EDGE OF DARKNESS - serial BBC | FILM.ORG.PL

Edge of Darkness








Jacek Lubiński
15.10.2012


Kilka słów o serialu

Epizody mroku

Bohaterowie i twórcy ciemności

Ludzie za kamerą

Ostrze muzyki

Na skraju filmowej furii

Grań ciekawostek

Co wiedział Craven?

Wywiady z twórcami


Na telewizyjnej krawędzi

Mini-seria „Na krawędzi mroku” (tłumaczona u nas również jako „Na skraju ciemności”) została po raz pierwszy zaprezentowana na ekranach brytyjskich odbiorników w listopadzie 1985 roku i z miejsca rozpętała na Wyspach prawdziwą burzę – ani wcześniej, ani później Anglicy nie mieli bowiem tak sugestywnej i mocnej produkcji telewizyjnej…

Sama fabuła jest prosta – oto mamy dobrego, lokalnego glinę, którego córka zostaje nagle brutalnie zamordowana na jego oczach z nieznanych przyczyn. Rozpoczęte przez ojca śledztwo powoli ujawnia międzynarodową aferę nuklearną, w której sam środek zostaje wciągnięty. Trzeba przyznać, że niezbyt to oryginalne, nawet jak na ówczesne czasy. O sile serii stanowi jednak kilka niezmiernie ważnych czynników. Przede wszystkim jest to poziom wykonania – dziś co prawda seria ta nie ma szans wyróżnić się pośród wyśrubowanych do granic seriali amerykańskich, ale w owej chwili poziom wykonania był bardzo wysoki, szczególnie jak na telewizję publiczną. Jeszcze wyższy był poziom merytoryczny. Pełna odważnych scen fabuła, niebanalna treść, którą interpretować można na wiele sposobów, wielowymiarowe postaci, doskonały scenariusz, oraz nietypowy sposób prowadzenia historii, którą rozbito na sześć niespełna godzinnych odcinków – to wszystko złożyło się na prawdziwy fenomen, który przebić zdołało dopiero HBO ponad dekadę później.

Co jednak najbardziej porażało widzów i bezpośrednio przyczyniło się do sukcesu serii, to… prawda. Pomijając bijący niemal z każdej sceny inscenizacyjny realizm, oraz posępny i surowy klimat tego filmu w odcinkach, to „Edge of Darkness” idealnie trafiło w swój czas. Połowa lat 80. ubiegłego stulecia była bowiem dość trudnym okresem w angielskiej historii. Raz – przemysł, który w owym czasie wciąż cierpiał na reperkusje i zapaści z końca lat 70. Mnożyły się strajki, bankructwa i zamieszki – głównie w klasie robotniczej, której rząd nie oszczędzał. Dwa – Thatcheryzm, który dosłownie podzielił naród. Koniec końców kraj wyszedł na prostą, ale wiązało się to z kilkuletnim okresem niepewności i reperkusji, wzrostem bezrobocia, powiększającymi się różnicami społecznymi i ciągłymi przemianami (także w kulturze), które nie wszystkim odpowiadały. Trzy – Zimna Wojna, która osiągnęła właśnie swój szczyt. Od konfliktu w Zatoce Świń w latach 60., był to najbardziej niepewny moment w historii, jeśli chodzi o broń atomową i stosunki pomiędzy mocarstwami je posiadającymi – atmosfera paniki była wręcz namacalna. Dodajmy do tego katastrofę w Czarnobylu, która nastąpiła w kilka miesięcy po premierze serialu i mamy pełny obraz ówczesnej rzeczywistości, którą dodatkowo napędzała cały czas propaganda. I wszystkie te lęki, niepokoje, wątpliwości i problemy (nie tylko) Anglików znalazły swoje ujście właśnie w „Na krawędzi mroku”, walnie przyczyniając się do popularności serialu. Ta była tak duża, że telewizja BBC od razu zdecydowała się – najszybciej w całej swej historii – na dwie reemisje i z każdą powtórką widowni tylko przybywało (maksymalnie było to 8 milionów widzów). Niezwykłe jak na produkcję, która o mały włos w ogóle by nie powstała ze względu na drażniący temat, jaki podejmowała (pomocy odmówiła m.in. brytyjska kolej – tory i pociągi trzeba było wynajmować od prywatnych właścicieli).

Ale nawet i bez tego bagażu historyczno-społecznego jest to zwyczajnie bardzo dobry serial, któremu nie straszne żadne przemiany polityczno-kulturalne. Gdy powtórzono go w latach 90. – czyli w momencie, gdy Wielka Brytania powoli stawała się pępkiem Europy, a czerwony przycisk z dnia na dzień przestał straszyć po nocach – znów nie narzekano na brak widowni. Dziś, choć w wielu sprawach serial zdecydowanie się postarzał, a konkurencja znacznie urosła w siłę, wciąż pozostaje on małym arcydziełem. Oczywiście nie jest to twór idealny, a sporo scen, momentów czy realizatorskich zagrań trąci dziś myszką i specyficznym, beztroskim klimatem lat 80., w których (wbrew pozorom) przechodziło dosłownie wszystko. Z pewnością więc współczesny widz nie raz i nie dwa podniesie do góry brew na znak zdziwienia. Bynajmniej nie świadczy to jednak o słabości całego dzieła. To wciąż pozycja unikalna, wielce dramatyczna i emocjonalna, a przy tym bardzo życiowa i jakże prawdziwa.

Docenili to zresztą nie tylko widzowie, ale i krytycy, którzy nie szczędzili serii pochwał. Poza sześcioma telewizyjnymi statuetkami BAFTA (najlepszy serial dramatyczny, najlepszy aktor – Bob Peck, najlepsza muzyka, zdjęcia, montaż i dźwięk) i kolejnymi pięcioma nominacjami do tej nagrody (najlepszy aktor – Joe Don Baker, najlepsza aktorka – Joanne Whalley, najlepsza charakteryzacja, scenografia i grafika) film został też uwzględniony na miejscu 15. prestiżowej listy Brytyjskiego Instytutu Filmowego stu najlepszych brytyjskich programów telewizyjnych; pojawił się jako jeden z siedmiu dramatów pośród pięćdziesięciu najbardziej wpływowych programów telewizyjnych wszech czasów wg magazynu Broadcast; jest trzeci na liście największych dramatów telewizji Channel 4, oraz osiemdziesiąty szósty w zestawieniu stu największych postaci w historii telewizji (Darius Jedburgh) wg tegoż kanału. Serial otrzymał także nagrodę Broadcasting Press Guild od krytyków telewizyjnych, którzy obdarowali nią również i Pecka.

Co do wydań, to najpierw był tradycyjny VHS od BBC w 1987 roku (także w USA, gdzie dystrybutorem został CBS/Fox Video). Potem nastąpiło wznowienie od Revelation Films w 1998 r., które rok później wydało także DVD. W 2003 r. światło dzienne ujrzało z kolei (najlepsze jak dotąd) dwupłytowe wydanie BBC Worldwide, na którym oprócz serialu znajduje się też sporo materiałów dodatkowych, w tym ciekawy making-of oraz wyizolowana ścieżka muzyczna. Amerykanie także otrzymali swoją wersję – jednopłytowe wydanie ukazało się tam rok temu. W Polsce serial wciąż nie doczekał się dystrybucji… bardzo życiowe i jakże prawdziwe.

 

Epizody mroku

 

Compassionate Leave (Litościwe pożegnanie*) – emisja: 04.XI.1985
Ronald Craven, inspektor policji z Whitehall, ma problemy w związku z ostatnim śledztwem. Tuż po tym, jak odbiera z uczelni swoją córkę, Emmę – zagorzałą aktywistkę – zostają zaatakowani pod domem przez tajemniczego osobnika ze strzelbą. Emma zostaje zabita na oczach ojca, a napastnik ucieka. Oficjalnie oświadczenie sugeruje tragiczny wypadek – sądzi się, że kule przeznaczone były dla Cravena, a za spust pociągnął jeden z wielu osadzonych przez niego kryminalistów. Ale kilka szczegółów budzi u ojca wątpliwości, które pogłębiają się, gdy znajduje w rzeczach córki parę niecodziennych przedmiotów, w tym identyfikator firmy składującej niebezpieczne odpady przemysłowe, powszechnie znanej jako Northmoor. Wkrótce okazuje się, że ciało Emmy oraz niektóre z jej rzeczy zostały napromieniowane. Craven, nawiedzany wizjami martwej córki, udaje się do Londynu, aby zebrać informacje. Na miejscu kontaktuje się z nim niejaki Pendleton z biura premiera. Wychodzi na jaw, że Emma była dobrze znana rządowi…

Pierwszy odcinek kopie przede wszystkim samym zabójstwem Emmy i mocnym klimatem. To przysłowiowe trzęsienie ziemi sprawia, że nie potrafimy się już oderwać od ekranu. Kapitalny jest tu Peck, którego Craven nie tylko od razu wzbudza zainteresowanie i sympatię, ale też poraża swoim charakterem. Także Joe Don Baker zaczyna swój rajd na drugim planie, choć to jeszcze nie jego odcinek. Kapitalne są również dialogi, w których nie pada ani jedno zbędne słowo, nie ma błahych powiedzonek i innych złotych myśli ani głupawych żartów i słownych gierek – są po prostu boleśnie życiowe. Na deser mamy przesłodką, młodą Joanne Whalley (choć jej rola także dopiero się rozwija) i kapitalny podkład muzyczny. Poza tym jest to typowe wprowadzenie – karty odsłaniane są więc bardzo powoli, nie ma ani jednej sceny akcji i wszystko dopiero się rozkręca. Za to emocjonalnie jest to najwyższa półka serii.

*dosłownie oznacza to urlop okolicznościowy, jaki otrzymuje się w nagłych sytuacjach w wojsku, czy właśnie w policji; jednak w tym wypadku pozwoliłem sobie na bardziej poetycką interpretację (podobnie jak w przypadku następnego odcinka).

 

Into the Shadows (Wśród cieni) – emisja: 11.XI.1985
Znalezione zostają odciski palców, które prowadzą do niejakiego Lowe’a – aresztowanego 10 lat wcześniej przez Cravena. Sam Ronnie zostaje przedstawiony kolejnemu rządowemu osobnikowi o nazwisku Harcourt. Ten informuje go, iż Emma – której wizje nasilają się w głowie Cravena tak mocno, że prowadzi z nią nawet rozmowy – należała do radykalnej grupy antynuklearnej o nazwie Gaia. Co więcej, sześcioro jej członków włamało się niedawno do siedziby Northmoor i przewodziła im właśnie Emma, która zresztą jako jedyna przetrwała całe zdarzenie. Z Cravenem kontaktuje się także Darius Jedburgh z CIA i pokazuje mu obszerne akta na temat jego córki. Z teczki tej jasno wynika, że zarówno Gaia, jak i CIA już od jakiegoś czasu podejrzewało Northmoor o nielegalne składowanie i przetwarzanie radioaktywnych materiałów, w tym plutonu. Jedburgh nie ukrywa, że bardzo zależy mu na zgarnięciu dowodów i winnych…

Drugi odcinek to przede wszystkim rozwinięcie kapitalnej postaci, jaką jest Jedburgh – jest ona tak doskonale zagrana, że chwilami nawet kradnie cały show Cravenowi, mimo iż Peck ani na chwilę nie schodzi poniżej pewnego poziomu. Także duet Harcourt-Pendleton, który wprowadza do fabuły sporo rozluźnienia (ale bynajmniej nie komedii), to mistrzostwo świata. No i intryga cały czas zyskuje – nowe szczegóły, pierwsze sceny fizycznej akcji i kolejna garść tajemnic sprawiają, że to kolejne 50 minut, które ogląda się z zapartym tchem.

 

Burden of Proof (Brzemię dowodu*) – emisja: 18.XI.1985
Policyjny rajd na lokum Lowe’a kończy się wpadką – podejrzany wyskakuje przez okno z szóstego piętra. Ale zanim umiera, wyjawia Cravenowi nazwisko: McCroon – terrorysty, którego schwytał kiedyś w Północnej Irlandii. Potwierdza to wersję o przypadkowym zabójstwie Emmy, w co jednak ojciec wciąż nie wierzy. Spotyka się z chłopakiem Emmy, Terrym – zaangażowanym politycznie agitatorem, będącym pod ciągłą obserwacją – który udziela mu nowych informacji. Craven trafia też do siedziby Izby Gmin, która prowadzi śledztwo odnośnie sprzedaży Northmoor w ręce amerykańskiej spółki, zarządzanej przez Jerry’ego Grogana. Obecność Cravena mocno niepokoi dyrektora Northmoor, Bennetta. Nieoczekiwanie policjant otrzymuje “opiekuna” w osobie przyjaciółki Jedburgha, Clementine, po czym wraca do domu na pogrzeb Emmy. Jego pracodawcy obawiają się, iż może się załamać – z tego powodu zostaje chwilowo uziemiony…

Trzeci odcinek jest dużym punktem zwrotnym. Przede wszystkim poznajemy w końcu “tych złych drani” z Northmoor i dowiadujemy się więcej o wydarzeniach, jakie tam zaszły. Do fabuły wkracza większa polityka, co wiąże się tyleż z kolejnym spowolnieniem akcji, jak i dalszymi niespodziankami. Drobnym zonkiem jest postać Clementine – urocza z niej kobitka i na pewno jej pojawienie się nieco rozluźniło zdesperowanego Cravena, ale naprawdę niewiele wnosi ona do fabuły, a nawet niepotrzebnie ją rozciąga i dekoncentruje widza. Zbędna jest też narracja z offu, która zaczyna pojawiać się sporadycznie. Bardzo dobry jest za to wątek z Terrym, który został zresztą doskonale rozpisany – moment, w którym Craven odwiedza go w mieszkaniu, to jeden z lepszych w całym serialu.

*określa, która strona ponosi ryzyko, że dowód niezgłoszony nie zostanie przeprowadzony. Według art. 6 polskiego kodeksu cywilnego ciężar udowodnienia faktu spoczywa na osobie, która z faktu tego wywodzi skutki prawne. Oznacza to także obowiązek przeprowadzenia dowodu.

 

Breakthrough (Przełom) – emisja: 25.XI.1985
McCroon włamuje się do domu Cravena i próbuje zabić go w ramach zemsty za stare grzechy. Craven usiłuje wybłagać na nim nazwisko zleceniodawcy, ale bandzior zostaje zastrzelony, nic nie wyjawiając. Cravenowi po raz pierwszy puszczają nerwy – trafia pod obserwację psychiatry, ale po jakimś czasie zostaje wypuszczony. W domu znajduje ukrytą notkę Emmy, która może pomóc mu dostać się do Northmoor. Tymczasem policja wyławia z wody napromieniowane ciało kobiety, co wpływa na przesłuchania Izby Gmin. Z pomocą starych przyjaciół Craven włamuje się potajemnie do komputera MI5, z którego wyciąga bardzo ważne informacje dotyczące Gai, Emmy oraz Northmoor. Następuje konfrontacja z Jamesem Godboltem, z którym Craven już wcześniej miał zatarg – Godbolt ugina się pod naciskiem i wyjawia mu bolesną prawdę odnośnie Emmy. Z zagranicznej misji powraca Jedburgh – Craven zdradza mu plan wejścia do Northmoor…

Pierwszy odcinek z naprawdę udaną, trzymającą w napięciu, większą akcją. Co prawda dziś sceny włamania do komputera nie robią już takiego wrażenia, jak w dniu premiery (a nawet i powodują uśmiech politowania), ale nadal ogląda się to z zaciekawieniem, dzięki świetnie skonstruowanej fabule i krwistym postaciom na najdalszych nawet planach. Na minus można zaliczyć fakt, że pojawiają się pierwsze momenty, które można określić mianem “typowo filmowych”, bowiem jak dotąd serial bronił się naprawdę rzadko spotykanym realizmem. Niemniej twórcy nie przekraczają pewnej granicy. Daje się we znaki brak obecności Jedburgha, którego zastępuje m.in. mało znaczący wątek z psychiatrą, ale finał to rekompensuje. Mamy też nieco więcej humoru – mimo iż wciąż jest on dość poważny i/lub wielce ironiczny. W paru scenach ma się też wrażenie nadekspresji aktorskiej – głównie w wykonaniu Pecka, który raz ciska się jak opętany, a po chwili siedzi spokojnie w kącie. Biorąc jednak pod uwagę wszystko, co przechodzi jego postać, jest to do zaakceptowania.

 

Northmoor – emisja: 02.XII.1985
Grogan informuje Bennetta o planowanym włamaniu. Z pomocą Godbolta Craven i Jedburgh dostają się do Northmoor starymi szybami kopalnianymi, ale ochrona już na nich czeka i po kolei zalewa szyby wodą. Jedburgh i Craven przedostają się jednak do środka. Wystawiając się na sporą dawkę promieniowania, kradną pluton, jednak wywiązuje się ostra wymiana ognia z ochroną. Jedburgh, działający wciąż z rozkazu CIA, zabiera ze sobą większość łupu i zmusza Cravena do rozdzielenia się – sam udaje się na powierzchnię. Tymczasem Bennett przyznaje się przed komisją Izby Gmin do smutnej konieczności zabicia ekipy Gai – okazuje się, że pluton w ich posiadaniu jest jak najbardziej legalny. W tym samym czasie Craven miota się w jednym z zapomnianych pomieszczeń ogromnego, podziemnego kompleksu – ochrona odcina mu jedyne wyjście i wpuszcza do środka gaz…

Akcja przez duże A – tak można opisać ten odcinek. W porównaniu z czterema poprzednimi ten aż kipi od dynamiki, mimo iż nie brakuje w nim też spokojniejszych, refleksyjnych wręcz momentów. Niestety, wraz z akcją pojawia się trochę naciąganych wątków, jak choćby końcówka, w której Craven łączy się ze światem zewnętrznym właściwie cudem. Mamy też trochę więcej wątków filozoficznych niż w poprzednich epizodach i wypływa na wierzch oliwa, jaką dla niektórych może być wątek ekologiczny. Świetne, kapitalne wręcz są sekwencje wewnątrz Northmooru i elementy dotyczące radioaktywności – widać, że twórcy odrobili zadanie domowe, wobec czego wszystko to jest bardzo realistyczne i nawet dziś robi potężne wrażenie. Aż ciarki przechodzą. Jedyny odcinek, w którym nie pojawia się Emma.

 

Fusion (Fuzja) – emisja: 09.XII.1985
Craven budzi się w szpitalu amerykańskiej bazy lotniczej – ma pierwsze objawy radiacji. Tymczasem Jedburgh przepada bez śladu, zabijając przy okazji kilku rządowych agentów. W Szkocji odbywa się konferencja NATO na temat broni wiązkowych, na której przemawiać ma także Grogan. Tuż po jego przemówieniu odnośnie „świetlanej przyszłości” gwarantowanej przez energię atomową, na scenę wkracza Jedburgh ze skradzionym plutonem – następuje panika i Darius ucieka. Craven zawiera pakt z Pendletonem – ma namierzyć Jedburgha i odzyskać resztę plutonu. Stan zdrowia ich obu mocno się jednak pogarsza. Gdy trafia na Dariusa, ten jest już gotowy – uzbroił i ukrył resztę plutonu i czeka na ruch przeciwnika. Razem spędzają czas, odliczając godziny do śmierci i rozważając o Gai, Emmie i o ostatecznej walce dobra ze złem, Ziemi z ludzkością. Nie wiedzą, że wysłano już po nich specjalną grupę zamachowców…

Ostatni odcinek to przede wszystkim mocno wyczekiwane wyjaśnienie wszystkich wątków, co wiąże się także z kolejną dozą filozofii, która nie przemówi do każdego. Poza tym to bardzo smutny epizod, szczególnie pod koniec – emocjonalnie jest to zresztą mała perełka, mimo iż znowu pojawia się kilka niewielkich wpadek, a i czuć momentami zmęczenie materiału. Rozczarowuje trochę rozwiązanie wątku Jedburgha, mimo iż odchodzi on tak, jak żył – z rozmachem i w niejakiej chwale. Świetny jest jego udział w konferencji NATO – ta niesamowita scena każe się zastanowić nad przyszłością ludzkości nawet dziś, w dobie odnawialnych źródeł energii i modnego recyclingu. Zdecydowanie jeden z najlepszych odcinków, no i kapitalny finał całej serii.

 

Bohaterowie i twórcy ciemności

 

Ronald Craven

Typowy przedstawiciel starej szkoły – oddany swej pracy twardziel z zasadami, które jednak gotów jest nagiąć lub wyjść ponad nie dla dobra sprawy. Oszczędny w słowach, które dobiera starannie w zależności od sytuacji. Ronnie nie wyróżnia się z tłumu – z reguły nosi długi, szary płaszcz i nierzucające się w oczy ubrania. Mocne spojrzenie, upartość i bezkompromisowość to jego atuty. Do przemocy ucieka się w ostateczności. Poza tym typowy Anglik – powściągliwy gentleman z odrobiną ironicznego humoru, wysublimowany, nieco flegmatyczny. Ma za sobą służbę w armii – walczył m.in. w Północnej Irlandii. Wdowiec i samotnik – żona zmarła na raka. Na szczęście dzięki córce jeszcze nie zgorzkniał, jest ona zresztą jego oczkiem w głowie. W wolnej chwili dba o przydomowy ogródek.

Bob Peck ur. w 1945 r. w Leeds, był przede wszystkim uznanym i szanowanym aktorem teatralnym. To zresztą właśnie na doświadczeniach wyniesionych z wcielania się w postaci pokroju Makbeta oparł swoją rolę Cravena. Zagrał w licznych serialach, z których jednak żaden nie zbliżył się do sukcesu „Edge of Darkness” (najsłynniejszy z nich to „Natural Lies”). W 1996 roku wcielił się w Shylocka w telewizyjnej adaptacji „Kupca weneckiego”. W kinie najbardziej pamiętną rolę stworzył w spielbergowskim „Jurassic Park”, jako specjalista od raptorów, Robert Muldoon. Zagrał też w jednym z odcinków „Kronik młodego Indiany Jonesa”. Z innych jego filmów warto wymienić: „On the Black Hill”, „Slipstream”, „Surviving Picasso”, „Smilla’s Sense of Snow”, „FairyTale: A True Story”. W 1982 r. związał się z aktorką Jill Baker, z którą doczekał się trójki dzieci: Hannah, George’a i Milly. Zmarł w 1999 roku – przegrał walkę z rakiem.

 

Emma Craven

21-letnia studentka, zarówno nauk ścisłych (fizyka), jak i socjalnych. Zagorzała aktywistka na rzecz ochrony środowiska, czynnie udzielająca się także w innych aspektach życia społecznego. Członkini radykalnej grupy antynuklearnej Gaia i przypuszczalnie też kilku pomniejszych organizacji. Związana z chłopakiem ze studiów, Terrym. Miła, sympatyczna, ładna dziewczyna ze sporym doświadczeniem i wiedzą. Od śmierci matki troskliwie opiekuje się ojcem. Niewiele wiadomo o jej życiu osobistym – pod niesamowitą otoczką niewinności skrywa wiele tajemnic.

Urodzona w 1964 r. w Manchesterze Joanne Whalley gra od dziesiątego roku życia. Znana jest głównie z licznych seriali brytyjskich („Emmerdale Farm”, „A Kind of Loving”, „The Singing Detective”…), oraz kinowych ról drugoplanowych. Do jej najsłynniejszych kreacji należy z całą pewnością Sorsha z „Willow” i Scarlett O’Hara z telewizyjnej kontynuacji „Przeminęło z wiatrem”, gdzie zagrała u boku Timothy’ego Daltona. Z innych ważniejszych tytułów warto wymienić m.in. skromną rólkę w „The Wall” Pink Floydów, „To Kill a Priest”, „Kill Me Again”, „Navy Seals”, „Shattered”, telewizyjne „Jackie Bouvier Kennedy Onassis” i „The Virgin Queen” czy ostatnio „44 Inch Chest”. Prywatnie znana jest ze związku z Valem Kilmerem, którego poznała na planie „Willow” – z tego też powodu często widnieje w napisach jako Whalley-Kilmer. Aktorka doczekała się z Valem dwójki dzieci, Jacka i Mercedes, po czym wniosła o rozwód w 1996 roku. Od tamtej pory z nikim się nie związała, a jej kariera nieco przygasła. Swego czasu magazyn People umieścił ją na liście 50 najpiękniejszych ludzi na świecie.

 

Darius Jedburgh

To człowiek, obok którego nie sposób przejść obojętnie – duży, dosadny chłop o pogodnym, rubasznym usposobieniu, któremu nic nie straszne i który z uśmiechem na ustach wykonuje nawet najbardziej kuriozalne zadania. Pracuje dla CIA, ale ma za sobą służbę wojskową (walczył w Wietnamie) i 20 lat operacji w polu. W Langley traktowany jak typowy murzyn, niespecjalnie lubiany przez przełożonych. Mimo to ma sporo kolegów i starych druhów, którzy winni mu są przysługi. Anglofil, który ponad wszystko uwielbia golfa, alkohol i program telewizyjny „Come Dancing” (odpowiednik dzisiejszego „Tańca z gwiazdami”, tylko że bez gwiazd). Wyznawca Black Zen. Bardziej uparty od Cravena, któremu zresztą często kradnie puentę. Uwielbia ironizować i dąży do celu bez względu na przeciwności. W dużym stopniu typowy ‘redneck’.

Joe Don Baker jest niemal dokładnie taki sam jak postaci, które gra – potężny Teksańczyk, dzielny Amerykanin, sympatyczny kowboj. Pewnie dlatego znany jest z westernów („Gunsmoke”, „Bonanza”), filmów detektywistycznych („Eischied”) lub kryminalnych („In the Heat of the Night”, „Ironside”). Często gra szeryfów, wojskowych lub tajnych agentów, takich jak Jedburgh – podobnie zresztą, jak jego bohater, Baker ma za sobą wojskową służbę. Publiczność najlepiej kojarzy go jako Buforda Pussera z oryginalnego „Walking Tall” oraz jako agenta CIA – Jacka Wade’a – z filmów o 007: „Goldeneye” (gdzie ponownie reżyserował go Martin Campbell) i „Tomorrow Never Dies”. Zagrał też bad guya, Brada Whitakera, we wcześniejszym filmie serii, „The Living Daylights”, co czyni go jednym z dwóch aktorów (drugim jest Charles Gray), którzy zagrali zarówno przeciwnika, jak i sprzymierzeńca Bonda. Pracował z najlepszymi, ma na swoim koncie 80 ról filmowych i telewizyjnych, głównie na drugim planie – „The Dukes of Hazzard”, „Mars Attacks!”, „Congo”, „Reality Bites”, „Cape Fear”, „The Natural”, „Charley Varrick”, „Junior Bonner” czy „Fletch”, to tylko niektóre tytuły warte wzmianki. Aktor nigdy nie został jednak doceniony artystycznie – nie posiada ani jednej nagrody. Prywatnie Baker to bezdzietny rozwodnik. Jest członkiem jednego z najstarszych i najbardziej prestiżowych bractw w Ameryce – Sigma Phi Epsilon uniwersytetu w Richmond. Ma 76 lat.

 

Pendleton

Szczupły, średniego wzrostu, z nieodzownym wąsikiem i gazetą w ręku – tak można opisać w skrócie Pendletona. Ale ten niewymownie spokojny i opanowany człowieczek o wisielczym humorze, to ktoś znacznie więcej niż tylko rządowy biurokrata. Dorastał w krajach kolonialnych, jak Malaje i Kenia, gdzie jego rodzice hodowali kawę. Ukończył Trinity College w Dublinie, po czym wstąpił do wojska. Jako spadochroniarz służył w Aden, Indonezji, Wietnamie i Północnej Irlandii. Potem próbował szczęścia jako makler i agent ubezpieczeniowy, jednocześnie pracując też w biurze Armii Terytorialnej. Przyjęty do SAS-u, zaczął brać udział w tajnych misjach i ćwiczeniach antyterrorystycznych. Potem dostał się do gabinetu premiera, jednak wciąż pozostaje kimś na kształt agenta operacyjnego. Prywatnie Pendleton uwielbia teatr i operę – gdyby jego życie mogło potoczyć się inaczej, chciałby zostać aktorem. Nie ma szczęścia do kobiet – dwukrotnie rozwiedziony, bezdzietny.

Urodzony w sierpniu 1930 roku w Coventry, Charles Kay (naprawdę Charles Piff) pierwotnie ukończył studia medyczne i miał zostać… dentystą. Dopiero w wieku lat dwudziestu ośmiu ukończył prestiżową Royal Academy of Dramatic Art. Przez kilka lat należał też do Royal Shakespeare Company. Głównie aktor serialowy i teatralny – znany jest z takich tytułów, jak „Fall of Eagles”, „I, Claudius”, „The Devil’s Crown”, „Fortunes of War”, „The Darling Buds of May”, „Jonathan Creek”, brytyjski „Law & Order” czy w końcu „Midsomer Murders”. Na dużym ekranie pojawia się rzadko, z reguły w filmach historycznych lub kostiumowych, takich jak „Henry V”, „Amadeus” czy „The Importance of Being Earnest”. Nigdy nie przebił się tak naprawdę na pierwszy plan, pozostając wiecznym odtwórcą ról epizodycznych lub drugoplanowych. Ma 82 lata i wciąż jest aktywny zawodowo.

 

Harcourt

Fizyczne przeciwieństwo Pendletona – krępy i tęgi, ale też bardziej wygadany i emocjonalny. Pochodzi z klasy średniej, jego rodzice byli prawnikami o międzynarodowej renomie – ojciec, związany z ONZ, zginął w katastrofie lotniczej. Harcourt kształcił się w Winchesterze i Cambridge, studiował prawo – w 1976 roku otrzymał oficjalny tytuł Queen’s Counsel, zarezerwowany dla najlepszych adwokatów, którzy mogą zajmować się oficjalnymi sprawami rządu brytyjskiego. Wsławił się dochodzeniem dla Komisji Gier odnośnie hazardu w kasynach; śledztwem Lloyds względem zatonięcia supertankowca, które miało na celu zdefraudować ubezpieczycieli; oraz negocjacjami w sprawie oddania Hong Kongu w ręce Chin. Obywatel Londynu, członek Honourable Company of Silversmiths, wchodzi w skład zarządu dwunastu różnych firm. Odmówił tytułu szlacheckiego, gdyż nie popierał akcji na Falklandach (ma krewnych w Argentynie). Przyjął ofertę pracy dla gabinetu premiera po tym, jak zarekomendował go Lord Rothschild. Ożenił się z konserwatystką, przyszłą członkinią parlamentu – mają dwójkę dzieci i mieszkają na wsi. Bogaty i wpływowy człowiek, choć nie obnosi się z tym. Dobry gawędziarz, lubi zepsute, dziwaczne towarzystwo.

Dla urodzonego w Basingstoke Iana McNeice „Edge of Darkness” było pierwszą ważniejszą rolą, która mocno wpłynęła na jego dalszą, jakże bogatą karierę. Podobnie jak Kay, jest on głównie aktorem serialowym i teatralnym (również należał do Royal Shakespeare Company), a w kinie grywa role charakterystyczne ze względu na swój osobliwy, buldogowaty wygląd. Spośród ponad 100 ról warto wymienić choćby „84 Charing Cross Road”, „Ace Ventura: When Nature Calls” (dzięki któremu wypłynął w USA), „Valmont”, „Year of the Comet”, „A Life Less Ordinary”, „Oliver Twist” Polańskiego, „Valkyrie” i mini-serię „Dune”, gdzie wcielił się w barona Harkonnena. Z kolei wielbicielom seriali znany jest z pewnością z takich tytułów, jak „Doc Martin”, „Doctor Who”, „Stay Lucky” oraz „Rome”. Prywatnie rozwiedziony, ma trójkę dzieci: Traversa, Angusa i Maisie. W tym roku aktor kończy 62 lata.

 

Pozostałe ważniejsze postaci/aktorzy:

 

Sean Caffrey jako McCroon – urodził się w Irlandii Północnej, w Belfaście. Jeden z tych aktorów, których kariera zapowiadała się obiecująco, ale rozwinęła się przeciętnie – nigdy nie wybił się poza drugi plan, grywał głównie Irlandczyków lub postaci o takich korzeniach. Wystąpił w serialach takich jak „No Hiding Place”, „Doctor Who”, „Bergerac”, czy „Z Cars” także spod ręki Kennedy’ego Martina. Na dużym ekranie pojawiał się sporadycznie, w “hitach” pokroju „The Human Factor”, „The Viking Queen”, „When Dinosaurs Ruled the Earth” i „Resurrection Man”. Zagrał także w telewizyjnym „Harry’s Game”, słynnym ze względu na tytułową piosenkę zespołu Clannad. W latach 90. przerzucił się na teatr, w którym gra i reżyseruje do dziś. Jest dyrektorem artystycznym North Face Theatre i autorem wielu sztuk. Aktor skończył niedawno 72 lata.

 

Allan Cuthbertson jako Chilwell, przewodniczący komisji Izby Gmin – uznany aktor drugiego planu z niemal stu czterdziestoma rolami na koncie. Urodzony w Australii, służył w RAAFie, w 111. Powietrzno-morskim Szwadronie Ratowniczym. Do Anglii trafił w 1947 r. Często grał wysokich rangą żołnierzy lub urzędników państwowych – najbardziej kojarzony z roli pułkownika Halla z jednego z odcinków serialu „Fawlty Towers”. Ponadto można go zobaczyć m.in. w „The Sea Wolves”, „Captain Nemo and the Underwater City”, „The Avengers”, „Freud”, „The Guns of Navaron”. Zmarł w 1988 roku w Londynie. Miał 68 lat.

 

David Fleeshman jako Jones, policyjny kolega Cravena – podobnie jak Peck urodzony w Leeds. Głównie aktor telewizyjny i teatralny – znany z takich tytułów jak „Sam Saturday”, „Trial & Retribution”, „All the Small Things” czy „Coronation Street”, w kinie pojawia się rzadko. Od ponad trzydziestu lat w związku z aktorką, Sue Jenkins – mają trójkę dzieci, z czego dwoje, Richard i Emily, to także aktorzy. Ma 60 lat.

 

 

Hugh Fraser jako dyrektor Northmoor, Robert Bennett – 62-letni dziś aktor najbardziej znany jest z partnerowania Davidowi Suchetowi w słynnym serialu „Poirot”, w którym gra kapitana Hastingsa. Ponadto wystąpił m.in. w „Hanover Street”, „Firefox”, „The Draughtsman’s Contract”, „Patriot Games”, „101 Dalmatians” i całej masie seriali. Pojawił się też obok Seana Beana w telewizyjnej serii filmów historycznych „Sharpe’s”. W latach 70. należał do grupy rockowej Telltale. Żonaty, ma córkę Lily.

 

Tim McInnerny jako Terry Shields, chłopak Emmy – ur. w 1956 r. w Cheadle Hulme aktor najbardziej znany jest z telewizyjnej zgrywy „Blackadder”, w której zagrał m.in. Lorda Percy’ego. Poza tym ma na swoim koncie blisko 60 ról – głównie drugoplanowych, komediowych, jak w „Erik the Viking”, „101 Dalmatians” (wraz z Hugh Fraserem) czy „Notting Hill”. Nie stroni jednak od poważniejszego repertuaru – ponownie spotkał się z Peckiem na planie „FairyTale”. Jego siostra, Lizzy, jest również aktorką.

 

Kenneth Nelson jako Jerry Grogan – aktor drugo- i trzecioplanowy, zagrał w niewielu filmach i serialach, z których warto wymienić „Hellraisera”, „Nightbreed” czy „The Lonely Lady”. Najbardziej znany z roli u Williama Friedkina w „The Boys in the Band”, za którą był zresztą nominowany do Złotego Globu. Miał talent wokalny, wobec czego często występował w musicalach. W 1993 roku aktor zmarł na AIDS. Miał 63 lata.

 

 

Zoë Wanamaker jako agentka Clementine – urodzona w 1949 roku w Nowym Yorku aktorka charakteryzuje się oryginalnym, czubatym noskiem. Z tego względu gra ona często postaci charakterystyczne lub nawet dziwaczne, jak Madame Hooch z pierwszego filmu o Harrym Potterze. Poza tym uznana aktorka dramatyczna i sceniczna – znana m.in. z seriali „Love Hurts” i „My Family” oraz z drugoplanowych ról w takich filmach jak „Swept from the Sea”, „Wilde” czy „Five Children and It”. Z Ianem McNeice spotkała się ponownie na planie „The Raggedy Rawney”, a z Hugh Fraserem grała w serii „Poirot”. Podkładała głos do gier „Fable 2” i „Fable 3”. Jest potomkinią założycieli słynnego domu towarowego Wanamaker’s z Filadelfii. Dyslektyczka. W 2000 roku otrzymała obywatelstwo brytyjskie.

 

Jack Watson jako James Godbolt – mało znany aktor telewizyjny i drugoplanowy, mimo iż w jego dorobku nie brakuje tak głośnych tytułów, jak „Grand Prix”, „Tobruk”, „The Four Musketeers”, czy „The Sea Wolves”. Zagrał też w „Z Cars” – wcześniejszym serialu twórcy „Edge of Darkness”. Był synem komika Nosmo Kinga. Aktor zmarł w 1999 roku, pozostawiając po sobie trójkę dzieci. Miał 84 lata.

 

 

 

John Woodvine jako nadinsp. Ross, przełożony Cravena – 83-letni już aktor teatralno-telewizyjny, znany raczej z niewielkich rólek. W jego filmografii znajdziemy blisko 150 tytułów, m.in. „The Avengers”, „Doctor Who”, „Wuthering Heights” czy „Miss Potter”. Podwójnie żonaty, ma jedną córkę – Mary Woodvine, która też jest aktorką.

 

 

 

oraz Imogen Staley jako mała Emma.

W serii pojawili się także na krótko (jako oni sami) reporterzy Sue Cook i Kenneth Kendall, meteorolog Bill Giles oraz Michael Meacher z brytyjskiej Partii Pracy.

 

Ludzie za kamerą


 

Scenarzysta Troy Kennedy Martin (używający też pseudonimu Tony Marsh) był uznanym twórcą zarówno telewizyjnym, jak i kinowym. Zanim napisał „Edge…” stworzył inny, klasyczny serial kryminalny – „Z Cars”, za który otrzymał zresztą nagrodę od Gildii Scenarzystów. Ponadto jest autorem skryptów do takich seriali jak „Colditz”, „The Sweeney” czy „Reilly, Ace of Spies”. Z kina pamiętany jest głównie dzięki trzem filmom – oryginalnemu „The Italian Job”, „Kelly’s Heroes” i „Red Heat”, który napisał wraz z Walterem Hillem. Był przeciwnikiem naturalizmu z telewizyjnych dramatach, czemu dał upust w specjalnym artykule napisanym dla magazynu Encore w 1964 roku pt. „Nats Go Home. First Statement of a New Drama for Television”. Z pochodzenia Szkot, był żonaty z aktorką Diane Aubrey, która dała mu dwójkę potomstwa. Jego brat, Ian, również zajmuje się pisaniem dla telewizji. Twórca zmarł we wrześniu 2009 roku na raka wątroby.

Dla nowozelandzkiego reżysera Martina Campbella, „Edge of Darkness” okazało się przepustką do Hollywood. Po kilku telewizyjnych seriach, jak „The Professionals”, „Minder and Shoestring” i „Reilly: Ace of Spies” zasłynął nagle jako twórca dusznych thrillerów. Światową sławę zawdzięcza dwóm znaczącym filmom o przygodach Jamesa Bonda – „GoldenEye” i „Casino Royale”. Wyreżyserował też takie hity jak „No Escape”, „The Mask of Zorro”, „Vertical Limit”, „Beyond Borders” i „The Legend of Zorro”. Ostatnio nakręcił adaptację komiksu „Green Lantern”. Reżyser kończy właśnie 72 lata.

Michael Wearing to uznany angielski producent z ponad siedemdziesięcioma tytułami na koncie. Początkowo pracował dla firmy Play for Today, dla której wyprodukował telewizyjny film „The Black Stuff”, który rozwinął się następnie w serial „Boys from the Blackstuff”. Odpowiadał też za powstanie takich produkcji jak „Bird of Prey”, „Human Traffic”, „Nostromo”, serial „Pride and Prejudice”, „Our Friends in the North”, „When the Sky Falls” i kinową adaptację „Edge of Darkness”. Obecnie jest jednym z najbardziej wpływowych i cenionych producentów na Wyspach. Otrzymał 3 nagrody telewizyjne BAFTA, 3 kolejne nominacje do tej nagrody oraz 3 nominacje do Emmy. W latach 1989-1998 był kierownikiem działu seriali w telewizji BBC.

Odpowiedzialny za zdjęcia Andrew Dunn już w wieku siedmiu lat wiedział, że chce zostać operatorem. Ukończył Politechnikę w Londynie i Harrow College, po czym zatrudnił się jako montażysta w BBC. Wkrótce potwierdził także swoje umiejętności operatorskie, jednak to właśnie „Edge of Darkness” było dla niego przełomem. Od tamtego czasu pracował z najlepszymi – Stephen Frears, Henry Selick, Griffin Dunne, Andy Tennant i Robert Altman to tylko kilka najważniejszych nazwisk. Z tytułów warto natomiast wymienić „L.A. Story”, „The Bodyguard”, „The Crucible”, „The Count of Monte Cristo”, „Hush”, „Practical Magic”, „Gosford Park”, „The Company” oraz „Precious”. Nagrodzony trzema statuetkami telewizyjnej BAFTA, nagrodą Evening Standard British Film i wyróżnieniem od Związku Operatorów Brytyjskich. Żonaty, ma dwójkę dzieci.

Niewidzialny z reguły montaż też jest bardzo ważnym elementem każdej produkcji. W przypadku „Edge of Darkness” za finalny kształt całości odpowiadają dwie osoby – Ardan Fisher i Dan Rae. Fisher jest tym mniej znanym montażystą, pracuje głównie dla telewizji, a „Edge…” to jego największy sukces, przypieczętowany nagrodą BAFTA. Rae ma podobny dorobek i zbliżoną ilość tytułów, ale jest bardziej ceniony i nie stroni od kina – wśród filmów, przy których pracował, uwagę zwracają głównie następujące tytuły: „Hush”, „Paperhouse”, „Chicago Joe and the Showgirl”, „Split Second”, „Candyman” oraz „Immortal Beloved”.

Przy serialu pracowało też dwóch ekspertów-doradców.
Za kwestie nuklearne odpowiedzialny był Walt Patterson – na co dzień czołowy brytyjski ekspert w dziedzinie energii i zagrożeń energetycznych, o których napisał zresztą książkę, zatytułowaną po prostu „Nuclear Power”. Wydał także tuzin innych książek oraz masę pomniejszych publikacji na ten temat. W 1986 r. był specjalnym doradcą Izby Gmin odnośnie śledztwa i badań odpadów radioaktywnych. Członek londyńskiego Programu Rozwoju Energii i Środowiska, Energy Institute oraz Science and Technology Policy Research na uniwersytecie w Sussex. Kanadyjczyk z urodzenia. Ma 76 lata.
W zagadnieniach policyjnych pomagał twórcom nadinspektor Jack Slipper – policjant z West Yorkshire, gdzie toczy się część akcji serialu oraz były detektyw Scotland Yardu, znany jako “Slipper of the Yard”. Zasłynął śledztwem w sprawie Wielkiego napadu na pociąg w 1963 r. i pościgu za jedynym znanym jego sprawcą, Ronniem Biggsem. Do końca życia, na własną rękę tropił pozostałych uczestników napadu. Zmarł w 2005 roku, miał 81 lat.

 

Ostrze muzyki


 

Muzykę do serii skomponowali wspólnie Eric Clapton i Michael Kamen. Była to ich pierwsza współpraca, która przerodziła się potem w wieloletnią przyjaźń i kolaborację. Pierwotnie ilustracją miał zająć się jedynie Clapton, którego poprosił o to sam producent, Michael Wearing. Ale tuż przed rozpoczęciem pracy Clapton został zaproszony na pokaz filmu „Brazil”, do którego muzykę napisał właśnie Kamen. Po pokazie zaproponował kompozytorowi wspólne napisanie muzyki, która w dużej mierze została zaimprowizowana i oparta o jeden mocny temat, odegrany przez Claptona na poczekaniu.

„Praca z Claptonem była spełnieniem marzeń.” – wspomina kompozytor – „Został poproszony o napisanie muzyki do jakiegoś filmu telewizji BBC. Nie obchodziło mnie co to jest, po prostu chciałem z nim pracować, więc zgodziłem się od razu. Gdy potem wpadł do mnie z pierwszym odcinkiem i obejrzeliśmy go, obaj zalaliśmy się łzami. To był wspaniały serial. (…) W jakiś czas potem montażysta Stuart Baird, pracujący akurat w Los Angeles nad nowym filmem ‘Lethal Weapon’, zawitał do Anglii w momencie, gdy serial był w pełni chwały. Usłyszał muzykę i stwierdził, że to naprawdę dobra rzecz. Kupił więc płytę i po powrocie do L.A. wmontował jej fragmenty do ‘Zabójczej broni’.” Reszta jest historią.

Sama muzyka rozeszła się błyskawicznie na fali popularności serialu, wzbudzając zainteresowanie na całym świecie – w Australii użyto ją nawet za podkład do reportaży na temat katastrofy w Czarnobylu. Oryginalnie sprzedawana na płytach winylowych i kasetach magnetofonowych, przez krótki okres czasu była też dostępna w postaci CD – jako singiel. Na każdym z tych nośników mieści się 6 wybranych kompozycji z serialu. Rewelacyjny temat główny został też uwzględniony na wielu składankach muzycznych, tak Kamena, jak i Claptona, który zresztą od razu dołączył go do swojego repertuaru. Obaj panowie wspólnie wykonywali go wraz z National Philharmonic Orchestra podczas serii koncertów Claptona „24 Nights” w Royal Albert Hall, w latach 1990-91.

Poza tym w serialu pojawia się też kilka piosenek, z których najważniejszą jest „The Time of the Preacher” Willie Nelsona. To drugi główny motyw tej serii – po raz pierwszy piosenkę tą puszcza z adapteru Craven tuż po śmierci Emmy, potem nawiązuje do niej Jedburgh, a sama melodia w interpretacji Kamen-Clapton powraca jeszcze kilkukrotnie. Jej słowa, wyśpiewywane nawet w jednej ze scen przez aktorów, idealnie oddają klimat i akcję, zwiastując nadchodzące zmiany i przyszłe wydarzenia. Oprócz niej wykorzystano także przebój New Model Army „Christian Militia”, który słychać w momencie, gdy znalezione zostaje ciało Terry’ego; oraz „16 Shells From A 30.6” Toma Waitsa, odgrywane w tle w jednym z samochodów.

 

Recenzja ścieżki dźwiękowej serialu

Recenzja ścieżki dźwiękowej wersji kinowej z Melem Gibsonem


Na skraju kinowej furii


 

W 2010 roku Martin Campbell dołączył do grona nielicznych twórców, którzy reaktywowali swoje klasyczne dzieła na potrzeby hollywoodzkich ekranów kinowych i jednocześnie jednym z kilku, którzy zarżnęli własne ‘dzieci’ za trochę ‘zielonych’. Powstanie remake’u „Edge of Darkness” było pewnie w jakimś stopniu związane z ostatnimi sukcesami serialowych adaptacji, jak „Miami Vice” czy przede wszystkim „State of Play”. Niestety, o ile tamte tytuły można uznać za (mniej lub bardziej) udane, tak „Furia” (swoją drogą koszmarny polski tytuł) ledwo łapie się do przeciętności. Jest to i tak spory komplement, biorąc pod uwagę, jak blado względem serialu wypada film. Leży w nim wszystko – począwszy od wymuszonych aktorskich kreacji (nawet Gibson gra półgębkiem), przez koszmarne, wydumane dialogi, a na takich „szczegółach”, jak całkowicie płaska i nijaka muzyka skończywszy. Słowem: film Campbella jest niemalże gwałtem dokonanym na oryginalnym tworze i można się jedynie cieszyć, że niektóre co ważniejsze osoby odpowiedzialne za serial (jak scenarzysta Troy Kennedy Martin, którego pamięci zresztą film zadedykowano) nie dożyły do premiery…

Zacznijmy od fabuły – ta jest na tyle pretekstowa, na ile to możliwe. Jeśli słyszeliście od znajomych opinię o „świetnie zrobionym filmie w starym stylu”, czy też „mocnym, oldskulowym akcyjniaku”, to… pora zmienić znajomych lub przedefiniować ww określenia :) Owszem, jeśli ktoś nie zna serialu, to pewnie da się trochę wciągnąć, a parę razy nawet zaskoczyć (jak choćby przy scenie morderstwa Emmy, która robi ogromne wrażenie w obu produkcjach) – sęk w tym, że są to z reguły momenty świeże, niemające swych odpowiedników w serialu (np.: dorwanie Bennetta w aucie), które podnoszą adrenalinę jedynie na chwilę. Cała reszta albo wlecze się niemiłosiernie, albo nie ma najmniejszego sensu, czy to względem postępowania bohaterów (Craven oblewa Bennetta skażonym mlekiem, po czym i tak do niego strzela), czy też w kontekście ogólnym (cały wątek z senatorem i Jedburghiem, który kończy się bezsensowną jatką). Z kolei sam pomysł wyjściowy został sprowadzony do poziomu „Klanu”.

W serialu następstwem morderstwa było drobiazgowe śledztwo, które ujawniało powoli rządowe machlojki na najwyższych stopniach, mogące doprowadzić do atomowego konfliktu i/lub ekologicznej zagłady. I wplątany weń Craven, który z początku chce jedynie dowiedzieć się kto zabił Emmę (notabene nie kryjącą się ze swoimi poglądami aktywistkę, a nie – jak w filmie – panią X, o której nie wiemy dosłownie NIC), zaczyna drążyć to wszystko właśnie w jej imieniu, by choć częściowo ją pomścić i poznać całą prawdę – generalnie zależy mu przez cały czas i gotów jest poświęcić się, aby doprowadzić sprawę do końca, mimo iż stoi na z góry straconej pozycji. Natomiast postać Gibsona (dziwna zamiana Ronalda na Thomasa) nie obchodzi nic, poza dorwaniem człowieka odpowiedzialnego za śmierć Emmy i zabiciem go, co raczej niezbyt dobrze świadczy o nim jako o policjancie. Złowrogie Northmoor pojawia się co prawda nie tylko z nazwy i są tam gdzieś jakieś gadki o broni atomowej, ale wszystko to nagle się urywa, znika i nie ma żadnego wpływu na fabułę – równie dobrze córka Cravena mogła zginąć z rąk lokalnego mafioza albo sfrustrowanego sprzedawcy gazet i pewnie nic by się nie zmieniło. Zresztą w tym filmie co chwila ktoś ginie równie nagle, jak się pojawia – i z reguły nie ma to większego znaczenia, mimo wielu zapewnień ze strony mundurowych, iż sprawa ta jest traktowana priorytetowo. A wszystko to okraszone okropnymi wręcz dialogami, w których bohaterowie raczą nas złotymi myślami, nawiązując do historii, łaciny, czy innych wydumanych rzeczy, albo też wygłaszają koszmarki takie, jak ten:

Craven: Emma nie mówiła o swojej pracy.
[5 sekund później] Bennett: Nie wspominała panu o tym?
Craven: Emma nie mówiła o swojej pracy.

Same postaci są zresztą niewiele lepsze. Zmęczonego aktorstwem Gibsona, który jedynie w paru scenach pokazuje obłęd w oku znany z „Lethal Weapon”, nie ma w ogóle co porównywać do kapitalnej roli Pecka, który – choć zachowywał typowy, angielski spokój i opanowanie – to i tak cały czas wyglądał, jak niezabezpieczony granat, gotowy w każdej chwili wybuchnąć – co zresztą w kilku scenach faktycznie ma miejsce. Także Jedburgh w wykonaniu Raya Winstone’a jest cieniem oryginału – angielski flegmatyk (!) z wisielczym humorem, który sili się na cięte riposty (i przy okazji umiera, ale na co, dlaczego – tego już się nie dowiadujemy, podobnie jak jego przynależności i roli w całej fabule), to pikuś w porównaniu z brawurową kreacją Bakera jako jankesa z CIA, który nie boi się niczego i nikogo, a wszystko robi z odpowiednim rozmachem i uśmiechem na ustach.

Również luki po kapitalnych, niejednoznacznych postaciach Pendletona i Harcourta nie zostały zastąpione nikim ciekawym, a cały skład policyjnych kolegów Cravena to jedynie papierowi statyści, którzy nie porozumieliby się ze sobą nawet przy suto zakrapianym stole – podczas gdy jedna scena czy gest w serialu dawały nam wgląd we wszelkie, często zażyłe relacje między bohaterami. Na chwilę pojawiający się chłopak Emmy budzi z kolei nieco sprzeczności – z jednej strony wygrywa u widza swoją fizycznością, ale z drugiej niepotrzebnie rzuca się o wszystko i zachowuje bardzo niefrasobliwie, niewiele wnosząc do fabuły. Tymczasem serialowy Terry, choć nie wygląda specjalnie pociągająco, to jednak ma łeb na karku i sporo wie. Paradoksalnie najlepiej wypada Bojana Novakovic, ale jej postać – w przeciwieństwie do Joanne Whalley – została tak bardzo zmarginalizowana kosztem nic niewnoszących nagrań video, że trudno coś konkretnego powiedzieć, poza tym, że jej Emma jest w miarę ładna i daje się lubić.

Chciałbym napisać, że film spełnia chociaż podstawowe wymagania techniczne, ale i pod tym względem „Furia” zawodzi. Albo inaczej – wszystko jest tu pozostawione same sobie, nic się nie lepi, nic się nie uzupełnia, jest przeciętnie do bólu. Choć akcję przeniesiono z Anglii do amerykańskiego Bostonu, to jedynie dialogi dają nam o tym znać. Gdy Scorsese osadził tam swego czasu remake „Infernal Affairs”, to atmosfera miasta aż wylewała się z ekranu – w filmie Campbella jest to miejsce zupełnie anonimowe, nieatrakcyjne, puste. Brudne, skąpane w deszczu angielskie miasta i surowe plenery zastąpiło jedynie słońce i wymuskane do granic przyzwoitości wnętrza rodem z katalogu Ikei, które zapewne uzupełniono tu i ówdzie o CGI. Żeby chociaż zdjęcia były tak wysmakowane jak w „Payback”, albo muzyka dawała nam równie ciekawy temat, jak ten stworzony przez Claptona i Kamena na potrzeby serialu. A gdzie tam! Nie wyróżniają się one zupełnie niczym i są równie bezpłciowe, co reszta filmu.

