VHS nie do zdarcia: Guyver Dark Hero | FILM.ORG.PL

VHS Guyver Dark Hero








Michał Puczyński
15.10.2012


W roku 1991 dwaj spece od efektów specjalnych – Steve Wang i Screaming Mad George – popełnili błąd polegający na realizacji filmu Guyver, znanego gdzieniegdzie jako "Mutronics". Adaptacja mangi o człowieku zespolonym z kosmicznym pancerzem była nudna, nieporadna i rozwleczona. W roku 1994 Wang, tym razem samotnie, wyreżyserował jej sequel, czyli "Guyver: Dark Hero". Powstał film, którego nikt nie chciał oglądać, a który… okazał się bardziej niż przyzwoity. 

 

Przypadkowy facet zostaje wbrew woli nosicielem biomechanicznego pancerza, który jest jedyną bronią mogącą pokonać zmieniających kształty kosmitów, podszywających się pod ludzi i planujących kolonizację Ziemi. Zespolony z obcym mechanizmem bohater, wiedziony niewytłumaczalną potrzebą, udaje się na miejsce archeologicznych wykopków, gdzie – jak szybko się okazuje – odnaleziono starożytny statek kosmitów. Nieprzypadkowo w okolicy zaczynają pojawiać się potwory, z którymi Guyver musi uporać się za pomocą ostrzy, laserów i innych broni zamontowanych w jego zbroi. No dobra, pewnie brzmi to jak bełkot, ale spróbujcie streścić fabułę Avengers albo ostatniego Batmana. 

Wbrew pozorom opowieść jest czymś więcej niż tylko pretekstem do pokazania scen akcji. Choć tych jest sporo, a każda bardziej pamiętna od poprzedniej, czuć tu umiejętnie wykreowaną atmosferę wyprawy na nieznane terytorium. Pod tym względem nawet podobny tematycznie "Prometeusz" pozostaje daleko w tyle. Bohaterowie Guyvera są w swoją pracę autentycznie zaangażowani, a każde odkrycie to podniosłe wydarzenie, odsłaniające kolejny fragment tajemnicy. I choć w końcówce, kiedy wszystko obowiązkowo bierze w łeb, dylematy odchodzą na dalszy plan, ustępując miejsca radosnej jatce, to widać, że realizowano ten film z dbałością o szczegóły. Co dziwi, bo budżet Guyvera 2 nie przekroczył nawet miliona dolarów.

Jeśli nie opadły wam szczęki, to znaczy, że nie widzieliście tego filmu. On naprawdę wygląda jak droższa produkcja: efektów specjalnych jest wiele, a niemal wszystkie to wysokiej klasy animatronika. Sceny akcji są szybkie i świetnie nakręcone, i budzą podziw tym większy, że wszelkie akrobacje wykonywali kaskaderzy z krwi i kości, dźwigający ciężkie, skomplikowane kostiumy. Guyver: Dark Hero wygląda o dwie klasy lepiej niż powinien, co jest zasługą reżysera, który zjadł zęby na realizacji efektów do Predatora, Gremlinów 2 czy Martwego zła 2.

Aktorsko nie jest źle, zwłaszcza jak na film s-f o mikroskopijnym budżecie. Obsada to solidna trzecia liga, spośród której wyróżnia się David Hayter, znany jako ten gość, który użycza głosu Snake'owi w cyklu gier Metal Gear Solid. Największą atrakcją i tak są potwory, które opuszczają ziemski padół na ekstremalnie krwawe sposoby. Jucha spływa z ekranu i często trzeba uchylać się przed wylatującymi z ekranu kawałkami kości; czytaj: każda potyczka daje kupę satysfakcji. Zboki lubiące gore w stylu Piły nie mają tu jednak czego szukać, bo przemoc jest typowo komiksowa – czyli bezpieczna dla dzieci i młodzieży. 

Sam obejrzałem Guyvera po raz pierwszy w wieku 11-12 lat – a potem oglądałem go tak często, że z taśmy została tylko wąska nitka. To po prostu świetnie skrojony film akcji, który nie tylko pompuje adrenalinę, ale również działa na wyobraźnię. Choć przez większość czasu akcja rozgrywa się w jednym miejscu, można poczuć, że poza kadrem istnieje cały wielki świat, pełen własnych mitów oraz bohaterów, których cele są znacznie szerzej zakrojone. 

Steve Wang dokonał niemożliwego: za psie pieniądze, kontynuując fatalnie rozpoczętą opowieść, z przeciętnego materiału źródłowego wydobył to, co najlepsze, tworząc jeden z najbardziej niedocenianych filmów w historii kina klasy B.

 

A w następnym odcinku:

 







  • Jusko

    Świetny film. Dziś efekty potworów może ktoś pomyśleć, że niczym z Power Rangers, jednak to film mroczny, z odpowiednią fabułą, dla dorosłych a nie dzieci niczym wspomniani wyżej Rangersi. Dzisiejszy remake byłby czymś super, bo z filmu zestarzało się tylko jedno – efekty potworów które na tamte czasy są świetne, ale dziś…cóż. Nie licząc efektów bo nie fair jest narzekać na nie tyle lat po premierze – dla mnie film 10/10.

    • Jusko

      Mało tego – na YouTube nadal można obejrzeć cały film ;-)

    • Szuran

      Żartujesz? Efekty potworów wymiatają – wolę takie namacalne, realistyczne kostiumy (100000x lepsze niż w Power Rangers) niż efekty komputerowe, które na bank dziś by je zastąpiły.

  • Mike Grabovsky

    Ja widziałem tylko Mutronics i mam całkiem dobre wspomnienia z nim związane :)
    Teraz czekam na recenzje dwóch klasyków SF ery VHS czyli Robot Jox i Arena :)

    • Scarlet Pumpernickel

      Arena już za kilka tygodni

  • Pingback: SEQUELE GUYVER | Film.org.pl()






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Sen o Warszawie (druga część relacji)

Następny tekst

Niewierni



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE