Blade Runner. W piekle sztuczności | FILM.ORG.PL

Blade Runner. W piekle sztuczności








Tekst gościnny
13.07.2016


Tekst z archiwum film.org.pl. Autorem artykułu jest Adrian Sikorski.

Film Ridleya Scotta z 1982 roku jest ekranizacją powieści P.K. Dicka p.t. „Czy androidy marzą o elektrycznych owcach”. „Jednak Blade Runner nie jest naprawdę adaptacją, film jest raczej zbudowany na kilku pomysłach wyszczególnionych z powieści. Jego cel, teza i atmosfera są tak odmienne, że lepiej jest odbierać go jako dzieło samodzielne.” [1]  Dzieło, które nie nawiązuje do wątków powieści poza głównym motywem, czyli motywem polowania na androidy.

Film ten jest legendarny, jednakże status takiego otrzymał dopiero w 1992 roku, kiedy na video została wydana jego wersja reżyserska. W tej wersji głos głównego bohatera nie płynął z offu, tłumacząc natrętnie wszystkie jego posunięcia, a odjazd w dal przez zielone, pięknie nasłonecznione krajobrazy, które kompletnie nie pasowały do całości filmu, nie był zakończeniem. Narzucone reżyserowi w 1982 roku przez producentów dodatki, które miały nadać filmowi wyrazisty kształt, były zbędne. Bez nich obraz nabiera głębi i niejednoznaczności, co służy efektowi, jaki film wywiera na widzu.

Niedawno na DVD wydana została kolejna wersja filmu (zwana „ostateczną”), ponieważ Ridley Scott chciał dobitniej zaznaczyć jeden z motywów w filmie. Ja jednakże zajmę się wersją z 1992 roku, ponieważ jest ona pełna subtelnych niedopowiedzeń, dzięki którym nie nawet jesteśmy pewni, w jakim stopniu wiemy, co się wydarzyło. Co więcej, nie mamy pewności, jak bohaterowie filmu znaleźli się w miejscach, z których rozpoczęli akcje w naszej wyobraźni.

2.1 Kim jest łowca androidów?

blade-runner

Leon, nowy pracownik korporacji Tyrella, na samym początku filmu jest badany przez łowcę Holdena pod pretekstem badania czasu reakcji na zadawane pytania. W rzeczywistości Holden przeprowadza na nim test Voight-Kampffa. Poprzez badanie reakcji tęczówki oka na emocje (lub ich brak), odczuwane podczas odpowiedzi na pytania, łowca stwierdza, czy obiekt badania jest człowiekiem, czy nie.

Na monitorze badający widzi w dużym zbliżeniu oko badanego, które bezustannie filmuje mała kamera. W pierwszych ujęciach filmu mamy ukazane Los Angeles 2019 roku, spowite w mroku, który nie odchodzi przez cały film. Miasto to zdaje się być jądrem ciemności, pełno w nim sterczących z budynków kominów, z których co chwilę buchają płomienie. Obraz ten odbija się w oku. Czyim? Tego nie wiemy, jednak skoro oczy są oknami duszy, to dusza, której oko widzimy, znajduje się w piekle.

Nad tym piekielnym miastem przelatują pojazdy przyszłości. Kamera powoli zbliża nas do gigantycznych budynków korporacji Tyrella, których piramidalne kształty górują nad miastem. Na jednym z pięter, do którego zmierza kamera, Holden czeka na kolejnego pracownika, którym okazuje się Leon.

blade-runner-rez.-Ridley-scott-recenzja-filmu

W pierwszym pytaniu, będącym bardziej opowieścią, na które Leon reaguje bardzo emocjonalnie, Holden prosi go, by opowiedział pokrótce o dobrych rzeczach, które przychodzą mu do głowy, kiedy pomyśli o matce. Wtedy Leon mówi: „Mojej matce. Opowiem ci o mojej matce”. Po czym dziwny odgłos wystrzału posyła Holdena wraz z fotelem, na którym siedzi, przez pół-ścianę do sąsiedniego sześcianu biurowego. Drugi strzał wbija go na biurko.

W miejscu, które wydaje się piekłem, odpowiednią zdaje się zasada, że wszystko jest na opak. W pewnym momencie rozmowy Holden spostrzega, że Leon jest replikantem, sztucznym człowiekiem, który nie ma prawa przebywać na Ziemi. Łamiąc ten zakaz, Leon staje się celem łowcy, który ma za zadanie wykryć go i zabić. Egzekucja ta jest nazywana dymisją. Podczas badania Holden opowiada Leonowi pewne zdarzenie, natomiast Leon zadaje masę pytań, na które Holden śmiało odpowiada. Jedyne pytanie, które Holden zadaje, to dlaczego Leon nie pomaga żółwicy, która cierpi, ponieważ nie może obrócić się z pleców na brzuch. Leon nie odpowiada, wydając się nie wiedzieć.

Replikanci mają nie mieć emocji, jednak po kilku latach mogliby zacząć je odczuwać, dlatego – by do tego nie doszło – mają bardzo krótkie życia. Emocje przeszkadzałyby im w idealnym wykonywaniu funkcji, do których zostali stworzeni. Inżynierowie genetyczni, którzy ich tworzą, tak kalibrują mutacje genetyczne, które będą zachodzić w ich organizmach, by ich śmierć nastąpiła po czterech latach od tzw. daty aktywacji.

blade-runner-eye

Jednakże w całym filmie tylko replikanci zdają się okazywać jakiekolwiek emocje, wszyscy ludzie, bądź ci uważający się za ludzi, są nieczuli i zdają się być wyprani z wszystkich emocji oprócz strachu. ”W szczególności przy postaciach Roya Batty i Rachael sugeruje się nam z ukrycia, że ich zachowanie jest bardziej ludzkie niż to, które prezentują w filmie prawdziwi ludzie.” [2]

Roy jest przywódcą grupy replikantów, która uciekła z jednej z pozaziemskich kolonii i dostała się na Ziemię, co jest dziwne i zmusza do zastanowienia głównego bohatera. Czemu sztuczni ludzie, którzy są fizycznie doskonali, mieliby przybywać na planetę, która wygląda jak rynsztok? Skąd jednocześnie wiedzą, że ich czas życia niedługo się skończy? Po co tracą go na opuszczenie egzotycznych, pełnych życia i światła kolonii?

Statki (czy też latające bilbordy) unoszą się powoli nad miastem i bezustannie ogłaszają, jak cudowny jest reklamowany produkt: „Nowe życie czeka na Ciebie w pozaziemskiej kolonii. To szansa, by zacząć na nowo w złotym lądzie przygód i możliwości. Lećmy do kolonii! – To ogłoszenie jest sponsorowane przez Korporację Shimago-Domingez, która pomaga Ameryce dotrzeć do nowego świata.”

Na ekranie bilbordu najdłużej zostają słowa OFF WORLD, które tłumaczy się jako „pozaziemskie” lub „poza światem” i dotyczą nowego życia, które czeka tam na nas. To brzmi jak niebiański raj, co znów skłania ku stwierdzeniu, że akcja dzieje się w piekle, ponieważ niebo i piekło muszą istnieć wspólnie. Bez zła nie ma wyróżnika, według którego można spostrzec dobro.

blade-runner

Zastanawiającym jest, że z tego piekła, jakim jest Ziemia przyszłości, można się wydostać. Jedna z ukrywających się replikantek – Pris – spotyka J.F. Sebastiana, który cierpi na Syndrom Matuzalema. Ma dwadzieścia pięć lat, ale jego ciało starzeje się w przyśpieszonym tempie, przez co wygląda o wiele starzej. Pris w rozmowie pyta go, czy dlatego jeszcze nie wyjechał, sugerując przez to widzom, że wszyscy młodzi ludzie wyjeżdżają. On natomiast jako powód podaje nie zaliczenie badań fizycznych, które są wymagane przed zezwoleniem na podróże kosmiczne. Dzięki temu widzowie wiedzą, że na Ziemi zostają tylko starzy, chorzy, chromi i biedni. Widać to dokładnie na ulicach miasta. Wszyscy podążający nimi ludzie są mieszanką Azjatów, biednych Europejczyków i emigrantów z Ameryki Południowej i wyglądają, jakby przybyli z Trzeciego Świata. „Społeczeństwo, które widzimy jest naszym własnym, napisanym dużymi literami, a jego teraźniejsze okrucieństwo podniesione do dyktowanych logiką krańców: jeszcze węższe grono monopolistów mających władzę i pieniądze, większe ubóstwo, większe upodlenie i nędza; prześladowania na tle rasowym; planeta zanieczyszczona na tyle, że ci, którzy mogą emigrują z niej do pozaziemskich kolonii.” [3]

J.F. Sebastian nie może opuścić Ziemi, tak samo, prawdopodobnie, policjanci widoczni w filmie, detektyw Gaff i jego szef, porucznik Bryant. Gaff chodzi o lasce, więc nie jest w pełni sprawny, a Bryant może być za stary na podróże międzyplanetarne. Na pewno natomiast za stary na nie jest Eldon Tyrell, założyciel i główny, jeśli nie jedyny, właściciel Korporacji Tyrella. Także inne męskie postacie, pojawiające się w filmie, to ludzie starzy.

Jedynym, który wyłamuje się z tego schematu, jest główny bohater, Rick Deckard –  łowca, który jest zostaje zmuszony siłą do polowania na sztucznych ludzi. Gaff aresztuje go i sprowadza na posterunek, by spotkał się z Bryantem. Tam Deckard słyszy, że jeśli nie będzie łowcą, to będzie traktowany przez policję tak jak „ci malutcy”, czyli zwykli ludzie. Z tego powodu mogą zrobić z nim co chcą i sprawić mu wiele kłopotów. Deckard decyduje się więc wykonać zadanie.

gallery-blade-runner-28

Zastanawiające jest, że Deckard patrzy na wszystko – budynki, bilbordy, informacje o replikantach wyświetlające się na monitorze w biurze Brytana – z zakłopotaniem lub zdziwieniem. Ma wtedy taki wyraz twarzy, jakby bezustannie przeżywał deja vu. Nie wie, jak zachować się w obliczu tego, co widzi. Można to zauważyć w przypadku oglądania lubieżnego aktu między kobietą a wężem. Nie wie, jak zachować się w różnych sytuacjach, w związku z tym zmienia tok postępowania w taki sposób, jakby nagle zmienił uczucia w stosunku do danej osoby lub czynności. Tak jest w przypadku rozmowy z Rachael, której chłodno wyjaśnia, że jest replikantką. Ona nie wie, że jest tworem inżynierii genetycznej. Tyrell namawia Deckarda do przeprowadzenia na niej testu na człowieczeństwo. Po badaniu Deckard przedstawia jej bez ogródek brutalną prawdę, że nie jest człowiekiem. Początkowo Rachael nie wierzy w to, ale gdy ona zaczyna płakać, Deckard cofa wcześniejsze słowa. Nagle silna i stanowcza wcześniej kobieta okazuje pierwsze uczucia w chwili, kiedy dowiaduje się, że jest sztuczna. Wtedy też arogancki i nieczuły detektyw zaczyna jej współczuć. „Główne zainteresowanie filmu położone jest na związku miedzy głównym bohaterem Deckardem, a replikantami. Można dodać, że bohaterem, który jest interesujący jedynie w odniesieniu do replikantów. Związek ów jest dziwny, ulotny, wielopoziomowy oraz niewspółmiernie wykalkulowany.” [4]

Deckard jest słaby i nie radzi sobie w walce z replikantami. W dwóch przypadkach zwycięża tylko dzięki szczęściu. W pewnym momencie filmu zostaje zaskoczony przez Leona, który z łatwością rozbraja go i bije. Kiedy nie dowiaduje się ile będzie żył, przymierza się, by zabić łowcę, jednak w tym momencie ginie od strzału w głowę. To Rachael zabija go z broni Deckarda. Przed dobiciem Deckarda, Leon wypowiada do niego słowa, które brzmią: „Życie w strachu jest bolesne.” Podobne słowa mówi również Roy do Deckarda przed jego upadkiem z dachu budynku, na który próbował wskoczyć, by uciec od Roya: „Życie w strachu to niezwykłe doświadczenie. Właśnie tak żyje niewolnik.” Mówi to do Deckarda, gdyż replikanci prezentują szeroki wachlarz uczuć, lecz strachu widzowie się w nich nie doszukają. Deckard jest pełen strachu, ale prezentuje również inne ludzkie uczucia, zwłaszcza w stosunku do Rachael, którą decyduje się ochraniać i na końcu filmu uciec wraz z nią.

Dlaczego jednak jest on w takim samym stopniu podobny do replikantów, jak do ludzi? Ma ludzki strach i słabości, ale odczuwa też uczucia takie jak replikanci. W jednej ze scen, gdy jest sam, siedzi przy pianinie w domu i zasypia, po czym śni o przebiegającym przez las jednorożcu. Na końcu filmu, kiedy wychodzi z Rachael z mieszkania i sprawdza, czy ktoś na nich nie czeka by ją zabić, znajduje na podłodze korytarza figurkę jednorożca z origami. Podobne figurki miał w zwyczaju zostawiać po sobie Gaff. Skąd mógł wiedzieć o śnie, wspomnieniu lub wizji Deckarda? Jedyne sensowne wytłumaczenie – równie niesamowite jak i cały film – jest takie, że Deckard to także replikant.

