Sztuczne światy

Sztuczne światy – KSIĘGA ŻYCIA

Autor: Maciej Niedźwiedzki
opublikowano

Księga życia to kilkupiętrowa opowieść: zarówno na poziomie fabularnej konstrukcji, jak i liczby warstw przedstawionego świata. Przejdziemy bowiem przez krainy umarłych, świat ludzi czy jaskinię Świecznika, patrona żywych. Do głównego wątku twórcy doprowadzają nas za pomocy szkolnej grupy, odwiedzającej muzeum historyczne. Przewodniczka nie wprowadza jednak swoich gości głównym wejściem, ale przez portal ukryty w kamiennej ścianie. Oczywiście ma to wzbudzić ciekawość nie tyle u wizytujących muzeum dzieci, ale przede wszystkim u widza. Ten otrzymuje bowiem zapowiedź wyprawy mniej przetartym szlakiem. 

Uczniowie dostają się sekretnym przejściem do sali przystrojonej artefaktami rodem z Meksyku. Pomieszczenie wypełniają przedmioty i dekoracje, odwołujące się do meksykańskiego święta zmarłych. W centralnym miejscu leży tytułowa Księga życia. Ogromne tomiszcze, zbierające w sobie wszystkie historie świata. Od epopei o wojnach i wielkich bohaterach, przez niewinne awanturnicze opowieści, po miłosne ballady.

Jorge Gutiérreza, reżysera i scenarzystę filmu, interesuje historia o charakterze mitycznym. Zostały w niej związane ze sobą losy ludzi i bogów: Xibalby, władcy ponurej krainy zapomnianych, i La Katriny, pani radosnej krainy pamiętanych. Bogowie zaświatów w trakcie święta zmarłych zakładają się, który z dwóch bawiących się na cmentarzu chłopców zdobędzie serce Marii. Joaquin to wychowywany na żołnierza młody atleta, popisujący się siłą mięśni i chętnie wymachujący szabelką. Natomiast Manolo, pierwszoplanowy bohater filmu, to osoba znacznie wrażliwsza i delikatniejsza. Jego podstawowym rekwizytem jest gitara, a pasją muzyka. Zainteresowania chłopca nie odpowiadają jego ojcu, który usilnie stara się nakłonić Manolo, by kontynuował rodzinną tradycję i został torreadorem. Ojcowsko-synowski konflikt jest jedną z ważniejszych dramatycznych osi filmu.

Chłopcy na swój, zgodny z różnymi charakterami, sposób starają się uwieść Marię. Rywalizacja nie miałaby jednak takiego znaczenia gdyby nie boski zakład. Jeśli wygra wspierany przez Xibalbę Joaquin, La Katrina zrzeknie się władzy nad krainą pamiętanych. Na tronie zasiądzie jej oponent. To może mieć znaczący wpływ nie tylko na los tych, którzy opuścili już ziemski padół.

Twórcy Księgi życia unikają jednak jaskrawego podziału na dobrych i złych. Manolo i Joaquin to przyjaciele, którym wpadła w oko ta sama dziewczyna. Nie używają wobec siebie podstępów czy zasadzek. Zachowują się wobec siebie honorowo. Tak w czasie podwórkowych zabaw za dzieciaka czy gdy spotykają się po latach, jako dorośli, ukształtowani mężczyźni. Obu im przyświeca zasada „niech wygra lepszy”. Zamiast szukać słabych punktów u przeciwnika, sami się doskonalą. Właśnie z konfrontacji tych dwóch postaw wypływa mądrość Księgi życia. Zasadność konkurencji, szacunek do przeciwnika i gra fair to pojęcia, które każde dziecko powinno poznać tak wcześnie, jak się tylko da.

Mimo kilku zadrapań i lekko zmiętej okładki, Księga życia jest pozycją, po którą warto sięgnąć.

Nie mniej interesująca jest relacja Xibalby z La Katriną. Ich zakład nie wynika z wiecznego konfliktu, ale raczej z nudy. Pan krainy zapomnianych ma już dość siedzenia w ponurych, owianych mgłą i zimnych komnatach. Z kolei La Katrina jest pewna swego i przyjmuje propozycję. Kieruje nią chęć udowodnienia, że to ona jest ważniejsza w tym związku. Tak, to nie nadużycie. Xibalba i La Katrina to partnerzy i zafascynowani sobą kochankowie. Zakład to dla nich element gry, forma uwodzenia. Nie traktują przy tym ludzi przedmiotowo. Manolo i Joaquin nie są dla nich anonimowymi pionkami. Bogowie z zaangażowaniem śledzą perypetie chłopców i od samego początku w nie ingerują.

Psychologiczny rys postaci i przekonujące nakreślenie motywacji są najsilniejszymi punktami Księgi życia. Pozytywnie zaskakiwać może również brak łatwych w ocenie czarnych charakterów, mniej przewidywalnych od tych spotykanych w filmach Disneya czy DreamWorks. U Gutiérreza wszyscy główni bohaterowie są tak naprawdę dobrzy, z właściwie nastawionym i stabilnym moralnym kręgosłupem.

Twórcy doskonale zdają sobie sprawę, że okoliczności w jakich rozgrywa się film determinują pewien zakres tematów i symboliki. Mimo że refleksja nad rodzinną tradycją, długiem wdzięczności i powinnościami wobec przodków nie dominuje nad głównym romantycznym wątkiem, udało się autorom wpleść do filmu kilka ładnych metaforycznych scen i obrazów, eksplorujących poważniejszą problematykę. Księga życia  ma  inscenizacyjny przepych i wizualny rozmach. Liczne efekty nie przysłaniają jednak niewątpliwej emocjonalnej głębi tej animacji. Może właśnie przy odpowiednim rozłożeniu proporcji między dramatem a akcją swoje trzy grosze dorzucił Guillermo del Toro, współproducent filmu.

Księga życia to na pewno interesujący do analizy materiał, ale nie bezbłędne kino. Razić może usilne wprowadzanie amerykańskich piosenek śpiewanych przez Manolo. Nie odmawiam klasy przebojom Elvisa Presleya czy Radiohead, ale zupełnie nie pasują one do odmiennej kulturowo Księgi życia. Mam również zastrzeżenie do pojawiającego się znikąd w trzecim akcie antagonisty, potraktowanego w dodatku dość instrumentalnie. Twórcom potrzebny jest on tylko po to, by wystawić na próbę Joaquina i podkreślić jego przemianę. Gutiérrez wykorzystuje tego przeciwnika jako scenariuszowy skrót. W dodatku niezbyt zasadny, ponieważ już wcześniej fabuła zyskała stawkę i dramatyczny ciężar.

Mimo kilku zadrapań i lekko zmiętej okładki, Księga życia jest pozycją, po którą warto sięgnąć. To pomysłowe i twórcze kino, z nienachalnie wplecionym przesłaniem o kulturze współzawodnictwa. A przypominać o niej należy nie tylko najmłodszym.

Ostatnio dodane