Urwany Film #51 – Watchmen & Spider-Man 2 | FILM.ORG.PL

Urwany Film #51 – Watchmen & Spider-Man 2








09.05.2014


Watchmen: Zack Snyder? Spowolnienia? Gore? Teatr Amerykańskiej Telewizji? Trawestacja czy film, który zmieni świat ekranizacji komiksów, że ło ho ho i jeszcze raz ło ho ho ho. Tak jakoś się złożyło, że znowu rozmawiamy o komiksówkach. Grube nerdy.

Spider-Man 2: Janek wpadł na chwilę do Kuby, nagrali materiał, ale to Kuba dla odmiany go dla Was zmontował. Nowe, cudowne intro, muzyczka na początku wiernie odtworzona, brak cięć, super jakości dźwięk! Czy Urwany Film technicznie daje radę w rękach Kuby? Czy Spajdermen jest krejzi emejzing? Czy szczelajo się pajęczynom? Czy Janek wróci z autostopu?

urwany

Urwany film

"Urwany Film" - wielokrotnie nagradzany na festiwalach program/vlog/wideorecenzja (KlocuchTM)/reportaż/audiobook/podcast Janka i Kuby. Jeżeli autorów będzie stać na piwo i kino (albo DVD czy kasety wideo, VHS) to będzie pojawiał się co tydzień z czasem, siłą rzeczy, zyskując na jakości. :) Tematyka, do której piją to kino, film, kinematografia, telewizja, wideo, nawet video, VHS, kasety, CD, DVD i BluRej. I kamery z mikrofonem.






  • Robert

    I dlatego tacy ludzie nigdy nie powinni rozmawiać/tworzyć/myśleć o ekranizacjach komiksu. Proszę was, jeśli już coś macie mówić, to mówcie z głową…

    • Janek Steifer

      Niestety masz rację. O ekranizacjach komiksu powinny mówić nawet nie tyle jedynie jednostki wybitne, które MOGĄ o nich mówić, ale przede wszystkim osoby, które mają zdanie zgodnie zatwierdzone przez wszystkich widzów. Dziękuję za tę krytykę i wypunktowanie wad naszego spojrzenia na ekranizacje komiksów, bo otworzyła nam ona oczy na błędy w naszych recenzjach. Na pewno zastosujemy się do Twoich zaleceń, Robercie. Daj znać, co mamy mówić w przyszłości. Buziaki. :)

      • Robert

        No bo tak, nie mówicie o żadnych zaletach. Od razu przyjęliście punkt widzenia: „Snyder jest ujowy, robi ujowe filmy, po kiego on ruszał Strażników”. I zaczynacie wyliczanie,że film jest idealną kalką komiksu, a jednak nie jest nią, bo został spłycony. I tyle, nikt się nie dowiaduje, czemu został spłycony, po prostu, postacie są płytkie w porównaniu z oryginałem, mają jakieś supermoce(?), a sama wymowa jest płytka i nijaka. Jedyny normalny film komiksowy, w dobie taśmowców z facetami w pelerynach i trykotach, a wy go nazywacie plastikowym. To tak jakby nazwać Straż przyboczną czarno białym gównem, które ssie w porównaniu z Ostatni sprawiedliwy. Powiedzieliście to, to, to, ale to wszystko, jeden punkt widzenia, że aktorzy są ujowi, film niepotrzebny, a Snyder to debil. Ale za to intro było fajne. Już nie wspomnę o tym,że głoś Rorschacha jest inny niż…w komiksie, który autor recenzji czytał, bo tam miał głos jaki sobie wymyślił w głowie. To są kur wa jaja

        • Janek Steifer

          „No bo tak, nie mówicie o żadnych zaletach. Od razu przyjęliście punkt widzenia: „Snyder jest ujowy, robi ujowe filmy, po kiego on ruszał Strażników”

          — a skąd pomysł, że widzimy dużo tych zalet, skoro nasza ocena jest negatywna? Jak mamy wymienić ich dużo skoro nie widzimy żadnych? Jaki mamy mieć punkt widzenia, skoro Snyder zrobił zły film? Mamy mieć taki punkt widzenia, ktory odpowiada TOBIE, rozumiem? A zalety wymieniamy dwie, jedną jesteśmy absolutnie oczarowani. Jakie? Polecam obejrzeć uważnie odcinek przed krytyką.

          „I zaczynacie wyliczanie,że film jest idealną kalką komiksu, a jednak nie jest nią, bo został spłycony.”

