Ranking

PANOWIE, TO JEST FAUL! Czyli sport celebryci w filmach

Autor: Berenika Kochan
opublikowano

Kamera już od dawna rejestruje ich poczynania poza boiskiem. Najsłynniejsi sportowcy – co przeważnie idzie w parze z sukcesami zawodowymi – chętnie udzielają się w talk showach, teleturniejach oraz reklamach. I na tym popisie umiejętności aktorskich mogliby skończyć, oszczędzając telewidzom przyjemności oglądania szkolnego teatrzyku po raz kolejny. Jednak nie… Najwięksi celebryci występują również w pełnometrażówkach. Kto bogatemu zabroni spełniać marzenia?

  1. Kobe Bryant we Współczesnej rodzinie – gwiazdy NBA w rolach cameo – tak powinien brzmieć tytuł osobnego, obszernego artykułu. Pomijając przekonujący występ legendy koszykówki Michaela Jordana w Kosmicznym meczu, sportowcy amerykańsko-kanadyjskiej ligi koszykarskiej w roli aktorów epizodycznych pojawiają się w hollywoodzkich produkcjach regularnie. Tu Kobe Bryant we Współczesnej rodzinie. Ma szczęście, bo występy jego kolegów z drużyny, Pau Gasola i Luke’a Waltona, wycięto z tego odcinka w całości.
  2. John Cena w Siostrach – w roli umięśnionego dealera Pazuzu wypadł całkiem wiarygodnie. Nic dziwnego, cieszący się tak dużą popularnością wrestler musi mieć w sobie coś z aktora. Właściwie wszelkie notki biograficzne dodają ten zawód do jego codziennych zajęć. Cena grywał poważne role w filmach produkowanych przez WWE (World Wrestling Entertainment), jednak przed kamerą nigdy nie szło mu tak dobrze, jak na ringu. Ma chłopak urok, więc wykorzystuje potencjał marketingowy do maksimum.
  3. Lance Armstrong w Zabawach z piłką – niestety, po aferze dopingowej i dożywotnim wykluczeniu olimpijskiego mistrza kolarstwa, wszystkie jego słowa przepuszczam przez palce. Nie wierzę również, gdy w sportowej komedii Zabawy z piłką mówi do postaci granej przez Vince’a Vaughna „Jestem twoim wielkim fanem”. Widać, że Armstrong stara się wypaść przekonująco… Nie do końca mu wychodzi, jak wiele rzeczy.
  4. Dan Marino w Ace Ventura: Psi detektyw – to tylko jedna z kilku minirólek emerytowanej gwiazdy amerykańskiego futbolu. „Drewniany Dan” umiejętnością wchodzenia w buty postaci nie grzeszy, aczkolwiek uwagę przyciąga udziałem w zwrotach akcji. Pojawił się jeszcze w Małym Nickym z Adamem Sandlerem i w kultowych Simpsonach. Zresztą kogo sławnego w tym animowanym serialu nie było? Mimo że w tej scenie widzimy Marino raptem przez kilka sekund, warto obejrzeć dla przypomnienia sobie karykaturalnej facjaty Carreya.
  5. Mike Tyson w Kac Vegas w Bangkoku – wokół postaci legendarnego boksera zbudowano w kasowej komedii wątek poboczny. Na szczęście sceny muzyczne w założeniu nie miały być dobre, więc Tyson zafałszował, jak tylko mógł. A jeśli chodzi o scenę dialogu – tu widać opierającą się w dużej mierze na redukcji klatek pracę montażystów. Podsumowując: mogło być gorzej, a wątek z tygrysem ubarwił i tak bogatą już komedię pomyłek.
  6. Cam Neely w komediach braci Farrelly – do takiej roli trzeba mieć (ewentualnie umieć robić) jaja. Kanadyjski hokeista NHL w filmach Głupi i głupszy, Ja, Irena i ja, Głupi i głupszy bardziej wcielił się w postać Sea Bassa (tłumacząc przydomek na polski – to ryba o nazwie labraks), postawnego amerykańskiego truckera. Z moich obserwacji wynika, że do jego zadań należało stać prosto jak z kijkiem zamiast kręgosłupa i wypowiadać zdania, krzycząc, do tego wydymać usta. Scena poniżej nie zmieściła się w filmie, lecz w mojej opinii od sławnej sceny w jadalni jest bardziej wyrazista:
  7. David Beckham w Królu Arturze: Legendzie miecza – co wyjdzie z tej rólki, to się dopiero okaże. Najbardziej celebrycki spośród brytyjskich piłkarzy w nowym filmie o królu Arturze ma wcielić się w postać zrażonego własną niemocą rycerza. On, pan boiska, nie da rady wyciągnąć Excalibura z kamienia? Ponoć nie. Swoją drogą, ciekawe, czy Guyowi Ritchiemu (reżyser dwóch części Sherlocka Holmesa i rzekomej trzeciej z Robertem Downey Juniorem) uda się ta historia?

Są i komedie, wypełnione rolami typu cameo aż po brzegi (np. Wykolejona Amy Schumer czy Ekipa Douga Ellina). Ich wartości artystycznej możecie się domyślić. Jaki ma być film sklejony ze scen z udziałem ludzi, którzy wcielają się w jakiegokolwiek bohatera po raz pierwszy?

Jak środowisko aktorskie reaguje na powierzchowną filmową ingerencję ludzi sportu? Oto przesłanie od Gary’ego Oldmana.

korekta: Kornelia Farynowska

Ostatnio dodane