Autor: Rafał Oświeciński
opublikowano

NAJLEPSZE FILMY LAT 60. – Top 10

Studium przerażenia i samotności kobiety, która nigdy nie musiała być silna, a nagle znajduje się sama przeciw wszystkim i odkrywa, że ma w sobie pokłady mocy, o którą by się nie podejrzewała. Ostatecznie przeciwstawia się zniewoleniu i zadanemu jej gwałtowi, podejmuje świadomą decyzję i chociaż tak wiele jej zabrano, zepchnięto ją do absolutnej defensywy, ostatecznie jej rola jest niezwykle ważna, w zasadzie kluczowa. Zastraszona dziewczyna, zmęczona uciekaniem, dostaje do ręki całkowitą władzę. Pytanie, co ta władza zrobi z jej niewinnością i szczerością? W jakim kierunku ją zaprowadzi? [Karolina Chymkowska]

Horror absolutny – z silnym psychologizmem, niejednoznacznością, nieustannym poczuciem zagrożenia.[Dawid K.]

Najlepszy horror ever, znakomita atmosfera, kilka możliwości interpretacji. [Rafał Jankowski]

Horror, jakich już się praktycznie nie kręci (chlubny wyjątek to m.in. „The Witch”). Nie straszy hektolitrami krwi czy wyskakującymi zewsząd potworami, robi to raczej dzięki okultystycznemu klimatowi i sugestywnej muzyce Komedy („Lullaby”!). Do tego fantastycznie sprawdza się jako dramat psychologiczny. Absolutne opus magnum Polańskiego.[Mateusz Jasiński]

Najlepszy horror lat 60. i bez cienia wątpliwości jeden z najlepszych filmów Romana Polańskiego. Obraz w pełni oddaje klimat powieści Iry Levina, dzięki doskonałej grze aktorskiej Mii Farrow oraz (nie)boskiej kołysance Krzysztofa Komedy. [Jakub Szczygieł]

O jakie ładne te dzieci! Po filmie Romana Polańskiego wszyscy entuzjaści małych berbeci mogą drastycznie zmienić podejście do postrzegania małych ludków. Choć samego dziecka prawie nie widać, to jednak widz wie, że to nie jest dobry objaw, jakieś dziwne odgłosy, podejrzani sąsiedzi czy mroczne i realistyczne wizje głównej bohaterki. Co jest prawdą, a co nie? Po seansie doszło do ciekawego zdarzenia. Miałem dziwne sny, zacząłem krzyczeć i biegać po mieszkaniu. Dla mnie może i źle, ale dla Polańskiego to największy komplement. [Maks Pełczyński]


9. Osiem i pół / 8 i 1/2
(ITA – Federico Fellini) 1963

Afirmacja życia w całej jego istocie – z uwzględnieniem wszystkich mroków i wszystkich blasków. Jedyna w swoim rodzaju analiza dorastania, dojrzewania, mierzenia się z demonami dorosłymi i dziecięcymi, konfrontacja erotyzmu z wiarą, spełnienia z zahamowaniem, wstydu z odwagą. A końcowy korowód jest jedną z najpiękniejszych i najbardziej symbolicznych scen, jakie zna kino. [Karolina Chymkowska]

Najlepszy film o procesie twórczym jaki powstał. Fellini, tworząc to niemal autobiograficzne dzieło, dał kinematografii coś, z czego do dziś czerpią liczni twórcy. Do tego boski Marcello i oniryczny klimat. Dla mnie opus magnum Felliniego. [Justyna Wilczek]

Za pierwszym razem mi się nie podobał. Za drugim się zachwyciłem. Prosty pomysł, ale Felliniemu udało się z tego zrobić coś wielkiego. Marcello Mastroianni kręci się po ekranie, a my śledzimy z zapartym tchem, co zrobi i jakie ma wspomnienia. Świetny klimat. Szkoda tylko, że „Osiem i pół” zabrało Oscara „Nożowi w wodzie”. I to chyba jedyne „ale” do tego filmu.[Mateusz Wilk]


8. Lawrence z Arabii / Lawrence of Arabia
(USA/UK – David Lean) 1962

Ścieżka dźwiękowa Maurice’a Jarre’a do tego filmu jest jedną z najlepszych w historii kina. Razem z doskonałą kreacją Petera O’Toole’a, wybitną reżyserią Davida Leana i pięknymi zdjęciami autorstwa Freddiego Younga tworzy arcydzieło najwyższej klasy.[Jakub Szczygieł]

Jeden z najbardziej epickich i majestatycznych filmów wszech czasów, a przy tym intymny portret człowieka-zagadki, zarazem posągowego i boleśnie ludzkiego. Godna greckiej tragedii opowieść o dumie prowadzącej na szczyt i poprzedzającej upadek. A poza tym niewiele jest równie pięknych filmów, zarówno w warstwie wizualnej, jak i dźwiękowej.[Jacek Stopa]

W kontekście takich filmów wystarczy napisać po prostu „magia kina”. Prawie czterogodzinna epicka przygoda, pełna inscenizacyjnego rozmachu – to robi wrażenie nawet dzisiaj. Eskapizm w czystej postaci. [Paweł Klimczak]


7. Rękopis znaleziony w Saragossie
(POL – Wojciech Jerzy Has) 1964

Cóż, lata 60. to złoty okres polskiego kina. Przygody kapitana Gwardii Walońskiej w Hiszpanii pod Częstochową to film absolutnie wyjątkowy w naszej kinematografii. Zrobienie filmu, i to jakiego filmu z kompletnie wydawałoby się niefilmowej książki. Tak, tak… Arcydzieło i tak dalej. [Dr. Strangelove]

Kultowe arcydzieło Hasa, który zawojował świat pełną wyrafinowania „opowieścią w opowieści”. [Jan Cieślak]

Hasowi jakimś cudem udało się przenieść na ekran przebogatą i misterną powieść Potockiego. Efekt końcowy jest piękny, zabawny, upiorny i pod każdym względem fascynujący. Warto wybrać się w podróż przez góry Sierra Morena w towarzystwie oficera gwardii wallońskiej (choć to banda heretyków, jak powiada fra Geronimo de la Trinidad). [Jacek Stopa]

Ostatnio, przy kolejnej powtórce, zwróciłem uwagę na kolejny element. Piękno polskich aktorek grających w tym filmie. Pomyślałem, że gdyby miały możliwość pojawienia się w kinie hollywodzkim, byłyby teraz gwiazdami światowego formatu.[Dominik Banach]

Najlepsze dzieło Hasa. Fantastyczna historia, pięknie pokazana i zagrana. Kino na światowym poziomie. [Jakub Jarosz]

 

 


6. Doktor Strangelove, lub jak przestałem się martwić i pokochałem bombę / Dr. Strangelove or: How I Learned to Stop Worrying and Love the Bomb
(UK/USA – Stanley Kubrick) 1964

Błyskotliwa i przewrotna satyra na odwieczne wady ludzkości, która wskutek własnej głupoty jest w stanie doprowadzić do końca świata…[Jan Cieślak]

Film skrojony na miarę dusznego okresu Zimnej Wojny, ukoronowany atomowym oczyszczeniem z pamiętną piosenką Very Lynn. Ponadto „Doktor Strangelove” posiada jeden z najlepszych trailerów w historii.[Marek Wróblewski]

„Gentlemen, you can’t fight in here! This is the War Room.”
„Mein Führer! I can walk! ”
Scena, kiedy rosyjski ambasador opowiada o Machinie Zagłady, wszyscy dookoła słuchają ze zgrozą i tylko General „”Buck”” Turgidson szepcze do sąsiada – Kurczę, przydałaby się nam taka Machina, jest po prostu bezcenna. Może to i kontrowersyjna opinia, ale to najlepszy film Kubricka. A dlaczego Peter Sellers za swoje trzy role nie dostał trzech Oskarów, pozostanie dla mnie nierozwikłaną tajemnicą i plamą na honorze Akademii. [Dr Strangelove]

Świetna satyra na zimną wojnę, która dobitnie udowadnia, że Kubrick potrafił sprawdzić się w każdym gatunku. Dodatkowo mamy tu Petera Sellersa w trzech rolach, który szczególnie jako tytułowa postać daje prawdziwy koncert. Również przestałem się martwić. [Mateusz Jasiński]


5. Absolwent / The Graduate
(USA – Mike Nichols) 1967

Film o tym dziwnym momencie naszego życia, gdy skończymy szkołę i nagle zastanawiamy się “Czego my do cholery jasnej właściwie chcemy od życia?”. Ikoniczna pani Robinson, genialny Dustin Hoffman, a w tle wspaniałe utwory Simon & Garfunkel. To wszystko tworzy jeden z najlepszych filmów o rozterkach młodego człowieka.[Kamil Małek]

Film ponadczasowy (pomimo twardego osadzenia go w latach 60.). Coming of age z najwyższej półki. [Jarosław Pikalski]

Gorąca Kalifornia, parne lato i młody człowiek, który nie co robić w życiu. Do tego jedna z najlepszych ścieżek dźwiękowych w historii i seksowna i rozerotyzowana Anne Bancroft jako pani Robinson. To się ogląda! [Justyna Wilczek]

Dla mnie ten film stanowi pewną granicę i przełom. Kiedy oglądam o siedem lat wcześniejszą „Garsonierę” Wildera czuję, że to bajka, że to lekko skostniałe Hollywood pełne urokliwej sztywności. To opowieść biegnąca równolegle względem rzeczywistości, pokazująca jej wyidealizowaną wizję i tocząca się jakby poza czasem. „Absolwent” jest już czymś całkiem innym. To nadal sympatyczna historia, ale bardziej autentyczna, bliżej życia i spontaniczności – to samo można też powiedzieć o świetnej roli Hoffmana. Pozytywne, dowcipne kino, ale próbujące opowiedzieć o świecie, o konkretnym wycinku z rzeczywistości i o realnych problemach. Tak, jakby czas w końcu wdarł się do świata baśni.[Paweł Klimczak]

Obejrzałem, bo nie do końca zrozumiałem jedną ze scen pierwszego „American Pie”. Trudno mi właściwie powiedzieć, dlaczego to tak dobry film. Ale podobał mi się. W tym filmie narodził się naprawdę dobry aktor – Dustin Hoffman. Plus – świetny soundtrack. [Mateusz Wilk]

Wstrząsający. Wiecznie aktualna legenda. Film, w którym na wszystko jest czas. Anne Bancroft wartością dodaną. Niezwykle świadomy debiut Dustina Hoffmana. Po mistrzowsku oddał zagubienie i zwątpienie. Film dla wszystkich. [Krzysztod Korek]

Rewelacyjny Dustin Hoffman w roli zagubionego młodzieńca, wchodzącego w okres dojrzałości za sprawą starszej od siebie kobiety. Piękny, prawdziwy. Rewelacyjna ścieżka od Simon & Garfunkel.[Jakub Jarosz]


4. Psychoza / Psycho
(USA – Alfred Hitchcock) 1960

Mistrz Hitchcock w najlepszym wydaniu, mroczny dreszczowiec, który stał się inspiracją dla całej rzeszy twórców. Ileż razy „cytowano” słynną scenę prysznicową? I ten diaboliczny uśmiech Anthony’ego Perkinsa w ostatniej scenie. Do dziś wywołuje dreszcze. [Justyna Wilczek]