„Analogie, które dążą, by ustanowić Roya jako sobowtóra Deckarda są w miarę systematyczne, jednak nie do końca przekonujące. […] Pytanie Rachael (zostawione bez odpowiedzi) Czy kiedykolwiek sam przeszedłeś ten test? sugeruje, że Deckard może być replikantem.” [5]

Podczas pierwszego spotkania Bryant wspomina, że z pozaziemskiej kolonii uciekło sześciu replikantów – trzy kobiety i trzej mężczyźni. Jeden z nich został spalony na polu siłowym, gdy chcieli dostać się do Korporacji Tyrella. Pozostało pięciu replikantów, jednak Bryant mówi Deckardowi, że po ulicach chodzi wolno tylko czterech. Kiedy wspomina o replikantce w Korporacji Tyrella, którą Deckard ma przetestować, można stwierdzić, że to ostatnia uciekinierka. Jednak nikt nie potwierdza, że ona należała do tej grupy. A jeśli tak, to została złapana i zmieniono jej pamięć, by nie pamiętała poprzedniego życia. Nie jest powiedziane, że genetycy mogą to robić swoim sztucznym tworom. Jednak, skoro byłoby to możliwe, to mogliby zrobić to również z Deckardem. W końcu jest sprawny fizycznie i młody, i – jak każdy człowiek w jego wieku – powinien zebrać fundusze na wyjazd do pozaziemskiej kolonii. Jednak on nawet o tym nie myśli.

Mimo, iż sprzeciwia się poleceniom, jakie otrzymuje, to i tak je wykonuje, niezależnie, czy wydaje mu je Bryant (jak w przypadku całej misji) czy też wtedy, gdy ma przeprowadzić test na człowieku, by zadowolić Tyrella. Człowiekiem tym jest Rachael, a Tyrell chciał sprawdzić, czy Deckard się zorientuje, że to replikantka. Jednak kiedy po ponad stu testowych pytaniach-sytuacjach Deckard poznaje odpowiedź, jest zszokowany faktem, że replikanci obdarzani są nie swoimi wspomnieniami.

blade-runner-harrison-ford-as-deckard

Gaff odchodząc mówi do Deckarda: „Szkoda, że ona nie będzie żyła. Ale kto z nas żyje naprawdę?”. Deckard słysząc te pytania może sądzić, że chodzi mu o to, iż Rachael zostanie zabita przez niego lub innego łowcę. Gaff dodaje jednak pytanie o to, kto żyje naprawdę. Stwierdzenie to zawiera kilka prawd. Gaff nawiązuje do faktu, że Deckard jest replikantem i, podobnie jak Rachael, zostanie zabity. Kiedy Deckard znajduje jednorożca i domyśla się, że jest replikantem, dochodzi do wniosku, że Gaff oszczędza ich, ponieważ wie, że daty ich śmierci są blisko i to również zawiera się w tym pytaniu-stwierdzeniu. Jednocześnie może nawiązywać to do ludzkiego strachu, jaki oboje odczuwają, Deckard i Rachael, ponieważ dzięki niemu są niewolnikami, których można zostawić swemu losowi. Oni nie są tak groźni jak Roy i jego grupa, którzy nie bali się śmierci i walczyli z nią, zamiast od niej uciekać.

Ostatecznym dowodem na to, iż Deckard jest replikantem, jest fakt, że policja – wiedząc o replikantach ukrywających się na Ziemi – wysyła w celu ich likwidacji tylko jednego detektywa. Porucznik Bryant dokonuje takiego wyboru, ponieważ Deckarda jako replikanta można poświęcić, w odróżnieniu od prawdziwych ludzi. On, replikant, może podświadomie znaleźć ich łatwiej niż człowiek.

Więc kim jest łowca androidów? Odpowiedź brzmi: inny android, wysłany na polowanie za swoimi braćmi i siostrami z probówki. Czy oni są problemem? Może to ludzie, odcięci od siebie betonowymi ścianami, zapominają, jak współodczuwać i wysyłają innych, by wykonywali za nich ciężkie i niebezpieczne prace. Tworzą sztucznych ludzi bardziej ludzkich niż prawdziwi ludzie, jak mówi sam doktor Tyrell. Stwarzają ich po to, by nie tylko za nich pracowali, ale i odczuwali, ponieważ być może mają stać się dla nich wspomnieniem utraconego człowieczeństwa.

2.2. Zabójstwo Ewy

Image2

Zhora jest drugą replikantką, którą Deckard spotyka na swojej drodze w filmie. Spotyka ją przez przypadek, podążając za śladem, jaki znalazł w pokoju hotelowym Leona. Trafia do nocnego klubu, którego właściciel zakupił sztucznego węża (łuskę właśnie tego węża Deckard znalazł w łazience Leona). Właściciel oferuje Deckardowi drinka. Ten zostaje w klubie aż do rozpoczęcia występów scenicznych dla dorosłych. Jednym z nich jest taniec artystki Salome, która przeżywa rozkosz z wężem, niegdyś korumpującym człowieka. „Fakt, że występ dzieje się poza kamerą, ma swoje znaczenie. Najwidoczniej widzowie powinni być bardziej zainteresowani reakcją Deckarda, a nie samym występem. Deckard zdaje się nie wiedzieć, jak ma reagować na to co widzi i odwraca się do swojego drinka” [6]

