publicystyka filmowa

SZYBKA PIĄTKA #38. Horrory spoza głównego nurtu

Autor: REDAKCJA
opublikowano

Szukacie pomysłu na seans w Halloween, a macie ochotę na coś zupełnie innego, na spotkanie z horrorami, o których dotąd nie słyszeliście albo które wam umknęły w gąszczu tych bardziej znanych i reklamowanych? Spieszymy z pomocą. Mariusz Czernic niedawno przygotował znakomite zestawienie 10 horrorów europejskich, a dzisiaj członkowie redakcji dzielą się propozycjami mniej znanych horrorów, które jednak warto zobaczyć.

hellions-image

Dawid Myśliwiec

1. Hellions

Czy może być coś lepszego na Halloween niż horror rozgrywający się podczas Halloween? Hellions Bruce’a McDonalda to całkowity odjazd, zarówno w warstwie formalnej, jak i fabularnej. Trudno znaleźć tu dwa spójne elementy, a jednak całość ogląda się rewelacyjnie. I aż dziw, że ten niezależny horror, w którym dzieci prosto z piekła terroryzują niezbyt rozgarniętą nastolatkę, ma na IMDb średnią ocen 4,3, bo zasługuje na co najmniej dwa razy wyższą.

2. Socjalistyczny zombie mord

Zombie apokalipsa w komunistycznym czechosłowackim liceum? Wyświetlany na cieszyńskim Wzgórzu Zamkowym podczas Kina na Granicy film był prawdziwym hitem edycji 2015. Słowackie trio reżyserów – Rastislav Blažek, Zuzana Paulini i Peter Čermák – nakręciło niesamowicie amatorski, ale wciągający bez reszty horror komediowy, w którym poziom absurdu może równać się jedynie z aktorską brawurą i krwistością akcji. Jeśli szukaliście wybuchowej rozrywki na Halloween, właśnie ją znaleźliście.

3. Wyrmwood

Kolejna zombie masakra, tym razem rodem z Australii. Ten niezależny horror, także suto zakrapiany humorem, promowany był jako połączenie Mad Maksa oraz Świtu żywych trupów i okazało się, że Wyrmwood jest tym rzadkim przypadkiem, kiedy hasło reklamowe ma pokrycie w rzeczywistości. Debiutant Kiah Roache-Turner, dysponując budżetem rzędu 160 tysięcy dolarów, stworzył film imponujący realizacyjnie i dostarczający mnóstwa rozrywki. Dość powiedzieć, że z Wyrmwood możemy dowiedzieć się na przykład, że zombie mogą posłużyć jako… źródło paliwa! Zacieram ręce na myśl o sequelu, którego premiera ma odbyć się już w przyszłym roku.

4. Pontypool

Jeszcze jedno zombie-arcydzieło, tym razem znacznie poważniejsze, a także wcześniejszy film twórcy Hellions. McDonald stworzył niezwykły eksperyment, w którym źródłem strachu jest… dźwięk. Całość rozgrywa się w undergroundowej radiostacji, prowadzonej przez nie najmłodszego już didżeja, do którego zaczynają docierać sygnały o szerzącej się na ulicach epidemii, zamieniającej ludzi w potwory. Zło nie jest tu zwizualizowane, lecz udźwiękowione, przedstawione za pomocą rozmów i strzępków komunikatów. Pontypool to mistrzostwo w budowaniu napięcia i dowód na to, że za pomocą minimalistycznych środków można uzyskać maksymalny efekt.

5. Hidden

Wielbicieli serialu Stranger Things do obejrzenia Hidden powinna przekonać tylko jedna informacja – za reżyserię tego mało popularnego horroru odpowiadają bracia Duffer, dla których był to pełnometrażowy debiut. Nie jest to dzieło wybitne, ale na tyle interesujące i trzymające w napięciu, by stać się idealnym kandydatem do halloweenowego seansu. Świetne role Andrei Riseborough, Alexandra Skarsgårda i młodziutkiej Emily Alyn Lind jako rodziny ukrywającej się w schronie przed tajemniczymi stworami. Hidden trzyma za gardło i nie puszcza, a pod koniec – w jednym z lepszych horrorowych twistów ostatnich lat – wręcz chwyta jeszcze mocniej.

screen-shot-2012-12-13-at-8-09-49-am

Krzysztof Walecki

1.  Next of Kin

Australijski rarytas o młodej kobiecie, która dziedziczy rodzinną posiadłość, obecnie dom spokojnej starości. Wydarzenia opisane w znalezionym pamiętniku matki zaczynają się powtarzać, a nieznany wróg coraz bardziej osacza bogu ducha winną bohaterkę. Wkrótce rezydenci domu zaczynają ginąć. Horror z tak gęstym klimatem, że aż można go kroić nożem, plus zapadająca w pamięć muzyka Klausa Schulze’a.

