Nosferatu - oryginał czy remake? | FILM.ORG.PL

REMAKE – NOSFERATU 1922/1979








Tekst gościnny
06.10.2012


Autorem artykułu jest Michał Frącz /Phlogiston/.

 

 

 

NOSFERATU.
EINE SYMPHONIE DES GRAUENS

(Nosferatu. Symfonia grozy)

 

NOSFERATU.
PHANTOM DER NACHT

(Nosferatu wampir)

  Rok produkcji: 1922

  Kraj:   Niemcy

  Reżyseria:
Friedrich Wilhelm Murnau

  Scenariusz:
  Henrik Gaalen

  Rok produkcji:  1979

  Kraj:  Niemcy

  Reżyseria:
  Werner Herzog

  Scenariusz:
  Werner Herzog

 

 

 

FABUŁA

Młody pośrednik handlowy dostaje intratne zlecenie – ma sfinalizować umowę z zamieszkującym odległą Transylwanię hrabią. Wyrusza więc w trasę, zostawiając w domu pełną obaw żonę. Na miejscu okazuje się, że samo imię hrabiego wzbudza paniczny wręcz lęk wśród wieśniaków. Mimo to nasz bohater wyrusza do zamku hrabiego. Dobrze urodzonym okazuje się być łysy, trupio(!)blady oryginał z odstającymi uszami, krzywymi zębami i kościstymi dłońmi. W dodatku pije krew i za dnia śpi w trumnie. Powyższa wiedza jest jednak niebezpieczna – młodzian zostaje zamknięty w ponurym zamczysku, podczas gdy wampir wyrusza statkiem (załoga szybko się przerzedza…) do rodzinnego miasta pośrednika. Oficjalnie chce zamieszkać w opuszczonej kamienicy. Nieoficjalnie – wywołać zarazę i posiąść piękną żonę swego gościa…

 

BOHATEROWIE

Graf Orlok (Max Schreck) Hrabia Dracula (Klaus Kinski)
Thomas Hutter (Gustav von Wagenheim) Jonathan Harker (Bruno Ganz)
Ellen (Greta Schroeder) Lucy Harker (Isabelle Adjani)

 

ZMIANY


 

Nosferatu. Symfonia grozy

 


 

Nosferatu wampir

 

1. Profesor Bulwer prezentuje w trakcie wykładu rosiczkę- ”wampira królestwa roślin”, oraz polipa-„przezroczystego jak duch”. Symbolem wampira jest pająk oraz wilk. 1. Brak wykładu. Symbolem wampira jest nietoperz. Gryzoń ten regularnie nawiedza Lucy w snach.
2. Hutter bez obaw pisze do żony, skarży się jedynie na bezsenność i ugryzienie przez „komara”.  2. Harker obawia się, że jego listy mogą nie dotrzeć do ukochanej z powodu niewydolności transylwańskiej poczty.
3. Hrabia objawia się pod ładownią jako widmo, wstając z trumny pod nieludzkim kątem 90 stopni. 3. Dracula nie jest pokazany, jak harcuje w ładowni. Na maszcie- a i owszem.
4. Kapitan sam przywiązuje się do steru. 4. Kapitan (a raczej jego szczątki…) zostaje przywiązany linami do steru przez hrabiego.
5. Ellen lunatykuje. 5. Lucy nie lunatykuje. Ma jedynie gorączkę i  złe przeczucia.
6. Hutter nie zapomina o żonie. Ona  sama jest jednak jakby nieobecna… 6. Harker po powrocie do domu nie rozpoznaje Lucy (skutek wyssania krwi); Lucy zdaje się być jedyną trzeźwo myślącą osobą w okolicy.
7. Szalony szef Huttera wykorzystuje przemoc by uciec z więzienia. 7. Szalony szef Harkera wykorzystuje spryt, by uciec z więzienia.
8. Knock nie spotyka swojego mistrza i rychło wraca do więzienia. 8. Reinfeld spotyka hrabiego Draculę, i zgodnie z jego wolą udaje się w głąb Niemiec, by dalej siać zarazę.
9. „Zbliżenie” niewiasty czystego serca i krwiopijcy jest ledwo zaznaczone-widzimy tylko cienie na sukience Ellen. 9. Zbliżenie tej dwójki to najbardziej perwersyjny moment filmu.
10. „Po” wampira spopiela słońce, Lucy umiera, mąż ją opłakuje, a zaraza opuszcza Wisbourg. Katharsis zaprawione goryczą. 10. „Po” wampir umiera od słońca (ciało pozostaje nienaruszone), a dr Van Helsing dla pewności wbija mu kołek w pierś. Lucy jest martwa; jej ofiara poszła na marne, ponieważ Harker kontynuuje dzieło hrabiego- wsiada na koń rozsiewać zarazę. Nie ma mowy o jakimkolwiek katharsis.
11. Wampir ewidentnie jest postacią nadnaturalną. Schreck kreuje postać złą do szpiku kości, nie ma w sobie nic człowieczego. 11. Ciężko zauważyć jakieś nadludzkie moce u grafa. Kinski kreuje postać niejednoznaczną, wręcz tragiczną-pogardzający życiem wiecznym, pragnący odejścia siewca śmierci. Momentami budzi współczucie…
12. Zaraza jest. 12. Sceny ukazujące zarazę należą do najlepszych w filmie; są intensywne, odrażające, magnetyzujące, i dzikie jednocześnie, a nad tym wszystkim unosi się aura memento mori.
13. Bojąc się procesu, Murnau pozamieniał nazwiska wszystkich postaci. 13. Bohaterowie noszą nazwiska takie same jak w książce Brama Stokera.

 

ORYGINAŁ CZY REMAKE?

 

Jest rok 1922. Dumny jeszcze niedawno naród niemiecki został rzucony na kolana. „Niepokonaną” armię pokonała Ententa, a aspirujący do roli hegemona cesarz musiał abdykować. Bieda zajrzała w oczy wszystkim, a nad krajem zawisło widmo komunistycznej rewolucji. Niepokoje tamtych czasów znalazły odbicie w nowo powstałym gatunku kina: w ekspresjonizmie (przeczytaj artykuł o ekspresjonizmie niemieckim).  Jego najsłynniejszymi przedstawicielami były: „Golem”, „Zmęczona śmierć”, „Gabinet doktora Caligariego”. Oraz „Nosferatu”. Ten ostatni nakręcił mało wówczas znany reżyser Friedrich Wilhelm Murnau. Była to luźna adaptacja „Draculi” Brama Stokera. Obraz stał się legendą, co spowodowane było tym, że film trafił  na swój czas, przedstawiał archetypiczną walkę dobra ze złem i oczywiście, jak na swoje czasy, musiał być naprawdę przerażający. „Symfonia grozy” zawładnęła wyobraźnią widzów na całym świecie, stała się sztandarowym dziełem niemieckiego ekspresjonizmu, a jak się okazało po latach – ojcem filmowego horroru i punktem odniesienia dla niemal wszystkich filmów grozy.

 

Przez pół wieku krąg wielbicieli tego skromnego filmu sukcesywnie się powiększał, aż pod koniec lat 70. kinomani na całym świecie usłyszeli, że planowane jest ponowne opowiedzenie historii paskudnego wampira. Może byłby powód, by rwać włosy z głowy, gdyby ogłoszono to dzisiaj. Może byłby powód, by narzekać, gdyby zabrał się za to ktoś inny, niż twórca „Fitzcarralda”, Werner Herzog.

Może powinienem się schronić przed linczem, gdyż za chwilę padną z mych ust dwa dosyć kontrowersyjne zdania. Po pierwsze – przedkładam nową wersję nad starą. Po drugie – przedkładam też ten film nad pozostałą twórczość fabularną Herzoga. Może spowodowane jest to tym, że w obu wypadkach „Phantom der Nacht”*  był tym pierwszym. Ale nie tylko. Pierwszy „Nosferatu” zestarzał się, momentami wręcz bardzo, zaś drugie „Nosferatu”… no właśnie, nie mogło się zestarzeć.

Nie odbieram rzecz jasna walorów. Oniryczne zdjęcia oraz świetna kreacja Maxa Schrecka nadal robią wrażenie (wielbiciele przedwojennego kina niewątpliwie będą zachwyceni), a momentami można nawet poczuć lekki niepokój. Dawna symfonia grozy skurczyła się do zwykłej nutki niepokoju.