Deckard podejrzewa, że to wąż, który był w mieszkaniu Leona. Salome może być więc Zhorą. Zaczepia ją w korytarzu do przebieralni i dostaje się tam pod pretekstem szukania dziurek w ścianach do podglądania. Podczas tłumaczenia się Zhorze, która jest naga, Deckard ciągle zmienia swój pretekst i zapomina na chwilę używać innego tonu głosu. Zhora ma na sobie tylko węża, cekiny i makijaż, zdaje się być współczesną Ewą. Węża wiesza na wieszaku jak kostium, po czym wchodzi pod prysznic. Suszy włosy i ubiera się w dziwne, czarne bikini i wysokie buty. Kiedy daje Deckardowi ręcznik, by wysuszył jej plecy, atakuje go nagle z duża siłą. Zakłada przejrzysty płaszcz przeciwdeszczowy i zaczyna go dusić krawatem. Ktoś wchodzi do garderoby. Zhora ucieka.

Jej wygląd zmienia się diametralnie: z błyszczącej, śliskiej kobiety-węża w półnagiego anioła. Deckard goni ją przez zatłoczone ulice miasta, widzowie jednak nie mogą się doczekać zakończenia tej pogoni. Niestety, rozwiązanie tej sekwencji nie przynosi nikomu ulgi.

Zhora biegnie po prostej linii, jej płaszcz unosi się jak skrzydła. Deckard strzela jej w plecy. Ona rozbija pięć szklanych ścian podczas ucieczki przez wystawy sklepowe wypełnione podobnymi do niej manekinami. Deckard strzela jeszcze kilka razy. Zhora pada martwa. Deckard podchodzi ciężko do jej ciała. Wydaje się zemdlony, tak jakby nie mógł znieść tego, co zrobił. Policjanci odwracają ciało i twarz Zhory, na której widać tatuaż węża. „Sposób w jaki ta scena została pokazana jest przez niektórych określany jako pornograficzny.” [7]

„Zaznaczyć należy, że śmierć Zhory ma miejsce za dużymi oknami, oknami skonstruowanymi do bycia ramami tego, co ma być wystawiane i oglądane ze wszystkich kątów. Scena śmierci Zhory jest tak skonstruowana, by widzowie mieli jak najlepszy jej widok, tak samo jak manekinów na wystawach. Użyte kolory, gracja ruchów, z jakimi Zhora rozbija kolejne szyby, latające kawałki szkła; wszystko połączone jest tak, by zbudować serię niezwykle pięknych obrazów. Nawet muzyka jest manipulowana, by podnieść estetykę wizualną konstrukcji tej sceny. […] Każdy dźwięk jest podniesiony i wydłużony tak, by pasował do sceny w zwolnionym tempie. Funkcja ciała Zhory zostaje zredukowana do eksponatu, leżącego nieżywo i bezwładnie, wystawionego w szklanej trumnie. […] Przypomina przewróconego manekina, co znaczy, że w śmierci Zhora zostaje sprowadzona do nieruchomego obiektu, popsutej lalki” [8]

„Scenę tą ogląda się nieprzyjemnie, a zwolnione tempo sprawia, że jest jeszcze bardziej nie do zniesienia. Muzyka Vangelisa jest w niej tak samo żałobna, co i uwodzicielska. Dodano do tego reakcję Deckarda. Jest on zemdlony obrotem wydarzeń i nie może znieść stania na miejscu nie dłużej, niż to absolutnie konieczne.” [9]

Na początku Deckard widzi ją jako ladacznicę i odwraca wzrok, potem w jej garderobie nie ma dość siły woli, by jej wdzięki nie zbijały go z tropu i by mówił składnie. Po jej ataku chce się zemścić, nie ma już skrupułów, strzela jej w plecy. Po fakcie jednak widzi, że uwodzicielka, wyglądająca teraz jak zakrwawiony anioł, przemienia się w manekina na wystawie. Dopiero teraz widzi w niej kobietę.

2.3. Śmierć kobiety-pająka

blade-runner-pris

Drugą i ostatnią ofiarą Deckarda okazuje się Pris. Jest ona prostytutką, która wygląda jak jedno z zepsutych dzieci początku lat dziewięćdziesiątych. Punkowy wygląd prawie jeszcze dziecka, które w relacji z J.F. Sebastianem zdradza infantylność uczuć, jest zwodzący. Tak naprawdę jest ona wyrafinowaną uwodzicielką, która poprzez dziecinne zachowanie i swoje wdzięki osiąga to, co chce.

J.F. myśli, że zachowuje się jak rycerz w lśniącej zbroi, wybawca, kiedy ofiarowuje jej swoje mieszkanie, by miała gdzie nocować. Nie wie jednak, że Pris tak manipuluje nim w rozmowie, że sam proponuje jej nocleg.

W kolejnych scenach o wiele śmielszymi i odważniejszymi gestami nakłania J.F., by zabrał Roya do Doktora Tyrella. „Pris jest rażąco przedstawiona jako femme fatale, która chwyta w sidła J.F. Sebastiana, by osiągnąć to, co chce. Scena, w której Roy i Pris próbują nakłonić J.F., by zaprowadził ich do Tyrella, poprowadzona jest tak daleko, że wizualnie pokazuje Pris owijającą nogami J.F., zamykającą go w potrzasku jej kończyn. Jak stwierdza Crowie: Męski bohater często świadomie poddaje się ‘kobiecie-pająkowi’… ponieważ on pragnie właśnie jej niebezpiecznej seksualności, więc ostatecznie to jego perwersyjne żądze powodują jego upadek.” [10]

BladeRunner_25429

Deckard dowiaduje się o zabójstwie J.F. i dzwoniąc do jego mieszkania przedstawia się Pris jako stary przyjaciel Sebastiana. Ona wie, że to kłamstwo, gdyż jedynymi przyjaciółmi J.F. były zabawkowe roboty, które sobie stworzył.

Deckard przyjeżdża do niej. Wchodzi po schodach wielkiego, starego budynku tak, jakby wspinał się po ogromnej sieci. Nie jechał windą, by nie zaalarmować replikantów o swym przybyciu. Jednak gdy wchodzi do mieszkania, wita go zaprogramowany do tego celu robot.

Deckard przeszukuje ostrożnie pomieszczenia. Niestety, nie spostrzega, że duża lalka pod welonem jest tym, kogo szuka. Pris przygotowała się na spotkanie z nim, zmieniając wygląd tak, by była nieruchomą lalką. Kiedy zaciekawiony zdejmuje z niej welon, ona atakuje go znienacka.

Deckard jest całkiem zaskoczony nagłością i dzikością ataku, podobnie jak w przypadku Zhory. „Pris i Zhora nie są kruchymi, niemądrymi stworzeniami potrzebującymi do przetrwania męskiej ochrony. Ich siła i pragnienie życia jest równe męskiej sile, męskiemu pragnieniu.” [11]

„Podczas ataku Pris zakleszcza głowę Deckarda między udami, prezentując seksualnie sugestywny obraz. Scena jest podwójnie szokująca, ponieważ podczas ataku Pris krzyczy i piszczy jak opętana zjawa. Terror podnoszą użyte zbliżenia zacieśniające się na obłąkanie wyglądającej, groteskowej wiedźmie z rozszalałymi, mocno pomalowanymi oczami i sterczącymi włosami. […] Z punktu widzenia widowni Pris jest ogromna i przytłaczająca.” [12]

Uwolniony z jej uścisku Deckard chwyta pistolet i, gdy Pris ponownie zbliża się do niego w wyskokach, oddaje strzał. „Niestety, nie ginie od razu i ukazana jest, kiedy spazmatycznie rzuca się szaleńczo w miejscu, wrzeszcząc na podłodze. W tym momencie Deckard dobija ją drugim strzałem.” [13]

„Pris ginie od strzału w brzuch. Jako że czerpie ona siłę ze swojej seksualności, postrzelenie w macicę jest symboliczne.” [14]

W ten sposób łowca zabija kolejną nieuzbrojoną kobietę, która ląduje pod ścianą jak zepsuta zabawka. Kobieta-pająk ginie po przemienieniu się w szaloną wiedźmę. Jednocześnie jej pajęczy charakter jest podkreślony poprzez ślubny welon, którego zdjęcie symbolizuje koniec zalotów. Po zawarciu związku, jak wiadomo, pająk-czarna wdowa konsumuje swego partnera, co Pris próbuje bezskutecznie zrobić przez pajęczo-podobne akrobacje.

2.4. Deckard i Rachael

blade-runner

Rachael, której Deckard uświadamia straszną prawdę dotyczącą jej pochodzenia, zostaje jego kochanką, którą on decyduje się ochraniać na końcu filmu. Dlaczego tak jest?

Jednym z powodów jest fakt, że uratowała mu życie. Drugim jest to, że skoro Roy przed śmiercią uratował mu życie, to on decyduje się ochraniać ostatnią z replikantek w geście współczucia, jakiego nauczył się od Roya.

Jeszcze ważniejszym powodem jest to, że Deckard zdaje sobie sprawę z ich podobieństwa. Jako, że jest on jeszcze jednym replikantem, który nie pasuje ani do świata nieczułych ludzi, ani do świata wyzwolonych replikantów i replikantek, postanawia uciec z jedyną podobną mu kobietą.

„Co mamy myśleć o momencie, w którym, by uratować Deckarda, Rachael zabija innego replikanta? […] To zdrada jej rasy.” [15]

„Kiedy Rachael zabija Leona […] odwraca ona sytuację mężczyzn zabijających kobiety, […] dostarcza nam ostatecznego dowodu na swoją zdolność postępowania jak kobieta Deckarda.” [16]  Przez to przywraca równowagę filmowi i życiu Deckarda, który później w swoim mieszkaniu próbuje ją uspokoić i pomóc jej poradzić sobie z zastrzeleniem kogoś od tyłu.

blade_runner_1982_1284x1024_230348

W dalszych scenach Rachael próbuje uciec od Deckarda, kiedy ten chce się z nią kochać. Jednak brutalnie zamyka jej drzwi i odpycha od nich, po czym rozkazującym tonem mówi jej, co ona ma mu powiedzieć.

„Obroną tej sceny jest fakt, że jako replikanci, i Deckard i Rachael, są niedoświadczeni emocjonalnie, a scena ta przedstawia dwoje ludzi ciężko próbujących sobie poradzić z nową sytuacją.” [17]

Rachael poddaje się Deckardowi i wykonuje każde jego polecenie. Jako jedyna z kobiet w filmie jest uległa. To kolejny powód, dla którego mężczyzna chce z nią być. „Z androidami można się przespać. Wtedy przestają być obcy, a stają się podlegli.” [18]

Deckard w całym filmie zabija tylko dwie osoby i są to kobiety! Jedyna, którą oszczędza, jest uległa i nie stanowi zagrożenia, a jednocześnie jest jego żeńskim odbiciem. Jednak o ile on wykonywał karnie polecenia, zanim dowiedział się, że jest replikantem, o tyle ona po poznaniu prawdy traci swoją pewność siebie i szuka schronienia w mężczyźnie. On natomiast – dowiedziawszy się, że jest społecznym pariasem – przestaje być samotnikiem i bierze sobie towarzyszkę.

To, co łączy kobiety w obrazach Ridleya Scotta, to przede wszystkim aktywność w działaniu, determinacja oraz siła charakteru. Zhora i Pris są same w obcym dla nich świecie ludzi, mimo to nie poddają się i nie szukają pomocnej dłoni u mężczyzn, w przeciwieństwie do Rachael. Fakt, że te dwie postaci różnią się od trzeciej nie jest najważniejszy, gdyż aktywność łączy je do końca. U Zhory i Pris objawia się ona walką, u Rachael znalezieniem sobie obrońcy.

Światy, w których Scott pokazuje swe bohaterki, są zawsze pełne nieprzychylnych i wrogich im mężczyzn. Patriarchalny układ, który rządzi tymi światami, jest skonstruowany tak, by mężczyźni mieli najwięcej władzy. Kobiety, które w dramatycznych sytuacjach okazują się silniejsze od mężczyzn, są traktowane przez męski świat jak jego przeciwniczki. Replikantki są ścigane i zabijane dosłownie za to, że są inne i przez to według mężczyzn zagrażają porządkowi.

„Łowca Androidów” jest również filmem przełomowym. Wprowadzenie symboliki chrześcijańskiej do filmu fantastyczno-naukowego, który stawiał pytanie o istotę człowieczeństwa, to jeden z powodów, dla których „Łowca androidów” nie  był wielkim kasowym sukcesem w kinach. Dopiero po wydaniu nowej wersji, pozbawionej ostentacyjnych nawiązań do kina noir, film Scotta stał się kinematograficznym symbolem pytania o istotę duszy. Film, w którym dobry bohater bezkarnie zabija – co prawda silniejsze i sprytniejsze od siebie, ale nieuzbrojone – kobiety, nie może być niczym innym jak najbardziej nowatorskim przykładem gatunku science-fiction.

bladerunner.0.0

 

Bibliografia:

[1]  Robin Wood, Hollywood from Vietnam to Reagan, Columbia University Press, New York, 1986, s. 182.

[2]  http://www.filmeducation.org/pdf/film/Blade_Runner.pdf

[3] Wood, op. cit., s. 183.

[4] Ibidem.

[5] Ibidem, s. 186.

[6] Simon H. Scott, Is Blade Runner a Misogynist Text?

[7] Scott, op. cit.

[8] Valerie Su-Lin Wee, The Most Poetic Subject in the World

[9] Scott, op. cit.

[10] Ibidem.

[11] Mary Jenkins, The Dystopian World of Blade Runner: An Ecofeminist Perspective.

[12] Valerie Su-Lin Wee, op. cit.

[13] Ibidem.

[14] Scott, op. cit.

[15] Wood, op. cit., s. 188.

[16] Jenkins, op. cit.

