Seriale TV

COLLATERAL. Carey Mulligan nie jest cudotwórczynią

Nowy miniserial BBC miał wszystkie atuty, które powinny pozwolić S.J. Clarkson na nakręcenie naprawdę świetnego kryminału – aktorzy spisali się bez zarzutu, ale to za mało, by załatać scenariuszowe niedociągnięcia "Collateral".

Autor: Damian Halik
opublikowano

Poruszanie aktualnej tematyki politycznej zawsze niesie ze sobą ryzyko krytyki – tym bardziej twórcy Collateral powinni dołożyć wszelkich starań, by nowy miniserial BBC, który od 9 marca globalnie dystrybuuje Netflix, nie poległ na szkolnych błędach. Opłacenie wysokiej klasy specjalistów to jednak za mało, bo choć historia zapowiada się bardzo ciekawie, a ekipa aktorska na czele z Carey Mulligan daje z siebie wszystko, scenariusz z każdym kolejnym odcinkiem coraz bardziej obniża lot. Czy David Hare zaliczy twarde lądowanie?

Nie jest trudno rozpocząć polityczną dyskusję od pizzy – nie trzeba poruszać nawet tematu hawajskiej, bo to prozaiczny motyw dobry jak każdy inny. W końcu miliony ludzi na całym świecie niemal codziennie wdają się w takie rozmowy choćby przy piwie. Jeśli jednak zamierzasz w ten sposób wykreować rozległy, wielowątkowy dramat, przy okazji diagnozując bolączki współczesnej Wielkiej Brytanii, musisz postarać się nieco bardziej niż David Hare podczas pisania scenariusza do miniserialu Collateral.

Produkcja BBC zapowiadała się świetnie. Collateral to ciekawy, rozgrywający się we współczesnych realiach politycznych dramat kryminalny, którego akcja toczy się w południowym Londynie. Ot, historia, jaka teoretycznie mogłaby się wydarzyć każdego dnia – dostawca pizzy ginie na ulicy podczas nocnej zmiany. Na tym etapie nie jest nawet istotne, że ofiara – Abdullah Asif (Sam Otto, którego możecie kojarzyć z miniserii The State) – jest uchodźcą (wielu pewnie chciałoby w tym momencie rzucić hasłami typu „lewackie BBC”, ale nie dajmy się zwariować). Biorąc pod uwagę multikulturowy koloryt pizzerii, której pracownikiem był Asif, równie dobrze mogłoby paść na Polaka, Hindusa, Rumuna czy dorabiającego młodego Brytyjczyka. Prowadzący sprawę detektywi Kip Glaspie i Nathan Bilk bardzo szybko orientują się jednak, że za morderstwem skrywa się coś więcej niż rabunek czy akt nienawiści rasowej.

Pierwszy odcinek jest zarysowany w sposób niemal idealny – wprowadzono właściwie wszystkie najistotniejsze dla fabuły postaci, nie wyjawiając oczywiście ich związków ze sprawą oraz motywów, które im przyświecają. Należy pamiętać, że Collateral to miniseria składająca się z czterech niespełna godzinnych odcinków – BBC emitowało je po jednym na tydzień, ale dla subskrybentów Netflixa to idealna pozycja do wchłonięcia na raz. Do połowy sezonu wszystko zdaje się rozwijać we właściwy sposób – pod koniec drugiego odcinka łatwo złapać się nawet na myślach typu „jak oni chcą to zamknąć w ledwie dwie godziny?”. I tu pojawiają się pierwsze pęknięcia.

Reżyserką Collateral jest S.J. Clarkson, która ma na koncie pojedyncze epizody między innymi w takich serialach, jak: Jessica Jones, Vinyl, Orange is the New Black, The Bridge: Na granicy, Bates Motel czy Dexter, nakręciła też sześć z szesnastu odcinków Życia na Marsie. Z kolei David Hare to autor scenariuszy do Godzin oraz Lektora – oba te filmy przyniosły mu nominacje do Złotych Globów oraz Oscarów. Clarkson trudno cokolwiek zarzucić, może poza pewną powtarzalnością i budowaniem każdego kolejnego odcinka wedle tego samego schematu (choć generalnie Collateral wygląda dobrze, tak aktorsko, jak i wizualnie), ale Hare z czasem zaczyna się gubić w swoim ciekawie rozpoczętym scenariuszu. Mnogość wątków pobocznych zawsze jest zagraniem mile widzianym, lecz ich zbyt duże nagromadzenie w krótkim formacie może prowadzić do problemów. Efekt?

