Ranking

PLEASE, COME BACK! Aktorzy, za którymi tęsknimy

Autor: Karol Barzowski
opublikowano

Trwa okres wielkich powrotów. W zeszłym roku w Bridget Jones 3 po latach przerwy mogliśmy oglądać Renée Zellweger. Z emerytury powrócił Warren Beatty, występując w reżyserowanym przez samego siebie Rules Don’t Apply. Niedługo w polskich kinach będziemy mogli oglądać Babskie wakacje z udziałem zapomnianej Goldie Hawn, a zapowiedziane są też nowe projekty Jacka Nicholsona oraz Daniela Day Lewisa (oj, jego przerwa też się niebezpiecznie przedłużała…).

Są też jednak tacy aktorzy, których długo nie mogliśmy oglądać na ekranie, a jednak nie chcą wracać. Część z nich jest na zasłużonej emeryturze i oczywiście trzeba uszanować ich decyzję, ale naprawdę szkoda, że kinomani z całego świata nie mają okazji podziwiać ich kolejnych ról (zwłaszcza szkoda tych, którzy pożegnali się filmem niegodnym ich talentu). Część z nich postanowiła zrobić sobie przerwę od aktorstwa, a potem stwierdzili, że życie z dala od show biznesu jest całkiem przyjemne. Część narzeka, że nie otrzymuje ciekawych propozycji. Łączy ich jedno – bardzo za nimi tęsknimy.

Rick Moranis

Moranisa kojarzymy jako gwiazdora komedii lat osiemdziesiątych. Od 1997 roku nie mogliśmy go jednak oglądać na ekranie. Kilka lat wcześniej żona aktora zmarła, a on postanowił poświęcić się wychowaniu dzieci. To miała być jedynie przerwa, ale przedłużała się, aż w końcu aktor stwierdził, że tak naprawdę nie tęskni za kinem. Nie zgodził się nawet na epizod w nowej wersji Pogromców duchów. Choć wciąż podkreśla, że nie jest na emeryturze i może kiedyś zdecyduje się na powrót, propozycje, które otrzymuje, są coraz mniej interesujące. Często natomiast pracuje głosem.

Meg Ryan

O swoistym upadku królowej komedii romantycznych mówi się w mediach sporo. Meg Ryan była jedną z najpopularniejszych aktorek Hollywood, dziś właściwie zniknęła. To naprawdę smutna historia, w której duży wpływ na taki, a nie inny rozwój wydarzeń, miała skłonność Meg do operacji plastycznych. Aktorka nie poradziła sobie z upływem czasu i, chcąc zatrzymać czas, zrobiła sobie wielką krzywdę – tylko w niewielkim stopniu przypomina siebie sprzed lat. Próbowała wrócić w zeszłym roku wyreżyserowanym przez siebie filmem Ithaca (zagrała tam też małą rólkę), ale zgodnie uznano go za klapę. W amerykańskich kinach pojawił się w bardzo małej liczbie kopii, poza USA właściwie nie można go zobaczyć. Ostatnia poważniejsza produkcja z Ryan to Kobiety z 2008 roku. Szkoda, bo po Tatuażu Jane Campion wydawało się, że aktorka płynnie przejdzie do innego typu ról.

Debra Winger

Winger to wspaniała aktorka, trzykrotnie nominowana do Oscara (Oficer i dżentelmen, Czułe słówka, Cienista dolina). Krytycy zachwycali się jej grą, widzowie również ją uwielbiali. W 1995 roku postanowiła jednak przestać występować na ekranie. Była to przemyślana decyzja. Przestała czytać scenariusze i cieszyła się odpoczynkiem. Raz na jakiś czas ludzie prosili ją, aby wróciła, ale nie widziała dla siebie żadnej roli. Jeśli jakiś film jej się podobał, stwierdzała, że nie zagrałaby lepiej niż aktorka, która ostatecznie w nim wystąpiła. Dała się namówić dopiero własnemu mężowi – przyjęła rolę w reżyserowanym przez niego Big Bad Love. Potem oglądaliśmy ją też między innymi w Radio. Ale coraz mniej ludzi pamiętało o Winger – zaczęła grać w filmach niezależnych, bardzo skromnych, z dala od głównego nurtu czy festiwali. Rachel wychodzi za mąż z 2008 roku to jej ostatni poważniejszy występ. Szkoda. Chciałoby się oglądać Winger w kinie.

Ostatnio dodane