[17] Scott, op. cit.

[18] Olga Stefańska, Ciało obce.

Tekst gościnny

Tekst gościnny

Jeśli potrafisz pisać recenzje lub artykuły filmowe (które zazwyczaj lądują w Twojej szufladzie), a chciałbyś zaprezentować się przed tysiącami czytelników, możesz gościnnie publikować na naszej stronie! Przy większej i regularnej liczbie tekstów, takie osoby takie dopisujemy do stałej współpracy.
Napisz do nas: wspolpraca@film.org.pl
Tekst gościnny






  • Wezyr

    Zgrabnie i ciekawie. Ci, co lubią Blade Runnera, powinni zagrać w grę z 1997 r., która jest jednocześnie inspirowana filmem, ale wykorzystuje te same miejsca, lokacje, czasem i ujęcia. To trochę alternatywne spojrzenie na film, z innymi bohaterami.

  • kadr

    Czy ja się doczekam kiedykolwiek rzetelnej analizy powyższego filmu pod kątem adaptacji. Przypominam, że film jest adaptacją powieści, ale OPOWIADANIA! Dick nie napisał powieści pt „Czy Androidy śnią o elektrycznych owcach”

  • kadr

    Czy ja się doczekam kiedykolwiek rzetelnej analizy powyższego filmu pod kątem adaptacji. Przypominam, że film nie jest adaptacją powieści, ale OPOWIADANIA! Dick nie napisał powieści pt „Czy Androidy śnią o elektrycznych owcach

    • Scarlet Pumpernickel

      Jasne, zaplacisz mi sakwą mołdawskich bani, ewentualnie garscią rumuńskich pięćdziesiątek, to strzelę taką analize, że jej blask da Tobie całoroczną opalenizne, i wnuką bedziesz miał co opowiadać – obiecuję Ci to ja, Anna Maria Wesołowska :) :)

      • Rafał Donica

        WNUKĄ?

    • Adam Nguyen

      Za polską wikipedią:
      „Czy androidy śnią o elektrycznych owcach? (ang. Do Androids Dream of Electric Sheep?) – POWIEŚĆ science fiction napisana przez Phillipa K. Dicka, wydana po raz pierwszy w 1968.
      Za angielską wikipedią:
      Do Androids Dream of Electric Sheep? is a science fiction NOVEL by American writer Phillip K. Dick.
      Za bibliografią Phillipa K. Dicka (the Phillip K. Dick bookshelf):
      Pierwsza amerykańska edycja z 1968, liczyła sobie 210 stron i wydana została jako samodzielna POWIEŚĆ w twardej oprawie.

  • Mefisto

    >>Obraz ten odbija się w oku. Czyim? Tego nie wiemy<<
    Holdena, który wypatrując przez okno czeka na kolejnego pracownika :) Już bez przesady z tymi ukrytymi znaczeniami…

  • Artur Gralla

    lowcy wysylali androidy na emeryture.

  • Mietek Cietrzew

    Może, ktoś przypomnieć po czym można wnosić, że Deckard jest androidem w starszych wersjach filmu? Ostatnią znam bardzo dobrze i pierwsze podejrzenia wizualne są gdy rozmawia z Rachel w domu po zabiciu Leona. Wtedy jest ostrość na jej twarz z „tymi” oczami a dalej w cieniu ukryta jest rozmyta przez małą głębię ostrości twarz Deckarda z dyskretnie migajacymi oczami.

    Dalej już z górki bo przy walce z kobietą pajakiem ona wykręca mu głowę prawie o 180 stopni a on nadal żyje.
    Ray wylamuje mu palce ale dopiero przy następnym Deckard przypomina sobie ze wypada krzyczeć z bólu i panikowac ;)

    • Phaedra

      Deckert nie jest androidem. Scott wymyślił tą bzdurę dla promocji wersji filmu z 94. Scenarzyści ani przez chwilę nie brali tego pod uwagę, bo niby po co? Konstrukcja scenariusza osadzona jest na konfrontacji człowieka z replikantem w aspekcie czy to fizycznym, intelektualnym czy etycznym. To czyni ten film wyjątkowy, ambitny, spektakularny do którego chce się wracać. Film z Deckertem jako androidem nie ma większej wartości artystycznej o kompletnym braku sensu nie wspominając. Jak Scott zmieni dialogi, tak żeby replikanci przestali zwracać się do Deckarta per ty człowieku, to może wtedy dam się przekonać. Jeżeli chcesz wierzyć w wersje Scotta, napisz o czym jest film, może mnie olśni.






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

M jak morderstwo. Teatr czworga aktorów

Następny tekst

ŻÓŁTA CEGLANA DROGA #27: WSZYSTKO ZA WYPROSTOWANE KOLANA



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE