publicystyka filmowa

Śpij spokojnie, Lauro. II sezon Twin Peaks i Ogniu, krocz ze mną

Autor: Filip Jalowski
opublikowano

Sukces Twin Peaks i zwycięstwo Dzikości serca na festiwalu w Cannes sprawiły, że David Lynch znalazł się w centrum zainteresowania mediów z całego świata. Na początku lat dziewięćdziesiątych reżyser był dosłownie wszędzie. Jego twarz spoglądała na czytelników z okładek tak prestiżowych pism, jak amerykański The Times, który w październiku 1990 roku poświęcił mu duży artykuł zatytułowany The Wild-at-Art Genius Behind Twin Peaks. Symfonia przemysłowa nr 1 – Sen złamanego serca, czyli pierwsza, a zarazem ostatnia sztuka przygotowana oraz wyreżyserowana przez Lyncha wylądowała na deskach jednego z najbardziej renomowanych amerykańskich teatrów. Muzyka stworzona do serialu oraz jej kontynuacja, która znalazła miejsce na solowym albumie Into the Night, uczyniła z Julee Cruise wykonawczynię zapełniającą sale koncertowe. Twórca dostawał dziesiątki propozycji komercyjnych, z których starannie selekcjonował te najbardziej interesujące. Spod jego ręki wydostały się kampanie reklamowe takich marek jak Yves Saint Laurent, Calvin Klein czy Giorgio Armani (spoty dotyczyły perfum produkowanych przez tuzów świata mody). Lynch stworzył również materiał wideo mający na celu promocję trasy Dangerous Michaela Jacksona.

Oddzielną sprawą pozostawał jego status w Kraju Kwitnącej Wiśni, który dosłownie oszalał na punkcie Twin Peaks. Lynch zyskał w Japonii pozycję największej amerykańskiej gwiazdy, co oczywiście zostało zauważone przez producentów serialu. Na potrzeby azjatyckiej telewizji powstało wiele kampanii reklamowych, w tym osadzona na terenie telewizyjnego miasteczka seria spotów wyreżyserowanych przez Lyncha i mających na celu sprzedaż najpopularniejszej japońskiej kawy. Takie zabiegi marketingowe były wówczas całkowicie zrozumiałe, zważywszy na fakt, że odtwórczyni roli Laury Palmer (Sheryl Lee) wspominała, że podczas jednej z promocyjnych wizyt w kraju samurajów była świadkiem symbolicznego pogrzebu odegranej przez siebie bohaterki. Osoby uczestniczące w wydarzeniu lamentowały i zalewały się łzami, gdy w ziemi zakopywano trumnę z realistycznie wykonaną lalką Laury Palmer, owiniętą w ikoniczną wręcz, plastikową torbę znaną z prologu serialu. Świat potrafi być zatem znacznie bardziej szalony niż nawet najdziksza wizja Davida Lyncha.

fwwm-1

Popularność zadziałała jednak w przypadku Lyncha niczym miecz obosieczny. Wraz z podwyższonym tętnem entuzjastów jego twórczości rosło również niezadowolenie ludzi, którzy nie upatrywali w nim reżyserskiego geniusza wywodzącego się z małomiasteczkowej Ameryki. Co więcej, ogromny sukces Twin Peaks ściągnął przed ekrany telewizorów publiczność, która z całą pewnością nie była gotowa na to, co ma do zaoferowania Lynch, dlatego zetknięcie się widzów telewizyjnych z niektórymi aspektami kinowych produkcji twórcy nie obyło się bez zgrzytów. Jeszcze przed amerykańską premierą Dzikości serca powstało zamieszanie dotyczące kategorii wiekowej, jaką powinien zostać opatrzony film. Jeśli dystrybutorzy zdecydowaliby się na wypuszczenie go do kin w wersji europejskiej, wyświetlanej na festiwalu w Cannes, groziła mu kategoria X będąca w tamtym czasie zaostrzoną formą popularnej R-ki. Oznaczałoby to, że osoby poniżej siedemnastego roku życia nie mogłyby obejrzeć filmu nawet w towarzystwie i za pozwoleniem dorosłego opiekuna. Takie obostrzenie zagrażało oczywiście wynikom finansowym, dlatego Lynch został zmuszony przez producentów do adaptacji filmu na rynek amerykański. W jej wyniku scena, w której Bobby Peru odstrzela sobie głowę, została „ocenzurowana” za pomocą wydobywającej się z lufy strzelby chmury dymu, która zasłoniła jego widowiskowo odlatującą głowę. To, mimo wielu innych uwag cenzorów, wystarczyło, aby wynegocjować dla filmu kategorię R. Ostatecznie Dzikość zarobiła na terenie USA ponad 14,5 miliona dolarów, co przy tym typie produkcji i budżecie oscylującym w okolicach 10 milionów było całkiem przyzwoitym wynikiem.

Lynch zyskał w Japonii pozycję największej amerykańskiej gwiazdy…

W kontekście Dzikości serca zaczęły również docierać w kierunku Lyncha zarzuty, które były nieśmiało formułowane już po premierze Blue Velvet w 1986 roku. Reżyserowi zaczęto zarzucać propagowanie skrajnej mizoginii, której prawdziwą eksplozją miała być scena emocjonalnego gwałtu Bobby’ego Peru na pozostawionej w miasteczku Big Tuna Luli. Aby podeprzeć swoje argumenty, krytycy wyliczali fragmenty twórczości Lyncha dotyczące wykorzystywania lub znęcania się nad kobietami. Na salony powróciła Dorothy Vallens prześladowana przez demonicznego Franka, wskazywano, że Twin Peaks opiera się w dużej mierze na konstruowaniu fabuły wokół prześladowania i morderstwa nieletniej. Po prologu Dzikości serca pojawiły się również zarzuty dotyczące rasizmu. Zauważono, że spacyfikowany przez Sailora przestępca, który grozi nożem jemu i Luli, jest czarnoskóry, co miało utrwalać negatywny stereotyp Afroamerykanina. Działo się.

fwwm-2

Kto zabił Laurę Palmer?

Tworząc pierwszy sezon Twin Peaks, Mark Frost i David Lynch nie byli pewni, czy stacja ABC zechce, aby panowie ponownie spotkali się na planie drugiej odsłony serii. Aby zoptymalizować swoje szanse, zdecydowali się na zakończenie ósmego odcinka serialu typowym cliffhangerem, który potencjalnie mógłby zelektryzować publiczność oraz, w razie umiarkowanie entuzjastycznego odbioru produkcji, skusić producentów na wyłożenie pieniędzy na chociażby kilka dodatkowych odcinków. Okazało się, że postrzelenie Coopera w odcinku ósmym nie było konieczne, aby uzyskać od ABC zielone światło oraz fundusze niezbędne do realizacji sezonu drugiego. Ludzie nadal pragnęli dowiedzieć się, kto zabił Laurę Palmer, a telewizyjni producenci nie mogli pozostać głusi na tę potrzebę.

Niestety, słynne pytanie o tożsamość mordercy najpopularniejszej uczennicy uczęszczającej do szkoły w otoczonym lasami miasteczku Twin Peaks stało się przekleństwem serialu. Szeregowy amerykański konsument nie był przyzwyczajony do tego, aby czekać na rozwiązanie zagadki kryminalnej tak długo. ABC zaczęło coraz silniej naciskać na twórców, żądając, aby w końcu wyjawili widzom, kto odpowiada za zabójstwo Laury Palmer. Swoje roszczenia argumentowali spadkiem oglądalności serialu względem sezonu pierwszego. W pewnym sensie stacja miała rację. Wielu przypadkowych widzów serii, którzy natknęli się na pierwszy odcinek Twin Peaks i zdecydowali się pozostać w tym świecie, aby poznać rozwiązanie tajemnicy wyrzuconej na brzeg w brudnym, plastikowym worku, zaczęło uciekać od serii, ponieważ zdecydowanie różniła się ona od tego, co można było wówczas zobaczyć w amerykańskiej telewizji. Zapewne wiele osób poczuło się oszukanych, a nawet wykorzystanych przez Frosta i Lyncha, którzy konsekwentnie odciągali rozwiązanie zagadki. Dla dużej rzeszy widzów z pewnością była to jedynie chytra gra mająca na celu rozciągnięcie serialu w taki sposób, który umożliwi pomieszczenie w nim możliwie największej liczby przerw reklamowych. ABC, która za wspominane przerwy pobierała sowite opłaty, nie podobał się odpływ widzów, dlatego stwierdziła, że rozwiązanie zagadki, a co za tym idzie, popchnięcie fabuły serialu do przodu, było konieczne, aby ponownie zelektryzować publikę i zachęcić ją do śledzenia dalszych losów bohaterów. Było to jednak błędne podejście.