Generalnie gotów byłbym oddać twórcom filmu sprawiedliwość jedynie w kilku aspektach, ale patrząc przez pryzmat całości mam wrażenie, że te parę rzeczy wyszło im dobrze przez przypadek. Oprócz niektórych scen czy detali, nie ma tu bowiem nic, co zapadłoby w pamięć. Wspomniana scena, w której Craven dopada Bennetta w jego własnym aucie i przykładając mu lufę do skroni, nawiązuje do jego wcześniejszego pytania, to jeden z naprawdę niewielu momentów w filmie, gdy mimowolnie wstrzymuje się oddech. Podobnie przewidywalna fabularnie, ale i tak mocna scena zabójstwa Melissy, w której w końcu można wyczuć jakieś emocje. Podobał mi się także – jakkolwiek naciągany – fakt choroby popromiennej u Emmy. W serialu dopiero po jej śmierci wypłynęła informacja, że została ona napromieniowana, jednak minęło zbyt mało czasu, aby choroba dała o sobie znać w tak dosłowny sposób, jak ma to miejsce w filmie. Ale już np. choroba Cravena to całkowita pomyłka – Mel jeden raz wymiotuje do zlewu, po czym spokojnie umiera, podczas gdy w serialu widać było powolne następstwa promieniowana i jego wpływ na postać.

Mógłbym tak jeszcze wymieniać i wymieniać, ale to nie ma sensu – film wyraźnie przegrywa z serialem (który też idealny przecież nie jest) niemal w każdym aspekcie. Oczywiście, można powiedzieć, że co sześć godzin, to nie dwie i tam gdzie ekipa telewizyjna mogła sobie pofolgować (czasem aż za bardzo), tam filmowcy musieli się streszczać. Sęk jednak w tym, że film sam w sobie – już bez oglądania się na serialowe korzenie – jest przeciętnym kinem akcji, nastawionym jedynie na bezsensowną, krwawą zemstę (a i z tym, że jest krwawy można się kłócić). I to jest największy zarzut dotyczący wersji kinowej: spłycono wszystko, co tylko się dało – łącznie z rewelacyjnym klimatem i niebanalnym przesłaniem – sprowadzając całość do głupiej, zupełnie nieangażującej widza sieczki, w której nie wiadomo o co chodzi. Samoistnie pojawia się więc pytanie: po co był cały ten zabieg adaptacji, skoro wystarczyło zmienić tytuł i imiona bohaterów, aby otrzymać zupełnie autonomiczne dzieło, którego trudno byłoby się czepiać? Odpowiedzi nań nie spodziewam się – szczególnie, że film na pewno zyskał sobie trochę fanów. Ja ze swojej strony seansu odradzał nie będę (bo od biedy da się to obejrzeć, a poza tym co kto lubi…), ale też i nie mam zamiaru polecać – lepiej powtórzyć sobie serial, który mimo ładnych paru lat na karku (oraz kilku wpadek) wciąż trzyma widza na krawędzi mroku (i fotela) od pierwszej do ostatniej minuty.

 

Grań ciekawostek


 

– W 1983 r. Kennedy Martin miał gotową pierwszą wersję scenariusza, roboczo nazwaną „Magnox” (typ reaktora jądrowego), opowiadającą o problemach związków zawodowych z przemysłem nuklearnym. Skrypt został przesłany do Jonathana Powella, który w owym czasie był szefem działu dramatów i seriali w telewizji BBC. Pomysł spodobał się na tyle, że Powell pchnął go dalej i zachęcił autora do rozwinięcia całości. Wkrótce serial trafił do produkcji – budżet wyniósł 2 milionów funtów, z czego 400 tyś. dołożył amerykański koproducent, Lionheart Television International. Tytuł pozostał taki sam przez cały okres zdjęć, potem na krótko zastanawiano się nad nazwą „Dark Forces”, aż w końcu, tuż przed emisją w 1985 r., ktoś wyszedł z pomysłem, aby serię nazwać „Edge of Darkness”. I tak już zostało.

– „Bądź silny niczym drzewo, tato” – mówi w jednej ze scen Emma. Ta błaha w sumie kwestia ma znacznie bardziej ważne i mistyczne znaczenie. W oryginalnym scenariuszu Craven w ostatniej scenie zostaje bowiem postrzelony, po czym zamienia się właśnie w drzewo. Pomysł ten był w na tyle zaawansowanym stadium, że spec od efektów wizualnych, Mat Irvine, przygotowywał już nawet miniatury i cały plan wykonania animacji poklatkowej. Taki zabieg pochłonąłby jednak w owym czasie niemal cały budżet i wymagałby użycia kamery 35, a nie 16 mm – wobec powyższego ekipa i aktorzy (którzy mieli wobec zakończenia także moralne wątpliwości) przekonali Kennedy’ego Martina, aby zmienił pomysł. Finalnie zamiast efektów mamy więc montaż, a zamiast drzewa czarne kwiaty, które pojawiają się na wzgórzu dopiero jakiś czas po wydarzeniach. Potęguje to tylko siłę wymowy finału, który jest przez to także znacznie bardziej tajemniczy.

– Motyw natury Martin oparł o książkę klimatologa Jamesa Lovelocka, pt. „Gaia: Nowe spojrzenie na życie na Ziemi”. Autor przytacza w niej tzw. Hipotezę Gai, dowodzącą, iż nasza planeta jest pojedynczym, żywym systemem, który sam się reguluje, aby zachować optymalne warunki dla rozwoju życia. Częścią tej teorii jest ciemna, bagnista trawa, która ponoć rosła na Ziemi w czasach, kiedy planeta była zbyt zimna, aby podtrzymać życie – trawa ta skupiała na sobie słoneczne ciepło. Część z zawartych w książce stwierdzeń scenarzysta niemal żywcem przeniósł do serialu, wciskając je w usta Emmy – w jednym z odcinków mówi ona ojcu o tym, że na końcu Gaia (czyli Ziemia) obroni się sama, niszcząc wszystko, co będzie stanowić dla niej zagrożenie, włączając w to ludzi. Czarne kwiaty mają być właśnie znakiem jej działania.

– Inny wpływ na skrypt Martina mogła mieć książka Johna Darrah „Prawdziwe Camelot”, w której autor bada pogańskie korzenie legendy arturiańskiej. Według niej Craven może jawić się jako współczesny Zielony Rycerz, który w imieniu organizacji Gai przeciwstawia się zagrożeniom wiszącym nad naszą planetą. Jedburgh to z kolei Rycerz z Marches, jeden z bojowników Zakonu krzyżackiego, który bronił granic Wschodniej Europy. Jego przeciwnością jest Grogan, widziany przez autora jako potomek Templariuszy, którzy wg legend strzegli szczególnej mądrości w Kopule na Skale, w Jerozolimie.

– Faktycznie postać Jerry’ego Grogana została oparta na Lyndonie LaRouche – amerykańskim polityku i czterokrotnym kandydacie na prezydenta USA (1976, 1984, 1988, 1992). Z kolei podstawą Northmoor była autentyczna elektrownia atomowa w Sellafield oraz afera w związku z budową innej, o nazwie Sizewell B – oba te obiekty były szczegółowo sprawdzane przez rząd.

– Jedburgh wymawia swoje imię, jako “Jedburg”. Tak samo nazywa się miasto w Szkocji, które wymawia się jednak “Jedburuh” (a w gwarze lokalnej jako „Jeddart”) – w taki właśnie sposób zwraca się do Dariusa jego gospodyni, pani Girvan. Nazwa Jedburgh była też kodem jednej z grup sabotażowych, współpracującej z francuskim ruchem oporu podczas II W.Ś.

– Scenariusze do odcinków pierwszego, drugiego i szóstego zostały wydane w formie książki w 1990 roku przez firmę Faber and Faber. Oprócz skryptów zawiera ona także wprowadzenie twórcy oraz dwa uzupełnienia – odnośnie postaci i fabuły oraz policyjnych procedur i energii nuklearnej.

– Zdjęcia do serialu trwały od lipca do grudnia 1984 roku, a ekipa kręciła m.in. w Londynie (Centrum Sztuki Barbican, siedziba telewizji BBC i hotel Hilton International Kensington), Yorkshire (komenda główna policji w Bradford, budynek Systime Computers [dziś placówka sieci O2] w Leeds, gdzie Craven włamuje się do komputera MI5; Westwood Cottage, Ilkley – dom Cravena), Szkocji (Gleneagles Hotel, w którym odbywa się konferencja NATO) i Walii (kopalnia w Clogau i Manod, Blaenau Ffestiniog jako Northmoor, którego wnętrza sfilmowano z kolei w fabryce w Penygroes).

– Podczas powtórek serii towarzyszyły specjalne oświadczenia, dementujące związki filmowej organizacji z agencją wydawniczą Gaia, wspieraną przez księcia Filipa.

– Joanne Whalley w momencie rozpoczęcia zdjęć była dokładnie w tym samym wieku, co jej postać, czyli 21 lat.

– Joe Don Baker był tak zachwycony scenariuszem, że zgodził się zagrać za znacznie mniejszą gażę niż zwykle.

– Bob Peck był jednym z czterech tylko aktorów branych pod uwagę do roli Cravena.

– Deszcz, który widać w serialu, jest sztuczny.

 

Co wiedział Craven?


 

Reżyser Martin Campbell podczas prac nad serialem miał sporo spięć ze scenarzystą Kennedy Martinem odnośnie niektórych elementów historii, dla których zażądał natychmiastowych przeróbek. Jedną z nich jest m.in. faktyczna wiedza Cravena na temat Emmy i jej koneksji z Gaią. Martin stworzył więc listę rzeczy, o których Craven wiedział lub których się domyślał, po czym przesłał ją reżyserowi – dzięki niej doszło do twórczego porozumienia w dalszym kreowaniu serialu. Lista ta prezentuje się następująco:

1. Jest świadom zakażenia jeziora, do którego doszło w ostatnim roku. Jego córka brała udział w badaniach.

2. Spotkał się z Tonym Marshem i omówił z nim ten problem. Emma także pracowała nad raportem Marsha – razem doszli do tego samego wniosku: źródłem zanieczyszczeń jest najprawdopodobniej Northmoor.

3. Zastanawiał się nad tym, czy śmierć Marsha mogła być morderstwem.

4. Rozmawiał z Emmą na temat ryzyka, jaki niesie ze sobą infiltracja Northmoor. Nie sądził jednak, że naprawdę to zrobi.

5. Nie wiedział, że Emma skontaktowała się z Godboltem, ani też, że była zainteresowana wynikami śledztwa odnośnie defraudacji wyborczych wyników.

6. Ze względu na swoją pracę trochę ją zaniedbywał. Nic nie wiedział o planie włamania, o jej chłopaku i o związku z Godboltem, ani też o jej przeżyciach związanych z tymi wydarzeniami. Ma wyrzuty sumienia, iż pozwolił jej nieść tak ciężkie brzemię samotnie.

7. Craven zauważa koneksje między śmiercią Emmy a Northmoor z dwóch powodów:
– jest przekonany, że zarówno McCroon, jak i Lowe nie mieli środków ani motywacji, by próbować go zabić na własną rękę (Pendleton i Harcourt sądzą tak samo, lecz z innych względów);
– jest świadom niebezpieczeństwa, jakie niesie ze sobą taki przypadek, jednak los pozostałych członków Gai budzi u niego jedynie wątpliwości, mimo braku dowodów.