W nowym filmie reżyser podszedł do sprawy od zupełnie innej strony. W jednym z wywiadów Herzog miał ponoć stwierdzić, że film Murnaua jest jego skromnym zdaniem najważniejszym filmem kinematografii niemieckiej. Na potwierdzenie można przytoczyć kilka kadrów (Lucy siedząca na plaży pełnej krzyży, statek na pełnym morzu), które są hołdem ekspresjonistycznemu arcydziełu. Hołd hołdem, ale Herzog nie byłby sobą, gdyby nie dodał czegoś od siebie. I to był doskonały pomysł: podczas seansu odczuwałem kosmiczny wręcz niepokój, w skali jaką dotąd spotkałem tylko w niektórych opowiadaniach Lovecrafta. Na korzyść świadczy też jej wydźwięk: nasz szary świat oddzielony jest cienką granicą od nadnaturalnego zła, którą bardzo łatwo naruszyć, opowieść w którym przegrani są wszyscy (także, a może przede wszystkim, hrabia Drakula), zatęchły świat skąpany w mroku, w którym nieśmiałe działania sił dobra bledną przy potędze sił mroku.

Z takim podejściem znaczenie zyskuje też scena zbliżenia Lucy i Draculi. W ekspresjonistycznym filmie moment ów przerażał ogromem zła Orloca, imponowało poświęcenie się kobiety. Czujemy się oczyszczeni. U Herzoga nie ma nic czarno-białego.Spotkanie jej, którą ciągnie ku „ciemnej stronie”, i jego, wiecznego samotnika pragnącego bliskości. Strach miesza się z pożądaniem, delikatność z okrucieństwem, niewinność z odwagą… A jeśli dodamy do tego erotyzm, jaki ta scena niesie, to efekt jest wręcz piorunujący.  Czegoś tak rzucającego na kolana nie uświadczyłem już niestety w świetnych skądinąd finałach „Aguirre…”, „Krzyku kamienia”, ani  „Zagadki Kaspara Hausera”.

Pod względem wizualnym film Herzoga to stary, dobry analog: zdjęcia hipnotyzują surowym pięknem, pulsują jakimś utajonym życiem…One są – nie mam lepszego słowa – poetyckie: operator inspirował się malarstwem romantycznym (które ubóstwiam) , a niektóre ujęcia mógłbym śmiało powiesić na ścianie między „landszaftami” Caspara Davida Friedricha; nie ważne, czy to rumuńskie ostępy leśne, czy schludne do czasu Delft –  zdjęcia są piękne i kropka (dodatkowy walor estetyczny: Isabelle Adjani wygląda tu bardzo kobieco).

Warto wspomnieć również o świetnie rozplanowanych ujęciach, wykorzystujących pomysłowo grę światła i cienia (jak np. pierwsze spotkanie Lucy i hrabiego!), zaś muzyka…niech mnie szlag trafi, jeśli nie słyszałem jej w łonie matki!  Muszę przyznać, że w trakcie oglądania tego filmu miałem wrażenie, jakbym to ja osobiście poprawiał scenariusz, był przy kręceniu, osobiście chodził po tych  lasach, wybierając lokacje, montował, wybierał muzykę… Jak gdyby ktoś nakręcił film specjalnie dla mnie. Nigdy wcześniej i nigdy później nie czułem się tak jak wtedy – po prostu magia kina w najczystszej postaci.  I ten czar trwał aż do chwili, gdy aktorzy otwierali usta…

Jedyną wadą tego obrazu jest aktorstwo. Oczywiście w ostatecznym rozrachunku aktorstwo jest „na plus”, jednak niektóre sceny są tak teatralnie rozegrane, a kwestie są wypowiedziane z taką manierą, że stają się przysłowiową rysą na ideale. Szczególnie ciekawa jest scena, w której Harker kaleczy się, co przykuwa uwagę bladego gospodarza… Paradoksalnie, bardziej filmowo ta scena wygląda w wersji z 1922! Tymi słowami pewnie zdążyłem zniechęcić niektórych z was. A szkoda, bo to w gruncie rzeczy pierdoły, zaś Bruno Ganz, Klaus Kinski oraz Isabelle Adjani stworzyli dobre, wiarygodne kreacje.

 

Która produkcja jest lepsza? Oba filmy lepiej znać niż nie znać. Ja osobiście preferuję remake, lecz znam takich, którzy są wprost zakochani w niepozornym i uroczo archaicznym oryginale. Dla współczesnego widza atrakcyjniejszy może być posiadający klimat i głębię psychologiczną film z 1979. Film z 1922 zaś to żelazny klasyk nie tylko kina grozy, ale i kina w ogóle. Obejrzeć go powinien każdy, kto pretenduje do miana kinomana.  Obok żadnego z tych filmów nie sposób przejść obojętnie. Spragnieni wrażeni widzowie mogą się śmiało zabierać za obie wersje, choćby po to, by przekonać się, która będzie tą „naj”.

