publicystyka filmowa

RZYMSKIE WAKACJE, czyli jak narodziła się gwiazda Audrey Hepburn

Autor: Karol Barzowski
opublikowano

Rzymskie wakacje słusznie znajdują się na wszelkich listach „naj” filmów w historii kina. To pod wieloma względami produkcja idealna. Opowieść o księżniczce, która chce choć na jeden dzień wtopić się w tłum zwykłych ludzi, była niemałym przebojem już w roku premiery, ale na swój kultowy status pracowała jednak trochę dłużej. Gdy ogląda się Rzymskie wakacje dzisiaj, najważniejszy wydaje się fakt, że to właśnie w tym filmie objawiła się światu wielka gwiazda, dziewczyna, która zmieniła oblicze kina.

Chodzi oczywiście o Audrey Hepburn, która w Rzymskich wakacjach zagrała swoją pierwszą rolę w Hollywood. Urodzona w Belgii aktorka wcześniej występowała tylko w produkcjach europejskich – najczęściej na drugim albo nawet trzecim planie. Kiedy młoda dziewczyna pojawiła się na castingu, wszyscy wiedzieli, że będzie idealną księżniczką Anną. Gregory Peck, który partnerował jej w filmie, był tak zachwycony jej rolą, że wymógł na wytwórni, aby aktorka otrzymała taką samą gażę jak on, a jej nazwisko w napisach początkowych pojawiło się obok jego, a nie pod, z dopiskiem „debiutująca na ekranie”. Mówił producentom:

Jestem pewien, że ona za tę rolę dostanie Oscara. Jej nazwisko musi być nad tytułem razem z moim. To nie żaden akt dobroci z mojej strony – jeśli zrobimy inaczej, postąpimy po prostu głupio.

Okazało się, że Peck miał świetną intuicję. Hepburn za swój hollywoodzki debiut otrzymała Oscara i wszystkie inne możliwe nagrody. Mieliśmy do czynienia z narodzinami nowej gwiazdy. Trudno dziś sobie wyobrazić, aby w Rzymskich wakacjach wystąpiła inna aktorka. Nie tylko sam film wyglądałby inaczej, ale też chyba cały przemysł filmowy lat 50. i 60. – Audrey była przecież jego najlepszym produktem.

Z czarnej listy

Co ciekawe, Hepburn prawie nie dostała tej roli. Mało tego, film powstał niemal cudem. Za scenariusz Rzymskich wakacji odpowiadał bowiem Dalton Trumbo – autor będący na słynnej czarnej liście. W 1947 roku odmówił on odpowiedzi na pytanie, czy należał do partii komunistycznej, a jego kariera właściwie się skończyła. Podejrzewany o antyamerykańską działalność dostał zakaz pracy w Hollywood.

Nikt nie kupiłby tekstu od autora z czarnej listy.

Przez 10 miesięcy przebywał nawet w więzieniu. Po wyjściu nie miał ani grosza. Stwierdził, że musi próbować pisać. Z wszystkich jego pomysłów najlepiej zapowiadały się właśnie Rzymskie wakacje. Scenariusz powstał dość szybko, Trumbo wiedział, że każda wytwórnia chciałaby nakręcić ten film, ale nikt nie kupi tekstu od autora z czarnej listy. Poprosił więc swojego przyjaciela Iana McLellana Huntera, aby to on podpisał scenariusz swoim nazwiskiem, sprzedał go, a potem podzielił się pieniędzmi. Hunter miał spore wątpliwości, wiedział, że działa poza prawem, ale chciał pomóc. Jak tylko tekst pojawił się na rynku, zgłosili się chętni do kupna.

Najpierw film wyreżyserować miał Frank Capra, który w głównej roli widział Elizabeth Taylor oraz Cary’ego Granta. Słynny twórca stwierdził, że ta historia mogłaby przynieść mu sukces porównywalny do Ich nocy. Wojna odcisnęła jednak piętno na Hollywood – budżety były zmniejszane, wytwórnie oszczędzały, i Caprze nie udało się wynegocjować wymaganych pieniędzy. Uznał, że nie będzie robił filmu po kosztach i zrezygnował z projektu. Taka jest przynajmniej oficjalna wersja. Druga, potwierdzana po latach przez biografów reżysera, mówiła o tym, że konserwatywny Capra dowiedział się, kto jest prawdziwym autorem scenariusza, i od tamtej pory nie chciał mieć z Rzymskimi wakacjami nic wspólnego.

Tylko Rzym

Reżyser potraktował film jak wyzwanie.

Przedstawiciele Paramountu odezwali się później do Williama Wylera – uznanego autora Najlepszych lat naszego życia albo Pani Miniver, który jednak nie miał większego doświadczenia w lżejszych, komediowych produkcjach. Ostatni taki film nakręcił 15 lat wcześniej. Wyler potraktował Rzymskie wakacje jak wyzwanie. Historia bardzo mu się spodobała, ale postawił wytwórni warunek – zrealizuje film tylko w rzeczywistych lokalizacjach stolicy Włoch. Takie praktyki nie były częste i w studiu pomysł niezbyt się spodobał. Uważano, że będzie to duży problem logistyczny, który nadwyręży budżet. Zaproponowano, aby Wyler nakręcił w Rzymie dalekie plany, a resztę w wybudowanych w Los Angeles dekoracjach. On odpowiedział im krótko:

Nie wybudujecie mi przecież Koloseum i Schodów Hiszpańskich. Piękna tego miasta nie da się wytworzyć w studiu. Albo zrealizuję całość w Rzymie, albo szukajcie kogoś innego.

Reżyser William Wyler oraz Audrey Hepburn na planie

Reżyser postawił na swoim. Choć początkowo Włosi protestowali, uważając, że film się z nich naśmiewa, po negocjacjach z Wylerem można było ustalić termin zdjęć i ostatecznie dopiąć budżet, ostatecznie wsparty nawet przez włoski rząd. Pozostawał wybór obsady. Początkowo główną rolę otrzymać miała znana z Hamleta Laurence’a Oliviera Jean Simmons. Miała ona jednak dość napięty harmonogram, a dodatkowo była związana kontraktem z Howardem Hughesem, który za wypożyczenie jej żądał ogromnych pieniędzy. Wyler stwierdził wtedy, że najlepiej będzie zatrudnić debiutantkę – zaoszczędzą na jej gaży, a jednocześnie widzowie łatwiej uwierzą w tę niezbyt przecież wiarygodną postać.

Ostatnio dodane