Sztuczne światy

Sztuczne światy – RENESANS

Autor: Maciej Niedźwiedzki
opublikowano

Bardzo łatwo wyłapać liczne stylistyczne nawiązania, z których zbudowany jest Renesans Christiana Volckmana. Fundamentem jest oczywiście legendarny Łowca androidów. Otwierające animację ujęcie jest wręcz bezpośrednim cytatem z filmu Scotta. Z wielkiego telebimu wiszącego nad miastem przemawia do nas kobieta obdarzona hipnotyzującym spojrzeniem i powolnym, niepokojącym głosem reklamuje globalną, potężną korporację Avalon. Mottem spotu jest zastanawiające hasło: „Jesteśmy po twojej stronie życia”. Kolejnym wizualnym cytatem jest komiksowa estetyka, najbliższa Millerowskiemu Sin City. Nie ma więc tu miejsca na niuanse w mrocznej tonacji. Istnieją tylko czerń i biel, agresywnie kontrastowane ze sobą w każdym kadrze. Renesans kojarzyć się też może z dekadenckim, poważnym klimatem Maxa Payne’a – kultowej gry wideo. Wszystkie te elementy kierują widza na rozpoznany estetyczny kod. Dystopijna wizja przyszłości w Renesansie pociąga, będąc jednocześnie groźną i nieludzką.

Realizacyjny rozmach nie jest jedynie opakowaniem czy formalną ekstrawagancją, za którą nic się nie kryje. Animacja Volckmana to również dobra kryminalna historia (zaliczyć ja należy do popularnego podgatunku zwanego neo-noir) z mięsistymi, interesującymi psychologicznie postaciami. Pierwszoplanowym bohaterem jest detektyw Karas (o głosie Daniela Craiga). To małomówny, ale zdeterminowany policjant o jeszcze nienaruszonym etycznym kręgosłupie. Poznajemy go, gdy w niekonwencjonalny sposób ratuje dziewczynkę z rąk szantażystów. Zaraz potem od swojej przełożonej dostaje kolejne zadanie. Ma odnaleźć Ilonę Tasuiev, pracowniczkę Avalonu, prowadzącą badania w tajnych laboratoriach korporacji. Jej zaginięcie zwraca uwagę nie tylko policji, ale również właścicieli firmy. Ilona dysponuje informacjami, które nie powinny opuścić siedziby technologicznego potentata, mającego totalitarne zapędy.

Twórcom udaje się utrzymać widza w ciągłej niepewności i uczuciu zagrożenia. Poza budzącym sympatię Karasem każda postać jest nieprzewidywalna i obca. Szczególne udany jest wątek Ilony i jej porywacza. Łączą ich naukowa kariera i relacja mentor-uczennica, a dzieli zupełnie inny kodeks wartości. Pytanie o to, kto jest katem, a kto ofiarą, jest otwarte praktycznie do samego końca. Rzecz jasna w całym zdarzeniu chodzi o coś znacznie więcej niż prosty okup. Z kolei za Karasem przemawiają ciekawe motywacje, choć bezpośrednio niewypowiedziane. Mimo że nie sięgamy w jego przeszłość i nie zagłębiamy się w życie prywatne, samym swoim postępowaniem przykuwa uwagę. Wydaje się funkcjonować gdzieś na obrzeżach policyjnych procedur oraz zuniformizowanego, prawie już martwego społeczeństwa. Praca dostarcza mu koniecznej adrenaliny, ale też wykonuje ją z powołaniem. Z odznaką chyba jest mu łatwiej kolekcjonować dobre uczynki. Renesans opowiada o ponurym świecie, w którym tlą się jeszcze resztki człowieczeństwa.

Renesans nie jest rewolucją dla kina science fiction. Podąża sprawdzonymi ścieżkami, ale wydobywa z nich maksimum.

Wizja Paryża drugiej połowy XXI wieku kumuluje i wyolbrzymia wszystko to, czego w przestrzeni miejskiej doświadczamy już teraz. Wielopiętrowe miasto zdominowane jest przez wieżowce, zasłaniające niebo. Wydaje się, że gęsta, labiryntowa zabudowa wchłonęła wszystkich mieszkańców. Paryż jest całkowicie wyludniony i pozbawiony życia. Od drapaczy chmur bije chłód, ale też trwałość, stanowiąca o niezniszczalnym porządku świata. To czas depresyjnej stagnacji i powolnego umierania. W tym kontekście użycie czerni i bieli nabiera jeszcze nowego znaczenia. To oczywiście efektowny formalny zabieg, ale doskonale sprawdzający się też jako metafora. Wydawać się bowiem może, że to miasto innych kolorów po prostu nie posiada, wypchnęło je z obiegu. Tylko w nielicznych jednostkach pozostały resztki odcieni szarości.

Nowe technologie, wszędzie obecne ekrany czy wiszące nad chodnikami hologramy generują niewygodne uczucie informacyjnego szumu, jeszcze mocniej podkreślają uczucie wyobcowania i osaczenia. Człowiek jakby stracił panowanie nad tym, co go otacza. Zanikła granica między sztucznym i prawdziwym. Najbardziej niepokojące jest to, że mieszkańcy Paryża niespecjalnie się tym przejęli. Nieświadomie przeszli do nowej epoki. Na tym tle czuły detektyw Karas może stać się dla widza kimś naprawdę bliskim.

Renesans nie jest rewolucją dla kina science fiction. Podąża sprawdzonymi ścieżkami, ale wydobywa z nich maksimum. Volckman doskonale wie, na jakim materiale pracuje. Renesans jest kinem wykonanym z zegarmistrzowską precyzją i niepozbawionym twórczej pasji. Przejawiającej się w pedantycznej realizacji, wymierzonej co do milimetra na wszystkich etapach filmowej roboty. Każdy kadr i kompozycja, słowo w dialogu, montażowe cięcie są trafione w punkt. Renesans jest doskonałym przykładem na to, że dobre kino nie musi być zawsze oryginalne.

korekta: Kornelia Farynowska

Ostatnio dodane