Sequele

SEQUELE – Weekend u Berniego

Autor: Piotr Żymełka
opublikowano

TYTUŁ POLSKI: Weekend u Berniego
ROK PRODUKCJI: 1989
DYSTRYBUCJA W POLSCE: Jawi
REŻYSERIA: Ted Kotcheff
WYSTĄPILI:

Andrew McCarthy
Jonathan Silverman
Terry Kiser
Catherine Mary Stewart
Don Calfa
Catherine Parks
Gregory Salata

Dobroduszny Richard Parker (Jonathan Silverman) i cwaniak Larry Wilson (Andrew McCarthy) pracują w dużej firmie. Pewnego dnia odkrywają, iż ktoś okradł przedsiębiorstwo na znaczną sumę. Donoszą o tym szefowi, Berniemu Lomaxowi (świetny Terry Kiser). Ten w uznaniu dla uczciwości pracowników, zaprasza ich na weekend do swojego domu na plaży. W rzeczywistości jednak, to właśnie Bernie odpowiada za oszustwo finansowe i zamierza pozbyć się dwóch niewygodnych świadków. Tymczasem przywódca organizacji przestępczej (której członkiem jest Lomax) dowiaduje się, że dziewczyna zdradza go z Berniem. Postanawia wykorzystać sytuację i zabić wiarołomnego podwładnego, wrabiając w morderstwo dwójkę przyjaciół… Film początkowo zapowiada się na kolejną komedię o próbach „zaistnienia” pary nieudaczników. W momencie, gdy na scenie pojawia się Bernie (a właściwie jego ciało) obraz transformuje w naprawdę zabawną jazdę bez trzymanki ze szczyptą czarnego humoru i mnóstwem świetnych gagów. To, co główni bohaterowie wyprawiają z Lomaxem potrafi wywołać salwy śmiechu u największego ponuraka. Szczególną uwagę warto zwrócić na Terry’ego Kisera – aktor stworzył chyba najwdzięczniejszą kreację nieboszczyka w historii kina. Pozostałe rzeczy: reżyseria, zdjęcia i muzyka – stoją na właściwym poziomie, czyli tworzą odpowiednią atmosferę lekkiej, komediowej rozrywki, idealnej na odpoczynek po ciężkim dniu.

TYTUŁ POLSKI: Weekend u Berniego II
ROK PRODUKCJI: 1993
DYSTRYBUCJA W POLSCE: NVC
REŻYSERIA: Robert Klane
WYSTĄPILI:

Andrew McCarthy
Jonathan Silverman
Terry Kiser
Troy Beyer
Barry Bostwick
Tom Wright
Phil Coccioletti

Richard Parker (Jonathan Silverman) i Larry Wilson (Andrew McCarthy) po wydarzeniach ukazanych w pierwszej części wracają do domu tylko po to, by dowiedzieć się, iż są podejrzani o dokonaną przez Berniego defraudację. Przyjaciele postanawiają przeprowadzić prywatne śledztwo i natrafiają na ślad brakującej sumy – zdeponowano ją banku w St. Thomas na archipelagu Wysp Dziewiczych Stanów Zjednoczonych. Cały szkopuł tkwi w tym, że tylko Bernie może dostać się do zawartości konta. Richard i Larry zamierzają wykraść ciało ich dawnego szefa z kostnicy i wybrać pieniądze. Tymczasem mafia (dla której pracował Lomax) wynajmuje wiedźmę Voo Doo, aby pomogła im znaleźć ukradzione miliony. Szamanka nakazuje zdobyć ciało Berniego, odprawić nad nim odpowiedni rytuał i ożywić nieboszczyka, aby doprowadził przestępców do zdefraudowanej sumy. Coś jednak idzie nie tak i ciało sprawia wrażenie żywego tylko w momencie, gdy gra muzyka…. Reżyserem drugiej części został Robert Klane (autor scenariuszy do obu „Weekendów”). Niestety nie potrafił on przywrócić atmosfery oryginału, a zamiast tego wmieszał w fabułę Voo Doo, co nie bardzo pasuje do świata przedstawionego w części pierwszej. Kontynuacja jest wyraźnie słabsza od pierwowzoru, wciąż jednak można znaleźć pewne zalety, które nie dyskwalifikują zupełnie obrazu, a nawet pozwalają się całkiem nieźle na nim bawić. Ponownie brawa należą się Terry’emu Kiserowi, powtarzającemu swoją rolę trupa. Wydawałoby się, że niewiele da się jeszcze w temacie maltretowania ciała Berniego wymyślić, ale w kilku momentach scenarzysta zaproponował widzowi naprawdę zabawne i zaskakujące gagi. Niestety, tych chybionych znajdziemy trochę za dużo, aby z czystym sumieniem polecić sequel. Poprawne aktorstwo, śliczne krajobrazy i bardzo miła „letnia” muzyka nie ratują całości. O ile zatem pierwszy „Weekend u Berniego” to uczta dla miłośników komedii, o tyle drugiemu należy przypiąć zaledwie etykietkę z napisem „można zobaczyć”.

CIEKAWOSTKI:

  • Dom Berniego z pierwszej części został zbudowany na potrzeby filmu i zniszczony zaraz po zakończeniu zdjęć.
  • Andrew McCarthy miał zagrać rolę Richarda, ale gdy przeczytał scenariusz tak bardzo spodobała mu się postać Larry’ego, że postanowił wcielić się właśnie w bardziej cwanego z przyjaciół.
  • Gdy Richard obezwładnia mordercę, mówi do chowającego się Larry’ego – „You can come out now Rambo” („Możesz już wyjść Rambo”). Zarówno „Rambo: Pierwszą krew”, jak i „Weekend u Berniego” wyreżyserował Ted Kotcheff.
  • Dubler Terry’ego Kisera złamał sobie podczas produkcji pierwszej części kilka żeber. Aż dziw, że tylko tyle, biorąc pod uwagę, jakie cuda wyczynia nieboszczyk Bernie.
  • Pierwsza część zarobiła ponad 30 milionów dolarów, druga niecałe 13 milionów dolarów. Niestety nie znalazłem informacji, ile obie części kosztowały.
  • Drugą część nakręcono w 1991 roku, ale w kinach pojawiła się dwa lata później.
  • W 2006 w Niemczech zrealizowano nieoficjalny remake pod tytułem „Erkan und Stefan – der Tod kommt krass”. Główną oś fabuły i część gagów powtórzono, natomiast akcja toczy się na luksusowym statku pasażerskim.

CZY BĘDZIE KOLEJNA CZĘŚĆ?

Znalazłem w sieci informację o planowanym kolejnym sequelu. Fabuła ma się koncentrować na przygodach Larry’ego, młodszego brata Richarda i kuzyna Berniego – Erniego. Ernie prowadzi kasyno w Las Vegas i zostaje zabity przez mafię. Wikipedia podaje, iż obecnie rozważa się realizację ni to sequela, ni to remake’u pod roboczym tytułem „Next Weekend at Bernie’s”.

Tekst z archiwum film.org.pl

 

Ostatnio dodane