Seriale TV

POLDARK: WICHRY LOSU. Kolejny świetny serial z BBC

To nie melodramatyczny potencjał jest główną siłą napędową serialu BBC, lecz genialne plenery, a co za tym idzie - zdjęcia.

Autor: Tekst gościnny
opublikowano

Autorką recenzji jest Aleksandra Skórka. 

Produkcje brytyjskiej stacji BBC od kilku lat podbijają serca widzów na całym świecie. Większość z nas widziała, bądź przynajmniej słyszała o fenomenie m.in. Sherlocka. Również świeże produkcje, takie jak  The Night Manager, zbierają świetne recenzje i mają już rzeszę fanów. Sukces ten nie ominął także serialu Poldark, czyli ekranizacji serii powieści Winstona Grahama o wdzięcznym tytule Saga rodziny Poldarków (pierwszy sezon obejmuje dwa tomy serii). Brzmi trochę patetycznie, prawda? A jednak historia Rossa Poldarka to osiem perfekcyjnie zrealizowanych odcinków, w których nie ma ani śladu zbędnego patosu.

Poldark-BBC (1)

Ekranizacja przenosi nas do osiemnastowiecznej Kornwalii, czyli świata kopalni, morza, a  przede wszystkim świata targanego ogromnymi problemami gospodarczymi. W sam środek kryzysu trafia tytułowy bohater, Ross Poldark, który podczas wojny o niepodległość w Ameryce zostaje uznany za zmarłego. Wraca do nostalgicznej Anglii, lecz pierwszym pytaniem, jakie sobie zada na ojczystej ziemi, będzie: Czy jest do czego wracać? A to pytanie kluczowe dla jego przyszłości, bo w międzyczasie umarł ojciec Rossa, jego majątek został zdewastowany przez dwójkę niewdzięcznych służących, a ukochana – można się było tego spodziewać – zaręczyła się z jego kuzynem.

Jednak wbrew pozorom to nie melodramatyczny potencjał jest główną siłą napędową serialu BBC, lecz genialne plenery, a co za tym idzie – zdjęcia. Ten, kto widział About Time, wie, jak wdzięczną filmową materią są kornwalijskie krajobrazy. W tym przypadku zostały utrwalone  kamerami dwójki operatorów – Cindersa Forshawa oraz Adama Etheringtona. Melancholia, tak ważna dla stylu heritage, uderza w widza, jednak nie robi tego w sposób nachalny. Długie ujęcia sprawiedliwie oddają urodę krajobrazów, lecz również wszystkich postaci. Na pierwszy plan wysuwa się oczywiście niewątpliwie przystojny Aidan Turner (nie dziwmy się, że miliony Brytyjek oszalały na jego punkcie), jednak kroku dzielnie dotrzymuje mu Eleanor Tomlinson, której przemiana przyprawia o szybsze bicie serca. Brawa również należą się całemu drugiemu planowi, od dwójki niegramotnych służących (Philip Davis, Beatie Edney) po George’a Warleggana (Jack Farthing). Wszystko to okraszone jest cudowną muzyką autorstwa Anne Dudley, która na myśl przywodzi utwory Craiga Armstronga z Far From The Madding Crowd (zresztą w wielu momentach Poldarka ogląda się niczym film Vinterberga w odcinkach).

p02ly0gx

Eleanor-Tomlinson-Demelza-Grass

Co najważniejsze i co mnie najbardziej urzekło w produkcji BBC, to silna inspiracja stylem heritage z pominięciem jego płytkości. Historia miłości, a zarazem mezaliansu w połączeniu z nostalgiczną Kornwalią mogłaby zostać zrealizowana bardzo powierzchownie, a jednak tak się nie stało. Wątek dwójki głównych bohaterów zgrabnie przeplata się z tymi pobocznymi, tworząc wielopłaszczyznowe dzieło. Jest to historia o miłości, rodzinie, o walce z przeciwnościami losu i o byciu wiernym sobie. Aidan Turner w swojej kreacji odczarowuje stereotyp dawnego brytyjskiego romantyka. Jego Poldark jest małomówny, oschły, bywa agresywny, nie ma w nim zakłamania, jest przede wszystkim szczery i sprawiedliwy. Budzi skrajne emocje – od zachwytu po współczucie i nienawiść. Już od pierwszego odcinka chcemy oglądać go więcej i więcej – czy nie to właśnie jest wyznacznikiem udanej produkcji? Ponadto cliffhanger, który serwują twórcy w ostatnim epizodzie, nie pozostawia nic innego, jak tylko w napięciu czekać na jesień i drugi sezon serialu Poldark.

Ostatnio dodane