W Collateral mamy do czynienia z wrzuceniem do jednego worka kryzysu emigracyjnego, stresu pourazowego u wojskowych, ale i wewnętrznych problemów Wielkiej Brytanii czy dorzuconego wyraźnie bez pomysłu wątku religijnego. Ewidentnie nie zostało to dobrze przemyślane. W tym wszystkim najjaśniej błyszczy oczywiście Carey Mulligan (Drive, Mudbound) – bezsprzecznie największa z zaproszonych do współpracy gwiazd – ale doskonale wypadają także Nicola Walker (River) oraz Jeany Spark (Wallander) – czyli kapłanka-lesbijka Jane Oliver i kapitan Sandrine Shaw, która wróciła do kraju po długiej i traumatycznej misji zagranicznej. Na tle tego kobiecego tria bledną czy to John Simm (Życie na Marsie) – członek gabinetu cieni laburzystów, czy też grający kompana Mulligan Nathaniel Martello-White (Eskadra „Czerwone Ogony”).

Nie liczba wątków jest tu jednak największym problemem, a sposób ich prowadzenia. Rozwiązywana przez Glaspie i Bilka sprawa zatacza coraz szersze kręgi, angażuje się w nią nawet brytyjski wywiad MI5, a akcja tak bardzo skupia się na ich dochodzeniu, że poboczne wątki właściwie zupełnie tracą na znaczeniu – a szkoda, bo zarysowywały się bardzo ciekawie. Próżno jednak szukać pogłębionej charakterystyki którejkolwiek z postaci (nawet o głównej bohaterce wiemy niewiele), za to wraz z upływem minut widzimy coraz bardziej niedbały sprint ku ostatecznym rozstrzygnięciom. Hare poszedł tu wyraźnie na skróty, jak gdyby ktoś w połowie pracy nad scenariuszem dał mu znać, że serial nie będzie liczyć dziesięciu, a jedynie cztery odcinki. Uproszczenia są tak daleko idące, że nawet przesłuchiwani (w tym także przestępcy) zdają się skruszeni, zanim jeszcze Kip Glaspie zada im jakiekolwiek pytanie – rezolutna pani detektyw musi mieć niezwykły dar przekonywania.

W połowie sezonu plany biorą w łeb, a scenarzysta Collateral wyraźnie szuka drogi na skróty, by zakończyć tę historię.

Nie dziwi więc fakt, że brytyjska prasa dość chłodno podeszła do Collateral. Ba, Ed Power z „The Daily Telegraph” wprost nawołuje BBC, by przestało finansować wesołą twórczość Davida Hare’a – co prawda powodują nim głównie motywy polityczne (dopatrzył się antyrządowego wydźwięku w miejscach, gdzie ja wyraźnie widziałem kpinę z opozycji), ale rzeczywiście nie jest sztuką opłacić uznanego scenarzystę, który najwidoczniej nie czuje formatu miniserialu wystarczająco dobrze, by nie dopuścić do załamania fabuły i szukania drogi na skróty do satysfakcjonujących rozwiązań. Collateral urzeka przede wszystkim świetną grą aktorską, ale nawet Carey Mulligan nie zamaskuje fabularnych dziur. Tę całkiem niezłą historię z kiepskim finałem oraz wieloma wątkami, których zamknięcia próżno wypatrywać, może uratować chyba tylko informacja o tym, że cztery dotychczasowe odcinki Collateral były zaledwie rozgrzewką, a Kip Glaspie i spółka powrócą, by dokończyć niedomknięte sprawy.

korekta: Kornelia Farynowska

Ostatnio dodane