Seriale TV

OPOWIEŚĆ PODRĘCZNEJ. Recenzja 1. sezonu

Nie wolno ci czytać, pisać lub nie daj Boże myśleć. Tutaj nie ma wolnych kobiet.

Autor: Kornelia Farynowska
opublikowano

To mężczyźni mają władzę. Kobiety są ich własnością. Kobietom nie wolno niczego posiadać, nie wolno pracować, nie wolno czytać ani pisać. Za to mogą stracić oko lub palec. Jako nosicielki życia wymagają szczególnej ochrony, więc aborcja jest prawnie zabroniona. Kobiety muszą donosić ciążę do samego końca bez względu na wszystko. Wszystko dlatego, że spada przyrost naturalny, a kobiety zdaniem mężczyzn „tak bardzo skupiły się na sukcesie i nauce, że zapomniały o swoim prawdziwym przeznaczeniu”.

A to dopiero zarys piekła, w jakim żyją kobiety w Opowieści Podręcznej.

Komendant, czyli wysoko postawiony mężczyzna, ma prawo wziąć sobie do domu Podręczną i raz w miesiącu starać się ją zapłodnić. Trudno nazwać to nazwać uprawianiem seksu – to po prostu zimne, pozbawione uczuć, mechaniczne odbębnienie obowiązków ze strony zarówno Podręcznej, jak i Komendanta. Podręczna nie jest konkubiną czy kurtyzaną – to po prostu ludzki inkubator, którego jedynym celem musi być zajście w ciążę. W tym świecie, jeśli masz pecha, jesteś Podręczną. Jeśli masz odrobinę szczęścia, możesz być Martą, czyli kucharką, służącą i nianią w jednym, albo żoną Komendanta. Ale nadal nie wolno ci czytać, pisać lub nie daj Boże myśleć. Tutaj nie ma wolnych kobiet.

Opowieść Podręcznej to naprawdę solidny kawał telewizji.

Serial stacji Hulu jest drugą po filmie z 1990 roku ekranizacją powieści Margaret Atwood, do tego ekranizacją bardzo dobrą. Scenarzyści nie trzymają się wprawdzie oryginału w stu procentach – ale też nie na tym polega inteligentne adaptowanie książki do medium filmu czy serialu. Niektóre wątki zmieniono lub rozwinięto, trochę historii dodano od siebie, lecz po pierwsze jest to wciąż utrzymane w duchu oryginału, a po drugie – przyda się to niewątpliwie przy kolejnym sezonie, bo już go zapowiedziano. I trudno się dziwić tej decyzji, bo Opowieść Podręcznej to naprawdę solidny kawał telewizji.

Jest przepięknie nakręcony – dużo tutaj gry kolorami, które są tak wykorzystane, by podkreślały kontrast między tym, co było kiedyś, a tym, co się dzieje teraz, by jeszcze bardziej sygnalizowały i tak już wyraźny podział na mężczyzn i kobiety. Jest znakomicie obsadzony i zagrany – w roli głównej znana przede wszystkim z Mad Men i Top of the Lake Elisabeth Moss, która powinna dostać co najmniej nominację do nagrody Emmy. Na drugim planie między innymi Yvonne Strahovski (Chuck, Dexter), Joseph Fiennes (American Horror Story, Camelot), Alexis Bledel (Kochane kłopoty, czyli Gilmore Girls) oraz Samira Wiley (Orange Is the New Black). Jest dobrze napisany – tempo historii nie jest zabójcze, ale za to równe. Siła tego serialu nie polega zresztą na zawrotnej akcji, pościgach i strzelankach, ale na skłanianiu do refleksji.

Opowieść Podręcznej może budzić skojarzenia z Ludzkimi dziećmi Alfonsa Cuaróna. Tak jak serial, film jest adaptacją – powieści autorstwa P.D. James (wydanej w 1992 roku, czyli siedem lat po książce Atwood). Choć obie produkcje dotyczą problemu bezpłodności, są od siebie bardzo różne. Ludzkie dzieci to ponury, mroczny film opowiadający o losie świata bez dzieci, podczas gdy Opowieść Podręcznej to pełny przygaszonych kolorów serial opowiadający o losach kobiet w świecie bez dzieci, rządzonym przez mężczyzn. Ludzkie dzieci to bardzo dobry film, ale mocniej uderza jednak Opowieść Podręcznej ze względu na mniejszą skalę, bardziej skoncentrowaną wizję świata.

Margaret Atwood w swojej powieści dość obszernie i dokładnie przedstawiła świat, w którym przyszło żyć jej bohaterce. O świecie, w którym przyszło żyć bohaterce serialu, także można by mówić długo. Abstrahując od kwestii władzy, wpływów mężczyzn i feminizmu, silniej niż w książce zarysowano tutaj mnóstwo innych kwestii. Chociażby to, że przedmiotowe traktowanie kobiet uzasadniano wyrwanymi z kontekstu cytatami ze Starego Testamentu. Kobiety zdają sobie sprawę ze złej interpretacji i przekłamywania Pisma Świętego, lecz nie mogą protestować, ponieważ oznaczałoby to przyznanie się do czytania, co przecież jest karalne. Obowiązujące w tym nowym wspaniałym świecie prawo uniemożliwia im jakąkolwiek jawną formę buntu, ustawia je pod ścianą w sytuacji bez wyjścia.

Takich problemów w serialu pojawia się sporo, ale chyba jedną z najbardziej przerażających rzeczy w Opowieści Podręcznej, zwłaszcza teraz, jest narastająca w trakcie oglądania świadomość, że ten świat zaistniał, ponieważ mężczyźni powoli, małymi krokami, zdobyli za dużo władzy. Nikt nie zauważył, kiedy dokładnie to się stało, nie było sposobu, by ich powstrzymać. Przemarsze i protesty nie przynosiły efektów. A potem było już za późno.

Nolite te bastardes carborundorum, drogie panie.

Ostatnio dodane