2. Drapieżcy

Horror niekoniecznie niszowy, lecz z pewnością mniej znany. Rozgrywająca się w połowie XIX wieku krwawa opowieść o bliskich spotkaniach żołnierzy z kanibalami. Ludzie jedzą ludzi i piją ich krew, lecz ostatecznie mamy tutaj do czynienia z niezwykle makabryczną czarną komedią, w której Guy Pearce do samego końca zachowuje kamienną twarz, zaś Robert Carlyle bawi się na całego. Smakowity kąsek dla fanów kina grozy.

3. Azyl

Nie chodzi o film Davida Finchera, lecz o horror nowelowy specjalizującego się w kinie grozy brytyjskiego studia Amicus (Gabinet grozy doktora Zgrozy, Opowieści z krypty). Młody lekarz przyjeżdża do zakładu psychiatrycznego na dosyć oryginalną rozmowę kwalifikacyjną – kilkoro pacjentów opowiada mu niesamowite historie o tym, jak znaleźli się w tym miejscu. Scenariusz napisał autor Psychozy, Robert Bloch, który świetnie łączy psychologizowanie z groteską i fantastyką grozy. Dla wielbicieli horrorowych antologii pozycja obowiązkowa.

4. Resolution

Może niezbyt straszny horror, ale niezwykle oryginalny i przewrotny. Główny bohater przygotowuje dla swojego najlepszego przyjaciela bardzo nietypowy detoks – przykuwa go kajdankami do rury w chacie w lesie i daje sobie tydzień na opiekę nad nim. Po tym czasie kumpel zostanie uwolniony bez względu na postępy w kuracji. Okazuje się jednak, że domek mieści się w indiańskim rezerwacie, a znalezione w pobliżu stare zdjęcia i inne rzeczy sugerują jakąś mroczną tajemnicę. Mężczyźni wkrótce odkrywają, że może im grozić niebezpieczeństwo, lecz nie mają pojęcia, skąd ono nadejdzie. Niskobudżetowe kino grozy, z powolnie rozwijającą się narracją, ale kilkoma niespodziankami po drodze.

5. Macabre

Slasher z Indonezji o grupce przyjaciół, którzy, starając się pomóc zagubionej dziewczynie, trafiają do domu jej matki, wyjątkowo złej kobiety. Oczywiście dla nich będzie to noc piekła, lecz widzom lubującym się w Teksańskiej masakrze piłą łańcuchową seans może przypaść do gustu. Niezwykle rozrywkowy horror, krwawy aż do przesady, ale z jednym z najbardziej pamiętnych negatywnych bohaterów ostatnich lat.

naj

Karolina Nos-Cybelius

1. Najście

Francuski horror, który hipnotyzuje i poraża. Alexandre Bustillo stworzył prosty, kameralny i bardzo niepokojący film grozy, który w połowie seansu przeradza się w krwawą jatkę. W domu samotnej Sarah, która lada dzień spodziewa się dziecka, pojawia się intruz. Nie wiadomo, dlaczego tajemnicza bezimienna kobieta (w tej roli Béatrice Dalle, znana z równie makabrycznej kreacji w Głodzie miłości) nachodzi ciężarną. Jaki ma cel w straszeniu bezbronnej kobiety? Znają się, czy psychopatka wybrała ofiarę przypadkowo? W Najściu jest pewna scena, która należy do mojego top ten najbardziej przerażających filmowych momentów. Sarah odpoczywa na kanapie w słabo oświetlonym salonie. Przysnęła. Przy jej nogach kręci się kot, na kolanach niedokończona robótka na drutach. Wydaje się, że jest w domu sama. Kamera, która dotąd pokazywała ją z bliska, bardzo powoli odjeżdża, zwiększając pole widzenia. Za plecami kobiety jest mrok. Ciemna ściana albo wnęka do innego pomieszczenia. Iluzja doskonała. Na samo wspomnienie tego, co ujrzymy, kiedy kamera się zatrzyma, dreszcz przebiega wzdłuż kręgosłupa… Jeden wieczór, który przemienia życie w koszmar. Jedno najście. Pojedynek dwóch zdesperowanych kobiet. A w finale gęsto od trupów.