fwwm-3

Twórcy ostatecznie ulegli i za sprawą siódmego odcinka drugiego sezonu, a co za tym idzie, piętnastego odcinka całej serii, świat dowiedział się, że mordercą Laury Palmer był jej ojciec, Leland. Datę jego emisji, czyli 10 listopada 1990 roku można uznać za symboliczny początek upadku Twin Peaks. ABC istotnie dopięło swego i osiągnęło krótkotrwały sukces, ponieważ epizod Lonely Souls (Samotne Dusze), napisany przez Marka Frosta i wyreżyserowany przez Davida Lyncha zgromadził przed telewizorami ponad siedemnaście milionów widzów, czyli sześć milionów więcej niż swój poprzednik (był to wynik porównywalny do tego, jakie osiągały odcinki pierwszego sezonu). I o ile początkowo wydawało się, że wyjawienie tożsamości zabójcy było dobrym posunięciem, a pozyskana dzięki temu publiczność zostanie w Twin Peaks na dłużej, o tyle szybko okazało się, że serial nie był gotowy na takie rozwiązanie. Z perspektywy czasu Lynch twierdzi, że poddanie się naciskom stacji było jednym z największych błędów w jego karierze. O fatalnych skutkach tej decyzji niejednokrotnie wspominał również Frost, który w trakcie realizacji drugiego sezonu był właściwie głównym koordynatorem tego, co działo się zarówno w scenariuszu, jak i na planie serialu.

ABC zaczęło coraz silniej naciskać na twórców, żądając, aby w końcu wyjawili widzom, kto odpowiada za zabójstwo Laury Palmer.

Po zdemaskowaniu Lelanda Twin Peaks stanęło w martwym punkcie. Lynch, który oddalił się od serii już wcześniej (głównie z powodu pracy nad Dzikością serca), zdystansował się od niej na dobre. Nie powrócił na plan w roli reżysera lub scenarzysty aż do odcinka finałowego, w którym odpowiadał za stworzenie surrealistycznego zakończenia oraz słynnego cliffhangera kończącego sezon drugi. Co gorsza, od projektu znacząco odsunął się również Mark Frost, który dostał szansę realizacji własnego filmu kinowego – Storyville, znanego w Polsce pod wielce znaczącym tytułem Miasteczko Storyville.

fwwm-4

Po odcinku piętnastym serial zaczął znacząco obniżać loty. Mimo tego, że publiczność – za pomocą dziesiątek listów wysyłanych do twórców – domagała się, aby dalsza część serialu skoncentrowała się na relacji pomiędzy Audrey i Cooperem, twórcy nie zdecydowali się na ten krok. Ostatecznym argumentem w tej kwestii było podobno zdanie Kyle’a MacLachlana (odtwórca roli Coopera), który stwierdził, że jego bohater nigdy nie pozwoliłby sobie na romans z licealistką. Jest w tym stwierdzeniu wiele prawdy, co nie przeszkadzało jednak temu, aby snuć domysły dotyczące gwałtownego przerwania potencjalnego romansu agenta FBI i uczennicy. Wiele osób przypisywało taki rozwój spraw Larze Flynn Boyle, partnerce MacLachlana w trakcie realizacji drugiego sezonu. Aktorka miała być podobno chorobliwie zazdrosna o Sherilyn Fenn wcielającą się w rolę Audrey, więc jakiekolwiek sceny miłosne oraz łóżkowe nie mogły wchodzić w tym czasie w grę. Sam Frost żartuje, że pluje sobie w brodę, ponieważ gdyby wprowadził do scenariusza informację, że Audrey kilkukrotnie powtarzała klasę, jej romans z Cooperem stałby się bardziej prawdopodobny i mógłby stanowić dobry fundament dla dalszej części serii. Dziwne zaprzestanie rozwoju tego wątku skutkowało wprowadzeniem do fabuły Annie, która stała się obiektem westchnień Coopera. Frost uważał ten ruch za wyraźny błąd z racji tego, że pojawiająca się tak późno postać nie mogła już zaskarbić sobie przychylności widzów. Brak wyraźnych pomysłów na rozwój fabuły skutkował zbytnią eksploatacją wątków pobocznych, które z czasem stały się mało komunikatywne i doprowadziły, zdaniem Frosta, do zbyt wczesnego pojawienia się w serialu postaci Windoma Earle’a, który miał być w jego zamyśle bohaterem ostatnich odcinków serii. W wyniku złych wyborów jego wątek został niemiłosiernie rozciągnięty i znacząco stracił na sile. Z postaci superinteligentnego złoczyńcy od samego początku niezadowolony był też David Lynch, który podkreśla, że Earle był postacią stworzoną wyłącznie przez Frosta, niemniej po piętnastym odcinku – z wyjątkiem finału drugiego sezonu – Lynch postanowił nie ingerować w scenariusz, ponieważ nie był zadowolony z tego, w jakim kierunku rozwija się serial (po części w wyniku nacisków ze strony ABC).