          — nie, mowimy, że film kalkuje rzeczy z komiksu przenosząc wiele rzeczy ślepo na ekran. Po pierwsze: trudno nazwać coś idealną kalką czegoś, skoro zmienia w międzyczasie medium. Po drugie: kalkowanie jest nie pełne, bo wycina i zmienia elementy. Po trzecie: to ślepe kalkowanie. Jak dziecko przerysowujące Mona Lisę – niby widac, ze to była Mona Lisa, ale nijak się to ma do oryginału.

          „I tyle, nikt się nie dowiaduje, czemu został spłycony”

          — więc niech obejrzy recenzje i posłucha, co mówimy, bo mówimy wyraźnie, co go spłyca i co nie działa.

          „mają jakieś supermoce(?)”

          — a jak inaczej nazwiesz ich umiejętności rozbijania bezproblemowo pięsciami ścian czy spider-manowego skakania na kilkanascie metrów? Czymś normalnym? Oczywiscie film nie mowi, ze oni mają wszyscy supermoce i tym bardziej gryzie się to z resztą, a zwłaszcza ze scenariuszem. Nijak w filmie nie ma logicznego wyjaśnienia dlaczego Ozymandiasz może skakać jak Spider-Man, Comedian rozbijać bezboleśnie gołymi pięściami ściany, a Rorschach wyskoczyć z okna z kilkunastu metrów i jeszcze spokojnie wdać się w bójkę z policjantami. Nie ma, bo to nie jest taki świat i ktoś pisząc scenariusz to wiedział (a przynajmniej wydaje się, że wiedział, bo pod wieloma wzgledami jest on dość wierny oryginałowi), ale ktoś przy realizacji stwierdził, że „jak to przeciez, film superhero to sie musza super-bić”. I tym kimś najpewniej był Snyder, który zresztą postanowił, że Nite Owl nie bedzie miał brzuszka w swoim superhero kostiumie, bo wygląda śmiesznie, ale nie rozumiał, że właśnie o to chodziło, że ma wyglądać śmiesznie i żałośnie.

          „To tak jakby nazwać Straż przyboczną czarno białym gównem, które ssie w porównaniu z Ostatni sprawiedliwy.”

          — błędne porównanie. Bo „Watchmen” to nie jest komiks w stylu „Iron Mana” czy „Avengers”, to nie jest nawet komiks superbohatesrki pet excellence. To po prostu thriller sci-fi, który ma postacie w trykotach. Więc przypieprzanie się, że oceniamy go negatywnie, mimo że różni się od filmów np. od Marvela to idiotyzm. Abstrahując już od faktu, że „Last Man Standing” to remake „Yojimbo”.

          „Powiedzieliście to, to, to, ale to wszystko, jeden punkt widzenia”

          — to jest NASZ punkt widzenia. Jeżeli przeszkadza ci, że prezentujemy NASZ JEDEN punkt widzenia i nie potrafisz przyjąć, że ktoś ma niezgodne z twoimi odczucia względem filmu to nie oglądaj nas, Robercie. Nie będziesz musiał się potem męczyć naprawianiem zła we wszechświecie, bo nie podobał nam się film i krytykujemy jego elementy.

          „Już nie wspomnę o tym,że głoś Rorschacha jest inny niż…w komiksie, który autor recenzji czytał, bo tam miał głos jaki sobie wymyślił w głowie.”

          — nie, misiaczku, w komiksie wyraźnie jest powiedziane jaki Rorschach ma głos. Bo wiesz, w komiksie są też literki, a nie tylko obrazki. I w tych magicznych znaczkach rozsianych po stronach komiksu jest wyraźnie powiedziane, że głos Rorschacha jest monotonny, bez emocji (co zresztą jest podkreślone tym, jak wyglądają jego dymki i tym, że w jego dialogach NIE MA emfazy w komiksach podkreślanej GRUBĄ czcionką). To po pierwsze. Po drugie SAM ZAZNACZAM, że to moje fanbojowskie czepialstwo i nie uznaję tego samego w sobie za ważny punkt krytyczny, aczkolwiek Bale-manowski charczący głos Rorschacha mnie śmieszy, tak jak śmieszy mnie ten sam głos u nolanowskiego Batmana.

