Ranking

NAJCIEKAWSZE PLANSZE TYTUŁOWE. Wybrane przykłady

Autor: Łukasz Budnik
opublikowano

Seans jakiegokolwiek filmu czy serialu zawsze traktuję jako okazję do wyłapywania detali i smaczków, które nie tylko mogą podbić wartość samej produkcji, lecz także doskonale działać w swoich ramach, stając się małymi dziełami sztuki. Mogą to być pojedyncze kadry, tytułowe sekwencje, ale i same karty tytułowe, nieraz na starcie definiujące ton. Poniżej dziesięć przykładów takich właśnie wyjątkowych kart.

Metropolis (1927)

Niczym neon, tytuł rozbłyskuje na ekranie na tle wielkiego miasta, jak gdyby wpisany w jego krajobraz. Plansza autorstwa Ericha Kettelhuta imponuje – podobnie zresztą jak cały film – jakością wykonania, wyprzedzającą swoje czasy. W tym jednym ujęciu zdołano przedstawić widzowi monumentalność tytułowego miasta, zaś sam napis wygląda jak rozświetlony przez znajdujące się wokół reflektory. Nie może umknąć niczyjej uwadze, przeciwnie – powinien zdobyć zasłużone zainteresowanie. Absolutny klasyk!

Absolwent (1967)

Nie tylko określa nazwę filmu, lecz także samego głównego bohatera.

W chwili pojawienia się tytułu na ekranie widzimy tylko Dustina Hoffmana wpatrującego się tępym wzrokiem w pustą przestrzeń. Jego bohater przesuwa się na taśmie, choć tak naprawdę stoi przecież w miejscu, będąc obojętnym wobec tego, że los sam gna go do przodu. Ma to oczywiście pewne symboliczne znaczenie i stanowi odzwierciedlenie punktu, w którym aktualnie znajduje się życie absolwenta. Umieszczenie tytułu w tym akurat miejscu jest zatem doskonałym posunięciem, bo nie tylko określa nazwę filmu, lecz także, w pewnym sensie, samego głównego bohatera i jego położenie. Całości dopełnia ponadczasowa piosenka Simona i Garfunkela przygrywająca w tle. 

2001: Odyseja kosmiczna (1968)

W prostocie siła, co w najlepszy sposób zostało udowodnione przez tę właśnie planszę. Kompozycja, symetria, światło – wszystko zgrywa się tu ze sobą perfekcyjnie, pobudzając wyobraźnię i zachęcając do eksploracji kosmosu. Nawet dzisiaj, prawie dwadzieścia lat po tytułowym 2001 roku i z dalece rozwiniętą technologią w stosunku do roku 1968, czuje się nutę fascynacji i ciekawości, co też może skrywać kosmos pokazany nam przez Stanleya Kubricka. Mogę jedynie przypuszczać, jakie wrażenie robił ten wstęp na ludziach oglądających Odyseję w czasach jeszcze przed lądowaniem człowieka na Księżycu. Oczywiście ta plansza tytułowa jeszcze lepiej działa jako zwieńczenie całej sekwencji otwierającej – gdy tytuł pojawia się na ekranie, a muzyka osiąga apogeum, trudno nie mieć ciarek.

Obcy: Ósmy pasażer Nostromo (1979)

Zostajemy w klimacie kosmicznym, tym razem kierując się ku wspaniałej pierwszej odsłonie serii o Obcym. Przypadek bardzo podobny do opisywanej powyżej Odysei kosmicznej, bo i tutaj plansza jest ukoronowaniem całej czołówki. Zanim tytuł w pełnej okazałości pojawi się na szczycie ekranu, fragmenty kolejnych liter jakby wychodzą z ukrycia, im dalej przesuwa się kamera, poczynając od środka kadru i rozlewając się na boki. W efekcie uformowany z fragmentów liter tytuł nie dość, że znajduje się w nieoczywistym miejscu, to jeszcze na pierwszy rzut oka nie wygląda jak jeden wyraz ze względu na szerokie rozstawienie liter. Dodatkowo biała czcionka kontrastuje z mroczną czeluścią kosmosu. Niepokojące.

Blues Brothers (1980)

Forma podpisu głównych bohaterów.

Tytuł tego fantastycznego filmu pojawia się na ekranie dopiero dobrych kilka minut po rozpoczęciu projekcji. Wcześniej obserwujemy drogę Jake’a ku wolności – jego marsz przez tereny więzienia i wcale nie szybki proces wydawania mu rzeczy osobistych przez więziennego pracownika w osobie Franka Oza. Ze swoim bratem Jake spotyka się przed bramą, a powitanie obu panów idealnie ich charakteryzuje – tak oszczędni w dawaniu emocjom upustu, że bez względu na okoliczności nie porzucają kamiennego wyrazu twarzy. Napis „Blues Brothers” pojawia się w momencie, gdy pierwszy raz widzimy obu braci razem w kadrze – służy więc nie tylko jako tytuł filmu, lecz także forma podpisu jego głównych bohaterów.

Ostatnio dodane