Co prawda klapa finansowa, ale w gruncie rzeczy całkiem sympatyczne snyderowe patrzydło „Sucker Punch„, bardzo mile mnie zaskoczyło. Jednakże nie z tego powodu co miało (bo wizualnych bajerów to ja się spodziewałem), ale w kwestii doboru repertuaru muzycznego. Twórcy podobno podkreślali, że zależy im na ścisłym związku tego co dzieje się na ekranie z treścią utworów przygrywających. Sami utwory elegancko wybrali i zdecydowali się zaprezentować ich nowe wersje, covery czyli że w większości.

W aż trzech z dziewięciu swoje wokalne umiejętności zaprezentowała Emily Browning grająca Baby Doll. Zaśpiewała pięknie i uzależniająco. Jej wersje „Sweet Dreams” Eurytmics (słyszalna w prologu), czy „Where Is My Mind ?” Pixies to dosłownie miód w uszach (dość niefortunne określenie, ale wiecie o co chodzi…). Nie dość tego, w tej przesympatycznej akcji „dobrze odgrzane kotlety nie są złe” pojawił się nowy remix „Army Of Me” Björk z gościnnym udziałem Skunk Anansie. Doprawdy kapitalny. Poza tym wszystkim cieszyły uszy me, świeże wariacje kawałków Jefferson Airplane, Roxy Music (Carla Gugino!), The Beatles, The Smiths, The Stooges i jakiś taki zabawny mash-up Queenów z radosnym rapowaniem jakichś czarnych ziomali. Gorąco zapraszam do posłuchania, bo jak się okazuje ten kotlet jest naprawdę smaczny. Mała próbka, śpiewa panna Emily: