Ranking

Najciekawsze sceny erotyczne. Oceniają kobiety

Autor: REDAKCJA
opublikowano

Sceny erotyczne – nie mówimy tu tylko o tych, gdzie faktycznie coś się konkretnego dzieje, ale również o tych podszytych erotyką, niejednoznacznych, działających na wyobraźnię, zmysłowych, intrygujących, nawet jeśli na pozór nic wspólnego z seksem nie mają. Przedstawiamy wam dwie wersje zestawienia: kobiecą i męską. Przed wami wybór redaktorek.

Karolina Nos-Cybelius

Gorzkie gody – taniec erotyczny Mimi (Emmanuelle Seigner), czyli prywatny pokaz dla Oscara (Peter Coyote). Jedna z najbardziej pamiętnych filmowych scen erotycznych. Pikantna, ale porównując z innymi epizodami o zabarwieniu erotycznym – w tym konkretnym filmie Polańskiego wyjątkowo grzeczna.

Harold i Maude – może nie do końca się wpisuje, bo sam akt dzieje się poza kadrem, to bardziej scena poerotyczna niż erotyczna, niemniej warta odnotowania. Obraz ekstremalnie zrelaksowanego Harolda (Bud Cort) puszczającego bańki mydlane z błogim uśmiechem na twarzy na zawsze zapada w pamięć. Obok drzemie naga Maude (Ruth Gordon). Romantycznie i zabawnie. Nietuzinkowo.

Lolita – pierwszy pocałunek. Lolita (Dominique Swain), wybiegająca w ostatniej chwili z auta, biegnie do pokoju Humberta (Jeremy Irons). Wskakuje na niego, oplata biodra mężczyzny szczupłymi nogami i wpija się w jego usta. Seksu nie ma, ale iskrzy bardzo mocno.

Pokuta – scena w bibliotece. Cecilia (Keira Knightley) w seksownej i wyjątkowo odważnej jak na owe czasy zielonej sukience i rozpalony Robbie (James McAvoy) dają upust skrywanej namiętności. Pożądanie miesza się z rozpaczą, jest w tym ogień i zachłanność, ale też desperacja. Jakby wyczuwali, że kolejnego razu nie będzie…

Karolina Chymkowska

Stąd do wieczności – scena na plaży, pocałunek Deborah Kerr i Burta Lancastera w morzu. Nieprawdopodobnie zmysłowa scena nie tylko dzięki temu, co pokazuje (woda opływająca splecione, półnagie ciała, gorący uścisk, namiętny pocałunek), ale przede wszystkim dzięki temu, co sugeruje. Na twarzy Kerr widać syte spełnienie, niemal słychać, że wprost mruczy z zachwytu, on zaś patrzy na nią tak, jakby była jedyną kobietą na całej kuli ziemskiej.

Wyjęty spod prawa – scena, w której grana przez przepiękną Jane Russell Rio poddaje się namiętności i ostatecznie ulega, zamyka oczy, a kamera koncentruje się na jej wyraźnie gotowych do pocałunku ustach. Należy tu zresztą dodać, że cały film jest przesycony podskórną erotyką, dzięki Jane właśnie.

Osiem i pół – Saraghina i La Rumba! Z naszej perspektywy estetycznej diablica Saraghina raczej nie wpisuje się w wizerunek piękności, ale dokładnie o to chodzi. To kobieta-symbol, wcielenie nieokiełznanej zmysłowości, pokusy, zakazanego owocu, przekroczenia granicy między tym, co przyzwoite i właściwe, a grzechem i rozpustą. W tej scenie tańca Saraghina wyraża całą radość życia, cieszy się dotykiem, piaskiem pod stopami, obfitością własnego ciała, jest mocna, pierwotna, namacalna i prawdziwa. To nie tylko personifikacja grzechu i żywa zachęta do jego popełnienia, ale też obietnica, że grzech prawdopodobnie okaże się przyjemniejszy, niż słuchanie nakazów księży.