8. Wątpliwości Cravena rozwiewa morderstwo Shieldsa – gdyby zostało ono w jakiś sposób wycięte z całości, Craven otrzymałby potwierdzenie w odcinku czwartym, kiedy przegląda dane na komputerze MI5.

9. Raport Marsha nie wzbudził w nim podejrzeń względem powiązania Northmoor ze śmiercią Emmy, ani też posądzeń firmy o nielegalnie działania. Gdyby było inaczej Craven zrobiłby z tym coś już wcześniej.

10. Wyjaśnienie historii Tony’ego Marsha na końcu odcinka drugiego automatycznie wyjawiłoby publiczności całą sprawę (potwierdza ona, że ludzie z Northmoor są źli, że mają pluton i że nic ich nie powstrzyma przed zatajeniem sekretu). Jednakże w odcinku piątym te same informacje służą innemu celowi – pokazują, iż Pendleton i Harcourt (oraz Jedburgh i CIA) mają swoje podejrzenia już od jakiegoś czasu i że są one poparte dowodami. Potwierdza to drobiazgowość z jaką podchodzą do sprawy i pokazuje, że ludzie z Whitehall nie są wyłącznie prostymi kowbojami.

 

Wywiady z twórcami

 

Ian Kennedy-Martin

1. What was the ignition for “Edge of Darkness”, where the idea for it came from? When did your brother start writing it? And did you participate in the process at all?
(Co było punktem zapalnym dla “Na krawędzi mroku” i skąd w ogóle wziął się taki pomysł? Kiedy pański brat zaczął pisać serial i czy brał pan udział w procesie twórczym?)

I had nothing to do with the writing. The original idea that Troy had was about a police inspector from the North of England who comes to London to investigate why his daughter burnt herself to death on Hampstead Heath. It was supposed to be a story about cults. I don’t remember the date when he started writing the piece.
(Nie miałem nic wspólnego z pisaniem scenariusza. Pierwotnie Troy miał pomysł o inspektorze policji z północnej Anglii, który przyjeżdża do Londynu, by zbadać, czemu jego córka podpaliła się w parku Hampstead Heath. To miała być historia o sektach. Nie pamiętam, kiedy dokładnie zaczął ją pisać.)

2. The script was called „Magnox” for a long time – why did they changed it to “Edge…”, just before the broadcast? Whose idea was it?
(Pierwotnie skrypt nosił nazwę “Magnox” – czemu zmieniono ją tuż przed emisją i czyj to był pomysł?)

Magnox sounded too technical for a general public. It’s the name given to a kind of nuclear reactor. I think it was Troy’s idea to change the name.
(Magnox brzmiał zbyt technicznie dla szerokiej widowni. To nazwa rodzaju reaktora nuklearnego. Myślę, że to był pomysł Troya, żeby zmienić tytuł.)

3. Is it true that your brother was influenced by John Darrah’s “The Real Camelot” as much as the Gaia hypothesis of James Lovelock? Was the original script much more mystical and fantasy driven than the final draft?
(Czy to prawda, że pański brat był pod wpływem „Prawdziwego Camelot” Johna Darraha, jak również teorii Gai autorstwa Jamesa Lovelocka? Czy pierwotny skrypt był bardziej mistyczny i fantastyczny niż wersja ostateczna?)

The final draft is very near the original draft, and the only influence I think was Lovelock’s Gaia theory. I’ve never heard of John Darrah.
(Finalna wersja nie odbiega zbytnio od początkowej, a główny wpływ miała teoria Lovelocka o Gai. Nie słyszałem o Johnie Darrahu.)

4. Besides different ending, in which originally Craven was supposed to turn into a tree, were there any ideas or scenes that didn’t work out, were dropped during filming and/or cut in post-production?
(Poza innym zakończeniem, w którym Craven miał zmienić się w drzewo, czy były jeszcze jakieś pomysły/sceny, które porzucono podczas kręcenia lub wycięto w post-produkcji?)

I wasn’t involved in the production or post-production of the series. I don’t know what was cut out, if anything.
(Nie byłem związany z żadnym etapem produkcji serialu, więc nie wiem czy coś wycięli, o ile w ogóle.)

5. The main theme of the story was very risky and sensitive subject to some people at the time, and not everybody wanted to help in the making. So how did the show was being prepared and how the work on it progressed?
(Problem, jakiego dotyka serial, był w danym czasie dość ryzykownym i delikatnym tematem i nie wszyscy chcieli pomóc przy jego produkcji. Więc jak przebiegały prace i przygotowania?)

I don’t think the BBC considered the story risky in any way.
(Nie sądzę, żeby BBC w jakikolwiek sposób uważało tę historię za ryzykowną.)

6. Can you say anything about the casting? Was Bob Peck an obvious choice for the main part? And how about the others?
(Czy może pan powiedzieć coś o castingu? Czy Bob Peck był oczywistym wyborem głównego bohatera? Co z innymi?)

I was not connected to the casting, which I think was excellent although Joe Don Baker had appeared in a Hollywood film of mine! (“Mitchell” – ed. note)
(Nie byłem powiązany z castingiem, ale sądzę, że aktorów dobrano świetnie. Natomiast Joe Don Baker pojawił się kiedyś w moim hollywoodzkim filmie! [“Mitchell” – przyp. autora])

7. In American television not the director, nor the producer rule – it’s the writer. How would you compare it to a British telly by the time “Edge…” was made? Was Troy the one who made all the crucial decisions on and off the set?
(W amerykańskiej telewizji, to nie reżyser i nie producent rządzi na planie, a scenarzysta. Jak porównałby to pan do brytyjskiej telewizji z czasów, kiedy powstawał serial? Czy Troy był właśnie tym, od którego zależały najważniejsze decyzje na i poza planem?)

The producer Mike Wearing and the director Martin Campbell were major influences on the realisation of Troy’s script. Wearing managed to get a major budget out of the BBC which was very important to the quality of the piece, and production values.
(Producent Mike Wearing i reżyser Martin Campbell mieli największy wpływ na produkcję scenariusza Troya. Wearingowi udało się zdobyć solidny budżet od BBC, co miało duży wpływ na jakość, jak i wartości produkcji.)

8. How do you recall his collaboration with Martin Campbell? Was he the only choice for a director or just a lucky guess?
(Jak wspomina pan współpracę z Martinem Campbellem? Czy był on pierwszym wyborem na reżysera czy jedynie szczęśliwym przypadkiem?)

Mike Wearing brought Martin on board, and it was the beginning for Campbell in a career that ended up with him directing the James Bond films.
(Mike Wearing sprowadził Martina do tego projektu i był to dla niego początek kariery, zwieńczonej reżyserią filmu o Jamesie Bondzie.)

9. The series was a huge success – did anyone saw that coming? Was Troy surprised by it’s reception?
(Serial okazał się olbrzymim sukcesem – czy ktokolwiek się tego spodziewał? Czy Troy był zaskoczony takim przyjęciem?)

I don’t think that the key people involved were working to make it a huge popular success, so I imagine they were surprised when it was.
(Nie sądzę, aby ktokolwiek, kto pracował przy serii, był nastawiony na jakikolwiek sukces, więc wyobrażam sobie, że gdy do niego doszło, wszyscy byli mocno zaskoczeni.)

10. What do you think is the cultural significance of this show, especially nowadays? Do you think it’s still actual? Does it still stand up?
(Jak pan sądzi, jakie znaczenie kulturowe ma ten serial, szczególnie dzisiaj? Czy sądzi pan, że jest wciąż aktualny i broni się?)

This drama was made at a time when the only call on writers and directors at the BBC was to produce excellence. That era is over, and now writers and directors and producers are only there to produce ratings.
(Ten dramat był robiony w czasach, kiedy zadaniem scenarzystów i reżyserów BBC była produkcja doskonałości. Ten okres się już jednak skończył i teraz wszyscy nabijają jedynie oglądalność.)

11. It’s been 25 years since the show was aired, and all the sudden bam! We’ve got a remake! What was Troy’s reaction to that? Did he helped Martin to develop it at any point? What do you think Martin was trying to achieve with that film?
(Minęło 25 lat odkąd serial został wyemitowany i nagle bam! Mamy remake! Jaka była reakcja Troya na tę wiadomość? Czy w jakikolwiek sposób pomagał Martinowi Campbellowi? I jak pan sądzi, co Martin chciał osiągnąć tym filmem?)

Troy sold the film rights to a film company which was keen on a project with Mel Gibson. Troy had absolutely nothing to do with the film apart from occasional chats with Mike Wearing who had an executive producer role. I think everyone was disappointed with the film.
(Troy sprzedał prawa do filmu wytwórni, która bardzo chciała zrobić film z Melem Gibsonem. Nie miał absolutnie nic wspólnego z jego produkcją, poza okazjonalnymi rozmowami z Mikiem Wearingiem, który był producentem egzekutywnym. Myślę, że wszyscy zawiedli się na tym filmie.)

12. Unfortunately your brother couldn’t see the final effect, but do you think he would like it? And how about you – did you saw the film? What do you think about it?
(Niestety pański brat nie dożył końcowego efektu. Czy sądzi pan, że spodobałby mu się? A pan? Czy widział pan już film i co pan o nim sądzi?)

I haven’t seen the film yet.
(Nie oglądałem jeszcze filmu.)

13. As we came to an end, any memorable stories or anecdotes from behind the scenes you feel like sharing? Or maybe a reflection regarding the series?
(Ponieważ doszliśmy już do końca, to może pamięta pan jakieś historie albo anegdoty związane z produkcją serialu, którymi chciałby się pan podzielić? A może jakaś refleksja?)

There was the well-known fist-fight between Troy and Martin Campbell over some crisis, I think late delivery of one of the scripts. I’m not sure. There was both for the writer and the director an enormous amount of work to be done and in my own experience tempers can get frayed.
(Miała miejsce słynna walka na pięści między Troyem a Martinem Campbellem – poszło o jakiś kryzys, zdaje się, że o spóźnione przekazanie jednego ze scenariuszy, ale nie jestem pewien. Zarówno dla scenarzysty, jak i reżysera to była ogromna masa roboty do zrobienia i z mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że wtedy łatwo stracić panowanie nad sobą.)

Thank you so much for your time.
(Dziękuję za poświęcony czas.)

 

David Fleeshman

1. You’re very much of a ‘telly guy’, you’ve done plenty of series, different genres – how do you find “Edge…” amongst them? How did that show influenced you and your career?
(Jesteś głównie telewizyjnym aktorem – masz na końcie mnóstwo seriali z różnych gatunków. Jak znajdujesz “Na krawędzi mroku” pośród nich? Jak ta produkcja wpłynęła na Ciebie i twoją karierę?)

It was great playing a Detective in a quality TV Series. But I don’t think it had any bearing on my career.
(Wspaniale było zagrać detektywa w porządnej produkcji telewizyjnej. Ale nie sądzę, żeby miała ona jakikolwiek wpływ na moją karierę.)

