozycji. Na fragmencie taśmy zarejestrowane scenografię i postacie Munchausena i Sally, a potem dodano głowę króla/królowej w odpowiedniej skali, by względem głównego bohatera byli znacznie więksi.

Podczas pobytu na księżycu baron popada – z powodów, które pominę, by nie psuć nikomu zabawy – w niełaskę u jego władcy i musi salwować się ucieczką. Podczas pościgu Rey di Tutto rzuca ogromnym szparagiem niczym oszczepem. Ujęcie z Munchausenem i warzywem wbitym w księżycowy grunt to elegancki przykład matte paintingu – czyli triku nakładania sfilmowanych bohaterów na nieruchome, namalowane wcześniej tło. Dzięki temu widz ma złudzenie, że postacie rzeczywiście niemal zostali trafieni szparagową bronią. Tej sztuczki technicznej użyto w Przygodach barona Munchausena kilka razy, a autorem malowanych iluzji jest Leigh Took, który rok później wykonał podobną pracę przy Burtonowskim Batmanie.

Leigh Took: namalowana księżycowa sceneria z monumentalnym szparagiem i kard z filmu

Akcja przenosi się do Kuźni Wulkana, która powstała w największej hali studia Cinecitta – Teatro Cinque. Gilliamowi zależało na tym, by scenografia przypominała stare, zindustrializowane miasto pełne brzydkich, rosłych cyklopów. Ich charakteryzacja była dość prosta – statyści poza kostiumami nosili maski i wkładki protetyczne, co nadało im odpowiednio niesympatycznego wyglądu jednookich hutników. Postać boga Wulkana zagrał Oliver Reed, a idealną przeciwwagą dla jego ekspresji i wigoru okazała się siedemnastoletnia Uma Thurman w roli Wenus. Młodziutka aktorka w niektórych scenach wystąpiła właściwie nago, była to też jedna z jej pierwszych ról na dużym ekranie.

2. HISZPANIA – ALMERÍA, GRANADA, BELCHITE

Po zakończeniu prac w Cinecitta ekipa filmowa zaczęła przenosić się z Włoch na południe Hiszpanii, gdzie kręcono plenery. Najważniejsze były dwie lokacje: wnętrze oblężonego miasta i turecka armia, która mu zagrażała. Poza tym trzeba było nakręcić scenę w pałacu sułtana, która pojawia się na początku filmu. Terry Gilliam miesiącami szukał odpowiednich miejsc, a kiedy już je wybrał, okazało się, że i tu czekają go problemy.

Baron Munchausen w jednej z pierwszych scen filmu gości u tureckiego władcy. Idealnym miejscem okazała się Alhambra (warowny kompleks pałacowy z XIV wieku) w andaluzyjskiej Granadzie. Reżyser chciał pokazać odpowiedni rozmach, planował sceny z końmi, kadzidła, etc – niestety na teren zabytku nie wolno było wprowadzać zwierząt, o paleniu czegokolwiek nie było mowy. Nie pozwolono ekipie nawet zamontować na podłodze szyn, po których przemieszcza się kamera. Ponownie trzeba było powykreślać parę rzeczy ze scenariusza, ale ostatecznie materiał nakręcono.

Sceny w oblężonym mieście, gdzie rozpoczyna się akcja filmu, nakręcono w prawdziwych ruinach Belchite, którego staromiejska część została bezpowrotnie zniszczona w XX wieku podczas hiszpańskiej wojny domowej. Nostalgiczny pejzaż trzeba było trochę przemodelować, rozpoczęto wznoszenie dodatkowych konstrukcji mających nadać lokacji typowo gilliamowski klimat oraz przygotowywanie tła (metodą matte paintingu).

Proces budowania scenografii w ruinach miasteczka Belchite. Na dole efekt końcowy prac ekipy i balon z damskiej bielizny z baronem i Sally na pokładzie

Najbardziej spektakularne i bogate okazały się sceny w obozie Turków. Setki statystów w kostiumach, masywne (i funkcjonalne!) armaty, jazda konna, prawdziwe słonie z wieżami na grzbietach – prawdziwy kociołek atrakcji dla widza i nieopisany chaos dla reżysera. Mimo zmiennej pogody i drobnych kłopotów ze zwierzętami na planie (a to słonie wpadły w panikę, a to koń zniszczył scenografię) możemy dziś podziwiać nakręconą na plaży w Almeríi scenę oblężenia, która stanowi prolog Przygód barona Munchausena. Z kolei pod koniec filmu główny bohater wraz ze swoją świtą ponownie mają do czynienia z tureckim sułtanem, co kończy się dla niego nie najlepiej, a wszystkiemu towarzyszą radosne chlastanie szablą, huk wystrzałów i ogólne zamieszanie, które ogląda się bardzo przyjemnie.

KŁOPOTY NIE TYLKO NA PLANIE

Logistyka, żywy inwentarz i napięty budżet to nie jedyne sprawy, z którymi Terry Gilliam zmagał się podczas pracy nad filmem. Producent Thomas Schulhy miał własne pomysły dotyczące realizacji i obsady, o czym reżyser wypowiedział się w jednym wywiadzie:

Jeśli producent z uporem maniaka przesiaduje we własnym biurze zamiast przychodzić na spotkania związane z produkcją, jeśli spędza czas na udzielaniu wywiadów zamiast zajmować się rozwiązywaniem bieżących problemów, jeśli miesiącami próbuje zaangażować do filmu Marlona Brando zamiast zajmować się sprawami ekipy – wtedy trochę się złoszczę.

Kiedy jednak wspomniany aktor (rozważany do roli Wulkana) odpisał, że nie skorzysta, Schulhy z żalem odpuścił i zaczął koncentrować się na istotnych kwestiach. W wywiadach producent wydaje się kompletnie nieświadomy podejścia Gilliama do sprawy i zupełnie niewinny.

PODSUMOWANIE

Ostatecznie budżet filmu zamknął się w okolicach 46,5 miliona dolarów i okazał się finansową klapą. Jednak opinie krytyków były podzielone, a spora ich część była przychylna Przygodom barona Munchausena. Sam reżyser zamknął nim swoją trylogię wyobraźni przy użyciu postaci starca owładniętego własnymi fantazjami. Mimo dwudziestu ośmiu lat od premiery film dzisiaj ogląda się znakomicie – głównie ze względu na niesamowitą scenografię, bogactwo tradycyjnych efektów specjalnych i nastrój gilliamowskiej, nieco naiwnej bajki dla dorosłych. Mimo upływu lat interpretacja Johna Neville’a jest najpopularniejszym przedstawieniem ekscentrycznego barona, a historia dotycząca powstawania tego filmu to świetny materiał na wielogodzinny dokument z pogranicza dramatu i absurdalnej komedii.

Przysypana nieco kurzem i podstarzała, a jednak urokliwa i przyjemnie zaskakująca baśń dla dorosłego widza.

Przygody barona Munchausena w reżyserii Terry’ego Gilliama zostały docenione nagrodami:

3 nagrody BAFTA (kostiumy, charakteryzacja, kierownictwo produkcji)

3 Srebrne Wstążki (zdjęcia, scenografia, kostiumy)

2 Złote Ciaki (scenografia, kostiumy)

korekta: Kornelia Farynowska

Ostatnio dodane