Słodkie życie – scena w fontannie. Bardzo piękna, bardzo zmysłowa i mimo wszystko bardzo, bardzo smutna. Pełna niewypowiedzianej tęsknoty, ale jednocześnie poczucia straty, zmarnowanej szansy. To magiczny moment, który trwa krótko, zakończy się nieuniknionym powrotem do rzeczywistości. Sylvia jest dla Marcella kimś na kształt sennego marzenia, nieosiągalnym, niedostępnym, jakby woda spływająca z fontanny tworzyła między nimi mur, którego nie da się przebić. Nadchodzi świt i marzenie się rozwiewa…

Listonosz zawsze dzwoni dwa razy – scena na stole. Dzika, nieposkromiona i autentyczna namiętność. Trudno dziwić się spekulacjom, że Jessica Lange i Jack Nicholson „zrobili to naprawdę”.

Dodatkowo: scena miłosna Miny i księcia z Draculi Coppoli z pamiętnym Take me away from all this death; scena z Milczenia owiec, kiedy Lecter muska palcem palec Clarice: sekwencja o ogromnym ładunku erotycznym i jednocześnie symbolizująca absolutną kontrolę; i wreszcie praktycznie każda konfrontacja granej przez Kathy Baker Sarah z Panem Frostem – bo też Jeff Goldblum jest w tym filmie niewiarygodnie wprost seksowny.

Agnieszka Stasiowska

Od zmierzchu do świtu – nieprawdopodobna Salma Hayek z wężem. Kiedy próbowałam sobie przypomnieć jakąkolwiek scenę o ładunku erotycznym, piękna Meksykanka natrętnie nasuwała mi się przed oczy wyobraźni. Jestem kobietą, ale takiego natężenia erotyzmu w jednej scenie nie widziałam nigdzie indziej. Mogę oglądać bez końca, w nieustannym podziwie.

Niebiańska plaża – Virginie Ledoyen i Leonardo di Caprio nocą na plaży. Mniejsza o ładną dziewczynę, ale scena pochodzi z czasów, kiedy Leo nieco bardziej niż w latach późniejszych epatował chłopięcym urokiem. A i wtedy, i teraz, po prostu wiedział, jakim gestem obejmuje się kobietę. Ten jeden ruch ramienia robi w tej scenie za wszystko.

Zagadka nieśmiertelności – Catherine Deneuve i Susan Sarandon. Nie jestem wielbicielką urody żadnej z pań, ale połączenie tych dwóch jest wyjątkowo eleganckie. Trochę zbyt wystudiowane, trochę zbyt sztuczne, ale nadal pełne klasy. Podkreślone dodatkowo piękną muzyką i nastrojem grozy.

Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet – oczywiście wersja szwedzka. Scena pomiędzy Lisbeth i Blomkvistem (Noomi Rapace i Michael Nyqvist); akt seksualny potraktowany jak czynność bez mała fizjologiczna, a jednocześnie dowód sympatii, zaufania czy wdzięczności (?) ze strony dziwacznej Salander, która jest tu stroną aktywną. Nakręcone oszczędnie, i – co dość rzadkie w przypadku takich scen – niezbędne dla fabuły.

I na koniec coś na rozluźnienie pośladków – Robin Hood. Książę złodziei i rozpaczliwe usiłowania szeryfa Nottingham (Alan Rickman), żeby skonsumować, w warunkach nader niesprzyjających, zawarte przed momentem małżeństwo z Lady Marion (Mary Elizabeth Mastrantonio). Niezmiennie zabawne.

Berenika Kochan

Stawiam na nowości.

American Honey – pomiędzy Star i Jakiem od początku znajomości, w trakcie sceny przed marketem, leciały iskry niemal widoczne na ekranie. Shia LaBeouf wykreował postać chłopca, za którego można dać się pokroić. Niby niewinnego, a jednak bardzo zaborczego. Takiego, który robi, co mu się podoba, ale wszystko można mu wybaczyć. Dawno nie widziałam w filmie takiej chemii. To również zasługa kamery, ujmującej bohaterów z nietypowych, bliskich perspektyw.

Mirrors – to krótkometrażowy film Neila Elya, specjalizującego się w tej formie reżysera i scenarzysty. Jedenaście minut z łazienki w gejowskim klubie, bez pójścia na łatwiznę i scen dosłownych. Podglądamy zamkniętych w jednej toalecie chłopaków, którzy nie powinni byli się tam znaleźć. „Bo, wiesz, mam dziewczynę”, „Ja też mam dziewczynę”. „Przychodzę tutaj dla muzyki”, „Ja też tylko dla muzyki”. A gdy narkotyzujące substancje zaczynają działać, słyszymy piękną, egzystencjalną rozmowę o przeznaczeniu. Urwane spojrzenia Jody’ego Lathama i Liama Boyle’a elektryzują. Ach, gdyby to był pełny metraż…

Każdy by chciał!! – nie ma bardziej romantycznego uczucia niż szkolna miłość. Uskrzydlająca, bez dalekosiężnych planów, na tu i teraz. Richard Linklater do realizacji tak świeżego wątku w filmie Każdy by chciał!! wykorzystał dwójkę młodych aktorów: Blake’a Jennera i Zoey Deutch. Nieopierzony Jake, świeżak w drużynie baseballowej, w uroczy sposób stara się poderwać dziewczynę, która wpadła mu w oko pierwszego dnia na campusie. Pierwsze randki, pierwsze pocałunki… Dobrze, że historia urywa się w odpowiednim momencie. Potem mogło być tylko gorzej.

Anna Niziurska

Pokuta – gdy ktoś rzuca hasło „najlepsza scena erotyczna”, to pierwszym obrazem, jaki mam przed oczami, jest właśnie scena między Cecilią i Robbiem w bibliotece. Młodość, zakochanie, pożądanie, namiętność, pierwsze wyznanie „kocham cię”… i do tego to podskórne przeczucie u widza: coś tu się wydarzy, coś musi się stać, to nie jest taki sobie film o miłości. Za to właśnie uwielbiam Pokutę oraz scenę w bibliotece.

Uwierz w ducha – klasyka, tę scenę zna chyba każdy. Rozpoczyna się od lepienia przez Molly (wazonu?) z gliny. Dołącza do niej Sam i szybko akcja zmierza na inne tory. Dlaczego lubię te scenę? Jest miłość i ciepło, ale też namiętność i pożądanie – takie prawdziwe, które nie wygasło wraz z upływem stażu ich związku. Do tego idealnie dopasowana muzyka i uśmiechy głównych bohaterów, którzy tak dobrze się znają, są ze sobą tak blisko. Mimo lat ta scena się nie starzeje.

Pamiętnik – Allie i Noah spotykają się po latach. Pełni żalu, a nawet złości, że ich wakacyjne uczucie tak szybko się skończyło. Czy jednak skończyło się naprawdę? Oczywiście że nie. W strugach deszczu wyznają sobie, że czekali na siebie przez te wszystkie lata. Namiętność, żar rozpalonych na nowo uczuć, pożądanie tłumione przez tyle czasu – za to lubię tę scenę.

Od zmierzchu do świtu – zmysłowy taniec Salmy Hayek z wężem to scena pozbawiona seksu, ale tak naprawdę wręcz nim kipiąca. Fenomenalny moment w filmie, sprawiający, że nawet widz, któremu do tej pory obraz nie przypadł do gustu, zaczyna być nim żywo zainteresowany. I to bez względu na to, czy Od zmierzchu do świtu ogląda kobieta czy mężczyzna.

korekta: Kornelia Farynowska

Ostatnio dodane