fwwm-5

Gwoździem do trumny okazały się dla Twin Peaks zmiany w ramówce stacji oraz próby anulowania serialu przed zakończeniem drugiego sezonu. Zmiana czasu emisji serialu na godzinę 22 w sobotę doprowadziła do utraty kolejnych rzesz widzów, które wolały wybrać w tym czasie inne aktywności, niż spędzanie wieczoru przed telewizorem. Spadek oglądalności doprowadził do reakcji ABC, które postanowiło porzucić serial. Interwencja fanów pozwoliła na realizację kolejnych odcinków, które były wyświetlane późnymi wieczorami w poniedziałki. W maju 1991 roku stacja oficjalnie ogłosiła jednak, że Twin Peaks schodzi z telewizyjnych ekranów, a trzeci sezon nie jest w planach. W czerwcu wyemitowano dwa ostatnie odcinki. W finale Lynch ponownie dał jednak znać o sobie.

Ogniu, krocz ze mną

W momencie, kiedy agent Cooper uderzył głową o lustro, z czoła pociekła krew, usta wykrzywił przerażający uśmiech, a jego odbicie zamieniło się w postać BOB-a, czyli serialowego ucieleśnienia zła oraz najbardziej mrocznych tajemnic kryjących się w lasach okalających Twin Peaks, widzowie, którzy doczekali finału sezonu drugiego, zamarli. ABC jednoznacznie oznajmiło, że to koniec serialu, a jednak, twórcy pozostawili ich z wieloma nierozwiązanymi zagadkami oraz cliffhangerem, przy którym nawet postrzelenie Coopera z finału ósmego odcinka serii wydawało się mało znaczącym wydarzeniem. Ta sytuacja nie miała jednak ulec zmianie. Telewizyjna przygoda Twin Peaks dobiegła końca, choć w tym momencie wiemy, że przepowiednia wygłoszona przez Laurę Palmer w Czerwonym Pokoju okazała się prawdziwa i serial ma powrócić do widzów w roku 2017 (w mocno surrealistycznej wizji Laura powiedziała do Coopera w roku 1991, że zobaczą się ponownie za dwadzieścia pięć lat).

fwwm-6

Lynch nie chciał pogodzić się jednak z tym, że jego wizyta w Twin Peaks dobiegła końca w taki sposób. Po trosze trawiły go wyrzuty sumienia związane z tym, że odsunął się od realizacji drugiego sezonu, po trosze twierdził natomiast, że związał się z bohaterami oraz serialowym miasteczkiem tak mocno, że chciał, aby sen o jedlicach Douglasa, sowach i tajemnicach skrytych pomiędzy konarami drzew trwał nadal. Telewizyjna kontynuacja serialu odpadała, dlatego pojawił się pomysł stworzenia filmu fabularnego. Początkowo, jeszcze przed emisją ostatniego odcinka serialu, prawdopodobnie żaden z producentów nie byłby zainteresowany brnięciem w świat, który – zgodnie z zestawieniami ABC – przestał fascynować widzów, niemniej powstała po finale serii koniunktura z pewnością wpłynęła na to, że koncepcja realizacji filmu kinowego stała się nieco bardziej atrakcyjna. W 1991 roku Lynch podpisał umowę ze studiem CiBy 2000 założonym rok wcześniej przez znanego, aczkolwiek niezbyt lubianego francuskiego producenta, Francisa Bouyguesa. Opiewała ona na siedemdziesiąt milionów dolarów i zakładała, że pod auspicjami studia Lynch zrealizuje swoje trzy kolejne produkcje. Pierwszą z nich miał być początkowo wielokrotnie powracający w karierze reżysera Ronnie Rocket (na film miało zostać przeznaczone dwadzieścia pięć milionów z puli), następne w kolejce było One Saliva Bubble, trzeci tytuł nie był natomiast zdefiniowany. Kiedy Lynch wyraźnie zakomunikował, że chciałby powrócić do świata Twin Peaks, plany szybko uległy zmianie. Ronnie Rocket i One Saliva Bubble ponownie powędrowały do szuflady twórcy. CiBy wykazało zainteresowanie fabularną wariacją dotyczącą serialu, niemniej w początkowej fazie produkcji problemem okazał się Kyle MacLachlan, który stanowczo zaprotestował przeciw ponownemu wskoczeniu w garnitur agenta Coopera. To właśnie z tego powodu 11 lipca 1991 roku ogłoszono, że Ogniu, krocz ze mną (nazwa filmu kinowego) nie powstanie. Lynch nie dał jednak za wygraną i doszedł do porozumienia z aktorem. Po znaczącym ograniczeniu jego roli i przeniesieniu części filmowych zadań Coopera na innego agenta FBI MacLachlan zgodził się na rolę w filmie. Dzięki zmianom poczynionym przez Lyncha spędził na planie jedynie pięć dni. Na powrót do Twin Peaks nie zgodzili się jednak inni członkowie serialowej ekipy.

fwwm-7

Przede wszystkim na planie zabrakło Marka Frosta, który honorowo stwierdził, że skoro Lynch chce zakończyć przygodę z Twin Peaks indywidualnym akcentem, to on nie chce stawać mu na drodze. Dodatkowo Frost uważał, że na powrót do serialowego miasteczka jest zdecydowanie za wcześnie, ponieważ nie opadł jeszcze kurz wzniesiony w powietrze po upadku sezonu drugiego. Z niektórych jego wypowiedzi przebijały jednak również nuty goryczy związane z tym, że serialowa publiczność miała tendencje do wiązania wszelkich zalet Twin Peaks z osobą Lyncha, natomiast na jego konto były zrzucane niepowodzenia oraz porażki. Należy uczciwie podkreślić, że w tej gorzkiej refleksji jest niestety wiele prawdy. Gdyby nie Frost oraz jego scenopisarskie umiejętności, Twin Peaks nigdy by nie powstało. Zbyt często się o tym zapomina.

Gdyby nie Frost oraz jego scenopisarskie umiejętności, Twin Peaks nigdy by nie powstało.

Do serialu nie powróciły również Lara Flynn Boyle oraz Sherilyn Fenn. Nieobecność obu pań była ponoć związana z koniecznością uczestnictwa w innych projektach. Po latach ich absencja nie jest już jednak tak jasna. Wedle niektórych źródeł Boyle dała ponieść się fali krytyki spływającej na Lyncha po premierze Dzikości serca i zaczęła postrzegać go jako mizogina niewartego jej aktorskiej uwagi. Co do Fenn, po latach miała przyznać, że nie zdecydowała się na powrót do Twin Peaks, ponieważ była zawiedziona poziomem, jaki prezentował drugi sezon serialu. Czuła się ponoć nieco zdradzona przez Lyncha, który odsunął się od jego realizacji i nie wierzyła, że film może tchnąć w ekipę tę samą energię, jaka towarzyszyła jej przy produkcji pierwszego sezonu telewizyjnej serii. Tajemnicą nie był fakt, że spadek oglądalności i ogólny nieporządek panujący na planie ostatnich odcinków serialu doprowadzał do nieporozumień oraz kłótni pomiędzy poszczególnymi członkami ekipy, niemniej to, co mówi Fenn, nie musi być wcale prawdą. Aktorka jest znana z wielu kontrowersyjnych wypowiedzi dotyczących serii, wiele z nich zostało natomiast obalone przez pozostałych członków ekipy. Boyle w roli Donny ostatecznie zastąpiła Moira Kelly, Audrey (postać Fenn) została usunięta ze scenariusza.

