Autor: REDAKCJA
opublikowano

NAJLEPSZE Z NAJLEPSZYCH – oceniamy filmy, które wygrały Oscara

.

5. To nie jest kraj dla starych ludzi / No Country for Old Men (2007)

8,25

Jedni nazywają genialny film braci Coen neowesternem, inni – antywesternem, jeszcze inni odnajdują w nim estetykę neo-noir. I pewnie w każdej gatunkowej interpretacji To nie jest kraj dla starych ludzi jest jakaś racja, choć żadne etykietki czy analizy nie są w stanie oddać tego, jak niesamowitym doświadczeniem jest seans z tym filmem. Każde z dzieł w oscarowej stawce w 2008 roku miało swoje niezaprzeczalne zalety, na czele z głównym konkurentem Coenów, Aż poleje się krew Paula Thomasa Andersona, ale to To nie jest kraj dla starych ludzi skupiał w sobie wszystkie niezbędne elementy: narracyjny kunszt (jak powiedzieć wszystko, nie opowiadając nic?), realizacyjną perfekcję (brak Oscara za zdjęcia dla Rogera Deakinsa to zbrodnia!) i aktorstwo, które wzbudzało zachwyt (Javier Bardem mógłby po filmie Coenów zakończyć karierę, a i tak byłby legendą). Jeśli w poprzednich latach Akademia dokonywała dyskusyjnych wyborów, nagradzając filmy, które na to nie zasługiwały, w 2008 roku całkowicie zrehabilitowała się za wcześniejsze potknięcia, nagradzając dzieło ze wszech miar wybitne. [Dawid Myśliwiec]

RECENZJA

4. Lista Schindlera / Schindler’s List (1993)

8,33

Absolutna klasyka, sztandarowy reprezentant swojego gatunku, a przy tym angażujący dramat. U Spielberga świat Holocaustu tonie w czerni i bieli (z nielicznymi wyjątkami), co dodatkowo potęguje ponury nastrój filmu podchodzącego do zagadnienia obozów zagłady z perspektywy człowieka, który na kontaktach z nazistami zarabiał i dostatnio żył. Postać Oskara Schindlera (Liam Neeson) przechodzi długą drogę od ignorancji i obojętności do bohaterstwa. Takiego pozbawionego patosu i frazesów, prawdziwego i wiarygodnego. Lista Schindlera i dzisiaj działa na widza, zarówno poprzez stronę formalną, jak i przejmującą muzykę i aktorstwo (także licznej polskiej części obsady). Nagrody Akademii w pełni zasłużone, nie ze względu na ważny temat – to po prostu rzetelnie zrealizowane, działające na emocje, szanujące inteligencję widza kino z prawdziwego zdarzenia. [Jan Dąbrowski]

RECENZJA

3. American Beauty (1999)

8,34

Po co być na tym świecie? W jakim celu na nim tkwić? Co robić? Komu robić i jak dobrze? Patrzeć bardziej na siebie czy na innych? Ukrywać myśli czy pozwolić sobie na krzyk? Jak wiele konwenansów wpuścić do życia? Co to jest wolność? Gdzie są granice? Ach, wielkie małe pytania o sens życia zadawane przez typową klasę średnią, która ma swoje aspiracje, niespełnione marzenia i lęki! Wbrew pozorom nie chodzi tylko o mieszkańców amerykańskich przedmieść, bo podobne kwestie kołatają się w głowach wszystkich tych, którzy prowadzą tak zwane dorosłe życie, także tutaj, w Polsce. Kevin Spacey próbuje się wyrwać z przytłaczającej codzienności wypełnionej rutyną, sztucznością i brakiem szczerości. Jakie znajduje remedium na egzystencjalne bolączki? Nieprzewidywalność, naturalność i mówienie prosto z mostu, bezczelnie w twarz, cynicznie, bez moralnych ograniczeń. Efekt nie jest jednoznaczny w ocenie, za to niewątpliwie bolesne jest zderzenie widza – prawdopodobnie większości widzów – z bliską sobie rzeczywistością. Wybitny debiut Sama Mendesa, genialny scenariusz Alana Balla (który za chwilę zajmie się Sześcioma stopami pod ziemią), ikoniczne kreacje Kevina Spacey i Annette Bening, pamiętna muzyka Thomasa Newmana – to wszystko składa się na jeden z najbardziej docenianych oscarowych filmów, zasłużenie tak wysoko na naszej liście. Pierwszorzędna satyra! [Rafał Oświeciński]

RECENZJA

2. Milczenie owiec / Silence of the Lambs (1991)

8,57

Najlepszy thriller w historii kina? Z pewnością najbardziej zasłużony. Oscarowy poker dla sensacyjnej historii polowania na psychopatycznego mordercę i niełatwej współpracy początkującej agentki FBI z arcygenialnym szaleńcem. O filmie Jonathana Demme’a napisano już tyle, że kolejne pokłony wydają się zbyteczną formalnością. Ale trzeba napisać o wielkości tego dreszczowca, jaka przejawia się nie tylko w bezbłędnej reżyserii, zniuansowanej roli Jodie Foster, diabolicznym obliczu Anthony’ego Hopkinsa oraz zaskakującym scenariuszu. I nie chodzi mi o fabularne zwroty akcji, lecz refleksję na temat ludzkiej natury. Qui pro quo. [Krzysztof Walecki]

PORTRET HANNIBALA LECTERA

Ostatnio dodane