 

 

 CIEKAWOSTKI

 

4. marca 2012 roku minęło dokładnie 90 lat od premiery „Symfonii grozy”.

Nazwisko Maxa Schrecka oznacza w niemieckim „strach”. Jego rola przez lata obrosła taką legendą, iż niektórzy uznają go… za prawdziwego wampira! Na dowód przytacza się „niemożliwą do wykonania” scenę wstawania z trumny pod kątem 90 stopni, oraz to iż nie widać ani razu, by mrugał. Prawda jest banalna – Schreck był mało znanym aktorem, ożenił się, spłodził córkę i zmarł na zawał przed wojną.  Został ponoć wybrany z powodu swojej brzydoty; wystarczyło doczepić mu szpiczaste uszy oraz sztuczne uzębienie i można było od razu włączać kamerę.

 

 

W 2001 roku Edmund Elias Merhige, stary znajomy Marylina Mansona oddał po swojemu hołd legendzie- nakręcił  „Cień wampira” opowiadający o realizacji… ”Nosferatu-symfonii grozy”. Fabuła przedstawia się następująco: Friedrich Wilhelm Murnau (John Malkovich) kręci „Nosferatu”, i do roli tytułowego bohatera zatrudnia prawdziwego wampira, ukrywającego się pod pseudonimem artystycznym Max Schreck (Willem Dafoe). Nieumarły jegomość zgadza się udawać człowieczeństwo w zamian za cieplutką krew aktorki grającej Ellen (w tej roli Catherine McCormack, znana bardziej jako Murron z filmu „Braveheart”).

 

W latach osiemdziesiątych, na fali popularności nowej wersji Nosferatu, nakręcono we Włoszech „Nosferatu w Wenecji”, z Kinskim w roli głównej. Tego filmu nie widziałem, ale wieść gminna niesie (a lud z IMDb potwierdza), ze jest to horror…erotyczny. Oczywiście, Werner Herzog nie miał z tym projektem nic wspólnego. Co zastanawiające, w filmie występują m.in. Christopher Plummer i Donald Pleasance, zaś muzykę napisał (tak, to nie żart) Ewangelos Odysseas Papathanasiu, czyli znany i lubiany Vangelis.

 

Zarówno w wersji z 1922 i 1979 Transylwanię zagrała Czechosłowacja. Lekkim zdziwieniem dla rodzimych kinomanów będzie kilka polskich słów wypowiedzianych przez wiejska babuszkę w nowszej wersji. Dosłowny cytat: „Proszę założyć, proszę, proszę, proszę, pięknie, proszę czytać książkę, ciekawa, proszę, ciekawa jest książka, proszę czytać”  :) Nigdy nie wyjaśniono, co język Kochanowskiego i Mickiewicza robił na  transylwańskim zadupiu.

 

Skoro już jesteśmy przy lokacjach… starszą wersję kręcono na Słowacji (Dolny Kubin, Oravsky Podzamok, Vratna Valley), w Szwecji (Uniwersytet Uppsala) oraz w Niemczech (Helgoland, Lauenburg, Rostock, Wismar, Westfalia). Nowszą wersję kręcono w Holandii (miasto Delft),  Niemczech (port w Lubece), Meksyku (krypta Guanajuato; tam właśnie znajdują się mumie ze słynnej początkowej sekwencji) oraz w Czechach (miasto Telć, zamek Pernstejn k.Brna).

W chwili, gdy Hutter przybywa do zamku grafa Orlocka, napisy informują, że jest północ, i służba już śpi. Tymczasem ekran za nic w świecie nie wygląda na ciemny…

 

O kultowości oryginału niech świadczą nawiązania: jeden z nastolatków w pierwszej części „Oszukać przeznaczenie” ma na nazwisko Murnau. W „Powrocie Batmana” Burtona jeden z głównych bohaterów nazywa się Max Schreck. Zaś w filmie Petera Bogdanovicha pt. „Targets” głównym bohaterem jest przechodząca na emeryturę gwiazdor kina grozy Byron Orlock. Gra go…Boris „Frankenstein” Karloff.

 

Śp. Tomasz Beksiński, tłumacz (m.in. Monty Pythona, serii o Jamesie Bondzie) i kultowy radiowiec z Trójki, znany był także pod pseudonimem Nosferatu.

