Jego filmografia jest całkiem imponująca. Mnie kojarzy się głównie z filmami około gangsterskimi i (często) niewybrednymi komedyjkami. Jakby nie patrzeć aktorem jest dobrym, albo i bardzo dobrym. Mimo ewidentnych skuch, darzę go ogromną sympatią. Potrafi podnieść ocenę filmu o jedno oczko – a to coś znaczy. O kim mowa? O nieco zapomnianym Christopherze Walkenie.


Nie będę ściemniał, że szczególną estymą darzę jego specjalny występ w pewnym kapitalnym teledysku. Nie, nie idzie mi o „Bad Girl” Madonny, gdzie pojawił się w roli anioła stróża wokalistki (choć całość jest bardzo stylowa, ładna i miła dla oka i ucha). Prawdziwą eksplozję talentu, o który mało kto mógł go podejrzewać, zaprezentował w teledysku do utworu „Weapon Of Choice” Fatboy Slima. Chyba nikt nie ma wątpliwości, że obrazek wyreżyserowany przez Spike’a Jonze to najlepsze co mogło przytrafić się temu kawałkowi i dzięki wyjątkowemu występowi Walkena jest zapamiętany.

Historia aktorów, którzy pojawiają się w teledyskach jest długa i zaskakująco obszerna. (Sporą listę można podejrzeć TUTAJ). Jednak niewiele jest przypadków takiego wykorzystania potencjału aktorskiego jak w opisywanym właśnie (choć zdarzały się przypadki budowania kariery dzięki klipom. Patrz: Alicia Silverstone w „trylogii” Aerosmith). Christopher Walken podszedł do sprawy bardzo profesjonalnie, jak to bywa w przypadku profesjonalistów, dosłownie tańcząc jak z nut. Wprost bije z ekranu jego absolutne zaangażowanie. Świetne wyczucie rytmu, wzorowo technicznie wykonane ewolucje, feeling i te nieopisywalne „walkenowe” ruchy (kończyn dolnych i górnych), które czynią taniec ten wyjątkowym. To wszystko w niemalże czterominutowym teledysku, po którym żadne show taneczne nie jest już takie same. Zapomnijcie o Cichopkach czy innych Mroczkowskich. Gracja, wdzięk i klasa w jednym czyli czarodziej parkietu Christopher Walken w „Weapon Of Choice”. Podkład muzyczny Fatboy Slim.

PS. Tak, wiem, że pojawił sie dubler w dwóch czy trzech momentach, ale co z tego?