Fantastyczna i bardzo odważna jak na swoje czasy wiwisekcja umysłu zabójcy, sportretowana z drobiazgową psychologiczną dokładnością. Do dzisiaj budzi grozę jako odzwierciedlenie demonów dręczących człowieka do tego stopnia, że wypalają jego wolną wolę i indywidualizm. Gdzie leży granica, poza którą pochłonie nas zło i nie będziemy w stanie się przeciwstawić własnemu cieniowi? [Karolina Chymkowska]

Bo Hitchcock to najlepszy reżyser lat 50. i 60. A czołówka stworzona przez Saula Bassa pozostała najlepszą do dnia dzisiejszego. Można mówić, że końcówka niepotrzebna. Jednak w tamtych czasach nie było internetu, wiec jakoś trzeba było wyjaśnić o co chodzi.[Jeremiasz Lelonek]

Punkt odniesienia i wzór dla wszystkich, którzy pałają chęcią kręcenia dobrego dreszczowca. Prosta historia, która potrafi zmrozić krew w żyłach jedną sceną czy ujęciem na twarz Normana Batesa. Czułem jakiś dziwny niepokój przez cały film, a gdy nadeszła scena z prysznicem, uderzyło mnie to, jak prostymi środkami można wzbudzić strach i przerażenie. Hitchcock nie był byle chłystkiem z fabryki snów.[Maks Pełczyński]

Mistrz suspensu w sztandarowej produkcji trzymającej nieustannie w napięciu w finale, który przeszedł do historii za sprawą zwrotów akcji. I jak dla mnie to nie sławna scena pod prysznicem, lecz z ta Martinem Balsamem na schodach wywołuje ciary.[Kamil Małek]

To jedna z najlepszych gier z widzem, której nie przekroczył nikt do czasu Haneke. [Adam Marcisz]

Chyba najbardziej lubię te momenty po kradzieży pieniędzy przez główną bohaterkę. Janet Leigh wpada w obsesję, wiedziona wyrzutami sumienia i ma wrażenie, że już każdy przejrzał jej czyn, a przestępstwo wypisane ma na twarzy. Napięcie wzrasta. Nawet dziś ciężko o taką scenę, a jakie wrażenie musiała robić w latach 60.! A takich momentów jest tu wiele. [Paweł Klimczak]

Hipnotyczny Anthony Perkins, niespodziewana śmierć głównej bohaterki już w połowie filmu, wiele legendarnych scen i genialna reżyseria Alfreda Hitchcocka, który od początku do końca panuje nad emocjami widowni. Jeden z najlepszych i najbardziej znanych filmów lat 60. [Kamil Małek]

Film przełomowy z wielu powodów. Jeżeli już o samym jego kręceniu nakręcili film – to wiedz, że coś się dzieje. Moim zdaniem – a widziałem niedawno – nic się nie zestarzał. Alfred Hitchcock się spisał. [Mateusz Wilk]

Coś naprawdę niezwykłego w temacie obsesji i zaburzeń psychicznych. Wielkie dzieło Hitchcocka. Można się rozpływać. Niesamowity Perkins, dziwaczny i powściągliwy. Hitchcock po raz kolejny stworzył klimat podejrzenia i intryguje jak zawsze. Manipulacja doskonała, nie mogłem oderwać oczu. Szacunek dla Mistrza.[Krzysztof Korek]


 

3. Dobry, zły, brzydki / The Good, the Bad, and the Ugly
(ITA – Sergio Leone) 1966

Arcydzieło gatunku. Perfekcyjnie wyreżyserowany. Każdy kadr jest przemyślany, scenariusz dopracowany w najmniejszych szczegółach, a kreacje aktorskie przeszły już do historii kina. To jeden z tych filmów, który zyskał nieśmiertelną sławę i będzie oglądany przez kolejne pokolenia.[Krzysztof Pietrzyk]

Kapitalny, epicki western przygodowy z dużą dawką humoru, nieśmiertelnym Clintem Eastwoodem i muzyką Morricone, która definiuje Dziki Zachód. Końcowa scena potyczki między trzema kowbojami to arcydzieło budowania napięcia.[Kamil Małek]

Sergio Leone, western, Clint Eastwood, muzyka Ennio Morricone W tym momencie równie dobrze można zakończyć, gdyż każdy, kto choć trochę interesuje się kinem wie, jak skończy się to połączenie. [Maks Pełczyński]

Bardzo trudno było wybrać ten najlepszy, równie dobrze mógłby być nim inny film w moim rankingu. Kwintesencja westernu, znakomita rola Eastwooda, klimatyczny dźwięk, film, który nigdy się nie starzeje i można oglądać go bez przerwy. [Piotr Plewa]

Najlepsza część z najlepszej trylogii świata. Trylogii dolara. Kapitalna muzyka Ennio Morricone, a na dokładkę Eastwood, Lee Van Cleef i Eli Wallach. Stężenie epickości, kiedy ta trójka pojawia się w finale, starczyłoby na kilka filmów. [Szymon Pajdak]

Zakończenie trylogii dolarowej to film prawie tak dobry jak jego poprzednik. Trójka głównych bohaterów została napisana i zagrana fenomenalnie. Końcowy pojedynek to klasyk kina, przypominany jako intro na koncertach Metalliki.[Dominik Banach]

Jeśli w trójkącie na cmentarzu ustawimy Clinta Eastwooda, Lee Van Cleefa, Eli Wallacha – to nie trzeba niczego więcej. A jeśli komuś to mimo wszystko nie wystarcza, to trzeba się udać do lekarza od głowy. Przy okazji mamy rozstrzygnięcie odwiecznego dylematu. Który styl gry Clinta jest lepszy – w kapeluszu czy bez? W kapeluszu. A jeśli do kapelusza dodamy jeszcze cygaro, to klękajcie narody. Amen.[Dr Strangelove]

Nigdy nie przepadałem za pełnymi patosu i mitologizującego uroku opowieściami o walce dobra ze złem. Wszystkie westerny wydawały mi się podobne a bohaterowie sztampowi. Było w tym jakieś kłamstwo i spore pokłady nudy. Sergio Leone pokazał mi, że o Dzikim Zachodzie można opowiadać inaczej. Ciekawiej. Miejsce wygadanego szeryfa może zająć szorstki milczący nieznajomy (rewelacyjny Eastwood!), o którym wiadomo tylko tyle, że dobro czyni jakby od niechcenia, przy okazji – dobre uczynki mu się zdarzają. A jego historia nie musi polegać na heroicznej walce z łotrami i złem. Może on chce po prostu dobrze zarobić i żeby wszyscy dali mu spokój? Cała trylogia Leone to kawał świetnego kina, ale na liście umieszczam ostatnią część, bo wydaje się, że wszystkie elementy właśnie tutaj osiągają szczytową jakość, wypracowywaną w poprzednich filmach. Aktorzy wcielający się w tytułowych bohaterów dają czadu, Morricone tworzy muzykę, która przejdzie do historii i podoba mi się zmiana skali i bardziej epicka atmosfera z wojną w tle.[Paweł Klimczak]

Clint Eastwood, Lee Van Cleef i Eli Wallach wykreowali niesamowite i nieprzewidywalne trio bohaterów, którzy próbują się nawzajem przechytrzyć, aby zarobić mnóstwo forsy. Mistrzowska jest realizacja niektórych scen, świetny jest klimat, przy budowaniu którego miał duży udział kompozytor Ennio Morricone. [Mariusz Czernic]


2. Dawno temu na Dzikim Zachodzie / Once Upon a Time in the West
(ITA – Sergio Leone) 1969

Wykorzystując klasyczne motywy westernu włoski reżyser stworzył sugestywną i nastrojową wizję Dzikiego Zachodu, obfitującą w przepiękne, zrealizowane z artyzmem ujęcia. Świetne aktorstwo, reżyseria i scenariusz, w tym ironiczne dialogi („Nie ufam człowiekowi, który nosi i pas i szelki – który nie ufa własnym spodniom”). Henry Fonda jest znakomity w roli bezwzględnego przestępcy. Ale trudno też zapomnieć kreacje Charlesa Bronsona, Claudii Cardinale i Jasona Robardsa. W pamięć zapada muzyka Ennia Morricone, który skomponował trzy znakomite tematy muzyczne dla trójki pozytywnych bohaterów (utwory „Jill’s America”, „Man with the Harmonica”, „Farewell to Cheyenne”). [Mariusz Czernic]

Człowiek z Harmonijką przybył znikąd. Pojawia się bez zapowiedzi i gra swoje requiem. Biada tym, którzy je usłyszą. Za tym człowiekiem postępują śmierć, zemsta, nieszczęście i destrukcja. Nie ma imienia, a właściwie – ma ich wiele. Nie ma wieku ani przeszłości. Przemawia głosem tych, którzy już nie mogą opowiedzieć się za sobą. Ma natomiast zadanie do wypełnienia – i wypełni je, kiedy przyjdzie odpowiednia chwila. Wtedy, być może, poznamy jego prawdziwą twarz. Sergio Leone kreśli tutaj, jak w każdym swoim filmie, portrety ludzi nieszczęśliwych, życiowo okaleczonych, dodając przy tym gorzką refleksję, jak niewielki wpływ mamy na kształtowanie swoich losów. Cierpienie nie jest przewiną, jest wpisane w przeznaczenie niezależnie od tego, jak postępujemy.Swoistą obsesją reżysera jest płynność i ulotność ludzkich losów. Indywidualność pragnień, osobiste dążenie do szczęścia są wtórne wobec konieczności przetrwania. [Karolina Chymkowska]

Co można powiedzieć o najwspanialszym westernie w historii kina? Nie wiem, w sumie nie wiem. Ten film jest tak totalnie idealny, że aż nierealny. Nie ma tu jednej zbędnej sceny, linijki dialogu, ujęcia, postaci. Aktorsko to po prostu kosmos. Claudia Cardinale nigdy nie była piękniejsza, Charles Bronson bardziej enigmatyczny, a spojrzenie błękitnych oczu Henry`ego Fondy nigdy nie było bardziej błękitne i bardziej złowrogie. W skali 1-10 bardzo mocne 12.[Dr Strangelove]

Western-legenda, który przebił właściwie wszystko, co w gatunku stworzyli jego „ojcowie” – Amerykanie. Fantastyczna muzyka, zdjęcia, kreacje aktorskie, rewelacyjne sekwencje (choćby prolog), które mógł nakręcić tylko Leone. A przy tym nieco melancholijne spojrzenie na Dziki Zachód.[Łukasz Koperski]

Najlepsze, co western ma do zaoferowania. Kino zemsty w rytm harmonijkowej melodii. Poezja kadru i dźwięku. Leone nigdy nie był w lepszej formie.[Bartosz Panek]

Mój pierwszy spaghetti western – oglądany przypadkiem na (chyba) TVN. w wyjątkowo „skandalicznych” warunkach – telewizorek z 12-15 cali, ze szwankującym głośniczkiem i ciągłe przerwy na reklamę. A mimo to… zakochałem się po uszy! W pięknej muzyce, w motywie z harmonijką, w tych bohaterach o smutnym wzroku, w genialnym prologu, fabule i klimacie. Długo musiałbym wymieniać. Powtarzałem go później jeszcze kilka razy – za każdym razem był jeszcze lepszy i za każdym razem czułem się trochę jak ten dzieciak z pierwszego seansu, który odkrywa zupełnie nowy świat. Dla mnie fenomen, najlepszy film wielkiego Sergio Leone i rzecz, która zachęciła mnie do westernu.[Maciej Drzał]

Niesamowity film, niezwykle majestatyczny, pełen barwnych pejzaży i postaci. Ścieżka dźwiękowa wnosi tę produkcję na poziom arcydzieła.[Dominik Banach]