fwwm-8

Ostatecznie po kilku niezbędnych zmianach w scenariuszu, podyktowanych głównie przez problemy związane ze skompletowaniem serialowej ekipy, Lynch mógł przystąpić do realizacji filmu. U jego boku nie było wprawdzie Marka Frosta, niemniej w roli operatora kamery pojawił się Ron Garcia, czyli ten sam człowiek, który odpowiadał za stworzenie wizualnej atmosfery pilota pierwszego sezonu. O ile w przypadku początków przygody z Twin Peaks jednym ze znaczących problemów było zimno, które skutecznie utrudniało prace w lesistych okolicach stanu Waszyngton, o tyle w kontekście filmu zmorą stała się niezwykle gorąca aura, która zupełnie nie przystawała do tego obszaru Ameryki. Garcia oraz Lynch postanowili jednak zignorować pogodę i w znikomym stopniu niwelowali działanie słońca za pomocą sprzętu. Operator i reżyser stwierdzili, że mogą wykorzystać niecodzienną sytuację pogodową do tego, aby uwypuklić rozdźwięk pomiędzy atmosferą panującą w Twin Peaks przed i po śmierci Laury Palmer.

Jeśli chodzi o realizację, sprawy potoczyły się bardzo szybko. Zdjęcia rozpoczęto 5 września 1991 na terenie Snoqualmie w stanie Waszyngton (te same plenery, które służyły za scenografię większości scen serialu), zakończono natomiast 31 października. Po pierwszym starciu ze stołem montażowym powstał materiał o długości około sześciu godzin, Lynch zdawał sobie jednak sprawę, że gotowy film musi oscylować w okolicach 120 minut. Tak też się stało. Ostateczna wersja Twin Peaks: Ogniu krocz za mną to 134 minuty projekcji. Część scen usuniętych powędrowała na płyty DVD jako dodatki do wydań specjalnych, część pozostała w archiwach. W roku 1992 nikt jednak o tym nie myślał. Lynch ponownie zabrał swój film pod pachę i wyruszył z nim do Cannes. Tym razem było to jednak dla niego zupełnie inne miejsce.

fwwm-9

Poprzednia wizyta na Lazurowym Wybrzeżu była pasmem niesamowitych przeżyć oraz sukcesów. W każdy czwartek, nieopodal Pałacu Festiwalowego, odbywały się organizowane przez Festiwal pokazy pierwszego sezonu Twin Peaks, który święcił triumfy na antenie stacji ABC. W ich trakcie ludzie zajadali się ciastem wiśniowym, które popijali kawą. Sam Lynch cieszył się natomiast obecnością Isabelli Rossellini, która zapoznawała go ze zwyczajami panującymi wśród filmowych elit Europy. W 1991 roku związek z córką słynnego włoskiego reżysera dobiegł końca. Była partnerka przez długi czas winiła za to Lyncha – jego ekscentryczność, skrajny indywidualizm oraz nieumiejętność poświęcenia części własnej niezależności na rzecz dobra bliskiej osoby. W 1992 roku u boku Lyncha w Cannes pojawiła się jego montażystka Mary Sweeney, która była już wówczas w ciąży z jego synem. Dzikość serca otrzymała we Francji mieszane recenzje, wzbudzając przy tym wiele dyskusji – na festiwalu to zawsze dobrze wróży. Po pokazie Ogniu, krocz ze mną reżyser został dosłownie wygwizdany. Nie była za nim ani prasa, ani koledzy z branży. Quentin Tarantino, który wcześniej doceniał talent swojego kolegi, miał nawet powiedzieć, że z fabularną wersją Twin Peaks Lynch „zapędził się tak daleko w głąb swej dupy, że nie ma on chęci oglądać żadnego jego filmu, aż ten nie znajdzie drogi powrotnej”. Z Cannes Lynch powrócił zatem zdecydowanie na tarczy.

Po oficjalnej premierze Ogniu, krocz ze mną również nie spotkało się z entuzjazmem ze strony krytyki oraz publiczności. Amerykańska prasa niemal jednogłośnie okrzyknęła film twórczą porażką, nie wzbudził on również większego zainteresowania w Europie. Od czasu do czasu pojawiały się wprawdzie recenzje, które dostrzegały w nim arcydzieło, wielbiciele filmu byli jednak w odwrocie. Przy budżecie rzędu dziesięciu milionów dolarów zarobił on na terenie USA zaledwie cztery i dwie dziesiąte miliona. Sytuację uratowali jednak nieco Japończycy, którzy pozostali wierni Twin Peaks do samego końca. W Kraju Kwitnącej Wiśni film okazał się ogromnym hitem i z miejsca zyskał status kultowego.

fwwm-10

She Wasn’t Fooling Anyone, She Was Hurt and She Was Hurt Bad

W roku 1992 Lynch namalował obraz zatytułowany She Wasn’t Fooling Anyone, She Was Hurt and She Was Hurt Bad (Ona nikogo nie oszukiwała, była zraniona, poważnie zraniona). Jak większość jego prac z tego okresu, tak i ta przedstawia ledwie dostrzegalne postacie zatopione w różnych odcieniach czerni oraz szarości. I See Myself (Widzę siebie) to dryfujący w ciemności człowiek, który patrzy w coś na wzór lustra i dostrzega po drugiej stronie czarną, niepokojącą postać. Ants in my House (Mrówki w moim domu), Suddenly My House Became a Tree of Sores (Nagle mój dom stał się drzewem boleści), She Was Crying Just Outside the House (Ona płakała pod domem) czy nieco wcześniejszy (1988) Shadow of a Twisted Hand Across My House (Cień zwichniętej ręki nad moim domem) skupiają się na przedstawieniu domu jako miejsca, w którym coś poszło nie tak. Przestrzeni, która nagle przestała kojarzyć się z bezpieczeństwem i zaczęła wywoływać strach. Najgorsze jest jednak to, że nie wiemy, co nam zagraża. Wokół domów na płótnach Lyncha niemal zawsze panuje noc.

Ogniu, krocz ze mną oddaje tę atmosferę osaczenia i nieuniknionego upadku. Dom Palmerów przestał być bezpiecznym miejscem, ciemność przeniknęła do jego wnętrza, a potwory, które nadeszły wraz z nią, pragną ofiary. Najsmutniejsze w tym wszystkim jest jednak to, że od samego początku wiemy, że Laura nie ma żadnych szans z przybyszami z Czarnej Chaty. Z każdą kolejną minutą filmu dziewczyna coraz bardziej zapada się w noc. Jej los jest przesądzony. Myślę, że to jeden z powodów, dla których Ogniu, krocz ze mną spotkało się z krytyką nawet ze strony wielbicieli serialowego uniwersum. Jeśli pominiemy półgodzinny prolog filmu skupiający się na śledztwie FBI w sprawie zaginięcia Teresy Banks, który stylistycznie nie do końca pasuje do całości, fabularna wersja Twin Peaks jest w zasadzie pozbawiona jakiegokolwiek humoru charakterystycznego dla telewizyjnej serii. Nie ma wspaniałych placków wiśniowych, nie ma stołów pękających od pączków, gorącej kawy, absurdalnych i zabawnych pogawędek pomiędzy bohaterami. W zamian Lynch konsekwentnie przedstawia widzowi studium upadku młodej, zagubionej i wołającej o pomoc dziewczyny, która w żaden sposób nie zasłużyła sobie na los, jaki ją spotkał. To przekonująca i bardzo smutna wizja.

