Autor: REDAKCJA
opublikowano

NAJLEPSZE Z NAJLEPSZYCH – oceniamy filmy, które wygrały Oscara

.

15. Tańczący z wilkami / Dances with Wolves (1990)

7,18

Wariacja na temat historii Pocahontas? Tak. Proekologiczne przesłanie? Jest. Chwilami dłużąca się narracja? Owszem. Przesadna gloryfikacja Indian? Też. Ciutkę rozbuchane ego Costnera? Bywa. Ale te drobne skazy, które tak lubią recytować przeciwnicy filmu, nijak nie zmieniają faktu, że jest to obraz po prostu piękny, przepełniony jakimś mistycznym spokojem i prezentujący we wspaniały sposób coś, co niesłusznie przeminęło dawno temu w Ameryce. Wyjątkowy fresk, który nawet dwie dekady później wciąż potrafi poruszyć i zachwycić. Nie dziwne zatem, że i Akademia nie pozostała obojętna dziełu Costnera, przyznając mu aż siedem statuetek przy dwunastu nominacjach. Wszystkie jak najbardziej zasłużone i do pełni szczęścia zabrakło tylko aktorskich wyróżnień, na którym to polu konkurencja nie dała Tańczącemu… już żadnych szans. [Jacek Lubiński]

14. Spotlight (2015)

7,35

Mimo całej sympatii dla Zjawy dostrzegałam zbyt wiele błędów i potknięć, by uczciwie życzyć jej zwycięstwa Oscarowego, za to Spotlight kibicowałam z pełnym zaangażowaniem, bo to świetne śledczo-dziennikarskie kino, które ogląda się wybornie. Niemniej nie przewiduję, aby ten skądinąd znakomity i słusznie zauważony film miał szansę zestarzeć się równie godnie, jak Wszyscy ludzie prezydenta. Mimo wszystko – nie ta liga. [Karolina Chymkowska]

RECENZJA

13. Piękny umysł / A Beautiful Mind (2001)

7,42

Fascynująca podróż po życiu i umyśle wyjątkowego człowieka. Siłą filmu Rona Howarda jest to, że John Nash – osobistość nieprzeciętna przecież, stojąca w innym szeregu niż większość społeczeństwa, jawi się tutaj jako postać niezwykle bliska każdemu z nas. Wzbudza sympatię i współczucie. Kibicujemy mu w zmaganiach z chorobą. Trzymamy kciuki za jego małżeństwo. To nie tyle zwyczajna biografia genialnego matematyka, co pokaz tego, ile może przetrwać miłość i jak ważne jest wsparcie tej drugiej osoby w sytuacji skrajnej. Piękny umysł zdobył cztery statuetki, tyle, ile Drużyna Pierścienia, ale to filmowi Howarda przypadły najważniejsze kategorie – dla najlepszego reżysera, aktorki w osobie Jennifer Connelly, za scenariusz adaptowany i wreszcie za najlepszy film. Russell Crowe drugiego Oscara z rzędu nie wygrał, choć gdyby tak się stało, nikt chyba by nie narzekał – Nash w jego wykonaniu, jak i samo zobrazowanie schizofrenii, to czysta perfekcja. [Łukasz Budnik]

12. Infiltracja / The Departed (2006)

7,63

Jestem fanatykiem Infernal Affairs – materiał źródłowy obsypanej nagrodami gangsterki od Scorsesego to jeden z moich ulubionych filmów, który kiedyś obejrzałem kilka razy w ciągu jednego dnia. Uwielbiam każdą scenę, kadr i sączące się z ekranu przez cały seans mordercze napięcie pomiędzy protagonistami. Bałem się przeniesienia tej historii na grunt Hollywood, ale niepozorny nowojorczyk po raz kolejny udowodnił, jak bardzo kinofilska pasja pomaga przy zabawie takimi projektami – nie miał oryginału z Hongkongu za świętą krowę, zrobił w pełni autorskie dzieło, będące równocześnie laurką dla klasycznych amerykańskich filmów gangsterskich, a całą historię zatopił w fascynującym świecie bostońskiego światka przestępczego. Nie próbował na siłę romansować z obcą konwencją, ale zagarnął szkielet fabularny na swój teren i tutaj obudował go krwistym mięchem. Nie jest to na pewno najlepszy film Scorsesego, a sama statuetka była swoistym zadośćuczynieniem za lata pomijania jego kolejnych arcydzieł oraz reżyserskiej pracy, ale w tym wypadku wybór nie był kontrowersyjny, gdyż pochód zagrażających mu filmów wyglądał solidnie, ale ogólnym poziomem nie przeskakiwał go w żaden sposób (po latach zresztą chyba tylko Babel może cały czas uchodzić za obraz zasługujący na statuetkę). Infiltrację ogląda się dzisiaj nawet lepiej niż w dniu premiery i nadal nie wiem, jak to się stało, że hipnotyzujący, będący w swoim żywiole Jack Nicholson nie zgarnął nominacji za drugi plan. [Radosław Pisula]

RECENZJA

11. Za wszelką cenę / Million Dollar Baby (2004)

7,63

Trudno ująć w słowa całą gamę emocji, jaką wzbudza Za wszelką cenę, a to dlatego, że reżyser, w toku spokojnej, powolnej narracji, potrafi niespostrzeżenie dotrzeć do najbardziej ukrytych pokładów uczuć i wydobyć je na powierzchnię. I to bynajmniej nie jest jednorazowe wrażenie: powraca przy każdym kolejnym seansie i wciąż tam samo nokautuje. Jesteśmy świadkami bardzo pięknej i bardzo bolesnej prawdy. Jednocześnie okrutnej i zupełnie oczywistej. Eastwood prowadzi nas w ten sposób, że nie jesteśmy w stanie dokonać oceny. Niezależnie od przekonań. Z mocą przesłania Million Dollar Baby nie miał szans zmierzyć się żaden z pozostałych kandydatów, ani Aviator, ani Marzyciel, ani Ray, ani Bezdroża. Eastwood zdeklasował konkurencję. [Karolina Chymkowska]

Ostatnio dodane