Ranking

WSPÓŁCZESNE FILMY W CZERNI I BIELI. Znaczenie dwóch barw

Autor: Radosław Dąbrowski
opublikowano

Dokonania Edwarda Raymonda Turnera zapoczątkowały długoletni okres rozwoju technologicznego, którego efektem było nastanie w sztuce filmowej doby koloru. Bardzo szybko możliwość rejestrowania rzeczywistości w jej naturalnych barwach przestała być tylko nowinką techniczną, a ze względu na bogatą symbolikę kolorów stała się nowym środkiem wyrazu. Czarno-białe obrazy nie zostały jednak w zupełności wyparte. Współcześnie nie brakuje filmowych przykładów, w których patrzymy przez oko kamery w zaledwie dwóch barwach.

Operowanie określeniem „współcześnie” jest niezwykle problematyczne, wobec tego na potrzeby niniejszego artykułu na osi czasu zaznaczmy dwa punkty: pierwszy w momencie rozpoczęcia lat 90., zaś drugi na dobiegającym powoli końca roku 2017. W tym blisko trzydziestoletnim przedziale czasowym powstało co najmniej kilkanaście (a zapewne kilkadziesiąt) filmów, nad którymi warto się pochylić ze względu m.in. na czarno-biały świat przedstawiony.

Podstawą dla niniejszego artykułu będzie refleksja nad możliwym celem, jaki dotyczy rezygnacji z wielu barw na rzecz zaledwie dwóch. Jednym z nich jest bez wątpienia konkretna stylizacja. W 2001 roku na ekranie premierowo zagościł Człowiek, którego nie było. Bracia Coen postanowili sięgnąć po tematykę kryminału i przenieść widzów w koniec lat 40. Patrząc z historycznego punktu widzenia, dla sztuki filmowej jest to czas świetności kina noir – opartego na suspensie, tajemnicy czy kryminalnej zagadce. Duet twórców miał na uwadze specyfikę tego nurtu i należy pochwalić efekty ich próby przeniesienia ówczesnej stylistyki do czasów współczesnych.

Człowiek, którego nie było został nakręcony z oświetleniem w niskim kluczu. Dominuje światło padające z boku, w stylu chiaroscuro, z dużą zawartością cienia w kadrze. To podstawowe, ale kluczowe dla osiągnięcia efektów porównywalnych z twórcami noir, rozwiązanie techniczne. Coenowie odnieśli się do tradycji również dzięki metodom kreowania bohatera, który zgodnie z przytoczonym nurtem nie jest jednoznacznie pozytywny bądź negatywny. Postać Eda Crane’a bardzo często obserwujemy w sugestywnym zbliżeniu, w którym twarz mężczyzny fragmentarycznie została oświetlona bocznym światłem, a częściowo skryta jest w cieniu, sprawiając wrażenie zawieszonej w niepewności.

Analizując fabułę filmu Coenów, można wysunąć wniosek, że postać Crane’a dotyczy wielu granicznych ze sobą cech. Z jednej strony bohater jest oddanym i przywiązanym do pracy fryzjerem, z drugiej brakuje mu satysfakcji i marzy, aby wykonywać inny zawód. Ukazany jest jako wierny mąż w przeciwieństwie do zdradzającej go żony, ale granica uczciwości zostaje przez Crane’a przekroczona w momencie, gdy decyduje się na nieuczciwą próbę wyłudzenia pieniędzy. Na początku poznajemy protagonistę jako niezbyt rozumnego i lubiącego uciąć pogawędkę fryzjera, lecz z czasem w jego wizerunku zaczyna dominować kamienny wyraz twarzy, oszczędność wypowiedzi oraz odwaga, albowiem nie można mu odmówić śmiałości w podejmowaniu ryzykownych i kontrowersyjnych decyzji. Czerń i biel zdają się oddawać tę złożoność i podkreślają niejednoznaczny odczyt charakterystyki głównego bohatera.

Dzięki dwóm silnie kontrastującym ze sobą barwom Coenowie znakomicie zbudowali tajemniczą przestrzeń miejską. Składają się na nią przede wszystkim mroczne ulice z zacienionymi zakamarkami, gdzie kryje się potencjalne niebezpieczeństwo. Taki obraz nocnego miasta osiągnięty dzięki konkretnym środkom wizualnym stanowi esencję kina noir, zaś Człowiek, którego nie było jest skuteczną próbą stylizowania się na ówczesny nurt.

We współczesnym kinie nie brakuje innych odniesień do poszczególnych okresów sztuki filmowych. Coneowie za swój cel obrali noir, zaś dziesięć lat po nich filmowa widownia poznała Artystę. Michel Hazanavicius zapragnął nakręcenia dzieła w oparciu o szereg cech epoki kina niemego, wobec tego nie tylko brak dźwięku charakteryzuje zdobywcę pięciu statuetek Oscara. Pomimo że sam niekoniecznie podzielam decyzje o przyznaniu Artyście tak wielu nagród, to podzielam zdanie, że pojedynczy kadr wycięty z filmu i obdarty z kontekstów (np. daty powstania) może zostać rzeczywiście uznany za fragment dzieła pochodzącego z czasów, zanim kolor zdominował świat filmu.

Ostatnio dodane