Jak Leone to robi, ja się pytam?! Nie dość, że nakręcił westernową trylogię, która zawiesiła dla innych poprzeczkę gdzieś w stratosferze, to jeszcze nakręcił coś lepszego. Ta muzyka, postaci, klimat. A SEKWENCJA otwarcia to już osobny film. Gdzie jest granica możliwości? [Maks Pełczyński]

Ten film jest zwyczajnie piękny. Kiedy Sergio Leone tworzy najładniejszy wizualnie western w swojej karierze, a Ennio Morricone być może swoją najlepszą ścieżkę dźwiękową z kultowym „Człowiekiem z harmonijką”… niemal każda scena staje się magią kina. Idealny przykład powiedzenia „nie liczy się historia, tylko kto ją opowiada”. Mimo banalnego scenariusza i prostej jak budowa cepa fabuły, reżyser potrafi wlać w opowieść serce i sprawić, że słucha się jej z zafascynowaniem (choć trzeba dodać, że trochę go wspomogła charyzma i mina Charlesa Bronsona, aktorstwo Henry’ego Fondy, urok Jasona Robardsa i uroda Claudii Cardinale).[Kuba Kowalik]


1. 2001: Odyseja kosmiczna / 2001: A Space Odyssey
(USA/UK – Stanley Kubrick) 1968

 

Kubrick to jest mistrz. W czasach, kiedy science fiction kojarzyło się z naiwnymi opowieściami klasy B o kosmitach odgrywanych dzięki gumowym kostiumom, nakręcił głębokie, uduchowione dzieło, próbujące siłować się z największymi pytaniami, jakie od zawsze zadawała sobie ludzkość. I przy okazji zrobił to w takim stylu! Aż trudno uwierzyć, że film powstał w latach 60. Nowatorskie efekty specjalne, dopracowane w szczegółach scenografie, olśniewająca wizja kosmosu, perfekcyjne kadry pełne Kubrickowskiego uwielbienia dla symetrii i sterylności. I ta zabawa kolorem – np. oślepiające biele kontrapunktowane akcentami czerwieni. I montaż (kość zmieniająca się w satelitę), i choreografia (taniec stacji kosmicznej!). To arcydzieło totalne, w którym każdy element wydaje się przemyślany i doprowadzony do mistrzostwa. [Paweł Klimczak]

Do dziś pozostaje najwybitniejszym filmem sci-fi w historii kina. Do dziś wzbudza zachwyt i niedowierzanie. Do dziś nie dał się jednoznacznie zinterpretować. Prawdziwe arcydzieło! [Mariusz Pałka]

Film, który jest najbliższy przekroczeniu swojego medium, i wciąż aktualny głos w sprawie konsekwencji rozwoju ludzkości. A do tego rozpacz komputera odegrana z taką empatią![Adam Marcisz]

Po 50 latach to wciąż niepokonany zawodnik na polu sci-fi. Reżyser, który kiedyś odbierze Kubrickowi pas, będzie miał spokój na kolejne pół wieku. [Mariusz Wróblewski]

Perfekcyjnie wyreżyserowany, niesamowicie stymulujący umysł i hipnotyzujący. To nie film, to doświadczenie stawiające pytania ostateczne i nie popadające jednocześnie w banał. Obraz, który wyprzedził o kilka dekad swoją epokę, a potwierdza to olanie go na Oscarach.[Kamil Małek]

Dzieło, które mimo iż podlega wielości interpretacji, zachwyca stroną audiowizualną i daje ciągle do myślenia. „2001: Odyseja kosmiczna” zapewnia seans-doświadczenie, z którego każdy wyniesie co innego.[Bartosz Panek]

 

MIEJSCA 100 – 76 | 75 – 51 | 50 – 31 | 30- 21 | 20 – 11 | 10 – 1 | SUPLEMENT

Ostatnio dodane