fwwm-11

Wszelkie dziwactwa oraz pojawiające się znikąd postacie, w których wielu komentatorów upatrywało słabości scenariusza i chęci taniego szokowania widzów, są w istocie integralną częścią koszmaru. Ich niejasna tożsamość oraz idący za nią brak możliwości umiejscowienia w logicznej strukturze filmu to przemyślany i konsekwentny zabieg, który dobitnie podkreśla, że nikt, ale to nikt nie wie, co czai się w ciemności wkraczającej do miasteczka Twin Peaks. Wiemy, a raczej podświadomie odczuwamy, bo przecież nikt jednoznacznie nie wskazuje, że postacie z Czerwonego Pokoju są złe, że coś wypełzło z lasu i czyha na życie Laury. Ani bohaterka, ani my nie potrafimy jednak tego nazwać. BOB jest jedynie protezą – personifikacją, dzięki której Laura może napisać o swoich koszmarach w dziewczęcym pamiętniku. Prawdziwe zło nie ma imienia i to jest w Ogniu, krocz ze mną, ale i w całym Twin Peaks najbardziej przerażające.

Prawdziwe zło nie ma imienia i to jest w Ogniu, krocz zd mną, ale i w całym Twin Peaks najbardziej przerażające.

Jest w Ogniu, krocz ze mną doskonała scena, całkowicie zniszczona w zagranicznych wydaniach filmu. Laura oraz Donna, która podejmuje rozpaczliwą próbę ratunku koleżanki, przedostają się do tajnej części zajazdu Roadhouse. Wściekle pulsujące światła wprowadzają w trans zarówno bohaterów, jak i widzów. Wokół wiją się roznegliżowane kobiety, prawie wszyscy są pod wpływem narkotyków, głosy są natomiast niemal niesłyszalne ze względu na ogłuszającą muzykę. W oryginalnej wersji filmu nikt z tym nic nie robi. Przez całą, ponad pięciominutową scenę widz nie słyszy dialogów. Widzi jedynie ruch ust i obserwuje wyuzdaną grę prowadzoną pomiędzy młodymi, uczęszczającymi do miejscowej szkoły dziewczynami oraz bandą dorosłych mężczyzn, którzy podają im narkotyki. Zagraniczne wersje opatrują zazwyczaj scenę napisami lub lektorem, który zdradza treść rozmów pomiędzy bohaterami. To jednak zupełnie bezsensowne. Nieme piekło Roadhouse’u jest bowiem kwintesencją całego Ogniu, krocz ze mną. To jakby opowieść w opowieści. W momencie, kiedy przekroczysz próg domu, masz jedynie krótką chwilę na to, aby zawrócić. Jeśli zdecydujesz się na wędrówkę w noc, musisz wiedzieć, że w świecie Lyncha powroty graniczą z cudem. Z każdym kolejnym krokiem twój głos będzie coraz słabszy. W końcu nawet krzyk przerodzi się w cichy szept, a wtedy będzie już za późno na ratunek.

fwwm-12

Tę refleksję można odnieść w Ogniu, krocz ze mną do kilku aspektów, co stanowi o złożoności filmu, który można analizować w istocie na kilku płaszczyznach. Z jednej strony działa on jako autorska wizja uzależnienia. Łączy problem narkotyków z problemami rodzinnymi, a w szczególności z kwestią molestowania seksualnego. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby rozpatrywać go w zupełnym oderwaniu od mitologii Twin Peaks oraz postrzegać wszelkie surrealistyczne wizje jako wynik działania środków odurzających czy też próbę poradzenia sobie umęczonego umysłu Laury z faktem, że jest gwałcona przez swojego ojca. Z drugiej strony, zgodnie z wykładnią telewizyjnej serii, można uznać istnienie Czarnej Chaty za fakt. W tym przypadku należy się jednak zastanowić nad tym, czy nie jest ona dla Lyncha jedynie formą protezy, która pozwala nazwać i w pewnym sensie oswoić zło, które wymyka się jego pojmowaniu. Paradoksalnie dużo łatwiej poradzić sobie z myślą, że wszystkiemu winien jest demoniczny BOB i jego armia sów. Jak bowiem przejść do porządku dziennego z myślą, że ojciec gwałci i zabija swoją nieletnią córkę w momencie, gdy zanegujemy istnienie złych sił panoszących się wśród wiecznie zielonych jedlic Douglasa?

korekta: Kornelia Farynowska

Ostatnio dodane