2. Your character, Jones is a typical, yet likable and somehow important figure – he does his job with no questions asked, but he’s always right there, in the middle of action and you can count on him… that is in the first episodes, than he vanishes suddenly. Do you have this feeling that this could be a much bigger role with more to offer, but was ditched in favour of the other players?
(Twój bohater, Jones, to typowa, ale sympatyczna i w miarę ważna postać – wykonuje swoją pracę bez zbędnych pytań i jest zawsze obecny w najważniejszych momentach, w których można na niego liczyć. Tak jest przynajmniej w pierwszych odcinkach, po których nagle znika. Czy nie masz wrażenia, iż mogła to być o wiele większa, bardziej rozbudowana rola, ale została porzucona na rzecz innych bohaterów?)

Of course I would have preferred the character to have stayed right through the series, but once Jedburgh arrived on the scene it was no longer a Police story – it moved to a higher plain and the police connection was lost.
(Oczywiście, że wolałbym, aby moja postać była obecna przez całą serie, ale gdy tylko Jedburgh wkroczył na scenę, to przestała być zwykła historia kryminalna – poszła poziom wyżej i powiązania z policją się urwały.)

3. How do you recall working with all those actors, especially with Bob Peck (after all you’re from the same city, shared similar background)? You were still pretty fresh face in the business back then, so did they show you some new tricks or gave any advice – and vice versa?
(Jak wspominasz pracę z resztą aktorów, ze wskazaniem na Boba Pecka – w końcu pochodzicie z tego samego miasta, macie podobne doświadczenia? Byłeś wtedy wciąż dość świeżą twarzą w przemyśle, więc może pokazali Ci kilka nowych sztuczek albo dali jakieś rady – i vice versa?)

I remember it being a fun company to work with despite the seriousness of the subject matter. I got on very well with Bob and actually worked with him again the following year in a Jim Henson Production called “The Soldier and Death” in ‘The Storyteller’ series starring John Hurt.
(Pamiętam, że była to bardzo radosna ekipa, pomimo poważnego tematu, z jakim się mierzyliśmy. Dobrze pracowało mi się z Bobem, a nawet zeszliśmy się ponownie w tym samym roku, na planie serii Jima Hensona „Bajarz”, w odcinku „Żołnierz i śmierć” z Johnem Hurtem.)

4. Are you a method actor? How did you prepared for this role?
(Czy jesteś aktorem metody Stanisławskiego? Jak przygotowywałeś się do swej roli?)

No I’m not a method actor in the full sense of the genre. I’d recently had a burglary just before filming started, so I befriended the investigating CID officer and did my research by chatting to him for a while over a few drinks in our local Pub.
(Nie, nie jestem aktorem metodycznym w pełnym tego słowa znaczeniu. A ponieważ tuż przed rozpoczęciem zdjęć miałem włamanie do mieszkania, toteż skumplowałem się trochę z oficerem dochodzeniowym i zadałem mu kilka pytań  przy drinku w lokalnym pubie.)

5. Any favourite scene from the show? How about most challenging one?
(Masz jakąś ulubioną scenę w serialu? A może najbardziej wymagającą?)

Favourite scenes that spring to mind are running up a block of flats and barging through a door (can’t remember if I had a gun or not) but it was fun to do a bit of action. Most memorable scene in think could have been in ep.2 or 3 where someone has jumped from the balcony of his flat. If you look at the shot it pans down from the flats, picks up a white Rolls Royce in the distance, continues with dialogue, ambulance men, police etc. and eventually finds Craven and Jedburgh getting out of the Rolls all on one take. I originally had a long speech explaining the situation to Craven, but we thought it would be more effective if I just said ‘the bastard jumped!’ That shot took all day. Martin Campbell was brilliant at that sort of thing.
(Ulubione sceny, jakie przychodzą mi teraz do głowy, to bieganie po budynku i wpadanie przez drzwi (nie pamiętam czy z bronią czy bez) – fajnie było wykonać nieco akcji. Najbardziej pamiętną sceną byłaby natomiast ta z epizodu drugiego lub trzeciego, w którym ktoś wyskoczył z własnego balkonu. Jeśli spojrzysz nań dokładnie, zobaczysz, jak kamera przechodzi z okna mieszkania na białego Rolls Royce’a w oddali, gdzie wchodzi dialog, sanitariusze i policjanci, a w końcu docieramy do Cravena i Jedburgha, którzy wysiadają z auta – wszystko na jednym ujęciu. Pierwotnie miałem tam dłuższą kwestię, w której wyjaśniałem Cravenowi co właśnie zaszło, ale stwierdziliśmy, że bardziej efektowne będzie po prostu „Ten drań wyskoczył!”. Cały dzień zajęła nam ta scena. Martin Campbell był świetny w tych sprawach.)

6. Besides different ending, in which originally Craven was supposed to turn into a tree, were there any ideas or scenes that didn’t work out and/or were dropped during filming?
(Poza innym zakończeniem, w którym Craven miał zmienić się w drzewo, czy były jeszcze jakieś pomysły lub sceny, które się nie udały i/lub porzucono je podczas kręcenia?)

There may well have been, put I wasn’t party to them.
(Możliwe, ale nie brałem przy nich udziału.)

7. Although BBC was behind it all the way, it wasn’t exactly walk in a park – some of the companies, including British Railways refused to help. Mostly because the plot and the theme of the series were very… well edgy in those days – so was the world itself, tense and unsure of its future. Was this tension sensible among the crew? Did you felt that you’re doing something more than usual, something important?
(Chociaż BBC stało murem za projektem, to nie była to łatwa produkcja – niektóre z firm, w tym Koleje Brytyjskie, odmówiły swej pomocy, głównie ze względu na pewne wątki serialu, które w tamtych czasach były dość drażliwym tematem, związanym z napiętą sytuacją na świecie. Czy to napięcie było odczuwalne w ekipie? Czy miałeś wrażenie, że tym razem robisz coś więcej niż zawsze, coś ważnego?)

Can’t really remember, but don’t think so. It was just another good quality TV detective series. It’s popularity and cult status came afterwards.
(Naprawdę nie pamiętam, ale nie wydaje mi się. To był po prostu kolejny, dobry serial detektywistyczny. Popularność i kultowy status nadeszły później.)

8. Were you surprised by the popularity and reception of the show?
(Byłeś zaskoczony tak wielką popularnością i przyjęciem tej produkcji?)

I suppose I was in a way and was delighted to have been part of something that eventually became part of British TV history. Like ‘Boys from the Blackstuff’ before it, which I was also involved in. Same Producer – Michael Wearing.
(Przypuszczam, że w pewien sposób byłem zachwycony, iż jestem częścią czegoś, co w rezultacie stało się fragmentem historii brytyjskiej telewizji. Podobnie jak przy „Chłopcach z Blackstuff”, które nakręciłem wcześniej. Zresztą producent był ten sam – Michael Wearing.)

9. How do you find this show today? Is it still actual? Does it stand up to modern standards?
(A co myślisz o tej serii dziś? Czy jest wciąż aktualna i broni się względem dzisiejszych standardów?)

I haven’t watched it for years so I can’t really answer that.
(Nie oglądałem tego od lat, więc tak naprawdę nie mogę odpowiedzieć.)

10. It’s been 25 years since the show was aired. Any memorable stories or anecdotes from behind the scenes you feel like sharing? Or maybe a reflection regarding the series?
(Minęło 25 lat od premiery serialu. Czy pamiętasz może jakieś historie lub anegdoty związane z produkcją serialu, którymi chciałbyś podzielić? A może jakaś refleksja?)

Martin Campbell sometimes got up at 3am and walked through the shots he was planning on location.  He was meticulous and would often do a dozen or more takes long after the scene could not be improved upon. No wonder he ended up as a major Hollywood Director. Unfortunately he never remembered those actors who had helped give him his first major success apart of course from Joe Don Baker!
(Martin Campbell wstawał czasami o trzeciej nad ranem i studiował na planie kolejne ujęcia, jakie miały być kręcone tego dnia. Był bardzo skrupulatny i często robił tuzin lub więcej dubli, aż do momentu, w którym nie dało się więcej wycisnąć z danej sceny. Nic dziwnego, że skończył jako wielki reżyser w Hollywood. Niestety nie pamięta o tych wszystkich aktorach, którzy pomogli mu przy jego pierwszym, większym sukcesie, za wyjątkiem Joe Don Bakera rzecz jasna!)

Thank you so much for your time.
(Dziękuję za poświęcony czas.)

Jacek Lubiński

Jacek Lubiński

KINO - potężne narzędzie, które pochłaniam, jem, żrę, delektuję się. Często skuszając się jeno tymi najulubieńszymi, których wszystkich wymienić nie sposób, a czasem dosłownie wszystkim. W kinie szukam przede wszystkim magii i "tego czegoś", co pozwala zapomnieć o sobie samym i szarej codzienności, a jednocześnie wyczula na pewne sprawy nas otaczające. Bo jeśli w kinie nie ma emocji, to nie ma w nim miejsca dla człowieka - zostaje półprodukt, który pożera się wraz z popcornem, a potem wydala równie gładko. Dlatego też najbardziej cenię twórców, którzy potrafią zawrzeć w swym dziele kawałek serca i pasji - takich, dla których robienie filmów to nie jest zwykły zawód, a niezwykła przygoda, która znosi wszelkie bariery, odkrywa kolejne lądy i poszerza horyzonty, dając upust wyobraźni.
Jacek Lubiński






  • Kaneda

    Witam. Czytelnikiem KMF-u jestem regularnym już od dawna, ale jakoś nie było okazji się przywitać. Tak się akurat złożyło, że ostatnio odświeżyłem sobie te produkcję. Wspomniana wyżej edycja BBC jest świetna i każdemu polecam. Do dostania na Amazonie już od 20 pln.
    Sam serial jest znakomity. Już podczas emisji w tvp, bodaj w roku 1991, zaszczepił we mnie pewien gust co do seriali. Dostajemy tu znakomitą historię sensacyjną, zahaczającą o political fiction, z narracją, z jaką bardzo mało rzeczy teraz powstaje, czego można tylko żałować. Co do wersji kinowej- cóż, tutaj mamy po prostu kino zemsty, chociaż mające kilka fajnych momentów. Ogólnie jednak, po 20 minutach jedyną zagadką jest w jaki sposób bohater dorwie tego złego.
    Dziękuję autorowi za zaprezentowanie tego serialu i mam pytanie, czy możemy się spodziewać podobnych wpisów w przyszłosci? Co myślisz o serialu „Traffik”, równiez swego czasu odświeżonym przez, zdaje się, Sodebergha ? Nie jest tak dobry jak ten, ale też godny uwagi.

    • Mefisto

      Trochę późno, ale nie spodziewałem się, że ktoś w ogóle się podpisze pod tym monstrualnym tekstem. A odpowiadając na pytanie: na chwilę obecną nie mam podobnych wielkoludów w planach – ten tekst jest już dość stary i pierwotnie miał być wyświetlany jeszcze na poprzedniej wersji strony… Co do Traffic to musiałbym sobie wpierw przypomnieć, bo sam film jest świetny, ale serial pamiętam jak przez mgłę.






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Najsamotniejsza z planet

Następny tekst

Sen o Warszawie (druga część relacji)



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE