Seriale TV

BOJACK HORSEMAN. Koń jaki jest, każdy widzi

Zaskakująco trafna diagnoza największych bolączek współczesnego społeczeństwa.

Autor: Damian Halik
opublikowano

Pod koniec trzeciej serii przebiło się kilka nieco mniej istotnych wątków, które nijak miały się do głównej opowieści. Można więc było się domyślić, że są jedynie zajawką tego, co czeka nas w kolejnym sezonie. Ten zaś okazał się najdoskonalszym jak dotąd tworem ekipy dowodzonej przez Raphaela Boba-Waksberga.

Łatwowierny Peanutbutter gubernatorem? Kalifornia nie takie rzeczy widziała, ale dorzucenie satyry politycznej do serialu o depresyjnym koniu i jego popapranym życiu było dość ryzykowne. Doskonale jednak rozegrano tę historię, ukazując zarówno głupotę wyborców skupionych na pierdołach zamiast programach kandydatów, jak i zakusy wszelkiej maści lobbystów, sterujących niewprawnymi politykami niczym marionetkami. Nie muszę oczywiście dodawać, że to jeszcze bardziej pogorszyło stosunki Peanutbuttera z Diane.

Co do BoJacka, postawiono na podstawy psychologii. Wysłano go na poszukiwanie źródeł problemów, przez co odbyliśmy wiele podróży do lat młodości jego, a także jego wyrodnej matki, tłumaczących to, co wiadome nam było od trzech lat – w dzieciństwie Horseman Junior nie miał lekko. Co więc miał powiedzieć, gdy nagle dowiedział się, że prawdopodobnie sam ma nastoletnią córkę? Wątek Hollyhock, który podobnie jak polityczną propozycję dla Peanutbuttera zasygnalizowano nam w zeszłym roku, wniósł w życie głównego bohatera sporo zamętu, jednak ostatecznie zakończył się względnie pozytywnie, co jak dotąd się nie zdarzało.

Zapłaciłam dziesięć dolców za kubek owoców i skumaj - 90% to melon! Nie no, kurwa, jak to?! Nikt nie chce melona, a on jest zawsze! Melon jest jak Jared Leto owoców!

To oczywiście nie może przysłonić faktu, że z sezonu na sezon BoJack Horseman robi się serialem coraz poważniejszym, a czający się na każdym kroku humor sytuacyjny przestaje przyćmiewać pełne smutku momenty i przygnębiające sytuacje. Co gorsza wszystko to zdaje się nad wyraz prawdziwe, niemal namacalne, jak gdyby mogło wydarzyć się każdemu z nas. Showbiznes obrywa co rusz, kinomani mogą doszukiwać się nawiązań i easter eggów, podobnie zresztą jak miłośnicy sztuki, jednak ogólnie rzecz biorąc, ta komedia jest czarna niczym smoła i z pewnością trudno byłoby polecić ją komuś, kto szuka rozrywki w czystej postaci.

Co będzie dalej? Idąc tropem podrzucanych przez twórców wątków, jakie mogą rozwinąć się w przyszłości, możemy domniemywać, że niebawem BoJack Horseman przywdzieje prochowiec i zostanie detektywem. Tak przynajmniej sugeruje propozycja odegrania głównej roli w serialu kryminalnym pod tytułem Philbert, autorstwa wprowadzonego pod koniec czwartej serii Flipa McVickera (Rami Malek). Reszty dowiemy się za rok.

korekta: Kornelia Farynowska

Ostatnio dodane