          • Robert

            Nie, po prostu bądźcie obiektywni, w jakimś przynajmniej stopniu,bo to już was n odcinek, w którym obaj macie takie samo zdanie, więc nie ma sensu tego prowadzić we 2 i w dodatku jest to zdanie negatywne na zasadzie: „A popsioczę sobie jeszcze”

            Ścianę jedynie nadkruszył Komediant, nikt nie skakał niczym Spiderman, Rorschach nie wypadł z drugiego piętra, a jeśli już gdzieś wypadł to zrobił to wraz z policjantem itd. Widocznie Snyder stwierdził, że postaci nie muszą wyglądać śmiesznie i żałośnie i muszą wykazać się czymkolwiek, co wyróżnia ich z tłumu śmiertelników, po coś noszą te cholerne kostiumy, nie?

            Jasne,że nie jest, tak samo jak F&F to nie film o samochodach tylko o przyjaźni facetów, a Zielona Mila to film o religii. Wiem,że to remake,ale ssie,bo jest czarno biały. Tylko,że ten film różni się od wszystkich filmów komiksowych w ogóle, a nie od jakiegoś tam Avengers.

            Przynajmniej miejcie różne zdanie na dany temat,bo idea prowadzenia w 2 bloga i mówienie dokładnie tego samego mija się z celem.

            Niestety misiaczku, to,że jest monotonny i pozbawiony emocji to tylko suche i ogólne ramy. Każdy i tak nada mu swój własny ton w głowie i narzekanie na coś takiego można porównać do tekstu: „Ale ten bohater jest do dupy, wyobrażałem sobie go wyższego, pf” . Tak wiem, jedyny Batman- Kevin Conroy, a Joker Hamill, Nolan i Snyder ssą, a CAP Winter Soldier wymiata, bo wymiata.

          • Janek Steifer

            „Nie, po prostu bądźcie obiektywni, w jakimś przynajmniej stopniu,bo to już was n odcinek, w którym obaj macie takie samo zdanie, więc nie ma sensu tego prowadzić we 2 i w dodatku jest to zdanie negatywne na zasadzie: „A popsioczę sobie jeszcze””

            — NIE MA czegoś takiego jak obiektywna recenzja. Im szybciej to zrozumiesz, tym szybciej pozbędziesz sie bólu w dolnej części ciała. Recenzje polegają właśnie na tym, że są subiektywne. A program prowadzimy we dwóch nie dlatego, żeby były dwa punkty widzenia, bo nie bedziemy recenzować tylko i wyłacznie filmów, w których ocenie się nie zgadzamy. Nie odpowiada ci ten pomysł? Nie podoba ci się jak to robimy? Nie podoba ci się, że mamy odmienne od twojego zdanie? Nie oglądaj, to proste.

            „Widocznie Snyder stwierdził, że postaci nie muszą wyglądać śmiesznie i żałośnie i muszą wykazać się czymkolwiek, co wyróżnia ich z tłumu śmiertelników, po coś noszą te cholerne kostiumy, nie?”

            — Wiem, że tak stwierdził i stąd mówienie o spłyceniu tych postaci. Bo całym sensem komiksu jest to, że oni są zwyczajni. TO JEST GŁÓWNYM MOTYWEM TEJ HISTORII (zaraz obok dyskusji o moralności). A po co noszą kostiumy jest powiedziane w scenariuszu, w komiksie, nawet w samym filmie. Oni nie noszą ich dlatego, że potrafią skakać jak małpy, tylko z różnych ludzkich powodów – kompleksów, fetyszy, psychoz.

            Komiczne, nota bene, zwlaszcza te skoki Ozymandiasza: http://www.youtube.com/watch?v=kbnGA8uu8T0

            „Wiem,że to remake,ale ssie,bo jest czarno biały.”

            — No skoro uważasz, że „Yojimbo” ssie, bo jest czarnobiały to nie jest moja wina i nie wiem co to ma do dyskusji.

            „Niestety misiaczku, to,że jest monotonny i pozbawiony emocji to tylko suche i ogólne ramy. Każdy i tak nada mu swój własny ton w głowie.”

            — Nie, to nie są „suche ramy” (cokolwiek to określenie miałoby znaczyć). To jest fakt z tej historii. Tak samo jak to, że Rorschach jest rudy, Dreiberg ma brzuszek i impotencje, a Manhattan jest niebieski. A mnie nie obchodzi czy w twojej glowie podczas czytania komiksu Rorschach mówił głosem Gilberta Godfreya i wyglądał jak Arnold Schwarzenegger – to twoja patologia. Kluczem do interpretacji jest komiks i to, co w nim zawarte, a nie to, że w głowie sobie wymyśliłeś Kovacksa z głosem Królika Bugsa.

            Dam ci jeszcze jedną odpowiedź z mojej strony, a potem kończę, bo mam już dość tłumaczenia ci prostych rzeczy i komiksu. Nie zmarnuj jej i napisz teraz coś koherentnego, proszę.

          • Robert

            Nie boli mnie dupa, tylko głowa, bo nawet słabo rozgarnięty człowiek
            dostrzeże w KAŻDYM filmie coś pozytywnego, coś na plus. Wy albo
            ględzicie,że jest do dupy i to nie ma sensu, albo,że jest zajebiście i
            jest zabawa. No, najlepiej nic nie zmieniać, odpierdalać fajans i
            tłumaczyć się: „nie podoba się, nie oglądaj”.

            Niby co ich wyróżnia? Nie pamiętam, aby Jedwabna Zjawa miała jakąś lateksową psychozę….

            To ma być kosmiczny skok?:D Myślałem,że podeślesz filmik do Hulka albo do lecącego Thora.

            To było porównanie, co do twojego sposobu myślenia.

            To
            znaczy,że tak sobie możesz to wyobrazić, bo cała reszta zależy od
            czytelnika, który musi dookreślić resztę, czyli ton głosu itd itd.
            Brzuszek i impotencja – niezbędne wyznaczniki Owla w filmie, to pewnie
            dlatego dałeś aż 5/10;) Tylko,że nie mówimy o mojej patologi, tylko o
            tym co wszyscy robią z czytanym tekstem w głowie, na tym to właśnie
            polega. Więc równie dobrze można stwierdzić,że ujowo sobie ich
            wyobrażasz, wraz z ich głosem. Nie jesteś święty, zajebisty i szalony,
            jesteś taki jak ja i reszta ludzi na świecie, więc nie zżynaj mi tu
            cwaniaczka, który umie „lepiej czytać komiksy”. A kto mówi o
            interpretacji filmu poprzez głos Rorschacha? Nigdzie nie mówię,że to
            jest punkt krytyczny, spokojnie.

            O chodzące Kompendium Wiedzy o
            Watchmen, przepraszam,że uraziłem ciebie i twój szalenie oczytany i
            demaskatorski program, nie będę tego więcej robił, albowiem wiem,że
            jestem jedynie marnym pyłkiem we wszechświecie, a twa zmierzwiona broda i
            włosy w nieładzie są niegodne abym nawet na nie spojrzał. O Wielki
            Reżyserze Filmów o Facecie Biegającym Po Lesie z Siekierą w Ręku, mam
            nadzieję,że nie będziesz tracił na mnie czasu i nadal będziesz tworzył
            filmiki, w których będziesz narzekał na Ojca Chrzestnego, za to, że jest
            po prostu płytki i nieciekawy, wszakże twoje zdanie jest dla mnie
            święte. Wiem,że masz mnie w pogardzie, tak jak cały świat, bo nie
            rozumie cię nikt poza kierowcami samochodów, którzy biorą cię nie stopa,
            ale proszę o łaskę i zrozumienie…

          • Janek Steifer

            „Nie boli mnie dupa, tylko głowa, bo nawet słabo rozgarnięty człowiek dostrzeże w KAŻDYM filmie coś pozytywnego, coś na plus.”

            — Dostrzegliśmy. Wymieniliśmy. Pozytywne rzeczy wymienione są w programie.

            „No, najlepiej nic nie zmieniać, odpierdalać fajans i tłumaczyć się: „nie podoba się, nie oglądaj”.”

            — Nie, misiu, po prostu zarzut, że mamy inne zdanie niż ty, czy że nasze recenzje są „nie obiektywne” to nie zarzut, z którego można wyciągnąć jakąś lekcję i zastosować w programie w celu jego ulepszenia. Recenzje polegają na tym, że są subiektywnymi opiniami i tego nie zmienisz.

            Urwany Film ewoluował od pierwszych odcinków wlaśnie dzieki widzom, którzy byli na tyle szczodrzy by napisać nam konstruktywnie krytyczne komentarze, a takze dlatego, że my nabraliśmy doświadczenia. Rzeczy, które tobie sie nie podobają nie wynikają z naszych błędów – nie wymieniamy wielu zalet filmu, bo ich wielu nie widzimy. To, co uwazamy za fajne wymieniamy.

            Nie wystarczy ci? No to wybacz, ale nie mam innego wyjścia jak tylko rozłożyć ręce i powiedzieć: nie oglądaj, bo nigdy nie bedziemy robić „obiektywnych recenzji” (wskaż mi taką), ani nie będziemy na siłę wskazywać rzeczy, które mogą się komuś spodobać. Bo dla kogoś zaletą może być fakt, że w filmie jest długa scena seksu w zwolnionym tempie – fajnie, dla mnie jest komiczna, jak z parodii. Na tym polega subiektywność. Tłumaczymy rzeczy, które nam się nie podobają najbardziej jak jesteśmy w stanie i mówimy dlaczego nam nie odpowiadają – jezeli nasz poziom jest dla ciebie za niski to naprawde: nie ogladaj nas. Bo w takim razie nie będziemy w stanie ani cię rozbawić, ani intelektualnie zainteresować.

            Widzę, że przynajmniej drugi raz nas oglądasz (a po dalszym komentarzu widzę, że śledzisz nasze losy BARDZO uważnie), więc wiesz już jak wygląda Urwany Film. Dla ciebie nie jesteśmy dość dobrzy? Nie dość merytoryczni? Nie dość inteligentni? Nie dość zabawni? To nie oglądaj nas, bo skoro teraz nie jesteśmy godni tego, byś z przyjemnością, bez bólu głowy nas oglądał, to już nie bedziemy. Po prostu. Robimy to najlepiej jak potrafimy i mówimy o filmach nie dlatego, ze uwazamy się za guru, a dlatego że kochamy kino jak nic innego.

            Masz problem, że mamy czelność pokazywać to w internecie? Uważasz nas/mnie za przemądrzałego cwaniaczka? Trudno. Nie oglądaj. Albo załóż własny program i tam mów taką „prawdę”, jaką chcesz usłyszeć. My tak zrobiliśmy. ;)

            Tak jak obiecałem, to moja ostatnia odpowiedz do ciebie. Baw się dobrze i mam nadzieje, ze wiecej nie będę widział twoich komentarzy przy Urwanym Filmie, bo nie zniósłbym mysli, że męczysz się i cierpisz oglądając nas. Twoje argumenty ad personam w większości pominę, ale dziękuje, że tak śledzisz moją dzialalność by wiedzieć o mnie tyle rzeczy. Może dodaj mnie do znajomych na fejsie i umówmy się na piwo, kumplu? ;)

            Buziaczki.

          • Robert

            Jasne,że są subiektywnymi odczuciami, ale przynajmniej twórzcie otoczkę profesjonalizmu albo podpierajcie się argumentami, które jakoś mają się do filmu, a nie stawiają was, a raczej ciebie w centrum wszechświata.

            Scena nie była w bullet timie.

            Nie, po prostu w ostatnich odcinkach już nieco jedziecie po bandzie.

            Może kiedyś z chęcią, ale nie nie targaj mnie na stopa, nienawidzę jeździć z obcymi ludźmi ;)

            Pozdrawiam, trzymaj się cieplutko

          • Matt

            A kogo obchodzi opinia człowieka który pol swojego żywota poświęca na pisanie na forum o tym jaki to zack snyder jest zły? I oczywiście Nolan. Zwykły troll tylko nie aonimowy. bp tutaj widać ze mamy do czynienia z toczącym piane grubciem który oprócz popisywania się tymi samtmi argumentami niewiele ma do powiedzenia. Szkoda ze i Koisz tutajhu przesiakl steiferyzmem bo z tej dwójki to on wypadały czasami obiektywnie i nie wywoływał usmiechu politowania. Czas kończyć panowie. Znowu.

  • Riddler

    Grube nerdy: „Riddle-man” ;)

  • marcin

    Niestety po raz kolejny wyłączam ten program w połowie. Argumenty na siłe.

  • Michał

    Nie chcę się kłucić ale którym momencie sceny „łóżkowej” wy widzieliście Slow motion?! Proszę was wróćcie do tej sceny i napiszcie mi gdzie tam jest slo-mo. Za co Snyder dostał oklaski? Rozumiem, że w komiksie bzykali się energiczniej i dlatego podejrzewacie spowolnienie. Pozdrawiam.






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Powrót do PRESSŁOŚCI #39 - „Drapieżca”

Następny tekst

Transcendencja



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE