Sztuczne światy

Sztuczne światy – TAJEMNICA IZBY

Autor: Maciej Niedźwiedzki
opublikowano

Tajemnica IZBY jest bardziej znana pod niestety zdecydowanie mniej twórczym tytułem, czyli Dzielna pani Brisby. Ten wariant odbiera filmowi jednak sporo magii obecnej w nazwie oryginalnej – The Secret of NIMH. Mniejsza już o to, że drugie polskie tłumaczenie całkowicie omija mroczny charakter produkcji. Nie przyciąga w tym samym stopniu, co dosadna Tajemnica IZBY. Tytuł ten jest znacznie bardziej intrygujący. Wyraża niesamowitość i mrok przenikające animację Dona Blutha. Nie myli też widzów mogących spodziewać się familijnego kina przygodowego. Dostajemy bowiem nieunikającą tonacji horroru baśń dla starszych widzów. Koszmar z happy endem. 

Naszym przewodnikiem jest myszka, pani Brisby. Bohaterka mieszka na na skraju pewnego gospodarstwa z trójką swoich dzieci. W jednym momencie na jej głowę spadają dwie poważne sprawy. Pierwszą z nich jest choroba jej synka – Timothy’ego. Malucha zaatakowało zapalenie płuc i każdego dnia wyraźnie podupada na zdrowiu. Drugim problemem jest zbliżający się okres żniw. Drewniana skrzynka, będąca domem pani Brisby, znajduje się w takim miejscu, że nie ma szans, by uniknęła zniszczenia przez wykorzystywane przez rolników maszyny. Dowiaduje się, że musi zwrócić się do szczurów, by one pomogły jej przenieść jej dom w bezpieczniejszą lokalizację. Zagrożenie nie byłoby może aż tak wielkie, gdyby nie fakt, że Timothy musi pozostać w łóżku. Tylko tam, kiedy grzeje się pod ciepłą pierzyną, istnieje jakiekolwiek prawdopodobieństwo, że wróci do pełni zdrowia. Tak przynajmniej doradza pani Brisby okoliczny lekarz i naukowiec – sędziwy pan Ages.

Szczury natomiast są zobowiązane pomóc bohaterce w przeprowadzce. Gryzonie są bowiem dłużnikami jej męża, owianego legendą Jonathana, który przed laty pomógł im w ucieczce z laboratorium NIMH (National Institute of Mental Health). Tam szczury poddawane były bolesnym eksperymentom i badaniom. Traumatyczna przeszłość stanowi niezwykle ważny kontekst dla fabuły. Czy to na płaszczyźnie osobistej, czy w całościowym postrzeganiu szczurzej rasy. Pani Brisby musi dotrzeć do ich przywódcy – czarodzieja i mistyka – Nostradamusa.

Tajemnica IZBY jest arcydzielnym, ale niestety zapomnianym kawałkiem kina. Obłędnym wizualnie i przepełnionym mistycznym, dusznym klimatem.

Tajemnica IZBY miesza ze sobą dwa porządki. Z jednej strony animacja twardo stąpa po ziemi, wyciągając na pierwszy plan wyniszczającą emocjonalnie rodzinną sytuacją, psychologicznie bardzo wiarygodną. Tym bardziej że pani Brisby jest postacią nieśmiałą i lękliwą. To plan rzeczywisty animacji. Z drugiej natomiast film Blutha nurza się w stylistyce fantasy, przypominającej awanturniczy klimat Willow połączony z powagą Jacksonowskiej trylogii Władcy Pierścieni (Ron Howard i Peter Jackson musieli inspirować się animacją Blutha). Tajemnicę IZBY wypełniają postaci i przedmioty zacierające granice między tym, co prawdziwe, a tym, co fantastyczne. Mamy więc mędrców i alchemików, amulety i mikstury, przepowiednie i czary. Skonfrontowane są z wątkami znacznie bliższymi codzienności. Film Dona Blutha tym samym ucieka od konwencjonalnego odczytania, stając się kinem alegorycznym. Animacja Amerykanina jawi się jako kino psychologiczne, a wizualnie ekspresyjne środki stylistyczne typowe dla gatunku fantasy są jedynie środkiem do celu. Jest nim ukazanie psychicznego stanu pani Brisby – mentalnie rozchwianej, przerażonej nowym otoczeniem, nieprzygotowanej sprostać zadaniu o wyjątkowej skali trudności. Choroba dziecka czy ryzyko utraty domu to wydarzenia zakorzenione i przepracowane w życiu społecznym. Generują one jednak w pani Brisby wyostrzenie zmysłów, wyolbrzymienie, zatarciu wyobrażonego z prawdą. Nabierają przy tym nowych znaczeń, zyskują wymiar symboliczny. Tak postrzega świat ktoś zmuszony do desperacji. To prawdziwy moment graniczny dla głównej bohaterki.

Strona formalna służy więc tematowi filmu. Nie znaczy to jednak, że znajduje się na drugim planie. Niejedna sekwencja robi ogromne wrażenie. Narkotyczna retrospektywna opowieść o pobycie w NIMH ma znaczącą siłę wyrazu, autentycznie przerażać może moment, gdy pani Brisby wchodzi do kryjówki Wielkiego Puchacza, lub pierwsza eksploracja podziemia zamieszkiwanego przez szczury. Za każdym razem to mistrzostwo w budowaniu grozy, napięcia i wrażenia opresji. W trakcie finału rozgrywającego się na podmokłej i zamglonej polanie wręcz czuć, jak przez palce przepływa nam błoto. Dokładnie to samo, w którym tonie dobytek bohaterki.

Istnieje przekonanie mówiące, że matka potrafi podnieść samochód, ratując swoje dziecko. Tak działa na nią adrenalina. Właśnie do tego porównałbym bezwzględną determinację i poświęcenie pani Brisby. Tajemnica IZBY to kino o takiej samej nieprawdopodobnej mocy. Animacja Dona Blutha jest wielkim, ale niestety zapomnianym filmem. W pamięci masowej publiczności rzucony został jak rupieć gdzieś w kąt i okrywa go coraz grubsza warstwa kurzu. Wystarczy jednak skierować na niego nieco więcej światła i ostrożnie przetrzeć ściereczką – tak, by nie zniszczyć misternej, delikatnej faktury. Odkryjemy wtedy prawdziwe arcydzieło. Obłędne wizualnie, wypchane po brzegi mistycyzmem i dusznym klimatem. Tajemnica IZBY to kino totalne, spełnione w każdym wymiarze. 

korekta: Kornelia Farynowska

Ostatnio dodane