2. Behind the Mask. The Rise of Leslie Vernon

Co, gdybyś miał szansę podpatrzeć psychopatycznego mordercę w akcji, na żywo, jak w reality show? Okazja taka nadarza się grupie dokumentalistów, którzy nawiązują „współpracę” z seryjnym mordercą i nagrywają jego przygotowania do krwawej masakry. Horror, parodia horroru, komedia, karykatura, film o robieniu filmu… Metahorror. W filmie Scotta Glossermana nie wiadomo, co jest grą, wyreżyserowaną i „dogadaną” kreacją, a co dzieje się naprawdę. To obraz, który garściami czerpie z dorobku kina grozy, wyjaśnia, wyśmiewa i parafrazuje ograne motywy i konwencje. Widz wchodzi na plan filmowy, ale też do najprawdziwszego świata najprawdziwszego mordercy. Najpierw teoria – czyli skrupulatne przygotowania do tego, by zbrodnia poszła zgodnie z planem – później krwawa praktyka. Leslie Vernon – świat wkrótce pozna i po wsze czasy zapamięta to nazwisko… A jako bonus morderca legenda, Robert Englund (czyli filmowy Freddy Krueger) w drugoplanowej roli. Przednia zabawa, którą doceni każdy fan gatunku.

3. Riaru Onigokko

Szaleństwo! Obejrzałam dwa razy pod rząd. Nie jestem fanką japońskiego horroru, ale ten film jest tak kuriozalny, że aż genialny. Za scenariusz i reżyserię odpowiada Sion Sono, twórca Klubu samobójców. Jego najnowsza produkcja to połączenie bardzo, bardzo krwawego horroru, snu wariata, Czarodziejki z Księżyca i popowego clipu, który ocieka lukrem i tęczą. Kilka nastolatek, żyjących na pograniczu rzeczywistości i snu na jawie. Zagrożenia, które pojawiają się znikąd. Prawdziwa rzeź na ekranie, ale rzeź tak pięknie zwizualizowana, że nie można oczu oderwać. Piękne zdjęcia. Nie wiem, czy istnieje coś takiego jak horror baśniowy, ale to określenie z pewnością pasuje do Riaru Onigokko.

4. Megan is Missing

Horror w konwencji found footage w reżyserii Michaela Goi. Dwie nastolatki różne jak ogień i woda. Spokojna i ułożona Amy oraz niepokorna Megan. Ta druga imprezuje, pije, nie stroni od narkotyków, bliskich spotkań z chłopcami, w swoim wieku, i dużo starszymi mężczyznami… Megan ma czternaście lat, kiedy znika. Nikomu tak jak Amy nie zależy na jej odnalezieniu. Amy zna sekret przyjaciółki. Internetowa znajomość, randka w ciemno, z której Megan nie wraca. Nastolatka wchodzi w świat zaginionej przyjaciółki. Podąża tą samą niebezpieczną drogą… Finał filmu to prawdziwa petarda. Tego się nie da „odzobaczyć”. Ten obraz będzie was prześladował. Megan is Missing nie jest tanim horrorem o nastolatkach i dla nastolatków, to ciężki i przejmujący film o zagrożeniach, których nie jesteśmy świadomi i o psychopatach, którzy nie są jedynie wytworem fantazji.

5. Yulenka

Klimatyczny horror w rosyjskim wydania. Andriej przenosi się z rodziną na prowincję, gdzie zostaje nauczycielem w renomowanej żeńskiej szkole. Dziewczęta, które zaczyna uczyć, nie zachowują się jak typowe nastolatki. Szczególnie jedna z nich, Yulenka, ma w sobie coś wyjątkowo mrocznego. Potrafi manipulować, bawi się uczuciami, wchodzi w ludzkie umysły. Czy rzeczywiście jest tylko dzieckiem? Dopracowany wizualnie i oryginalny film Olega Striżenowa. Może nie klasyczny krwawy horror, ale znajdziecie w nim kilka mocnych i wstrząsających scen rodem z koszmaru.

pontypool

Karolina Chymkowska

1.Pontypool

Jedna z ciekawszych propozycji w klimacie zombie ostatnich lat, przesycona specyficznym humorem satyra na medialny bełkot i napierającą ze wszystkich stron nowomowę. Małe, fajne dziwactwo w oprawie audycji radiowej z charyzmatycznym i bardzo przekonującym Stephenem McHattiem w roli prezentera.

2. The Bad Seed

Ośmioletnia Rhoda Penmark, blondyneczka z warkoczykami, doskonale ułożona i zimna jak głaz, wychowała sobie legiony następców, takich jak Damien, Esther, Isaac i Malachai czy David Zellaby. Ona była pierwsza i mimo upływu lat nadal potrafi być przerażająca.

3. Lake Mungo

Stylizowana na dokument historia rodziny Palmerów, która próbuje sobie poradzić ze smutkiem po nagłej śmierci córki i siostry, Alice Palmer. Po trosze opowieść o duchach, po trosze całkiem sprawna analiza tematu żałoby, jej implikacji i tego, że dla każdego może mieć ona zupełnie inne oblicze.

4. Creep

Czyli filmowe ostrzeżenie przed łapaniem przypadkowych zleceń na Gumtree, ponieważ nie każdy, kto opowiada smutną historyjkę o nagrywaniu pamiątkowego filmu dla nienarodzonego syna, jest równie uroczy i niewinny co Michael Keaton w Grze o życie.

5. Pathology

Grupa młodych rezydentów tuż po zakończeniu studiów na akademii medycznej szybko zapomina o zasadzie po pierwsze nie szkodzić, organizując między sobą wyścigi, kto popełni doskonalszą zbrodnię doskonałą. Miejscami skrajnie obrzydliwy, sfotografowany w brudnych barwach, a ponadto nastrajający do nieciekawych refleksji na temat natury ludzkiej film. Kto z całego drugiego planu Doktora House’a najlepiej zapamiętał detektywa Lucasa, ten się ucieszy. Michael Weston naprawdę daję radę.

dead

Jarosław Kowal

1.The Dead/The Dead 2: India

Po tym jak „Zmierzch” zdewastował wizerunek wampirów, po raz pierwszy w historii królewska rasa horroru abdykowała, a jej miejsce na tronie zajęły zombie. Nikt już nawet nie wie, ile powstało produkcji ze zbiorowym, bezimiennym złem w roli głównej i niestety zdecydowana większość z nich to kolejne kopie pierwotnego pomysłu George’a A. Romero, autora Nocy żywych trupów. Na szczęście od czasu do czasu pojawiają się twórcy poszukujący nowych wątków w wyświechtanym temacie i właśnie do nich można zaliczyć braci Ford, którzy najpierw wskrzesili umarłych w afrykańskiej głuszy, a następnie – z odrobinę słabszym skutkiem – podobnego zabiegu dokonali w Indiach.

2. Southbound

Udane kompilacje nowel grozy to rzadkość. Przeważnie jeden-dwa pomysły sprawdzają się, a reszta to powielone schematy skompresowane w dwudziestu minutach. W dodatku połączenia pomiędzy kolejnymi odcinkami rozgrywającymi się rzekomo w tym samym „świecie” na ogół są bardzo umowne, równie dobrze można by podejrzewać, że Dr. House pracuje w serialowym szpitalu na peryferiach. Southbound okazało się jednak znakomite jako spójna, surrealistyczna całość, której sensu w pełni wprawdzie nie da się poznać, ale nie jest on potrzebny, aby odczuć realną grozę.

3. Areszt domowy

Zaczyna się standardowo, wręcz nudnawo i trzeba przetrzymać przynajmniej pół godziny, aby spostrzec, że nie jest to typowy, banalny film bazujący na sprawdzonych zagrywkach. Nagle na pierwszy plan wychodzi potężna dawka dziwnie znajomego poczucia humoru i nawet nie trzeba sprawdzać, gdzie Areszt domowy powstał. Oczywiście w Nowej Zelandii, domu rodzinnym Martwicy mózgu czy Deathgasm.

4. Gwiazdy w oczach

Neon Demon przez chwilę był na ustach wszystkich, choć znacznie częściej chwalono jego oprawę wizualną niż sama fabułę. Historia okazała się dziwnie podobna do nieco starszego filmu – Gwiazdy w oczach. Zamiast początkującej modelki jest tutaj początkująca aktorka, ale determinacja do osiągnięcia celu po trupach pozostała niezmienna. Na szczęście zakończenie jest zdecydowanie lepsze niż u Nicolasa Windinga Refna, który w ostatnich minutach zrujnował całkiem niezły thriller.

5. Wolf Creek 2

Ponownie antypody, ale tym razem z wkurzonym nacjonalistą rozjeżdżającym kangury za pomocą ciężarówki w roli głównej. Pierwsza część była przyzwoita, ale śmiało możecie ją pominąć i od razu przejść do dziwacznego świata brutalności i czarnego humoru. Film okazał się na tyle oryginalny, że zainteresowanie widzów skłoniło producentów do nakręcenia mini-serialu, który w tym roku trafił na ekrany. Jeżeli będziecie czuć niedosyt po Wolf Creek 2, będzie to idealne rozwiązanie na spędzenie reszty wieczoru.

 

Ostatnio dodane