Scena na dziś #1 | FILM.ORG.PL

Scena na dziś #1

Artykuły o filmach, publicystyka filmowa / 24/04/2011








Rafał Oświeciński
24.04.2011


Przed wami pierwszy odcinek cyklu „SCENA NA DZIŚ”! Jest to autorski projekt Duxa i Ciuńka, którzy dziwnym zbiegiem okoliczności wpadli na ten sam pomysł niemal w tej samej chwili. Będziemy tu prezentować sceny, ujęcia lub dłuższe sekwencje, które są dla nas kultowe/ponadczasowe i po prostu niezapomniane. Sceny, dzięki którym dany film zyskał w naszych oczach dziesięciokrotnie, które są dla nas jego wizytówką i/lub najlepszym elementem. Nasze wybory będą oczywiście wyborami subiektywnymi, więc może się zdarzyć, że ktoś z was obejrzawszy pokazany przez nas materiał powie: „No i co z tego?”. Ale może się też zdarzyć i tak, że oglądając scenę dla nas niezapomnianą zakrzykniecie: „Hej, ja też uwielbiam ten fragment!”. Tak czy inaczej, zapraszamy was do wspominania niezapomnianych scen – zaczynamy!

Odcinek pierwszy:”Sonatine” Takeshiego Kitano – by DUX



Dlaczego ta scena?
Takeshi Kitano ma niezwykły talent do łączenia brutalnego kina akcji z motywami nastrojowymi, wyciszonymi, klimatycznymi, gdzie przestępcy i mordercy jawią się przez chwilę jako naprawdę fajni kolesie. Przedstawiona powyżej scena pochodząca z jednego z najlepszych filmów japońskiego reżysera, zawiera niemal wszystkie znaki rozpoznawcze autorskiego kina Kitano, widoczne w 95% jego filmów – jest tu ocean i smok wytatuowany na plecach, jest też abstrakcyjny humor cechujący jego gangsterskie (i nie tylko) filmy, jest też sam Kitano (główny aktor większości swoich filmów), jest też obecny jeden z jego etatowych aktorów i jest tu ujęcie postaci stojących nieruchomo i patrzących przed siebie. Po prostu kino Kitano w 3-minutowej pigułce! Ale najważniejszym elementem, dzięki którym plażowe zabawy groźnych bandziorów stały się dla mnie niezapomnianą sceną jest po prostu ka-pi-tal-ny utwór „Play On The Sands” nadwornego kompozytora Kitano – Joego Hisaishi.
Rafał Oświeciński

Rafał Oświeciński

REDNACZ at FILM.ORG.PL
Celuloidowy fetyszysta.
Kino istnieje nie tylko dla rozrywki. Powinno budzić emocje. Powinno szokować ibulwersować. Powinno bez skrupułów zmuszać mózg i serce do wytężonej pracy. Dlatego wolę nieudane eksperymenty od udanych średniaków tworzonych od linijki.
Rafał Oświeciński











Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Życzymy wesołych świąt

Następny tekst

Sir Sean Connery i jego patriotyzm



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE