Biografie ludzi filmu

TIM ROTH. 170 centymetrów talentu

Ma niezwykłą charyzmę i mimo że od ponad trzydziestu lat regularnie pojawia się w dużych produkcjach i niezależnych projektach, nigdy na dobre nie wszedł do aktorskiej pierwszej ligi.

Autor: Dawid Myśliwiec
opublikowano

Równie często pojawia się w zestawieniach najbardziej szanowanych i wyjątkowo niedocenianych aktorów. Jego role zapamiętuje się na długo, gdyż zwykle gra postaci niedające o sobie zapomnieć – bez względu na to, czy jest wrażliwym geniuszem fortepianu, czy długo wykrwawiającym się na ekranie rabusiem. Ma niezwykłą charyzmę i mimo że od ponad trzydziestu lat regularnie pojawia się w dużych produkcjach i niezależnych projektach, nigdy na dobre nie wszedł do aktorskiej pierwszej ligi. Ale Simon Timothy Roth wydaje się tym zupełnie nie przejmować – ku uciesze swych fanów robi swoje, systematycznie dopisując do swego dorobku kolejne niezapomniane role.

four-rooms-tim-roth-3-rcm0x1920u

Internetowa biblia każdego kinofila, IMDb.com, w aktorskim dorobku Tima Rotha wymienia blisko setkę pozycji. Niewielu spośród jego rówieśników, wśród których znaleźć można choćby George’a Clooneya czy Eddiego Murphy’ego, może pochwalić się podobnymi wynikami, a jednak mają nad Rothem przewagę rozpoznawalności i popularności. Nie ma się bowiem co oszukiwać – mimo większego doświadczenia ekranowego, Tim nie może pretendować do miana gwiazdy wielkiego formatu. Jest raczej jednym z wielu charakterystycznych aktorów, których co prawda pamięta się ze względu na charyzmę i specyficzne fizys, lecz nie zawiesza się ich podobizn nad łóżkami ani nie umieszcza na tapecie domowego komputera. Daleki jestem jednak od stosowania wobec Rotha miana „solidnego rzemieślnika”, które – jakkolwiek bym się nie starał – byłoby dla niego krzywdzące. Wolę uważać go za zdolnego profesjonalistę o licznych talentach, wśród których zabrakło jedynie umiejętności walki o popularność, choć – jak przyznał w jednym z wywiadów – już w wieku siedmiu lat o niej marzył, bez względu na to, w jakiej dyscyplinie.

Pierwszym filmem, z którego zapamiętałem Tima Rotha, były Cztery pokoje, na planie których po raz trzeci spotkał się z Quentinem Tarantino. Tak się bowiem złożyło, że ich poprzednie dwa wspólne filmy – Wściekłe psy i Pulp Fiction – nadrobiłem już po obejrzeniu nowelowej produkcji wyreżyserowanej przez czterech reżyserów (poza Tarantino byli to Allison Anders, Alexandre Rockwell i Robert Rodriguez). Roth wciela się w rolę boya hotelowego, będącego łącznikiem pomiędzy tytułowymi pokojami, w których dzieją się niestworzone rzeczy. Wystawiony na niejedną próbę młodzian, dla którego jest to dopiero pierwszy dzień w pracy, miota się i szamocze w splocie osobliwych i często niebezpiecznych zdarzeń. Roth daje swojej postaci wspaniały urok, początkowo opierający się na nonszalancji i humorze, nieco później na nerwowości i poczuciu zagrożenia. Do dziś boy Ted pozostaje jednym z najzabawniejszych i charakterystycznych bohaterów, jakich Roth wykreował na ekranie.

3770_kat_made-in-britain-002

Zbuntowany debiut

Tim urodził się 14 maja 1961 roku w Dulwich, spokojnej dzielnicy Londynu. Rodzice bez większych problemów byli w stanie zapewnić mu dogodne warunki: matka Ann pracowała jako nauczycielka, ojciec Ernie był dziennikarzem i członkiem Brytyjskiej Partii Komunistycznej do lat siedemdziesiątych. Oboje byli także malarzami, co w znacznej mierze tłumaczy artystyczne zainteresowania Simona Timothy’ego. Młodzian szybko zaczął zdradzać przeróżne talenty. Najpierw rozwinął umiejętność naśladowania różnych akcentów, by ukryć pochodzenie, trudne do zaakceptowania dla zbuntowanych kolegów ze szkoły w Brixton. Nieco później Roth zaczął pielęgnować w sobie miłość do rzeźby, której uczył się w Camberwell Art College. Nie ukończył jednak szkoły plastycznej, gdyż szybko jego pasją stało się aktorstwo, które już w 1982 roku stało się jego sposobem na życie.

Właśnie wtedy wystąpił w wyreżyserowanym przez Alana Clarke’a filmie telewizyjnym Made in Britain. Miał wówczas 21 lat, lecz z powodzeniem wcielił się w rolę szesnastoletniego skinheada Trevora, zbuntowanego w najgorszy możliwy sposób. Jak dostał rolę? Dzięki… pękniętej oponie. Na początku lat osiemdziesiątych grywał w młodzieżowym teatrze w południowym Londynie i właśnie ogolił głowę w ramach przygotowań do roli Kasja w Otellu. Pewnego wieczora, gdy zajmował się naprawą opony w rowerze, na ulicy wypatrzył go ktoś z zespołu Clarke’a i złożył Rothowi propozycję wzięcia udziału w castingu. Tak zaczęła się przygoda Tima z filmem i nurtem społecznego realizmu w brytyjskiej kinematografii. Kończąc pracę nad Made in Britain, zgłosił się bowiem na casting do kolejnego telewizyjnego obrazu – tym razem wyreżyserowanego przez jednego z najsłynniejszych twórców brytyjskich dramatów społecznych, Mike’a Leigh. W Meantime ponownie zagrał główną rolę, wcielając się w niedostosowanego społecznie, niedojrzałego Colina, żyjącego w biednej angielskiej dzielnicy. Na planie tego filmu Roth po raz pierwszy spotkał się z Garym Oldmanem, z którym kilka lat później stworzy niezapomniany duet w Rosencrantz i Guildenstern nie żyją Toma Stopparda.

Nazwiska reżyserów, u których Tim zagrał w pierwszych latach swojej kariery, mogą przyprawić o zawrót głowy: wspomniani Clarke i Leigh, Stephen Frears, Peter Greenaway, Robert Altman czy Agnieszka Holland to twórcy, z którymi współpracować chciałby każdy aktor, a jednak niewielu się udaje. Roth bardzo szybko wszedł do grona obiecujących młodych aktorów brytyjskich, wymienianych jednym tchem obok Gary’ego Oldmana, Colina Firtha czy Daniela Day-Lewisa, których wspólnie określano mianem „Brit Pack”. Brytyjskie miodowe lata nie trwały jednak długo. Po stworzeniu pamiętnej kreacji w Rosencrantz i Guildenstern nie żyją, przezabawnej trawestacji szekspirowskiego Hamleta, która w 1990 roku została nagrodzonym Złotym Lwem w Wenecji, Roth postanowił opuścić ojczyznę i przenieść się do Stanów, gdzie wielka kariera stała przed nim otworem. Jak przyznał po kilku latach w wywiadzie dla Esquire, do wyjazdu skłoniły go rządy Margaret Thatcher i Torysów (on sam jeszcze kilka lat temu głosił, że mógłby głosować jedynie na Partię Zielonych). Do dziś jednak ostro wypowiada się na tematy polityczne, a w jego radykalnych pooglądać wciąż brzmią echa wpojonej przez ojca ideologii.

rob-roy

Ostatnio dodane