Robiliśmy gry, teraz będziemy jeszcze kręcić filmy | FILM.ORG.PL

Robiliśmy gry, teraz będziemy jeszcze kręcić filmy

Artykuły o filmach, publicystyka filmowa / 05/05/2011








Maciek Poleszak
05.05.2011


Ubisoft, jeden z największych w Europie wydawców gier, ogłosił parę dni temu, że otwiera studio filmowe. Prezes – Yves Guillemot – od razu mierzy wysoko i mówi, że docelowo chce osiągnąć poziom taki jak związane mocno z Peterem Jacksonem studio Weta (scenografia, kostiumy, charakteryzacja i efekty specjalne do Władcy Pierścieni, wybiegł zza rogu i zakrzyknął Kapitan Oczywistość). Jakie może to przynieść skutki w przyszłości?

Pierwsze co przychodzi do głowy to „może w końcu ktoś nakręci w oparciu o grę jakiś dobry film”, bo jak by nie patrzeć, do tej pory powodów do radości wynikających z przeniesienia znanych postaci z ekranu telewizora/monitora na ekran kinowy nie było zbyt wiele. Sporo osób się z tym nie zgodzi, ale Silent Hill się udał. Całkiem niezły, ale bez większych rewelacji był też zeszłoroczny Książę Persji. Tutaj wchodzę już na grząski teren i napiszę, że podobał mi się jeszcze pierwszy Resident Evil. Nie wspominam o FFVII: Advent Children, bo to bardziej kontynuacja, niż ekranizacja, niemniej udana. A oprócz tego? Nic. Zazwyczaj jedynie zażenowanie połączone z niezdrowym rozbawieniem i średnia na Rotten Tomatoes w granicach 20-30%. Więc dlaczego teraz ma być lepiej? (uwaga, autor tekstu jest optymistą!)
Po pierwsze: Ubisoft ma już pewne doświadczenia. Przy okazji premiery Assassin’s Creed II nakręcony został trzyodcinkowy serial internetowy będący prologiem przedstawionej w grze historii. Całość została nagrana w całości w studiu, a tła dorobiono w postprodukcji na komputerach. Jak na zastosowane rozwiązanie, mikroskopijny budżet i docelowy kanał dystrybucji – efekt jest zaskakująco dobry. Zupełnie nieznani aktorzy nie straszą drewnianą grą, zapisane w scenariuszu dialogi nie ranią uszu widza, sceny akcji cieszą oko, a wykorzystane kostiumy przebijają poziomem wykonania te z polskich superprodukcji historycznych. Oczywiście parę rzeczy w środku zgrzyta (np. główny bohater zeskakujący w jednej ze scen z dachu na brukowaną ulicę w trochę tandetny i raczej teatralny sposób), ale nie jest to nic wyjątkowo rażącego.
Po drugie: studio będzie chciało dbać o wykreowane przez siebie marki, więc nie pozwoli ich zeszmacić. Dlaczego zła jakość filmów Uwe Bolla osiągnęła tak legendarny status? Sam reżyser powiedział w jednym z wywiadów, że mało obchodzi go gra jako materiał źródłowy – jemu potrzebny jest tylko rozpoznawalny tytuł i trochę szumu, który fani marki zrobią w internecie przed premierą. Zakładam, że Ubisoft będzie starał się włożyć w produkcję coś więcej niż tylko bezduszną pracę, a wyciągnąć coś więcej niż tylko skalkulowaną kasę. Skoro Marvelowi po usamodzielnieniu wyszedł rewelacyjny Iron Man a nie koszmarny Ghost Rider, to coś musi być na rzeczy.
Oczywiście zawsze istnieje pewne ryzyko. Marvel poszedł „na swoje” po latach prowadzenia współpracy z innymi studiami filmowymi, a jego komiksy istnieją w świadomości znacznie większej ilości potencjalnych widzów (ponad 40 lat na rynku robi swoje) niż gry sygnowane logiem francuskiego wydawcy. Historia branży zna już jeden przykład niezbyt udanego łączenia kinowo-growych kręgów zainteresowań przez deweloperów. W 2001 roku Final Fantasy: Spirits Within doprowadził na skraj bankructwa japoński Square, doprowadzając do przejęcia tej istniejącej od wczesnych lat osiemdziesiątych firmy przez jej głównego konkurenta. Japończycy potknęli się na tym, że chcieli wprowadzić do kina rewolucyjną i przeraźliwie drogą technologię, a oprócz oddanych fanów marki niewiele osób miało ochotę kupić bilet. Cóż, po to jedni popełniają błędy, żeby inni mogli wyciągać z nich wnioski. Trzymam więc kciuki za Żabojadów i z nadzieją liczę na to, że gracze otrzymają w przeciągu paru następnych lat film, którego nie będą musieli wstydzić się w towarzystwie.
A na koniec szybki przegląd potencjalnych projektów:
Assassin’s Creed – rozpisana na setki, a może nawet tysiące lat intryga i odwieczny konflikt dwóch organizacji: Zabójców i Templariuszy. Mistyfikacje, podstępy, zdrady, oszustwa i masa materiału na osadzenie ciekawej fabuły w równie ciekawych realiach. Gry przerobiły już Ziemię Święta za czasów krucjaty Ryszarda Lwie Serce, renesansowe Włochy i niedaleką przyszłość. Szansa na świetne kino przygodowe.
Far Cry – najemnik kontra armia komandosów z eksperymentami genetycznymi w tle. Marka spalona przez pewnego Niemca. Może to nawet lepiej.

Uwe pozdrawia fanów.

Heroes of Might and Magic – czyli batalistyczne fantasy. Na wielkim ekranie raczej się nie pojawi, bo wszyscy pamiętają jeszcze Władcę Pierścieni, ale Ubisoft ma w planach również realizację serialu, więc kto wie…
IL-2 Sturmovik – II wojna światowa i historyczne bitwy z udziałem samolotów wszystkich możliwych armii. Kompania braci ze skrzydłami?
H.A.W.X. – to samo co powyżej, tylko w teraźniejszości, podczas fikcyjnego konfliktu napisanego przez Toma Clancy’ego.
Ghost Recon – to samo co powyżej, tylko bez samolotów, a z elitarnym oddziałem piechoty.
Splinter Cell – znowu Clancy, znowu political fiction, tym razem samotny, świetnie wyszkolony i wyposażony superagent. Najpierw pracujący dla rządowej organizacji, później walczący przeciwko niej. Głównego bohatera może zagrać ktokolwiek, ważne żeby głos podkładał mu nadal Michael Ironside.
Myst – pewien człowiek potrafi stworzyć od podstaw nowy świat i zamknąć go w postaci książki. Następnie zabiera do takiego wymarzonego świata swoją rodzinę, a wewnątrz zaczyna pisać kolejne księgi, a potem kolejne. W pewnym momencie dwa z tomów stają się nawet więzieniem dla jego synów. Świetny punkt wyjścia dla reżysera z bogatą wyobraźnią.
Prince of Persia – hej, to już było!
Rayman – kreskówka, której główny bohater charakteryzuje się kompletnym brakiem kolan i łokci. Oprócz niego w filmie będą zdziczałe i nieokiełznane kórliki (to nie literówka), które wyglądają tak:
Szaleństwo na ekranie.






  • Karol

    Zapomniałeś o jeszcze jednym bardzo "filmowym" tytule – "Beyond Good and Evil": baśniowe sci-fi z intrygą polityczną w tle – rewelka, idealny materiał na niegłupią, dojrzałą animację.






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Usta Usta - fenomen

Następny tekst

Uwierz w reklamę



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE