Sztuczne światy

Sztuczne światy – DZWONNIK Z NOTRE DAME

Autor: Maciej Niedźwiedzki
opublikowano

Początek Dzwonnika z Notre Dame jest jednym z najbardziej majestatycznych otwarć w twórczości całego studia. Przelatujemy przez warstwę grubych chmur i z dużej wysokości spoglądamy na plan XV-wiecznego Paryża. Słyszymy bicie potężnych dzwonów, w takt którego zbliżamy się do słynnej katedry. Praktycznie cała animacja rozegra się w jej murach bądź na pobliskim placu. W reżyserskiej wizji Kirka Wise’a i Gary’ego Trousdale’a Notre Dame jest sercem miasta. Nie tylko jego najsłynniejszym symbolem, ale również centrum życia społecznego, duchowego i kulturowego. Podniosły nastrój pomaga budować pieśń Klopina, nadająca wagę całej opowieści. Ma to być historia o potworze i człowieku. Widz ma rozsądzić, którym postaciom przypiszemy te role.

Oczywiście nie jest to zbyt trudne zadanie. Mimo że konflikt między Quasimodo a sędzią Claudem Frollo nie pozostawia żadnych wątpliwości, to twórcom udało się nadać mu właściwy emocjonalny ciężar. Głównie budowany wokół poczucia winy i wstydu, które zżerają od środka sędziego. Frollo zabił matkę Quasimodo. Chłopiec później szczęśliwie uszedł z życiem. Przed śmiercią uratowała go interwencja katedralnego archidiakona, który zapewnił azyl cygańskiemu niemowlakowi. Frollo nie potrafi się sprzeciwić duchownemu. Prawdopodobnie wtedy jedyny raz w życiu dostrzega i rozumie, do czynienia jakiego zła jest zdolny. To dla niego moment graniczny. Wrażenie szoku wzmaga spojrzenie na zdeformowane ciało Quasimoda. Sędzia jest jednak za słaby, by się zmieniać, by odrzucić zasady, zgodnie z którymi zawsze żył. Jego charakter i fobie będą się nasilać.

Frollo jest doskonale napisaną postacią – to czarny charakter, jakich potrzebujemy w kinie. Jest przerażający, ale niepozbawiony głęboko ukrytego sumienia. Musi być obrzydzony samym sobą, ale rekompensuje sobie to posiadaną władzą i dominacją nad otoczeniem. Może największym paradoksem (ale za to jak wiarygodnie oddanym) jest fakt, że pożąda Cyganki Esmeraldy. Reprezentuje ona liczną grupę etniczną, którą Frollo usilnie stara się wypędzić z Paryża. Sędzia ma również ojcowsko-synowską relację z Quasimodo (też Cyganem). Oczywiście ma ona fałszywy, skorumpowany charakter. Wypełnia jednak emocjonalną pustkę w jego życiu. Frollo jest osaczony przez to, czego się brzydzi i jednocześnie pragnie. Przy każdym seansie ta postać mnie intryguje i zastanawia. Narracyjna klamra jednoznacznie nazywa go potworem, to jasne. Jednak w pewnym stopniu to też ofiara. Ofiara, która sama przygotowała na siebie sidła.

W Dzwonniku z Notre Dame nie tylko w postaci Frollo wybrzmiewają interesujące sprzeczności. Przedstawiony świat napędzany jest mniejszymi lub większymi paradoksami. Karnawał dziwolągów, wydający się idealną okazją dla Quasimoda na pierwsze opuszczenie murów katedry, finalnie wzmacnia jego kompleksy i nieufność wobec tego, co na zewnątrz. Uczestnicy pozbawieni są jakiejkolwiek wrażliwości, a w trakcie festiwalu Quasimodo zostaje wyśmiany. Jeszcze innym przykładem jest sama katedra, będąca dla głównego bohatera azylem, ale też więzieniem. Te dwie perspektywy na dom Quasimoda ciągle są ze sobą konfrontowane. Ich zderzenia dochodzi w momencie, gdy Esmeralda zmuszona jest schronić się w katedrze przed ścigającym ją Frollo. Quasimodo ją przyjmuje, ale dziewczyna równie szybko chce opuścić Notre Dame. Dzwonnik z Notre Dame proponuje różne spojrzenia na wolność, na to, jak można ją definiować i rozumieć.

Twórcy animacji wydobywają maksimum z relacji na linii Frollo-Esmeralda-Quasimodo. Jedyne kontrowersje może budzić postać kapitana Febusa. Jego przemiana i sprzeciw wobec metod działania sędziego mają całkowicie zrozumiałe podstawy. Jednak nie sprawdza się jako sojusznik i finalnie partner Esmeraldy. Wydaje się, jakby autorom filmu był potrzebny po to, by Cyganka miała alternatywę wobec również zakochanego w niej dzwonnika. Na samym końcu Quasimodo splata ręce swoich nowych przyjaciół, ale również akceptuje to, że skazany jest na to, by zawsze być gdzieś na uboczu.

W tym jednym miejscu Dzwonnik z Notre Dame nieco się rozpada. Przestaje być konsekwentny. Pewnych granic nie dało się przekroczyć. Quasimodo – heros o złotym sercu, ale o zdeformowanym, brzydkim ciele – nie ma szans u atrakcyjnej disneyowskiej księżniczki. Ona zawsze wybierze idealnego rycerza.

Dzwonnik z Notre Dame oferuje bezbłędnie rozegrany psychologiczny konflikt i charyzmatycznych, przyciągających uwagę bohaterów. Quasimodo i Frollo to przekonujące postaci dramatyczne. O jasnych motywacjach, ukrywanych lękach, fobiach i ambicjach.

To również produkcja wyjątkowo aktualna. Szczególnie dziś, gdy co chwila wracamy do dyskusji o uchodźcach. Obecny w kulturowej, społecznej i politycznej temat „ja–inny” jest chyba najważniejszą płaszczyzną, na jakiej należy czytać Dzwonnika z Notre Dame. Animacja Disneya daje narzędzia, by w tej dyskusji przyjąć odpowiednie stanowisko. Możliwe, że to jej największa wartość

korekta: Kornelia Farynowska

Ostatnio dodane