 

 

Znany z furiackich napadów Kinski w czasie realizacji pokazał, że zna znaczenie słowa „cierpliwość”; przed zdjęciami, codziennie, siedział po 4 godziny w charakteryzatorni, gdzie malowano go na biało, doczepiano kły, szpony, i szpiczaste uszy. 

 

Zapadająca w pamięć muzyka grana podczas scen w zarażonym mieście to nie dzieło Popol Vuh,  stałych współpracowników reżysera; jest to chóralna aranżacja gruzińskiej orkiestralnej pieśni pt. Zinskaro (inna pisownia: Tsiskaro). Jej fragmenty zostały wykorzystane w piosence „Hello Earth” Kate Bush.

 

Rodzina Brama Stokera nie była zachwycona z sukcesu filmu Murnaua, ponieważ nie otrzymali z tego powodu żadnych profitów. Oskarżyli więc Niemca o bezczelny plagiat. Decyzją sądu miano zniszczyć wszystkie kopie filmu, lecz następny sąd wydał wyrok niekorzystny dla rodziny Stokerów. Do 1979 roku licencja zdążyła wygasnąć, fabuła „Draculi” stała się domeną publiczną, więc Herzog bez obaw wrócił do oryginalnych książkowych nazwisk.

 

 …I tu mamy mały problem. Otóż w książce żona Harkera ma na imię Mina; Lucy to lekkomyślna panienka, która staje się pierwszą ofiarą krwiopijcy. U Herzoga jest dokładnie odwrotnie.

Niecodzienny wyraz twarzy pani Adjani był spowodowany hipnozą, w jaką wprowadzano ją przed zdjęciami. Ten rodzaj wpływania na zaangażowanie aktorskie Herzog wypróbował już w czasie zdjęć do „Szklanego serca”.

 

Chcecie zobaczyć Wernera Herzoga? Uważnie obserwujcie wszystkich mężczyzn, w „szczurzych scenach”. Ten, którego gryzonie ugryzą, to sam reżyser.

 

 

 

 

Poniżej możecie zobaczyć pełną wersję "Nosferatu – symfonii grozy" Murnaua. 

 

 

Oraz zwiastun filmu Wernera Herzoga.

Tekst gościnny

Tekst gościnny

Jeśli potrafisz pisać recenzje lub artykuły filmowe (które zazwyczaj lądują w Twojej szufladzie), a chciałbyś zaprezentować się przed tysiącami czytelników, możesz gościnnie publikować na naszej stronie! Przy większej i regularnej liczbie tekstów, takie osoby takie dopisujemy do stałej współpracy.
Napisz do nas: wspolpraca@film.org.pl
Tekst gościnny






  • Dawid Jankowski

    „W „Powrocie Barmana” Burtona” – drobny, acz zabawny błąd :)

  • zulombo

    Powrót Barmana brzmi fajniej :D

  • ja tam, oj tam :P ale jak oceniacie tekst? :)

  • wezyr

    Pierwsze słyszę, aby Vangelis napisał do tego włoskiego trashowiska muzykę. Chyba go jakoś w to wkręcili po znajomości.

  • Nietoperz to nie gryzoń ;P

    Zaś sam tekst ciekawy – widziałam obie wersje (na kolana mnie nie rzuciły, aczkolwiek uważam je za dobre filmy) i dobrze było sobie przypomnieć szczegóły tych seansów.

  • Lolek

    Link do pełnego „Nosferatu- Symfonia Grozy” nie prowadzi do… pełnego filmu. Obecnie dostępna jest dość dłuższa wersja, to wynika z tego, że są odnajdywane nowe taśmy, kadry z napisami oraz muzyka. Mam dwa wydania DVD tego filmu i pierwsze jest zapewne tym z linku pod artykułem (czyli jakieś 84 minuty), za to drugie trwa 93 minuty. To tylko prawie 10 minut różnicy ale film od razu robi się bardziej spójny w odbiorze.

  • Grzesiek

    Pamiętam jak kiedyś bałem się oglądając „Nosferatu” z 1979. Najbardziej przerażająca była scena gdy hrabia wszedł do pokoju Harkera, stał i przez dłuższą chwilę po prostu się na niego patrzył. Ten pozorny spokój i wzrok wlepiony w śpiącego gościa sprawiły, że nie mogłem później zasnąć ;) Świetny film, nie oglądałem go już kilka lat.
    I bardzo dobry tekst, pozdrawiam autora :)






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Nie moja "Szklana Pułapko"! To dobry dzień, aby zginąć...

Następny tekst

Uprowadzona 2



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE