W hołdzie mistrzom #2 – Spadające gwiazdy | FILM.ORG.PL

W hołdzie mistrzom #2 – Spadające gwiazdy








Miłosz Drewniak
17.03.2014


leo3

UWAGA! Wpis zdradza zakończenie filmów: Wściekły byk, Boogie Nights.

Jake La Motta – pięściarz, niegdyś mistrz świata, którego Martin Scorsese sportretował w swoim Wściekłym byku z 1980 r. – jest postacią, której fabularny rozwój możemy wyznaczyć odwróconą hiperbolą. Jest to typowy wykres bohatera filmu gangsterskiego (gatunku tak bliskiemu sercu Martina Scorsese) – przybłęda z ulicy osiąga sukces, po czym stacza się na naszych oczach tak szybko, jak przedtem piął się w górę. Taki jest tytułowy wściekły byk (Robert De Niro). W ostatniej scenie filmu, zmęczony i złamany, przygotowuje się do zagrania w kolejnym spektaklu. Zmienia się tylko charakter areny – z ringu na scenę. Ale cel i zasady pozostają te same – trzeba porwać tłum, bez względu na wszystko. La Motta „rozgrzewa się” w garderobie. Karmi swoją chorą ambicję i stara się stłumić glosy demonów przeszłości…

Siedemnaście lat później mistrza cytuje wschodząca gwiazda amerykańskiego kina – Paul Thomas Anderson w Boogie Nights, filmie portretującym środowisko branży porno. Jego bohater – Dirk Diggler (Mark Wahlberg) – zanim wyjdzie na plan, wygłasza automotywacyjny monolog przed lustrem.

Jeśli oglądając jakiś film zobaczycie, że reżyser puszcza do Was oko, odsyłając dyskretnie do innego filmu, napiszcie o tym na adres m.drewniak07@gmail.com. Opiszcie krótko tę sprawę i podajcie dokładny czas, kiedy zaczyna się w filmie dana scena – zarówno w dziele cytującym, jak i cytowanym. Dzięki!

Miłosz Drewniak

Miłosz Drewniak

Rocznik ’91, czyli wychował się na filmach z Indianą Jonesem i chyba dlatego nie lubi w kinie smętnego bergmanowania. Skończył polonistykę we Wrocławiu, broniąc pracy na temat słowa w filmach Quentina Tarantino. Na stałe związany jest z film.org.pl, ale publikował też na łamach portalu Noir Café i rocznika naukowego „Studia Filmoznawcze”. Top (bez szczególnego porządku): "Zezowate szczęście", "Popiół i diament", "Słodkie życie", "Osiem i pół", "Do utraty tchu", "Fargo", "Big Lebowski", "Pulp Fiction", "Złap mnie, jeśli potrafisz", "Dogville".
Miłosz Drewniak






  • steppenwolf1982

    Tylko tyle? takich odwołań jednych filmów do drugich w historii kina jest setki, tysiące. Jeśli ograniczyć ma się to tak jak tutaj do zwykłej wyliczanki podbieństw, to nie widzę sensu takiego cyklu.

    • Miłosz Drewniak

      Cykl będzie aktualizowany mniej więcej raz w tygodniu. Raz z obszerniejszym omówieniem, a raz na zasadzie „wyliczanki podobieństw”. Zależy od cytatu. Ja sens widzę, nawet w przypadku tego drugiego wariantu. Przypuśćmy, że ktoś widział oba filmy (na przykładzie powyższego tekstu) i cytatu nie załapał, bo – powiedzmy – oglądał w sporej odległości czasowej. Wpis będzie dla takiej osoby atrakcyjny. Cykl ma pełnić między innymi funkcję uświadamiającą. A zestawienie filmików jest chyba ciekawym pomysłem, bo one mówią same za siebie. Pierwszy odcinek był obszerniejszy, bo motyw felliniowski ma większy potencjał interpretacyjny i jest bardzo zagadkowy. Ten pierwszy Ci się podobał? Z góry dzięki za uwagi. Będę się starał do nich dostosować i uczynić cykl jak najbardziej atrakcyjnym. Pozdrawiam.

  • steppenwolf1982

    to co mi się nie podoba w takiej „wyliczance” to brak jakiejkolwiek refleksji na temat znaczenia i kontekstu w jakim dany cytat został użyty. „boogie nights” jest akurat całym workiem cytatów ze scorsese, począwszy od otwierającego mastershota nawiązującego do słynnego ujęcia w copacabana z „chłopców z ferajny”, a na scenie przed lustrem kończąc i warto poszukać przy tej okazji pewnych analogii w sposobie myślenia obu twórców, jak i tematycznych nawiązań jednego filmu do drugiego, a nie tylko wskazać dość oczywiste podobieństwa formalne.
    (o fellinim, niestety nie czytałem, ale mam nadzieję, że nie chodziło o porównanie z „wielkim pięknem’?)

    • Miłosz Drewniak

      Rozumiem, ale mamy różne wizje tego cyklu. „W hołdzie mistrzom” ma być serią o charakterze ciekawostki. Biorę na warsztat jakiś mały wycinek diegezy (motyw, scenę, ujęcie, bohatera, gest, kwestię etc.) i podaję go w formie filmików/zdjęć opatrzonych opisem. Prosto, przejrzyście i ciekawie. Tobie chodzi po głowie gruntowna analiza Anderson-Scorsese. I dobra. Fajnie. Ale to jest materiał na potężny tekst. Tak samo jak miałbym pisać o cytatach z Felliniego w różnych filmach, to nawet bym nie zdążył powiedzieć „blueberry pie”, a miałbym gotową pracę doktorską, a nie tędy droga :-) „W hołdzie mistrzom” ma być zabawą w spostrzegawczość, zbiorem intertekstualnych ciekawostek. Więcej refleksji. Może masz rację, że teraz tego zabrakło. Zachęcam do przeczytania 1 odcinka. Nie, nie jest o „Wielkim pięknie”. Jest poświęcony motywowi morskich fal z ostatniej sceny „Słodkiego życia” i chyba znajdziesz tam wszystko, czego teraz Ci zabrakło. Chociaż nie zawsze też będzie miejsce na refleksyjność w moim cyklu. A to dlatego, że bardzo często reżyser cytuje innego reżysera tylko i wyłącznie ze względu na szacunek do niego. I już. Bez drugiego dna. Niemniej jednak biorę sobie do serca Twoje uwagi. Dzięki ;-)






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Atomowe pokolenie. O nowym kinie, które zwiastuje Xavier Dolan.

Następny tekst

#128 RoboCop



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE